| MG_BJ | Oglada w skupieniu swoje dlonie. Odwraca je raz to wierzchem, raz spodem. Lewym palcem wskazujacym wodzi po wnetrzu prawej dloni. Po linii zycia, linii serca, linii rozumu… Gdy do pokoju wchodzi mezczyzna. opuszcza rece i spoglada ku drzwiom. Nowo przybyly, ubrany w biale spodnie i biala marynarke spoglada na niego z przyjacielskim usmiechem. – Obrazilbym cie pytaniem, czy sie rozmysliles, prawda? – Prawda, Feliksie. – Wiec powiedz lepiej, jak sie czujesz? Ponownie unosi dlonie na wysokosc oczu. Nie odpowiada przez dluga chwila. – Calkiem niezle — odpowiada wreszcie. …W sumie nie chodzi nawet o sama forme — kontynuuje, powoli dobierajac slowa. …To dla mnie nic nowego. …Ale wiesz… Odczuwam treme — usmiecha sie szeroko, blyskajac nieskazitelna biela zebow. Feliks kiwa glowa, po czym zdecydowanym krokiem podchodzi blizej i gwaltownym ruchem rozsuwa ciezkie, granatowe zaslony. Pokoj zalewa swiatlo dnia. Tylko Feliks mruzy oczy. Obaj spogladaja na dziedziniec z wysokosci drugiego pietra. Na dole krzata sie trzech technikow. Szykuja do zaladunku wielki, prostokatny blok polprzezroczystego krysztalu o dlugosci mniej wiecej 25 metrow. A w srodku, wewnatrz bloku, bez trudu da sie dostrzec… – Jest piekny, prawda? — przerywa milczenie. – Piekny — przytakuje szczerze Feliks. – Zabierzecie go juz dzisiaj? – Tak. Nie martw sie. Bedzie bezpieczny. – Moze jednak zapytaj, czy sie rozmyslilem. Feliks milczy przez kilka sekund, wreszcie mowi: – Po co mam pytac, znam odpowiedz. Przygladaja sie jeszcze przez chwile pracy technikow, po czym on zaslania z powrotem okno. – No to dziela. Gotowy? Feliks siega do kieszeni. Pokazuje mu mala trikamere. – Gotowy — odpowiada. – Wiec chodzmy. Wychodza z pokoju. Feliks pierwszy, on za nim. Spoglada raz jeszcze na swoja prawa dlon. Linia losu. Rozdwaja sie na samym koncu. Wszystko sie zgadza. – Mihi cura futuri — mruczy cicho pod nosem. Feliks nie slyszy. Wedruja ciemnymi, wylozonymi debowa boazeria korytarzami. Na scianach wisza niewielkie pejzaze. Przedstawiaja zazwyczaj gorskie, skaliste krajobrazy. Mijaja wartownika w czerwieni, ktory na ich widok wypreza sie na bacznosc. Zaden z nich nie zaszczyca go jednak spojrzeniem. Dochodza wreszcie do niewielkiego pomieszczenia zamienionego tymczasowo na studio. Pojedynczy, silny reflektor oswietla biala plachte zawieszona na scianie. Pod sciana ustawiono krzeslo. Naprzeciwko krzesla — statyw. W pomieszczeniu nie ma nikogo poza nimi dwoma. Feliks zamyka drzwi, wyjmuje trikamere i umieszcza ja na statywie. Jego towarzysz podchodzi tymczasem do krzesla. Poprawia kolnierzyk szkarlatnej koszuli, poprawia krawat. Rozpina marynarke, strzepuje z niej niewidzialny pylek. Prostuje mankiety. Przygladza reka wlosy spiete z tylu w kucyk. Siada wreszcie na krzesle. Feliks wlacza trikamere, rzuca obraz na swoj commlink, przesuwa obiektyw o kilka stopni. Teraz caly kadr wypelnia smagla twarz jego towarzysza, lekko orientalne rysy doskonale wpisuja sie w prostokat ujecia. Feliks daje znak dlonia i uruchamia trikamere. Mezczyzna pochyla sie lekko na krzesle w kierunku obiektywu, usmiecha szeroko blyskajac nieskazitelnie bialymi zebami. Wie doskonale, co ma powiedziec. Zaistniala sytuacja wydaje mu sie niesamowicie zabawna. Opuszczaja go wszelkie watpliwosci. Tak wlasnie nalezy postapic. Zaczyna wiec mowic do kamery. – Witaj, Yukashii… TRANSMISJA 24/11000 Jestes pograzony w lekkim polsnie. |
| ArdenE | Krece glowa by sie obudzic |
| MG_BJ | Przez chwile wydaje ci sie, ze to wszystko bylo czescia snu. Ale nie. Widok za okraglym okienkiem nie pozostawia watpliwosci. Ani stan niewazkosci. Ani walizka na siedzeniu obok ciebie. |
| ArdenE | Spogladam na nia z mieszanymi uczuciami Odbieram wiadomosc |
| MG_BJ | To transmisja audiowideo. W pierwszej chwili jestes zaskoczony. Raz jeszcze przychodzi ci ogladac zdarzenia z Serca Agarthy. Ale po chwili orientujesz sie, ze perspektywa jest inna. Widzisz samego siebie, w odleglym rogu pomieszczenia, nad zbiornikiem cieklego azotu. Widzisz Cade’a biegnacego w twoja strone. Widzisz, jak osoba krecaca zdarzenie rzuca sie w jego strone. Zderzenie. Po chwili wisisz nad przepascia. Obraz sie zalamuje. Stabilizuje ponownie. |
| ArdenE | “Kage…” |
| MG_BJ | Wyciagaja cie. Nachyla sie nad toba Kattel, widzisz z boku Nimue. Wyciagnieta dlon. Ciemnosc. I wiadomosc tekstowa. “Stracilem kiedys serce i jesli kiedykolwiek je odzyskalem, to dzieki wam. Nie zapomnijcie o mnie. Kage” |
| ArdenE | Siedze chwile nieruchomo pocieram skronie |
| MG_BJ | Slyszysz za soba kaszel. |
| ArdenE | “Nie zapomnimy Kage. Pytanie czy bylo warto…” Odwracam sie |
| MG_BJ | Pasy krepuja ci ruchy, zaglowek fotela jest zreszta wysoki. Slyszysz za soba szmer cicho prowadzonej rozmowy. To Yukashii. I Narin. |
| ArdenE | Skupiam sie na rozmowie |
| MG_BJ | Yukashii: Narin siedzi w rzedzie za toba. Masz wrazenie, ze jest z nim nie najlepiej, co chwila pokasluje i steka. |
| Yukashii | - Do czego to wszystko prowadzi? |
| MG_BJ | - Ech… |
| Yukashii | - Powiesz nim wykitujesz? |
| MG_BJ | - Pamietasz, jak spotkales mnie… po raz pierwszy? Wtedy, u Dzieci? |
| Yukashii | - Owszem, z pamiecia nienajgorzej |
| MG_BJ | - To tylko miesiac… A wydaje sie, ze od tamtej chwili uplynely wieki. Kaszel tlumi przeklenstwo. - Cholerny pech… Dasz wiare, Yukashii, jestem najwyrazniej uczulony na antidotum. |
| Yukashii | - Mama nadzieje, ze niesmiertelnie - Postaraj sie streszczac zatem |
| MG_BJ | - Och, moja rola sie juz raczej skonczyla. - Twoja chyba wlasnie powoli sie konczy — kaszel. |
| Yukashii | - Co masz nas zawiezc na ksiezyc i przedstawic malym szarym ludzikom? |
| MG_BJ | - Nie, nie lecimy tak daleko. - A na miejscu on wam wszystko wyjasni. |
| Yukashii | - A wlasnie jaka jest moja rola? |
| MG_BJ | - Masz ciagle obserwowac. Do samego konca. |
| Yukashii | - Chyba kluczowa skoro za moja dupa wyslales swoich czerwonych klaunow - Obserwacja w tym kontekscie brzmi raczej smiesznie - Kamer sa tansze |
| MG_BJ | Smiech. |
| Yukashii | - I latwiejsze do zastapienia |
| MG_BJ | - Oj, gdybys tylko wiedzial… Tak samo mowil Fe.. - On ci powie reszte. |
| Yukashii | - Tak? - On czyli pan Fe..? |
| MG_BJ | - Moj szef. Pamietasz, mowilem, ze ja tez mam szefa. |
| Yukashii | - Mam zgadywac co to za jeden? |
| MG_BJ | - Pozwol sie zdrzemnac choremu czlowiekowi. Kattel: Poszedles na tyl “Gilgamesha”, by skorzystac z toalety. Poruszanie sie wzdluz promu ulatwia pas przylepny velcro rozciagniety pojazdu. Natomiast na miejscu wystarczylo uruchomic permanentne zaklecie grawitacyjne. |
| Kattel | Mhm. |
| MG_BJ | Gdy wychodzisz, slyszysz dziwne odglosy dochodzace z tylnego przedzialu “Gilgamesha”, z przedzialu towarowego. |
| Kattel | Zamieram i przysluchuje sie im. Przeklinam sie w duchu, ze nie wzialem ze soba audio enhancera. |
| MG_BJ | Widzisz stad fragment drewnianej skrzyni znajdujacej sie w przedziale towarowym. Ponownie slyszysz odglos, brzmi, jak odglos jakiegos zwierzecia. |
| Kattel | Podchodze nieco blizej. |
| MG_BJ | Widzisz otwory w skrzyni, po drugiej stronie przesuwaja sie jakies kolorowe ksztalty. |
| Kattel | Na jakies dwa i pol metra. |
| MG_BJ | Wewnatrz skrzyni. |
| Kattel | Przygladam sie im uwaznie, pochylam troche nad skrzynia. Troche, nie za bardzo. Zerkam tez katem oka, czy nie widzi mnie nikt z zalogi. |
| MG_BJ | To ptaki. Egzotyczne, kolorowe ptaki. Chyba papugi, ale nie tylko, nie wiesz, nie znasz sie na ornitologii. |
| Kattel | Dziwne. I ciekawe. |
| MG_BJ | Sa wewnatrz skrzyni, kazdy ptak w osobnym, niewielkim szklanym pojemniku. |
| Kattel | Ile ich jest? |
| MG_BJ | Nie obserwuje cie nikt z zalogi. Kilkanascie. Dostrzegasz cos jeszcze. Na metalowym stole dwa metry dalej, przypiety pasami do blatu, spi jakis… kot. |
| Kattel | Krece glowa z niedowierzaniem. “Absurdalne”. |
| MG_BJ | Wyglada dosc egzotycznie. Nie jest to z pewnoscia kot domowy. |
| Kattel | Jak wyglada? |
| MG_BJ | Raczej jakis rys albo odmiana, i na tym sie nie znasz. |
| Kattel | Nie zblizam sie do niego, niech spi. “Kot i ptaki… Co to za miejsce?”. “Po co tu one?”. |
| MG_BJ | I jeszcze terrarium, po drugiej stronie przedzialu, pod sciana. W srodku duze zolwie. Rowniez przymocowane do podlogi waskimi paskami. Jeden spokojnie pozywia sie liscmi salaty. |
| Kattel | Jest tu jeszcze wiecej zwierzat? Czy to juz wszystkie? |
| MG_BJ | W glebi przedzialu jest wiecej skrzyn. Znacznie wiecej. |
| Kattel | “Prawie jak w Arce Noego”. Podchodze do nich, zaciekawiony. |
| MG_BJ | W niektorych sa rosliny. |
| Kattel | Dobrze sie domyslam, ze sa w nich bardzo rozne gatunki zwierzat? |
| MG_BJ | W innych — zwierzeta. Wiecej ptakow. Dostrzegasz nawet duzego, spiacego weza. |
| Kattel | “Moze lecimy skolonizowac jakas planete…”. “Albo cos za chwile zniszczy ziemie”. “Bez sensu, jestem zmeczony”. Odwracam sie w koncu i wracam do siebie. |
| MG_BJ | Rowniez usnelas. W plytkim snie masz nagle wrazenie, ze ktos obserwuje. *ze ktos cie obserwuje. |
| Nimue | Budze sie. |
| MG_BJ | Siedzi naprzeciwko ciebie. Nie bylo go tu wczesniej. |
| Nimue | Patrze. |
| MG_BJ | W pierwszej chwili nie wiesz, kto to. |
| Nimue | Siegam po noz. |
| MG_BJ | Po chwili go rozpoznajesz, ale… |
| Nimue | ale? |
| MG_BJ | Przypominasz sobie, ze ostatni raz widzialas go dawno temu, na tej dziwnej uroczystosci w poblizu elektrocieplowni Milforda. Wieki temu. Zmienil sie. Nie wyglada juz jak cpun prosto z rynsztoka. |
| Nimue | - W…Wodzu? |
| Zotom | - Witaj Nimue. |
| Nimue | Przecieram wzrok. - Jakim cu…niewazne. - Albo sie, albo… - nie zyjesz. |
| Zotom | - Dostalem pozwolenie, by opusic Kraine Wieznych Lowow. |
| MG_BJ | Na szyi ma kosciany naszyjnik, dlugie, czarne wlosy opadaja swobodnie na ramiona. |
| Nimue | - Dzieki za odwiedziny. - Ale nie jestem w nastroju. |
| Zotom | - Nie dziekuj teraz. Wstaje. |
| Nimue | Przekrzywiam glowe. - Co sie stalo? |
| Zotom | - Nimue! Moj glos jest donosny i grozny. |
| Nimue | Unosze wzrok. |
| Zotom | - Waza sie losy tego swiata! |
| MG_BJ | Nimue: Slysysz cicha rozmowe Yukashiiego i Narina kilka rzedow dalej, oni chyba nic nie widza… |
| Nimue | - Och, to znaczy? Mowie szeptem |
| Zotom | - To znaczy, ze jeden blad i to, co znasz, odejdzie w niebyt. - To, czy nadejdzie zaglada, zalezy od was. |
| MG_BJ | Za okienkiem — gwiazdy. Wiele gwiazd. |
| Nimue | -Blad…moj blad, czy kogos innego? |
| Zotom | - I od tego, jak wiele godnosci zachowacie w ostatnim sprawdzianie. - Juz ostatnim. - Ale najwazniejszym. |
| Nimue | - Godnosci… - Co mamy zrobic? |
| Zotom | - Beda usilowali wam wmowic prawdziwe klamstwa i falszywe prawdy. Nie poddajcie sie im. - Zdumienie to poczatek czci. |
| Nimue | Mrugam. |
| Zotom | - Odchodze na laki moich ojcow. Bedziemy na was czekali. To, jak szybko do nas traficie, zalezy tylko od was. |
| MG_BJ | Nimue: Budzisz sie gwaltownie. |
| Nimue | Mrugam - To zmeczenie i stres. |
| MG_BJ | Za toba, dwa rzedy dalej, siedzi Kattel. Po drugiej stronie, Arden, Yukashii i Narin. |
| Nimue | Mowie do siebie Krece glowa |
| Kattel | [Uslyszalem? |
| Nimue | [raczej tak |
| MG_BJ | [Tak |
| Kattel | - Co sie stalo? -- pytam szeptem. |
| Nimue | Unosze wzrok. |
| ArdenE | - Jak sie czujesz gwiazdeczko? - pytam po francusku. |
| Nimue | - Mialam dziwny sen |
| MG_BJ | Czujecie delikatny wstrzas. "Gilgamesh" uruchomil chyba na moment silniki stabilizacyjne. Kilka rzedow przed wami wszystkim, miedzy fotelami, unosi sie dlugopis. |
| Nimue | - Jakos zyje - odpowiadam bezbarwnie. |
| Kattel | Wlasnie chcialem wstac, by sie przeciagnac; chwytam sie krzesla i siadam na nowo. - Sen? |
| Nimue | Patrze w okno na gwiazdy. - Tak. |
| MG_BJ | Z przedniej czesci promu wylania sie -- nie wiecie, czy mozna ja nazwac stewardessa, w kazdym razie podala wam wczesniej posilek. |
| Nimue | - Dziwny sen. |
| ArdenE | - Cos ci sie przysnilo? |
| Nimue | Patrze na Ardena |
| MG_BJ | Bierze dlugopis z powietrza, chowa go do kieszeni. |
| Nimue | - Zdumienie jest fundamentem czci. |
| ArdenE | otwieram szerzej oczy |
| MG_BJ | Wraca tam skad przyszla. |
| ArdenE | - Skad....? |
| Nimue | patrze na gwiazdy. |
| MG_BJ | Wlacza sie sygnal: ZAPIAC PASY. Wstrzas pojawia sie ponownie, tym razem utrzymuje sie, silniki stabilizacyjne pracuja. |
| Kattel | Zapialem. |
| Nimue | Zapinam |
| ArdenE | Nie odpinalem |
| Kattel | - Widzialem cos dziwnego. |
| MG_BJ | "Gilgamesh" odwraca sie i nagle widzicie wszyscy przez boczne okienka -- po stronie Nimue i Kattela -- cel waszej podrozy. |
| Kattel | Urywam, patrze. |
| Nimue | Patrze. |
| Yukashii | -PEwnie same sie zapna, jesli dalej mam "obserwowac"... |
| MG_BJ | To dysk. |
| Yukashii | Obserwuje nasz cel |
| MG_BJ | Wielki, obracajacy sie dysk. |
| Kattel | - Co... |
| MG_BJ | I oczywiscie wszyscy nagle uswiadamiacie sobie, gdzie jestescie. Habitat. |
| ArdenE | - Siedziba Trybunalu. |
| Kattel | Nachylam sie w jego strone, na ile pozwalaja mi pasy. |
| MG_BJ | Najbardziej niedostepne miejsce na swiecie. |
| ArdenE | - Milo, nigdy nie bylem. |
| Nimue | Ironiczny usmiech. - Coz za...zaszczyt. |
| ArdenE | - Narin |
| Kattel | - Jeszcze jeden run? |
| ArdenE | - W nagrode mamy wycieczke? |
| MG_BJ | Habitat to cylinder o dlugosci 2,5 km i srednicy 400 metrow. Jest wiec, z perspektywy czlowieka, ogromny. |
| Kattel | Smieje sie, ale z wyrazna nerwowoscia. |
| MG_BJ | - Mozna to tak ujac -- odpowiada obojetnie Narin. - Ale to cos wiecej niz wycieczka. |
| ArdenE | - Uuu - Jakies specjalne atrakcje? |
| MG_BJ | "Gilgamesh" powoli laduje posrodku dysku, w okolicy jakichs nadbudowek, sluz. - Zakwaterowanie brzmi niezle? Wahadlowiec podryguje w takt silnikow stabilizacyjnych. |
| ArdenE | unosze brwi - Slucham? |
| MG_BJ | - Sluchaj. Widzieliscie wczesniej Habitat na ilustracjach. Ale teraz, przez okienka dostrzegacie |
| Yukashii | " Dzieki Nimue... ze niby ja mam wiedziec co tu robi martwy indianiec?" |
| MG_BJ | ze dobudowano do niego jakies konstrukcje wygladajace na nowsze. Nigdy wczesniej ich w kazdym razie nie widzieliscie. Po chwili "Gilgamesh" bezpiecznie zacumowal na powierzchni Habitatu. |
| ArdenE | "Wole ziemie" |
| MG_BJ | Narin odpina pasy, wstaje, zatacza sie, prostuje, kaszle. |
| Yukashii | - Teraz czekamy na czerwony dywan... |
| MG_BJ | Wyglada fatalnie. |
| ArdenE | Odpinam pasy - I to niby tylko Antidotum? |
| MG_BJ | - Mam juz swoje lata. - Chodzcie. |
| Nimue | Wzruszenie ramion. |
| ArdenE | "Ja tez i jakos nie wygladam jak trup" |
| Yukashii | "Antidotum czy moze boss odrzuca zbedne narzedzie" |
| MG_BJ | W przedziale pojawia sie dwoch Czerwonych Samurajow. |
| ArdenE | Ide |
| Nimue | Odpinam pasy i wstaje. |
| Yukashii | Zapalam papierosa |
| MG_BJ | - Oszalales? - Narin lapie cie za reke. - Poczekaj, az... - kaszel -- bedziemy w srodku. |
| Yukashii | - Eeeee tam... |
| Kattel | Wstaje, oszolomiony miejscem, w ktorym sie znajdujemy. |
| Yukashii | - Ja tylko obserwuje |
| MG_BJ | Zostaje utworzone polaczenie miedzy "Gilgameshem" a Habitatem. |
| Kattel | "Samuraje? Renraku nawet tutaj?". |
| ArdenE | - Yu, daj mu umrzec chociaz w czystym powietrzu |
| MG_BJ | Przechodzicie przez waski korytarz, wlasciwie przeplywacie, ze wzgledu na stan niewazkosci. |
| Yukashii | - To czysta nikotyna, bracie |
| Nimue | "Lepsze niz lewitacja" |
| MG_BJ | Po chwili jestescie wewnatrz Habitatu, nadal posrodku dysku, ale tym razem kilka metrow pod spodem. To pomieszczenie kontrolne. |
| Yukashii | - Lepsza niz korporacyjne powietrze Gasze |
| ArdenE | - Tu sie nie bede klocil |
| MG_BJ | - Przygotowane? - Narin pyta jednego z Samurajow. Tamten odpowiada mu skinieniem glowy. |
| Yukashii | Ale papieros zostaje w ustach |
| MG_BJ | Narin, unoszac sie w powietrzu, wskazuje wam dwa pomieszczenie. - Znajdziecie tam ubrania. |
| Nimue | Patrze. |
| MG_BJ | Pomieszczenia wygladaja faktycznie jak przebieralnie. - Przebierzcie sie i zostawcie tam swoje stroje i wszystko, co macie przy sobie. |
| Yukashii | - Dostane cos od Diora? |
| ArdenE | - Czemu? |
| Nimue | Marszcze brwi "bez broni?" |
| Kattel | - Wszystko? |
| MG_BJ | - Procedura. Narin, nie czekajac na was, wchodzi do jednej z przebieralni. |
| Yukashii | - Sztuczna szczeke tez? |
| Kattel | - Nie podoba mi sie to -- mowie, idac jednak do drugiej przebieralni. |
| MG_BJ | [Ta osobna jest raczej dla Nimue] |
| Kattel | [Sorry. |
| Nimue | Usmiecham sie lekko ironicznie. Biore jakies ubranie i ide. |
| ArdenE | - Kattel Kattel krece glowa |
| MG_BJ | W srodku, w obu przebieralniach, widzicie, ze przygotowano juz dla was ubrania. |
| Kattel | Wzruszam ramionami. |
| ArdenE | Przebieram sie |
| Nimue | Przebieram sie. |
| MG_BJ | Kojarza wam sie mocno z kostiumami, jakie nosili bohaterowie starych filmow i seriali sf na stacjach i statkach kosmicznych. |
| Yukashii | - Mam nadzieje, ze przynajmniej nie syntetyki... |
| Kattel | Tez takie cosmonaut-like? |
| Nimue | - Hmmm... |
| MG_BJ | Tak, tylko oczywiscie bez skafandrow. |
| ArdenE | "Dobrze, ze nie z lateksu" |
| Nimue | Ogladam nowe ubranie |
| MG_BJ | Calkiem wygodne. |
| Nimue | "Prawie jak battel angel alita" |
| Kattel | A kolor? Zakladam swoje. |
| MG_BJ | Ciemnozielony z blekitnymi elementami. |
| ArdenE | "Troche rozu i moglbym wystepowac w barze dla gejow..." |
| MG_BJ | Kattel, Arden, Yu: Widzicie, jak Narin starannie oproznia kieszenie. Chowa wszystko do jednej z szafek. Szafki nie maja klucza. |
| ArdenE | Glaszcze czule commlink |
| MG_BJ | Narin skonczyl jako pierwszy, chyba troche sie pozbieral, wyglada nieco lepiej. |
| Nimue | Chowam wszystko do szafki. |
| Kattel | Wszystkie stroje wygladaja podobnie? |
| Yukashii | - Dobra, chcieliby zabrac, to kropneliby nas na ziemi |
| MG_BJ | - Nie probujcie przemycic do srodka zadnej broni. I tak bedzie kontrola. Oszczedzcie sobie zaklopotania. Wychodzi. |
| ArdenE | Chowam rzeczy |
| Yukashii | Tez sie wyprozniam |
| MG_BJ | Kattel: Tak, wszystkie wygladaja tak samo. |
| Kattel | Zostawiam zatem wszystko. |
| ArdenE | - Jakiego zaklopotania? |
| Yukashii | - Plukanie zoladka |
| MG_BJ | Narin macha tylko reka, nie odwraca sie, wychodzi z przebieralni. |
| Nimue | gdy skoncze to wychodze. |
| ArdenE | Wychodze - Narin - Chipow tez nie mozna brac? |
| MG_BJ | - Nie no, implantow nikt nie bedzie wam wyrywal. |
| ArdenE | - O super |
| Yukashii | - Wytnie sie chirurgicznie |
| Nimue | Wzdycham. |
| MG_BJ | Przechodzicie przez jakies dwa niewielkie pomieszczenia razem z Narinem. |
| ArdenE | - Wiesz co |
| MG_BJ | Blyskaja swiatla, musi sie dokonywac jakas kontrola, ale nic nie odczuwacie. |
| ArdenE | - Zawsze uwazalem, ze dobrze ci w obcislych strojach - do Nimue |
| MG_BJ | Arden: Widzisz, ze jeden z Samurajow niesie walizke z Primorialem. |
| Nimue | "Ciekawe, czy robia skan magiczny" - Taaa...rodem z mangi. |
| ArdenE | - I tak kulturalnie to okreslilas - Moze panu pomoc niesc? - do samuraja |
| MG_BJ | [To nie sa takie obcisle syntetyki |
| Nimue | - Szkoda, ze tych magow nie wzieli do siedziby technokratow. |
| Kattel | Ide wyraznie napiety. |
| Yukashii | - Szkoda, ze nie lateks co? |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie. |
| MG_BJ | [Calkiem zwyczajne ubrania, koszula, spodnie |
| Kattel | Jakbym czul gesia skorke. |
| MG_BJ | Narin puka cie, Yukashii, delikatnie w ramie. |
| Kattel | "Za duzo tego wszystkiego", mysle, spogladajac na otaczajace urzadzenia. |
| Yukashii | - Co tam znow? |
| Nimue | "Tu klaustrofobii mozna dostac" |
| MG_BJ | - Twoj grzebien, Yu - mowi i usmiecha sie przebiegle. - To juz niepotrzebne. Jestes wsrod przyjaciol. |
| Nimue | "Falszywe prawdy..." |
| MG_BJ | Przechodzicie do windy, zjezdzacie gdzies w dol. |
| Yukashii | - To moj implant, Narin |
| Kattel | [A co sie stalo z Kormoranem? |
| MG_BJ | Czujecie, jak powoli wraca ciazenie. Zjezdzacie w strone zewnetrznej sciany Habitatu. |
| Kattel | [Chyba ze wlasnie to sie stalo. |
| MG_BJ | - Jako zabytek wyglada duzo ladniej - odpowiada Narin. |
| Kattel | [A. |
| MG_BJ | Winda zatrzymuje sie, wychodzicie. |
| Nimue | - Ja wole grzebien. |
| ArdenE | - Tez |
| Nimue | - Nie rzuca sie w oczy. |
| Yukashii | - Owszem, ale nie wszyscy to doceniaja |
| MG_BJ | Znalezliscie sie w duzej, otwartej przestrzeni. Pomieszczenie ma jakies 50 na 50 metrow, wysokosc przynajmniej 10. Wielka hala. Ale nie wyglada ani bardzo "kosmicznie", ani surowo. Raczej jak glowna hala nowoczesnego dworca. Pod sufitem wisi sporo zieleni. Na dwoch wielkich telebimach wyswietlana jest godzina. 17:29:21 6.06.2072 W poblizu przechadza sie wielu ludzi, ubrani sa tak jak wy. Nikt nie zwraca na was szczegolnej uwagi. |
| Kattel | Caly czas jestem niespokojny. |
| MG_BJ | Widzicie i mezczyzn, i kobiety, i starych, i mlodych. |
| Kattel | Widac to po spojrzeniach rzucanych w rozne strony, czasem po nerwowych ruchach ciala. |
| MG_BJ | Jak na dworcu albo w jakims innym miejscu publicznym na Ziemi. Ale nie jestescie na Ziemi. |
| Kattel | - Nie podoba mi sie to miejsce -- mowie cicho. |
| MG_BJ | Dobitnie przypomina wam o tym widok rozciagajacy sie za czesciowo przeszklona boczna sciane. Powoli wiruja gwiazdy. |
| Nimue | Mruze oczy. |
| MG_BJ | - Dobrze - mowi wreszcie Narin. |
| Yukashii | "O jaka wielka asteroida ku nam zmierza..." |
| MG_BJ | - Ja musze sie z wami pozegnac -- kaszel. -- Najwyzsza pora isc do ambulatorium. |
| Kattel | - A potem? |
| Nimue | "Kostnica" |
| MG_BJ | - Potem? |
| ArdenE | - Kto sie nami zajmie? |
| MG_BJ | - Potem bedziemy sasiadami - mruga do was szelmowsko. Spoglada na kazdego z was po kolei, bez watpienia wzrok zatrzymuje najdluzej na Yukashiim. |
| Yukashii | - Na jednym cmentarzu? |
| Kattel | - Straszy nas pan, panie Narin? |
| ArdenE | - Udzielil mu sie klimat tych strojow chyba |
| Nimue | "Choroba padla na mozg" |
| MG_BJ | - Zajmie sie wami pan Bowman. Pokazuje dlonie. Widzicie, ze obok was czeka jakis niewysoki mezczyzna, Latynos. - Ciao. Narin odchodzi, kieruje sie w strone do jednego z bocznych korytarzy. |
| ArdenE | "Bialych nie bylo?" |
| Nimue | Unosze lekko brwi. |
| MG_BJ | - Pani, panowie - mowi pan Bowman. - Prosze za mna. |
| Kattel | Ide za nim. |
| ArdenE | ide |
| Nimue | Ide. |
| Kattel | - Kim pan tutaj jest? |
| Yukashii | "Woznym" |
| ArdenE | - Pewnie uczy lucznictwa |
| MG_BJ | - Och, tylko technikiem. |
| Nimue | "Swieeeeetnie" |
| ArdenE | "Zajmuje sie usuwaniem odpadow" |
| MG_BJ | - Pan Auerbach kazal mi zajac sie panstwem. |
| ArdenE | - Kto? |
| MG_BJ | Wedrujecie korytarzami, macie niesamowite wrazenie, ze znalezliscie sie w jakims kosmicznym miasteczku. |
| Kattel | - Auerbach? - Duzo nowych nazwisk. |
| MG_BJ | Widzicie kilka sklepow, widzicie fryzjera. |
| ArdenE | - Trudnych nazwisk |
| MG_BJ | Zupelnie jakbyscie znalezli sie w komercyjnej czesci promu transatlantyckiego. |
| Nimue | - Gdzie idziemy? |
| MG_BJ | Jakas mala restauracyjka, wlasnie ja otwieraja. Wszedzie ludzie, obu plci, mlodzi i starzy, wygladaja na zupelnie odprezonych i pogodnych, niektorzy pozdrawiaja was skinieniem glowy. |
| ArdenE | - Przydalby sie alkohol |
| MG_BJ | - Do kwater mieszkalnych. |
| Kattel | Nie udziela mi sie bynajmniej ich nastroj. |
| MG_BJ | - Mamy troszke do przejscia, bo przydzielono panstwu mieszkania w pierwszej strefie. |
| Nimue | "Prawie jak w "Nowym, wspanialym swiecie:" |
| Yukashii | Zapalam sobie |
| MG_BJ | Bowman patrzy krzywo na papierosa, ale nic nie mowi. |
| Nimue | "Ciekawe, kiedy nam cos wszczepia" |
| MG_BJ | Pare razy podrozujecie winda, pare razy wagonikiem. Habitat jest ogromny, sama zewnetrzna sciana to caly kilometr kwadratowy. |
| Yukashii | "Niech patrzy i tak go nie poczestuje" |
| Kattel | - Pierwszej strefie? |
| MG_BJ | - Tak. Najwyzszy standard. |
| ArdenE | - Och |
| Nimue | Marszcze brwi. |
| MG_BJ | Kilka razy mineliscie dlugie korytarze, po obu stronach ciagnely sie niezliczone pary drzwi. Jak na monstrualnym pietrze hotelowym. |
| Kattel | - Aha. A ci wszyscy ludzie tutaj? |
| MG_BJ | W wielu miejscach umieszczono tez lampy UV, jest tutaj duzo zieleni. Rosliny sa prawdziwe. |
| Nimue | Wzdycham |
| Kattel | - Wszyscy pracuja dla Trybunalu? - Jako technicy, informatycy, i tak dalej? |
| MG_BJ | - Niektorzy. - Pozostali to ich rodziny, przyjaciele... |
| Nimue | "Skonczymy jako byli runnerzy z dioda w dupie.." |
| MG_BJ | Miedzy waszymi nogami przebiegl jakis maly pies, chyba terrier. |
| Yukashii | "...ofiary" |
| MG_BJ | Smycz ciagnie sie po ziemi. Po chwili minelo was jakies dziecko. |
| Kattel | - Nie wiedzialem, ze pracownicy w Habitacie mieszkaja ze swoimi rodzinami. - To ciekawe. |
| MG_BJ | - Czekaj! - wola za psem. - Chodz tutaj. - Bo nie mieszkali. Dopiero od niedawna. - Zreszta, sami powinniscie panstwo wiedziec najlepiej. - O ile dobrze wiem, przylecieliscie ostatnim transportem. |
| ArdenE | - Nie? |
| Kattel | - A czemu wlasnie od niedawna? |
| MG_BJ | Mijacie drzwi z tabliczka THEODORE NARIN. Bowman spoglada na ciebie z ukosa, troche dziwnie. Nie odpowiada. |
| Kattel | - "Ostatni transport" brzmi niepokojaco... |
| MG_BJ | NIMUE GRAFFELE ENOCH ARDEN ROBERT KATTEL |
| Nimue | Skrzywiam sie. |
| MG_BJ | Obok jakis technik usuwa napis z czwartych drzwi. Dostrzegacie litery PASZKO. - Prosze bardzo. To panstwa pokoje. |
| Kattel | Mrugam pare razy. |
| ArdenE | - Super |
| Nimue | - Yu? A gdzie ciebie wsadza? |
| ArdenE | - A o co chodzi z tym "ostatnim transportem"? |
| Kattel | - Wlasnie? |
| MG_BJ | Pan Bowman chrzaka. - Moze najpierw obejrzycie panstwo kwatery? Otwiera drzwi mieszkania Kattela. |
| Kattel | - Moze jednak moglby nam pan odpowiedziec? |
| MG_BJ | Widac przedpokoj, dwa niewielkie, ale wygodnie urzadzone pokoje, mala kuchenke, lazienke. |
| ArdenE | - Tak, sliczne - Wiec? |
| Kattel | - Jestem naprawde ciekaw. |
| MG_BJ | - W zasadzie nie jestem upowazniony. Mialem tylko panstwa tu zaprowadzic. |
| Nimue | Wzdycham. |
| Kattel | - Ale mimo wszystko -- usmiecham sie, dosc sztucznie. |
| ArdenE | Rece mi opadaja |
| MG_BJ | - Ale mysle, ze pan Auerbach wytlumaczy to wszystko lepiej ode mnie. |
| Kattel | Widac gleboki niepokoj pod tym usmiechem. |
| MG_BJ | - Nie bez powodu wezwal panstwa do siebie. |
| ArdenE | - Kiedy go zobaczymy? |
| Yukashii | - I da nam deser z wisienka |
| MG_BJ | - O 23:00. W Ogrodach. |
| Kattel | [Nie znamy tego nazwiska znikad? |
| MG_BJ | - O, tutaj. Zrzuce panstwu na commlinki. |
| Kattel | - Pan Auerbach. Kto to jest? Przewodniczacy Trybunalu? |
| MG_BJ | [Nie, nie znacie - Oczywiscie - przytakuje Bowman. |
| ArdenE | "O kurwa" |
| Nimue | Przelykam sline. |
| MG_BJ | Bowman laduje wam na commlinki mape calego Habitatu. |
| Kattel | Gleboki wdech. |
| MG_BJ | - Coz, wlasciwie to juz wszystko. |
| Kattel | [A nasza dyskretna linia caly czas dziala? |
| ArdenE | przegladam, ucze sie |
| Nimue | [tak Patrze chwile na mape. |
| MG_BJ | Zaznaczono na niej kompleksy mieszkalne, kompleksy sportowe, kompleksy rekreacyjne, kompleksy medyczne... W tej wielkiej, zawieszonej nad Ziemia puszce, jest chyba wszystko. - Zastanowcie sie, czego potrzebujecie w waszych mieszkaniach. - Jakich mebli, jakiego wyposazenia. |
| ArdenE | - A domy publiczne gdzie sa? |
| Nimue | "Potrzebuje spokoju" |
| Kattel | Prawie parskam. - Mnie wystarczy to, co jest tutaj. |
| ArdenE | - W "rekreacyjnym"? |
| Nimue | Usmiech |
| MG_BJ | - Mamy bardzo duzo chipow BTL, jesli pana to interesuje, panie Arden - usmiecha sie Bowman. |
| Nimue | "Nic sie nie zmienil" |
| ArdenE | - Wole naturalne. |
| Kattel | C: Mam bardzo zle przeczucia. |
| MG_BJ | - Sa w naszej glownej bibliotece danych, tutaj BTL jest legalne, w ograniczonych ilosciach. |
| Kattel | C: Na pokladzie Gilgamesha byly zwierzeta, rosliny. Rozne gatunki. |
| ArdenE | Westchnienie |
| Kattel | C: Jak w Arce przed Potopem. |
| MG_BJ | - Wiec, przekazcie mi potem, czego potrzebujecie w swoich kwaterach. |
| Nimue | - Jak ty tutaj bedziesz zyc Enoch? |
| Kattel | - Jedna rzecz. |
| ArdenE | - Jak ja mam tu zyc bez domow publicznych? |
| Nimue | Zlosliwy usmiech. |
| MG_BJ | - Tak? |
| Yukashii | C: My tez jestesmy w arce wiec chba git? |
| Kattel | Biore go nieco na strone. |
| ArdenE | - Wszystkie kobiety pewnie zajete. Tragedia C: Kattel zwierzeta byly w parach? |
| Nimue | - Sciagnij sobie jakiegos pornola. |
| ArdenE | - A niby po co sie po chipy wracalem? |
| Kattel | C: Nie, kot byl jeden. C: Ale moze kocica przyleciala poprzednim statkiem. |
| MG_BJ | - Do widzenia panstwu. Przypominam: O 23:00 w Ogrodach. Bowman odchodzi. |
| ArdenE | - Narka |
| Kattel | C: Ale serio. Ten "Ostatni transport" jest naprawde niepokojacy. |
| Nimue | Krece glowa, |
| MG_BJ | Zostaliscie sami. |
| ArdenE | C: No co ty nie powiesz |
| Nimue | - Ma ktos ochote na herbatke? |
| ArdenE | - Gdzie sie zwalamy? |
| MG_BJ | Czujecie sie zupelnie tak, jakbyscie stali w jakims korytarzu hotelowym. |
| ArdenE | - Zawsze |
| Nimue | - Pewnie maja tu jakies syntetyczne gowno. |
| MG_BJ | Macie piec godzin do wyznaczonego spotkania. |
| Kattel | C: Yu, chyba zupelnie inaczej rozumiemy niektore rzeczy. |
| MG_BJ | Zajrzeliscie szybko do waszych mieszkan, wygladaja przytulnie i calkiem komfortowo. |
| ArdenE | - Pobawimy sie potem w architektow wnetrz |
| MG_BJ | Do lokalnej sieci podlaczone sa jakies harmonogramy, tutaj chyba ktos przychodzi regularnie sprzatac. |
| Nimue | - jak dozyjemy |
| ArdenE | - Tia |
| Yukashii | C: Ja rozumiem,ze przezyje |
| ArdenE | - Ale w sumie - Skoro nas tu przywiezli - To chyba dozyjemy |
| MG_BJ | Jak spedzacie pozostaly czas? "Zwiedzacie" Habitat czy zostajecie w swoich mieszkaniach? |
| ArdenE | - Wlasnie Nimue, pytanie. |
| Nimue | - Tia? |
| Kattel | Odwracam sie gwaltownie do Yukashiiego. |
| ArdenE | - Kim byl ten stary mag, ktorego stracilas? |
| Nimue | Mrugam. |
| ArdenE | - W jamie primoriala |
| Kattel | - A niepokoiles sie kiedys o inne zycie niz swoje? |
| Nimue | Zaciskam piesci. |
| ArdenE | Marszcze brwi |
| Nimue | - Wazne kim jest obecnie - trupem. |
| ArdenE | - Nie no, jasne - Ale bylem ciekaw - Odnioslem wrazenie, ze go znasz |
| Nimue | Ironiczny usmiech. - Pewnie jeden z tworcow Primoriala,. |
| Kattel | Ja zostane w mieszkaniu. Sprobuje sie przespac jeszcze przez te kilka godzin. I poczytam ksiazke. |
| MG_BJ | Pozostali? |
| Yukashii | Milcze |
| ArdenE | - Yu, idziemy pozwiedzac? |
| Yukashii | -Chetnie |
| Nimue | Patrze na Yu. |
| ArdenE | - Dolaczysz do nas, Nimue? |
| Nimue | - Wiesz, chyba pojde spac. |
| ArdenE | - Ano tak Mrugam porozumiewawczo |
| Yukashii | Usmiecham sie do Nimue i kiwam glowa |
| Nimue | Lekki usmiech. |
| ArdenE | - To my idziemy |
| Kattel | W tym czasie wkladam glowe pod zimna wode. |
| Nimue | Ide do siebie. |
| MG_BJ | Arden i Yukashii: Wieczorne godziny uplynely wam na zwiedzaniu Habitatu. Doszliscie do wniosku, ze niewiele rozni sie on od malego miasteczka. W kompleksie komercyjnym sa sklepy niczym w centrum handlowym na ziemi. |
| Yukashii | [ ceny korzystne? |
| MG_BJ | W kompleksie rekreacyjnym: Sale gimnastyczne, maly teatr. Tak, calkiem zwyczajne. |
| ArdenE | Jak wygladaja ubrania? ten sam typ co my mamy? |
| MG_BJ | Tak. Przynajmniej jesli chodzi o odziez wierzchnia. |
| ArdenE | - Jezu ale szarzyzna. |
| MG_BJ | Znacznie wiekszy wybor, jesli chodzi o bielizne. |
| Yukashii | - To musi byc ostatni krzyk mody |
| MG_BJ | Sa tez rozne rodzaje butow i nakryc glowy. Mijacie te sama restauracje, co wczesniej, w srodku ludzie jedza kolacje, zupelnie normalnie. Podzial rasowy jest praktycznie taki sam jak na Ziemi. Duzo ludzi, troche elfow i krasnoludow, niewiele orkow i trolli. Wentylacja pracuje tu wysmienicie, powietrze jest swieze. Co jakis czas czuc delikatny podmuch, niczym ostrozna symulacje wiatru. |
| ArdenE | - Gdzie masz w koncu kabine? |
| MG_BJ | Zauwazacie, ze przy wielu punktach obserwacyjnych -- przeszklonych czesciach zewnetrznej sciany -- zbieraja sie powoli mieszkancy. Co chwila po drugiej stronie przesuwa sie Ziemia. |
| Yukashii | - Na cmentarzu |
| ArdenE | - Nie pytalem gdzie sie przeprowadzasz |
| MG_BJ | Chcecie cos sprawdzic, czy po prostu czekacie? |
| Yukashii | - Nie mowilem, ze sie przeprowadzam |
| ArdenE | - Ciekawe, po co sie zbieraja |
| Yukashii | [kapsuly rantunkowe? |
| MG_BJ | [Nie. Jedynym srodkiem transportu jest chyba tylko "Gilgamesh". |
| Yukashii | [hangary? |
| MG_BJ | Ale byc moze jakies pojazdy znajduja sie po drugiej stronie Habitatu. Tam nie macie dostepu. |
| Yukashii | [jak zabezpieczone jest przejscie? |
| MG_BJ | [ [Solidne drzwi zabezpieczone solidnymi zamkami [Okolice pilnuja tez Samurajowie i kamery [W ogole dostrzeliscie gdzieniegdzie przechadzajacych sie Samurajow |
| Yukashii | [Arden moglby wybadac co jest dalej? |
| MG_BJ | [Pelnia chyba funkcje policji [Arden: Probujesz? |
| ArdenE | Ano [ Tylko gdzies przystaje |
| Yukashii | Ja sprobuje wybadac ogolne nastroje spoleczne i hierarchie tego miejsca |
| ArdenE | - Popytaj po co sie zbieraja tutaj - wskazuje na tarasy |
| Yukashii | I czy zawsze sa tu zolnierze Renraku, czy jest jaks zmiana wart I o te tarasy |
| MG_BJ | Yukashii: Nastroje sa bardzo pozytywne. Na twoje oko w calym Habitacie mieszka jakies 5000 ludzi. Przedzial czasowy jest zbyt krotki, w jego trakcie nie zauwazyles, by sie zmieniali. O tarasy widokowe: Ludzie chyba zbieraja sie i obserwuja Ziemie. |
| Yukashii | Probuje podpytac ludzi |
| MG_BJ | Jestescie teraz nad nocna polkula, wlasnie zapalaja sie swiatla na obu Amerykach. |
| ArdenE | C: Yu |
| Yukashii | "Tesknota za blekitna planeta" - Co sie stalo? Pomagam Ardenowi |
| ArdenE | C: Ta druga czesc to dzial fabryczny patrze na koszule |
| MG_BJ | Arden: Masz silny krwotok z obu nozdrzy. |
| ArdenE | - Gdzie tu ambulatorium? |
| MG_BJ | Dochodzicie do pobliskiego ambulatorium, zostajesz szybko opatrzony. Krwotok mija. |
| Yukashii | "Za duzo lodu..." |
| ArdenE | "Dziwna reakcja" - Doktorze |
| MG_BJ | - Tak? |
| ArdenE | - Da sie zrobic rezonans? - Mam tak coraz czesciej |
| MG_BJ | - Tak... Pan przylecial dopiero dzisiaj? -- sprawdza cos w commlinku. |
| ArdenE | - Tia - Znaczy - Mam podejrzenie raka mozgu - I jestem ciekaw, czy sluszne |
| MG_BJ | Doktor spoglada na ciebie bardzo uwaznie, jakbys powiedzial wlasnie niesmaczny zart. |
| ArdenE | spokojnym tonem |
| MG_BJ | - No wie pan... - kreci glowa. |
| ArdenE | - Nie no, serio mam krwawienia |
| MG_BJ | - Prosze sie do mnie zglosic jutro z rana, dobrze? |
| ArdenE | - Jasne szefie - Jak da rade |
| MG_BJ | - Wtedy pana konto w naszej bazie bedzie juz w pelni uaktywnione. |
| ArdenE | - Ah |
| MG_BJ | Zbliza sie powoli jedenasta. |
| Yukashii | - Bedziesz zyl? |
| ArdenE | - Chuj wie |
| Yukashii | - To luzik |
| ArdenE | - Tez tak sadze - Dobra, zbieramy sie - Tam na dole jest kompleks maszynowy - Pewnie cala energetyka itp - Ale maja silne LODy nie wiem po co |
| MG_BJ | |
| Nimue | Unosze wzrok. - O co poklociles sie z Yu? |
| Kattel | - To niesamowite, jak on mysli tylko o sobie. - Ale sam nie wiem... |
| Nimue | - Yu to pragmatyk. |
| Kattel | - ...czy ze mna jest tak naprawde inaczej. |
| Nimue | - najemnik. Unosze wzrok. |
| Kattel | - Wierze, ze jest. |
| Nimue | - Za bardzo sie wszystkim przejmujesz. |
| Kattel | - No, co do jednej osoby... jestem raczej pewien. |
| Nimue | - Za duzo przeszedles w ostatnim czasie. |
| Kattel | Kiwam glowa. |
| Nimue | - Taki przywilej mlodego wieku, ze wszystkim sie przejmujesz. |
| Kattel | - Prawda. Jack i Niwa, trudno to zniesc. |
| Nimue | Usmiecham sie z lekkim wymuszeniem. |
| Kattel | - Nawet majora mi zal, chociaz ledwo go znalem. - Moze rzeczywiscie trzeba byc... chlodniejszym. - Spokojniejszym. |
| Nimue | - Przywykniesz. - Wiem z doswiadczenia. |
| Kattel | - Jesli bedzie czas. - Mam zle przeczucia. |
| Nimue | - Tez. |
| Kattel | - Caly czas, ciagle krazy mi po glowie to jedno pytanie. |
| Nimue | - Nie podoba mi sie tu. |
| Kattel | - Co zrobie, jesli przyjdzie dokonac wyboru. |
| Nimue | Wzdycham. |
| Kattel | - A to miejsce... Pokazuje reka na okno. |
| Nimue | - Lepiej mysl o tym, co oni chca zrobic z Primirialem. |
| Kattel | - To jest tak, jakby cala Ziemia mogla za chwile zniknac, i mialby zostac tylko Habitat. - Wiem, ze to bez sensu... Ale tak to czuje. |
| Nimue | - Stres i zmeczenie - mrucze pod nosem. |
| Kattel | - Tak jak z twoim snem. |
| Nimue | - nawet mnie czasem cos rusza. lekka ironia |
| Kattel | Westchnienie. |
| Nimue | - Sen, duchy... - Moze cos w tym jest. |
| Kattel | - A jednak to niezwykle, ze oboje to wszystko przezylismy. Przecieram zmeczone oczy. |
| Nimue | - takie mielismy szczescie. |
| Kattel | - Moze szczescie... |
| Nimue | - Dziwi mnie, ze narin nie wzial do Agarthy zadnych magow. - Przeciez tam byl zywiolak lodu. |
| Kattel | - Mnie dziwi tez, ze nie przewidzieli historii z Aresem. |
| Nimue | Krece glowa. |
| Kattel | - A jednak... trafilismy tutaj razem. |
| Nimue | Usmiecham sie lekko. - Powinnismy sie chyba cieszyc nie? |
| Kattel | - Pewnie tak. - Pewnie tak... |
| Nimue | Siadam kolo niego. - Co sie stalo? |
| Kattel | - Za duzo smierci. - Za nami... i boje sie, ze wciaz przed nami. |
| Nimue | - Do tego trudno sie przyzwyczaic... |
| Kattel | - Mam do ciebie prosbe, Nimue. |
| Nimue | - Tak? |
| Kattel | - Pamietam o tych wszystkich ludziach... w Orleanie. - Mysle, ze jestem im to winien. |
| Nimue | - Kattel... |
| Kattel | Biore ja za reke. - Mozesz mi obiecac... |
| Nimue | - tak? |
| Kattel | - ...ze jesli przyjdzie dokonac wyboru, jesli po jednej stronie bede ja, a po drugiej wielu innych ludzi... - ...to wybierzesz te druga? |
| Nimue | Przygladam mu sie. - Nie. |
| MG_BJ | Zbliza sie powoli jedenasta. |
| Nimue | - Jeszcze wczoraj moze tak - Ale dzis juz nie. - Jesli cokolwiek sie dla mnie liczy to nie swiat. - Ale ty. |
| Kattel | Mrugam. |
| Nimue | - Swiat i tak przezyje - A jesli mam umrzec, to wole ze swiadomoscia, ze ty zyjesz |
| Kattel | - Rozumiem. |
| Nimue | - Jako jedyny element tego swiata, ktory ma jakikolwiek sens |
| Kattel | - I dziekuje. Patrze jej w oczy. Lekki pocalunek. |
| Nimue | Odwzajemniam. - Musimy juz isc. |
| Kattel | - Chodzmy wiec. |
| MG_BJ |
Cala wasza czworka spotyka sie w poblizu Ogrodow. |
| ArdenE | [ stoimy przed drzwiami? |
| Nimue | Wzdycham |
| MG_BJ | Tak. |
| Kattel | - Znalezliscie cos w Habitacie? |
| ArdenE | - Tak - Brak burdeli |
| Kattel | - Jaka szkoda. |
| Yukashii | - Ale autochtonki robia niezle LODy |
| Nimue | - Musisz przywyknac do BTL. |
| ArdenE | - I roznorodnosci ubraniowej |
| Kattel | - Wiesz, kiedys mialem inne zdanie o elfach. |
| ArdenE | - Tak? |
| Kattel | - I troche caly czas takie mam. |
| ArdenE | - Ze co? |
| Yukashii | - Ja tez |
| Nimue | - Ja uwazam, ze elfy sa w porzadku - ironia - Idziemy? |
| Kattel | - Elfki na pewno. - Ale co do elfow nie jestem juz taki pewien. |
| Nimue | Usmiech |
| ArdenE | - Uuu - Boj sie, moze zakradne sie wieczorem do twojej sypialni |
| Yukashii | -W sumie to sie ciesze |
| Nimue | - Ciesz sie, ze Arden nie jest gejem. |
| ArdenE | - Ech, i po co mu mowilas? |
| Nimue | - Wtedy mialbys powod do narzekania |
| Kattel | - Mam nadzieje, ze moge sie zamknac na klucz. - Nie sprawdzalem. |
| ArdenE | - Elektroniczny? - ironia |
| Kattel | - Jakikolwiek. |
| ArdenE | - Dobra chodzmy |
| Kattel | - Powiesze wiadro z woda. |
| Nimue | Idziemy |
| Yukashii | - I duza klodke |
| MG_BJ | Wchodzicie do srodku. |
| Kattel | Wchodze,. |
| MG_BJ | Przestepujecie prog Ogrodow i momentalnie trafiacie do innego swiata. Przypomina wam sie troche Eden... kiedy to bylo... Tam bylo jasne niebo nad glowami i wiecej przestrzeni, ale poza tym jest dosc podobnie. |
| Kattel | W koncu oddycham pelna piersia. |
| MG_BJ | Mnostwo soczystej, bujnej, nierzadko egzotycznej zieleni. Male stawy, szumiace usypiajaco pneumatyczne zrodelka. Kolorowe ptaki skaczace po galeziach, jakis ukryl sie dokladnie nad wami i glosno skrzeczy. |
| Kattel | Staram sie go odszukac wzrokiem. |
| Nimue | - Pewnie po to te ptaki byly. |
| MG_BJ | Nie widzisz, zakrywa go szczelna kopula zieleni. |
| Kattel | - Moze... Podobny glos? |
| MG_BJ | Nie ma tutaj "cywili"... Kattel: Nie masz pojecia, dla ciebie wszystkie te ptasie glosy brzmia tak samo. ...ale sa Samurajowie. |
| Yukashii | - Pieprzony ogrod zoobotaniczny... a ludzie i tak wola patrzec na wschodzaca Ziemie |
| ArdenE | - Moze zamkniety jest |
| MG_BJ | Wedrujecie przed siebie alejka, droga jest tylko jedna. |
| Kattel | - O tej porze pewnie juz tak. |
| MG_BJ | Po chwili dochodzicie do nieco wiekszego stawu, plywaja po nim cztery kolorowe ptaki przypominajace kaczki. |
| Kattel | Czy oswietlenie powierzchni dysku jest jakos regulowane? Tak zeby przypominalo dzien i noc na Ziemi? |
| MG_BJ | Nie zauwazyles. Nad stawem stoi mezczyzna, zwrocony tylem do was. Ubrany jest na bialo, biale spodnie, biala marynarka. |
| ArdenE | "Lodziarz" |
| MG_BJ | Wyroznia sie na tle blekitu stawu i zieleni roslinnosci. Karmi kaczki. W dloniach trzyma bulke, kruszy ja na male kawalki, rzuca na powierzchnie wody. Ptaki nad waszymi glowami dalej wymieniaja sie skrzekami. |
| Kattel | - Pan Auerbach? |
| MG_BJ | - Feliks. - Witajcie w Habitacie. |
| Yukashii | - Aaaa... pan Fe... - mrucze |
| MG_BJ | - Powinien byc tu Theodore, ale mu sie pogorszylo. Jest w ambulatorium. |
| Nimue | "Stresujaca praca" |
| Yukashii | - A nam kiedy sie pogorszy? |
| Kattel | - Na pewno wezwal... zaprosil nas pan tutaj nie bez przyczyny. |
| MG_BJ | Ma niski, ale sympatyczny glos. - To nie do konca tak. |
| ArdenE | - Nie zdazy nam sie pogorszyc? |
| MG_BJ | - Ja wlasciwie nie musialem was tu w ogole zapraszac. - Ale pomyslalem: Czemu nie? Odwraca sie. Nie jest stary, ma jakies 30-35 lat. |
| Kattel | - Mlodo pan wyglada... jak na przewodniczacego Trybunalu. |
| MG_BJ | - Spodziewaliscie sie staruszka? - smiech. |
| Nimue | [jest tu jakas lawka? |
| MG_BJ | [Nie |
| Nimue | "Kurde" |
| Kattel | - Az tak pewnie nie. |
| ArdenE | - Ale kogos starszego napewno |
| MG_BJ | - Wiec? Jak nastroje przed polnoca? |
| ArdenE | "Spiace" |
| Kattel | - Ja jestem w dobrym nastroju do zdobywania wiedzy. - Jak za najlepszych szkolnych lat. |
| Nimue | 'Ciekawe, czy on nas oswieci" |
| ArdenE | - W sumie to nadal nic nie wiemy |
| MG_BJ | - Wiec prosze pytac. Tutaj dowiecie sie wszystkiego. |
| Yukashii | - Podle, bo nie mam swojej podusi w pokoju, nie mowiac o pokoju |
| Kattel | "Znowu?". |
| MG_BJ | Wrzuca reszte bulki do stawu. |
| Kattel | - Czym wiec jest tak naprawde Primorial? - I do czego zostanie uzyty? |
| MG_BJ | - Primorial? Primorial jest zaglada. Auerbach powoli rusza do przodu, daje wam znac, byscie szli za nim. |
| ArdenE | - Wiec po co go przywiezlismy? |
| MG_BJ | - Ale, w duzej mierze dzieki wam, nie zostanie uzyty do niczego. |
| ArdenE | - Mozna go bylo zniszczyc na miejscu |
| MG_BJ | - No, tylko do jednej malej rzeczy. A potem juz do niczego. |
| Nimue | - Malej rzeczy? |
| Kattel | - A jaka to rzecz? |
| MG_BJ | Zauwazacie, ze Auerbach ma na szyi lancuszek. |
| Yukashii | - Mala zaglada tez jest ok |
| Kattel | Podazam za nim. "Nie jest". |
| MG_BJ | - Czy ktokolwiek z was slyszal kiedys o Osobliwosci Technologicznej? |
| Kattel | - Nie. |
| Nimue | - Nie |
| ArdenE | - Tak |
| MG_BJ | Wedrujecie powoli alejka. Samurajowie towarzysza wam dyskretnie w pewnej odleglosci. |
| Kattel | Ilu? |
| MG_BJ | Trzech. |
| Nimue | - Co to jest? |
| MG_BJ | - Panie Arden, zechce pan...? |
| ArdenE | - W skrocie, chodzi o wynalazek |
| Kattel | Zrywam jakis kwiat, sprawdzam, jak pachnie. |
| Nimue | Slucham |
| MG_BJ | Intensywnie. |
| ArdenE | - Ktory bedzie na tyle potezny, ze zniszczy ludzkosc |
| Nimue | "Przypominaja mi sie chwile z ojcem w Rzymie..." Otrzasam sie z wspomnien. |
| Kattel | Przez chwile wdycham jego won. |
| ArdenE | - No, w sumie cos jak primorial |
| MG_BJ | - Wlasnie - przytakuje Auerbach. - Wiecie juz, czym jest Primorial. |
| Kattel | Potem klade go delikatnie na powierzchni wody. |
| MG_BJ | - To sztuczna inteligencja potrafiaca poslugiwac sie magia. |
| ArdenE | "Ja bym go chetnie pobadal" |
| Kattel | - Ktora mozna zamknac w pudelku. Wstaje znad strumyka. |
| ArdenE | - Kattel - Twoj mozg tez by sie zmiescil do walizki |
| MG_BJ | - Chyba domyslacie sie, co staloby sie, gdyby uaktywniony Primorial przedostal sie do Macierzy. |
| Kattel | - Na szerokosc pewnie tak. |
| Nimue | - Z pewnoscia zaprogramowana ma komende "zniszczyc" |
| ArdenE | - No w sumie to nie - Bo zalezy co bedzie chciec zrobic |
| MG_BJ | - Tego nikt nie wie. |
| Kattel | - Ale powiedzial pan, ze jest zaglada. |
| ArdenE | - No i czy jest to AI z wyksztalcona osobowoscia |
| Kattel | Znow ide z nimi. |
| MG_BJ | - Technomanci wierzyli, ze zbawi swiat. Ze jest, nie mniej, nie wiecej, nowym wcieleniem Boga, paruzja. - Wierzyli tez, ze pan Enoch jest jego prorokiem, i tak dalej, i tak dalej. |
| ArdenE | - Wypraszam sobie, Technokraci |
| MG_BJ | Usmiech. |
| Nimue | Patrze na ziemie. |
| Yukashii | Slucham w milczeniu palac papierosa |
| MG_BJ | - A jak wiarygodna WAM wydaje sie taka hipoteza? |
| Kattel | - Raczej malo wiarygodna. |
| ArdenE | - Mnie dosc |
| MG_BJ | - Czy moze raczej nalezy wierzyc, ze Primorial jest zagrozeniem, obcym organizmem... |
| Kattel | - Bog nie musialby sie poslugiwac takimi metodami. |
| Nimue | - Ktokolwiek go stworzyl nie mial dobrych zamiarow. |
| MG_BJ | - ...ktory po przejeciu wladzy nad Macierza w najlepszym razie zaprowadzi zamordyzm, a w najgorszym razie sprobuje stlamsic swoich tworcow? |
| Kattel | - A zbawiciel w walizce... to dziwna idea. |
| Nimue | Stwierdzam ostroznie |
| MG_BJ | Powoli dochodzicie do kranca Ogrodu. |
| ArdenE | - Moze warto go zbadac najpierw? |
| Nimue | - Lepiej go zniszczyc. |
| Kattel | - Ach, taka... Co do tego jestem prawie przekonany. |
| MG_BJ | - Och, my go nie zniszczymy. |
| Kattel | - Ale chcecie go do czegos uzyc. |
| MG_BJ | - Widzicie, problem polega na tym, ze zniszczenie Primoriala niewiele by dalo. |
| ArdenE | - Dlaczego? |
| Nimue | Patrze pytajaco. |
| Kattel | - Duzo czasu by minelo, zanim ktos zrobilby nowy. |
| Yukashii | - Wy stworzycie mu swiat, w ktorym bedzie rzadzil |
| MG_BJ | - Duzo czasu? Tak pan mysli? |
| Kattel | - Powstawal kilkadziesiat lat, prawda? |
| MG_BJ | - Owszem. - Ale prosze pomyslec. - Czy gdyby Thomas Edison umarl na rok przed wynalezieniem przez siebie zarowki... |
| Nimue | - Wystarczy jakis kolejny wizjoner... |
| MG_BJ | - ...to czy i na zarowke musielibysmy czekac kilkadziesiat lat? |
| Kattel | - Zarowka jest mniej skomplikowana -- usmiecham sie. |
| ArdenE | - Chodzi o dane |
| Kattel | - A Primorial powstal, jak rozumiem, przez przypadek. |
| ArdenE | - O gotowe projekty |
| MG_BJ | - Ale dopoki istnieje technologia, wykonanie ostatniego kroku jest proste. |
| Kattel | - A istnieje? |
| MG_BJ | - Istnieje. Powstala w ciagu minionych kilkudziesieciu lat, jak sam pan zauwazyl. Dochodzicie do jakichs malych drzwi. |
| Nimue | - To co chcecie zrobic? |
| MG_BJ | - Chcemy uratowac ludzi - odpowiada bardzo powaznie. |
| Kattel | - Nie wiemy, czy istnieje caly czas... Czy ktos jej nie zniszczyl. |
| Nimue | - Niszczac...co? |
| ArdenE | - Jak chcecie ich uratowac? |
| MG_BJ | - Wszystko jest kwestia czasu, panie Kattel. |
| Yukashii | - Ktorych ludzi? |
| Kattel | "Czasami bardzo dlugiego". |
| MG_BJ | - Cokolwiek jest mozliwe, predzej czy pozniej zostanie zrealizowane. |
| ArdenE | - To sie nazywa postep Feliksie |
| MG_BJ | Auerbach wyjmuje lancuszek, widzicie, ze na koncu ma maly kluczyk. |
| Kattel | - A wiec... co zamierzacie zrobic, by temu zapobiec? |
| MG_BJ | - Tak. A na koncu postepu: Osobliwosc Technologiczna. I but Primoriala w twarzy ludzi. |
| Nimue | - Chcecie...chcecie zniszczyc technologie? |
| MG_BJ | Uruchamia jakis mechanizm, przechodzicie na druga strone otwartych drzwi, wsiadacie do czegos w rodzaju malego wagonika. Dwaj Samurajowie jada za wami. Ruszacie dlugim, jasno oswietlonym tunelem. - Tak to mozna ujac, pani Nimue. |
| Nimue | Bledne. |
| MG_BJ | - Ale tak naprawde, to nie my. |
| ArdenE | - Pan chyba kpi?? |
| MG_BJ | - Nie - usmiecha sie Auerbach. |
| Nimue | "Zupelnie jak..." - Nie wy...a kto? |
| MG_BJ | - Ludzie ludziom zgotuja ten los. Jak zawsze. |
| ArdenE | - Przeciez nie mozna zniszczyc postepu |
| Nimue | - i wy chcecie temu zapobiec? |
| ArdenE | - To wlasnie czyni nas ludzmi |
| Yukashii | - A po cholere mam obserwowac to niszczenie technologii? |
| Nimue | - powodujac ten los wczesniej? |
| MG_BJ | - Pan, panie Yukashii... Pan zaobserwowal juz wszystko, co mial do zaobserwowania. - A my... My nie jestesmy w stanie temu zapobiec. Ale uda nam sie cos uratowac. - Pewnie slyszeliscie... Bylo o tym niedawno glosno w dziennikach. Projekt Kaer. |
| ArdenE | kiwam glowa |
| MG_BJ | - Tankowce nie przewiozly tam zadnych chemikaliow. - Przewiozly ludzi. - Milion ludzi. - Tylu zdolamy uratowac. No i jeszcze te garstke tu, w Habitacie. |
| Kattel | - A pozostali? |
| Yukashii | - Co wy probujecie zrobic? |
| MG_BJ | - Przeciez o tym tez slyszeliscie w dziennikach. |
| Nimue | Patrze zdenerwowana - Wojna. |
| MG_BJ | - Dzisiaj o polnocy mija ultimatum. |
| Kattel | - Ale po co ta wojna? |
| MG_BJ | - Dwie minuty pozniej Japonia odpali pierwsze pociski balistyczne. - Mnie sie pan pyta? |
| Kattel | - Nie macie z nia nic wspolnego? |
| MG_BJ | - Nie. |
| Kattel | [Gdzie my wlasciwie teraz jestesmy? Kiwam glowa z wyraznym zaskoczeniem. |
| MG_BJ | [Jedziecie w dwoch wagonikach dlugim korytarzem, oswietlonym bialymi lampami |
| Nimue | - Do czego chcecie uzyc primoriala? |
| MG_BJ | - Chcemy upiec pieczen na nieuniknionym ogniu. |
| Yukashii | - I jakie jeszcze bajki pan opowie - Nie macie nic wspolnego, dobry zart |
| Nimue | Ukrywam niedowierzanie. |
| Yukashii | - Sami rozpaliliscie ten ogien |
| MG_BJ | - Wojny zawsze wybuchaly, panie Yukashii. |
| Yukashii | - Zawsze za sprawa wyrachowanych ludzi |
| MG_BJ | - Nie. |
| Yukashii | - Teraz mowimy o wojnie totalnej |
| MG_BJ | - Kazdy proces cywilizacyjny posiada swoja wewnetrzna dynamike. - Z jednego kroku wynika krok nastepny. - I nastepny. - I nastepny. |
| Kattel | - I ludzkosc, waszym zdaniem, jest skazana na zaglade. |
| MG_BJ | - I nastepny. |
| Kattel | - I byla zawsze. - Tak? |
| Yukashii | - Istnieja rozdroza i wariacje |
| MG_BJ | - Nie. Pan nie rozumie - Auerbach probuje ukryc zniecierpliwienie. |
| Yukashii | - Nie ma jednej drogi |
| MG_BJ | - Dzieki nam ludzie przetrwaja. Jeden milion. - Wystarczajaco duzo, by potem zbudowac swiat na nowo. Swiat, w ktorym nie bedzie wyrachowanych ludzi. Ani wojen. |
| Yukashii | - A jak wybraliscie ten WLASCIWY milion? |
| ArdenE | - Chcecie przyspieszyc to co nieuniknione, ratujac przy tym jak najwiecej sie da? |
| Kattel | - I skad wiemy, ze ten milion nie zniszczy kiedys sam siebie? |
| MG_BJ | - Mniej wiecej. |
| Yukashii | - Zagadka godna bogow |
| MG_BJ | - Wlasnie dlatego, ze zostal odpowiednio wybrany - usmiecha sie Auerbach. |
| ArdenE | - Przeciez to CHORE |
| Kattel | - Jak wybrany? |
| Nimue | Bledne. |
| Kattel | - Inteligencja? Osobowosc? Wiek? Rasa? Plec? |
| Nimue | - Niby jak? |
| MG_BJ | - Pod uwage brano kilkaset czynnikow. |
| Yukashii | - Na drodze znajomasci i grubosci portfela jak zawsze |
| MG_BJ | - Potem mozecie porozmawiac z glownym psychologiem projektu, jest, zdaje sie, waszym sasiadem. |
| Kattel | Odchylam sie mocno w tyl. |
| MG_BJ | - Nie. |
| Kattel | Patrze za siebie. |
| MG_BJ | Wpatruje sie w ciebie dwoch Samurajow. |
| Kattel | Mrugam. |
| MG_BJ | - Chore, panie Arden? |
| Kattel | - Narin? |
| MG_BJ | - A jak wyglada wedlug pana alternatywa? -- Zginac maja wszyscy? |
| ArdenE | - Pan sie opierasz na przewidywaniu |
| Kattel | - Zaraz, zaraz... |
| MG_BJ | - Na przewidywaniu czego? - Ultimatum jest faktem. |
| Yukashii | - Jakie macie wobec mnie plany skoro wszystko juz zobaczylem? -rzucam |
| MG_BJ | - Och, nie zobaczyl pan jeszcze wszystkiego... |
| ArdenE | - No tak |
| Kattel | - A dlaczego nie mozecie zostawic Ziemi w spokoju? |
| ArdenE | - Pozostaje to na dole - ironia |
| Kattel | - Bo Habitat tez bylby zagrozony? |
| MG_BJ | - Prosze nie uzywac drugiej osoby. - To nie MY wywolalismy te wojne. |
| ArdenE | - Jaaasne |
| MG_BJ | - Wierzcie, w co chcecie. |
| Nimue | Ironiczny usmiech |
| MG_BJ | - Zaraz bedziecie musieli uwierzyc w cos jeszcze. |
| Kattel | - A kim *sa* ci "my"? |
| MG_BJ | - Jest nas dwoch. - Mnie juz poznaliscie. Wagonik sie zatrzymuje. Drzwi sie otwieraja. |
| Nimue | "Zly brat blizniak" |
| MG_BJ | Po drugiej stronie -- jakas wielka sala. - Chodzcie. |
| Yukashii | - Drugi siedzi w walizce... |
| ArdenE | Wysiadam |
| MG_BJ | Wchodzicie do pomieszczenia. |
| Kattel | Wysiadam i prawie wbiegam do srodka. |
| MG_BJ | Ma dlugosc 20-30 metrow. |
| Nimue | Ide sztywno |
| MG_BJ | Sufit laczy sie trojkatnie nad waszymi glowami. |
| Kattel | - Cholera... Nie patrze na sufit, patrze na tego drugiego. |
| MG_BJ | Wzdluz calej dlugosci pomieszczenia znajduje sie krysztal. Dlugi, prostokatny blok polprzezroczystego krysztalu. |
| Nimue | Przelykam sline |
| MG_BJ | Rownie dlugi, co pomieszczenie, 20-30 metrow. W srodku -- smok. Nieruchomy. Uspiony. Zamrozony. |
| ArdenE | - Co to do... |
| MG_BJ | Posrodku pomieszczenia, juz na podlodze, znajduje sie pojedynczy terminal. Widzicie Primoriala, jest podlaczony. |
| Nimue | - Co...? |
| MG_BJ | - Jest piekny, prawda? Stoicie oto u kresu. Wiecie, ze dalej nie bedzie juz nic; ze tutaj cala historia musi sie zakonczyc. |
| Nimue | - Zwariowaliscie... |
| MG_BJ | Wasi towarzysze zaplacili najwyzsza cene, byscie wy mogli dotrzec tak daleko. Nocne niebo widniejace za wielka szyba nigdy wczesniej nie bylo tak rozgwiezdzone, tak piekne. |
| ArdenE | - Smok jest energia magiczna, prawda? |
| Yukashii | - Jaszczurka w bursztynie plus mag-SI, kosztowne gadzety do mieszkania |
| MG_BJ | Auerbach spoglada na was, lustruje was swym inteligentnym spojrzeniem. - Obiecalem wam, ze tutaj dowiecie sie wszystkiego. - Dotrzymam obietnicy. - Ale najpierw... chce pokazac wam pewna sztuczke. |
| Kattel | Przeczesuje wlosy rekoma. |
| MG_BJ | Wyjmuje zza paska pod marynarka pistolet. |
| Yukashii | - Pukne w szkielko i wyskoczy smok? |
| Kattel | Splatam je z tylu glowy. |
| MG_BJ | Strzela. Trzy razy. Celnie. |
| Kattel | Patrze na smoka. |
| MG_BJ | Samurajowie przygladaja sie temu obojetnie. |
| Kattel | - Co...? |
| MG_BJ | Pociski ciskaja Yukashiim o sciane. Przebijaja marynarke, serce, pluca. |
| Nimue | - Yu..?! |
| MG_BJ | Yukashii osuwa sie po scianie obok wejscia. |
| Yukashii | - Aaaaaaarghhhh... |
| MG_BJ | Zostawia po sobie mokry, czerwony slad. |
| Kattel | Otwieram usta. |
| MG_BJ | Szkliste oczy patrza na was w wyrazie kompletnego zaskoczenia. |
| Kattel | - DLACZEGO?! |
| ArdenE | - Zajebista sztuczka |
| MG_BJ | - Dotrzymam obietnicy. |
| Kattel | - Dlaczego? |
| MG_BJ | Auerbach spoglada na zegarek. |
| Nimue | Podbiegam i uzdrawiam go. |
| MG_BJ | - Ale najpierw musimy chwile zaczekac. - Cztery minuty. |
| Nimue | - Kurwa... Wstaje. |
| Kattel | Jak daleko od nas stoi Auerbach? |
| MG_BJ | Kilka metrow dalej. Nie schowal pistoletu. Samurajowie obserwuja was bardzo czujnie. - Spokojnie - Auerbach usmiecha sie. |
| Kattel | - Jest za cztery dwunasta? |
| MG_BJ | - Nie. Dwunasta jest dopiero za 20 minut. - Jedno z drugim nie ma zadnego zwiazku. |
| ArdenE | Spogladam uwaznie na Auerbacha |
| Kattel | - A co chcecie zrobic za cztery minuty? |
| ArdenE | - Wskrzesic go, tak? |
| Kattel | - I dlaczego Yukashii musial zginac? |
| Nimue | Bledne |
| MG_BJ | - Zebyscie mogli uwierzyc. |
| Kattel | C: Nimue, sa tu jacys magowie? Jakas aura dookola? |
| MG_BJ | Pokazuje palcem na krysztal ze smokiem. |
| Nimue | Kucam przy Yu. |
| MG_BJ | - To byl jego pomysl. - Probowalem go od niego odwiesc. |
| Nimue | Jestem wyraznie czyms zaaabsorbowana. |
| Kattel | - Ktory pomysl? |
| MG_BJ | - "To szalenstwo", mowilem. - Ale on zrobil wszystko jak zwykle po swojemu. |
| ArdenE | Unosze brew |
| MG_BJ | - Kto zrozumie smoka... - Auerbach wzrusza ramionami. |
| ArdenE | - Nie wzial pan dzis swoich lekow? |
| MG_BJ | - Panie Arden... Zdumienie jest poczatkiem czci - szeroki usmiech. - Jedna minuta. |
| Kattel | C: Nimue, bedziesz w stanie rzucic tutaj jakies zaklecie? |
| Nimue | - Boze... |
| ArdenE | C: Poczekajcie |
| Nimue | - To niemozliwe... |
| Kattel | Co z Yu? - Ale do Yukashiiego strzelal pan. |
| Nimue | Robie krok do tylu |
| Kattel | C: Nimue? |
| MG_BJ | Yu otwiera powoli oczy, rusza sie. |
| Nimue | lekki krzyk. Cofam sie. - Ja... |
| ArdenE | Otwieram usta |
| Kattel | Odwrocony tylem do Auerbacha, przodem do Yu, robie trzy kroki w tyl. |
| MG_BJ | - Powiedzial, ze bedzie bezpieczny. |
| Yukashii | - Co... - to... - kurwa... |
| MG_BJ | - Ze Kormoran zadba o jego bezpieczesntwo. |
| Yukashii | - ma... - byc... |
| Nimue | Bledne. |
| ArdenE | - Kormoran... |
| Nimue | - To...ten sztylet. - Ozywil cie. |
| MG_BJ | - Nie chcial ryzykowac wszystkiego. |
| Kattel | - Po co pan do niego strzelal? |
| ArdenE | - Co pan tym chcial udowodnic? |
| MG_BJ | - Zeby udowodnic wam, ze to nie jest mistyfikacja. |
| Nimue | Ananlizuje aure Yu. |
| MG_BJ | Yu wraca szybko do siebie. Jest oslabiony, ale poza tym caly i zdrowy. |
| Kattel | - Ze co nie jest mistyfikacja? |
| MG_BJ | - To. Naciska przycisk na swoim commlinku. |
| Nimue | - Boze... |
| MG_BJ | Posrodku pomieszczenia pojawia sie trojwymiarowa projekcja. Na krzesle siedzi Yukashii. Ma szkarlatna koszule, marynarke, usmiecha sie do obiektywu trikamery, pochyla lekko w jej strone. Zaczyna mowic. Doskonale znacie ten glos. Doskonale znacie ten usmiech. Tylko oczy sa jakby... inne. - Witaj, Yukashii. - Do ostatniej chwili zastanawialem sie, czy nie ryzykuje zbyt wiele. - Ale jesli teraz mnie ogladasz, to znaczy, - ze dotarles bezpiecznie do konca i ze wszystko potoczylo sie zgodnie z planem. - Sklamalbym, gdybym powiedzial, ze przykro mi, ze nigdy sie nie spotkamy - chociaz caly czas bylismy tak blisko. - Ale wierz mi, gdy mowie, ze przykro mi, ze zostales potraktowany jako narzedzie. - Ze twoje mysli, twoje uczucia, twoje wspomnienia i twoje marzenia - byly tylko atrapami. - Musisz zrozumiec: Nie chcialem byc tylko biernym obserwatorem. - Nie chcialem, by moja rola skonczyla sie na planowaniu. - Pragnalem byc przy tym, chocby i w jakiejs posledniej postaci. - Dzisiaj o polnocy rozpocznie sie kilka wiekow czekania - i ja jako jedyny doczekam konca. - Wszyscy inni umra, zostawia po sobie dzieci, wnuki, prawnuki. - A ja, ja bede zyl. Nasza rasa jest dlugowieczna - szeroki usmiech. - Ale, sam rozumiesz, byloby mi wiecej niz przykro, - gdybym nie wiedzial z pierwszej reki, jak to wszystko wygladalo z punktu widzenia tych, - ktorzy przez te ostatnie miesiace zwiazani byli z Primorialem najmocniej. - Dlatego narodzil sie Yukashii Bikaver. - Istnialy inne sposoby, sam wiem o tym najlepiej. - Wystarczylo posluzyc sie odpowiednia technologie, kamerami, - ale pomyslalem, ze gdybym uciekl sie do takiego rozwiazania, - zakrawaloby to przynajmniej na hipokryzje - krotki smiech. - A tak naprawde, to najwymyslniejsze kamery i mikrofony nie zapewnilyby mi tego - co zapewniles mi ty. - Osobiste uczestnictwo. Rzeczywiste wspomnienia. - Pamiec o przeszlosci w nieskalanej, najczystszej postaci. - Teraz musze zakomunikowac ci cos przykrego. - Widzisz, Yukashii, ty musisz odejsc, zebym ja mogl wrocic - ale wszystkie twoje wspomnienia - te prawdziwe - przetrwaja. - Ja sie nimi zaopiekuje. Beda jednym z najwiekszych skarbow nowej ery. - Nie miej do mnie zalu. - Jesli moj pomysl wydaje ci sie okrutny, - docen przynajmniej jego rozmach, - docen to, ze sam wiele zaryzykowalem. - Zaklecie bylo potezne, ale nie uchroniloby mnie przed WSZYSTKIM. - Pomysl zreszta, ze gdyby nie ja, - Yukashii Bikaver nigdy by nie istnial. - A tak mozesz przynajmniej sobie powiedziec, jak w tej starej piosence, - ze to byl bardzo udany rok, czyz nie? - Zegnaj. I dziekuje. Feliks wyjasni ci, co stanie sie teraz. - Palenie i tak szybko by cie zabilo - ponowny usmiech. - Zegnaj. Holograf znika. |
| Nimue | Bledne. |
| MG_BJ | Auerbach milczy. |
| ArdenE | Rowniez bledne |
| Kattel | Ja takze milcze. |
| Yukashii | - Co to kurwa ma byc? |
| MG_BJ | Auerbach spuszcza wzrok. |
| Yukashii | - Wladca marionetek? |
| ArdenE | - Wiec po to byl kormoran... |
| MG_BJ | - Kormoran byl artefaktem, niezbednym elementem zaklecia. |
| Nimue | Milcze. |
| MG_BJ | - ON chcial byc przy tym. Chcial uczestniczyc w tym wszystkim. |
| Nimue | -Kto? |
| Kattel | - Smok? |
| MG_BJ | - On. Lofwyr - pokazuje ponownie palcem krysztal przy suficie. |
| Yukashii | - Malo mnie obchodzi czym byl i co chcial... ten gad - Nie oddam mojej skory |
| Kattel | - Lofwyr?! |
| MG_BJ | - Panie Yukashii, pan nie rozumie. - On pana stworzyl. - To on pana wyslal do Japonii. |
| Yukashii | - A ja go mam za to ucalowac w dupe? |
| MG_BJ | - GenDive nigdy nie istnialo, wszystko zaczelo sie dopiero tam, nawet jesli panskie wspomnienia mowia panu cos innego. |
| Yukashii | - Ufam sobie |
| MG_BJ | - Panie Yukashii, pewne rzeczy sa po prostu nieuniknione. - Prosze nie robic tego bardziej trudym niz jest. |
| Yukashii | - Tylko sobie - To bedzie proscizna |
| MG_BJ | - Ale prosze sie nie martwic, zostanie pan z nami do konca. |
| Yukashii | - Waszego konca |
| MG_BJ | - Panie Arden. |
| Yukashii | - Ja zamierzam jeszcze pozyc |
| Kattel | Z trudem probuje wrocic do siebie. |
| MG_BJ | Auerbach ignoruje Yukashiiego. |
| Kattel | - On powiedzial... - ...ze doczeka konca. - Za kilka wiekow. - Jakiego konca? |
| Nimue | Krece glowa. |
| MG_BJ | - Coz, po polnocy Ziemia przez kilkaset lat nie bedzie nadawala sie do ponownej kolonizacji. - Bedziemy musieli czekac. Dlugo czekac. Tego dnia doczekaja dopiero nasze prawnuki. - I on. Odzywa sie commlink Auerbacha. |
| Kattel | - Nie chcial pan takze siebie zamrozic? |
| MG_BJ | - Co...? Wiec lepiej...? Dobrze, nie wiem, znajdzcie. |
| Yukashii | - Niedoczekanie wasze |
| MG_BJ | - Panie Arden - Auerbach dalej ignoruje Yukashiiego. |
| ArdenE_ | - Tak? |
| MG_BJ | - Zostalo 10 minut. |
| ArdenE_ | [ nie wiem co sie dzialo, sekundke;d |
| Nimue | - Do czego Arden? |
| Kattel | - Nie chcial pan zamrozic takze siebie? |
| MG_BJ | - Nie. Zreszta, Lofwyr nie bedzie wcale zamrozony. - Wroci do nas za kilkadziesiat minut. - I pewnie dalej bedzie wygladal tak samo -- macha reka w strone Yukashiiego -- nie bez powodu wybral wtedy wlasnie taka postac. |
| Kattel | - A... Przerywam na chwile. |
| MG_BJ | - Panie Arden! |
| ArdenE_ | - Slucham |
| Kattel | - ...a do czego w koncu, dokladnie, uzyjecie Primoriala? Urywam. |
| MG_BJ | - Do zniszczenia Schwarzwaldu. |
| Yukashii | - Kosztowne macie zagrywki |
| Kattel | [Schwarzwaldu? |
| ArdenE_ | Prychniecie - Pan zartuje chyba |
| MG_BJ | - Nie chcemy, by na dole pozostal jakikolwiek slad, ktory moze posluzyc do zrekonstruowania Primoriala. |
| ArdenE_ | - Po to wam Primorial? |
| MG_BJ | - Wiedza zostanie tutaj. W Habitacie. W bezpiecznym, orbitalnym skarbcu. |
| ArdenE_ | - Do zniszczenie Schwarzwaldu? |
| MG_BJ | - Tak. Wojna nie zniszczy Macierzy calkowicie. - Niektore jej elementy pozostana nienaruszone. - Sam pan rozumie... |
| ArdenE_ | - Schwarzwald przetrwa |
| MG_BJ | - Nie przetrwa. - Polaczy sie pan teraz z Macierza i z Primorialem na smyczy - zniszczy pan Schwarzwald. |
| ArdenE_ | - Priomorialem na smyczy? |
| Yukashii | - A jak nie zniszczy? |
| MG_BJ | - Owszem. A smycz trzymal tez bede ja -- Auerbach poklepal lancuszek z kluczem na swojej szyi. - Nie chcemy, zeby w ostatniej chwili sprobowal pan jakiegos numeru. |
| ArdenE_ | Usmiecham sie dziwnie |
| MG_BJ | - Primoriala nie da sie w tej chwili zaladowac do Macierzy. - Sami o to zadbaliscie, jeszcze w Watykanie. |
| ArdenE_ | - Racja |
| MG_BJ | Auerbach nagle opuszcza rece. Patrzy na was zniecierpliwionym, lekko zasmuconym wzrokiem. - Myslicie, ze jestem zbrodniarzem, tak? |
| ArdenE_ | - Nie, skadze |
| Yukashii | - Bierzesz nas na litosc? |
| Nimue | usmiechem sie ironicznie |
| MG_BJ | - Myslicie, ze jestem psychopata? |
| ArdenE_ | Podchodze do terminala |
| MG_BJ | - Ostatnie przeksztalcenie jest tylko kwestia czasu. - Nie udawajcie, ze tego nie rozumiecie. |
| Yukashii | - Czytasz w myslach? |
| MG_BJ | - Prawa zostana odkryte. - Tajemnice ujawnione. |
| ArdenE_ | - Zdajesz sobie sprawe Feliksie |
| MG_BJ | - Maszyny skonstruowane. - Narodza sie bogowie. |
| ArdenE_ | - Ze to samo spotka twoja ludzkosc? |
| MG_BJ | - Przetrwa milion. - Tak to wlasnie musi wygladac. |
| Yukashii | - Sami wybieramy przeksztalcenia jakie w nas zachodza i tobie nic do tego |
| MG_BJ | - To nie obsesja. To konsekwencja. |
| Yukashii | - To choroba psychiczna |
| Kattel | Jeszcze raz: ilu jest Samurajow? |
| MG_BJ | Kattel: Czterech. Z bronia gotowa do strzalu. |
| Kattel | - Zamieniliscie sumienie na matematyke. |
| MG_BJ | Sa czujni, bardzo czujni. |
| Nimue | Usmiecham sie. |
| MG_BJ | - Czy mam wytlumaczyc panu raz jeszcze, jak wyglada alternatywa? |
| ArdenE_ | [Jak wyglada obsluga terminalu? |
| MG_BJ | - Primorial zostanie zaladowany do Macierzy. - Mozliwosc pierwsza: Nie stanie sie nic, wojna wybuchnie i tak. - Mozliwosc druga: Primorial powstrzyma wybuch wojny i w przeciagu kilku dni uczyni ludzi swoimi niewolnikami. Niewolnikami maszyny. - I jak to wyglada panska matematyka, panie Kattel? |
| ArdenE_ | - A trzecia mozliwosc? |
| Kattel | - Tertium non datur? |
| Nimue | C: Sa tutaj tez dwa duchy straznicze. |
| MG_BJ | - Nie ma trzeciej mozliwosci. |
| Yukashii | = Niewolnicy przynajmniej moga sie buntowac |
| Kattel | - Trzeciego wyjscia nie ma? |
| ArdenE_ | C:Super |
| MG_BJ | - Trzecia mozliwosc wyglada tak. - Wybuchnie wojna. - Zgina miliardy. - Przetrwa milion. - I ten milion zbuduje kiedys swiat od nowa. |
| ArdenE_ | - Nie nie nie - Nie zrozumial pan - To jest wasza mozliwosc |
| Kattel | - Nie mogliscie powstrzymac wybuchu wojny? W jakikolwiek sposob? |
| MG_BJ | - Nie. |
| ArdenE_ | - Ja pytam o 3 mozliwosc Siadam za terminalem |
| MG_BJ | - Moglismy powstrzymac primorializacje. - I wlasnie to zrobimy. |
| ArdenE_ | Czytam cos na swoim commlinku |
| Nimue | C: Jean? |
| Kattel | - Nie macie pewnosci. |
| ArdenE_ | C: Nie wiem |
| Kattel | - Tylko prawdopodobienstwa. |
| Nimue | - To tylko spekulacje. |
| Yukashii | - Nie umiesz klamac, Auerbach - Nie jest zapozno na nic |
| MG_BJ | - I kto to mowi -- prycha Auerbach. |
| Yukashii | - To my mozemy wszystko odwrocic |
| MG_BJ | - Nie da sie niczego odwrocic. - Pan, panie Yukashii, niech szykuje sie lepiej do transformacji. |
| Yukashii | - A ty trzesiesz portkami, ze wasz smoczy plan zaraz szlag trafi |
| MG_BJ | - Kormoran prosto w serce. Bolesne, ale szybkie. |
| Yukashii | - Twoje serce? |
| Kattel | Jeszcze raz oceniam dystans do Auerbacha, po tych kilku krokach. |
| MG_BJ | - Moje? Oj, lepiej nie. |
| Yukashii | - Mozesz sie zdziwic |
| Nimue | Skupiam sie. |
| Kattel | C: Jesli komus z nas uda sie zlapac Auerbacha, moze bedziemy mieli szanse... |
| MG_BJ | Ktos wchodzi do pomieszczenia. |
| Kattel | C: Mam ze soba jeden noz. |
| MG_BJ | To Narin. Pokasluje, slania sie. |
| Yukashii | C: Ja mam Kormorana i chyba nie beda do mnie strzelac |
| Nimue | C: Co z samurajami? |
| MG_BJ | Nadal stoja, nadal czujni. |
| Kattel | C: Ty pierwszy, ja chwile po tobie? |
| MG_BJ | Narin podchodzi do Auerbacha. - Theodore, co sie z toba dzieje? Dlaczego uciekles... - Ughhhh... |
| ArdenE_ | C: Kattel, podejdz |
| Kattel | C: Do ciebie? |
| MG_BJ | Pomieszczenie przeszywa zlowrogi syk. - Bikaaaaaaarden........ |
| ArdenE_ | C: Tak |
| Kattel | Podchodze do Ardena. |
| ArdenE_ | C: Szybko |
| Nimue | - E? |
| Kattel | Szybko. Omijajac Auerbacha lukiem. |
| Nimue | Cofam sie. |
| MG_BJ | Narin rosnie, rosnie, rosnie. |
| Yukashii | - Antidotum, kurwa |
| MG_BJ | Auerbach pada na ziemie, wokol krew, flaki. - Bikaaaarden... |
| Kattel | Biegne do Ardena. |
| MG_BJ | Montana jednym ruchem doskakuje do Ardena. |
| Nimue | Przelykam sline. - JEan! |
| Yukashii | - Ciesze sie ze wpadles Milford |
| Kattel | Wpadam na Montane. |
| MG_BJ | Podrywa go jak lalke, ciska nim przez cale pomieszczenie. |
| Kattel | Probuje go przewrocic. |
| ArdenE_ | "Kurwa..." |
| Kattel | Czy po prostu zepchnac z kursu. |
| MG_BJ | Samurajowie otwieraja ogien. Kattel: Stoisz na ich linii strzalu. |
| Kattel | Gdy to robia, odskakuje natychmiast. |
| MG_BJ | - Bikaaaaaaaaaarden... |
| Kattel | Przetaczam sie po podlodze. Staram sie dobiec do Ardena. |
| Nimue | Odskakuje. |
| MG_BJ | Otwieraja ogien. |
| ArdenE_ | - Kattel! - Klucz! |
| MG_BJ | Samurajowie strzelaja dlugimi seriami w Montane. Ale tuz za nim jest terminal z Primorialem. |
| Kattel | Zamieram. Racja. Klucz. |
| MG_BJ | Kattel: Jestes przy Ardenie. |
| ArdenE_ | - Musimy... Musimy mu pomoc |
| MG_BJ | Obok Nimue i Yukashii. |
| Nimue | Powalam auerbacha atakiem mentalnym. |
| Kattel | - Sprobuje. |
| Yukashii | - Ciekawe czy to tez czesc planu Lofwyra |
| MG_BJ | Auerbach juz lezy na ziemi, smiertelnie ranny, moze nawet martwy. Yukashii: Auerbach jest najblizej ciebie. |
| Kattel | Droga do klucza? |
| ArdenE_ | - Nie mozesz zginac |
| MG_BJ | Widzisz klucz, wysunal mu sie zza koszuli. |
| Nimue | Probuje sie do niego dostac. |
| ArdenE_ | - Jestes mu potrzebny |
| Yukashii | Biore klucz |
| MG_BJ | Auerbach lapie cie za reke. - Zrob to, Bikaver. - Przeksztalc sie. - On nie moze zniszczyc Habitatu. |
| ArdenE_ | - Yu - On ma racje... |
| Yukashii | - Niech niszczy |
| ArdenE_ | - Nie rozumiesz |
| MG_BJ | Samurajowie strzelaja do Montany, ten powoli, krok za krokiem, idzie naprzod. |
| ArdenE_ | - On moze powstrzymac wojne |
| Nimue | - Co? |
| Yukashii | - Nie zamierzam rozumiec |
| Kattel | Zblizam sie troche do Bikavera i Auerbacha. |
| MG_BJ | - Bikaver! Zrob to! |
| ArdenE_ | - Yu , prosze! |
| MG_BJ | Kattel: Jestes obok nich. |
| Yukashii | - My tez mozemy |
| ArdenE_ | - Nie |
| Yukashii | - Uwolnij Primorial |
| Kattel | Spojrzenie na Ardena. |
| Yukashii | Rzucam mu klucz |
| ArdenE_ | - Daj mi dojscie! Lapie klucz |
| MG_BJ | Montany wysuwa lape w powietrze. Klucz zawisl na jednym z pazurow. |
| ArdenE_ | - Kurwa!! |
| MG_BJ | Zakrecil sie, wisi na nim nadal. Wszyscy Samurajowie juz nie zyja, dosiegly ich jakies energetyczne macki. |
| Yukashii | - Ja ci ta lape kurwa odetne |
| ArdenE_ | - Yu |
| MG_BJ | Montana idzie, prosto na Bikavera, Kattela i Ardena. |
| Kattel | Rzucam nozem w ten pazur. |
| ArdenE_ | - Zmien sie! |
| MG_BJ | Celnie. |
| Yukashii | Biore Kormorana i ruszam na stwora |
| MG_BJ | Klucz spada, polecial na podloge, w kierunku Nimue. |
| Nimue | Probuje przechwycic klucz lewitacja. |
| ArdenE_ | - Lap go! |
| Nimue | Biore. |
| MG_BJ | Nimue: Jest twoj. |
| Kattel | A potem skacze na Yu i przewracam go na ziemie. |
| Nimue | Biegne do Ardena |
| Yukashii | - Spierdalaj |
| MG_BJ | Yu: Kattel cie przewrocil. |
| ArdenE_ | Nie da sie dobiec do Terminala? |
| Kattel | Probuje mu wyrwac Kormoran. |
| MG_BJ | Arden: Da, droga wolna. |
| ArdenE_ | Biegne - Kattel! - Chodz! |
| MG_BJ | Montana idzie prosto na was, tzn. na Kattela i Yu. |
| Yukashii | Odpycham Kattela |
| Kattel | [A. |
| Nimue | - Kurwa, Kattel! |
| MG_BJ | Arden: Jestes przy terminalu. |
| ArdenE_ | Lacze sie z nim O co chodzi z kluczem? |
| MG_BJ | Klucz wylacza blokade, ktora zaimplementowano w Primorialu poprzez podmiane manuskryptow w Watykanie. |
| Kattel | Przestaje sie szamotac, odskakuje. |
| ArdenE_ | Usuwam |
| MG_BJ | Dopiero po uzyciu klucza Primorial moze zostac zaladowany do Macierzy. "Czy jestes pewien, ze chcesz to zrobic?" |
| ArdenE_ | Uzywam klucza |
| Nimue | - Jestes pewien Arden? |
| MG_BJ | "Nie moge niczego obiecac". |
| ArdenE_ | "Nie wyobrazam sobie smierci miliardow" |
| MG_BJ | Rozpoczyna sie upload. |
| Yukashii | - Czego ty chcesz? - krzycze do Stwora |
| ArdenE_ | "A jesli mnie oklamiesz..." |
| MG_BJ | Yu: Stwor przyszpilil cie do sciany. |
| Yukashii | - Czemu mnie jeszcze nie zabiles??? |
| MG_BJ | Patrzysz mu prosto w slepia. |
| ArdenE_ | "Zgine walczac z Toba" |
| MG_BJ | - Probowalem... |
| Yukashii | - No dalej! |
| MG_BJ | Sztylet jest na wyciagniecie reki. |
| Kattel | Dobiegam do nich jeszcze raz. Jest gdzies obok, lezy? |
| MG_BJ | Jest 23:58. Tak, metr obok Yu i Montany. |
| ArdenE_ | Nadzoruje upload |
| Kattel | Chwytam go. |
| MG_BJ | Upload do Macierzy: 65%. Masz sztylet. |
| Kattel | Na moment patrze na Yu i Montane. |
| Yukashii | - Nie probuj, tylko zrob to. Uratuj Ziemie - Zemscij sie |
| Kattel | Wbijam go. |
| Nimue | - Arden to nie jest dobry pomysl... |
| Kattel | W plecy stwora. |
| Yukashii | - Chuj mnie to obchodzi, jak zgine |
| MG_BJ | Wrzask. Przeszywajacy wrzask. |
| Kattel | Wyrywam i jeszcze raz uderzam. |
| Yukashii | - Skoro i tak zgine |
| ArdenE_ | - Nimue |
| MG_BJ | Potwor pada na ziemie, wywija odnozami. Maleje, kurczy sie. |
| Nimue | - To jest dzielo mojego ojca. |
| ArdenE_ | - Ja zyje tylko dzieki Primorialowi |
| MG_BJ | Strumien energii plynie od niego do krysztalu nad wami. Upload: 78%. |
| Kattel | Probuje unikac macek. |
| Nimue | - Znaczy...? |
| Kattel | Odskoczyc gdzies na bok. |
| ArdenE_ | - Co?? - Jak twojego Ojca? |
| Kattel | Yu moze sie ruszac? |
| Nimue | - Z tego nie moze byc nic dobrego. |
| MG_BJ | Krysztal zaczyna sie jarzyc zlym, czerwonym swiatlem. |
| Kattel | - Mozesz sie ruszac, Yu? |
| ArdenE_ | - Ja... |
| MG_BJ | Montana sie kurczy, kurczy, kurczy. |
| Yukashii | - On zaraz wroci |
| ArdenE_ | - On wroci jako Smok |
| MG_BJ | Cala energia wyciekla do smoka. |
| Yukashii | - Zawsze wraca. Wola skurwysyna |
| Kattel | Bledne jak sciana. |
| Nimue | Niszcze terminal |
| MG_BJ | Na miejscu Montany... wychudzony, zakrwawiony... Milford. |
| ArdenE_ | Trzymam Nimue |
| MG_BJ | Zwiniety w pozycji embrionalnej. |
| ArdenE_ | - Co ty robisz?! |
| MG_BJ | Ma osmalona twarz, osmalona reke. Upload: 85%. Cala sala zaczyna drzec. Cala energia przelala sie juz do smoka. |
| Nimue | - Nie rozumiesz? |
| ArdenE_ | - Ty nie rozumiesz - To AI |
| MG_BJ | Krysztal powoli zaczyna pekac wzdluz calej dlugosci. |
| ArdenE_ | - Do tego nie da sie uploadowac wspomnien |
| Milford | - Odkupienie... - Szepcze cicho |
| ArdenE_ | - On powstrzyma wojne |
| Kattel | - Jak?! |
| Yukashii | - Walnij Primorialem w smoka, jak nie w Macierz |
| Nimue | - I co da w zamian? |
| ArdenE_ | - Nic nie obiecuje |
| Kattel | Wciaz trzymam Kormorana. |
| MG_BJ | Kattel: Widzisz, ze Kormoran jakby zmalal, zweglil sie lekko. |
| Yukashii | - A ty co powiesz Milford? |
| Nimue | Odwracam sie. |
| Yukashii | - Mam se wyciac serce napohybel czy dla dobra ludzkosci ? |
| Milford | Podnosze lekko ramiona. |
| Yukashii | Zapalam papierosa |
| MG_BJ | Upload: 91%. |
| ArdenE_ | - Przekonaj mnie ze to zle |
| MG_BJ | Krysztal peka wzdluz. |
| Milford | - Nie przyspieszajmy swiata. Kajdany na Nimue |
| Nimue | Contrzaklecie |
| MG_BJ | Milford: Jestes zbyt slaby. |
| Milford | Upload musi sie dokonac. |
| MG_BJ | Ciska toba o sciane. Upload: 95%. |
| Nimue | - On chce uploadu. |
| Milford | - Zrozumialem... |
| Nimue | - Moj ojciec chcial zniszczyc technologie. |
| Milford | - Swiat musi sie wykonac. |
| Nimue | - Myslisz, ze jego dzielo bedzie lepsze? |
| Milford | - Takie jest Slowo. |
| MG_BJ | Upload: 98%. |
| ArdenE_ | - Chodzmy |
| Kattel | Wypuszczam Kormoran z reki. Spada na ziemie, zwykly sztylet, ktory stracil swoja moc. |
| ArdenE_ | - Szybko |
| Milford | - Nie mozemy probowac tego zatrzymac. - Nie mozemy! - Nawet jesli sie nam nie podoba. |
| MG_BJ | Krysztal peka, Lofwyr-Montana rusza sie w srodku. |
| ArdenE_ | - W nogi! |
| MG_BJ | Widzisz, ze Nimue rzuca zakleciem w terminal. Wszystko zastyga na ulamek sekundy. |
| ArdenE_ | lapie ja |
| MG_BJ | Koncentruje wokol siebie energie. |
| Yukashii | Podnosze Kormorana |
| MG_BJ | Samo zlapanie niewiele da. |
| ArdenE_ | uderzam ja w brzuch |
| Kattel | Doskakuje do Ardena. |
| MG_BJ | Mdleje, ale czesciowo zaklecie sie dokonalo. Upload zatrzymal sie na 99%. Potem ekran gasnie. |
| ArdenE_ | - Nie! |
| MG_BJ | Tylko smok pali sie coraz jasniejszym swiatlem. |
| Milford | - Wszystko stracone... |
| ArdenE_ | - Biegiem - Kattel - Pomoz mi - Do Gilgamesha |
| Kattel | Pomagam. |
| ArdenE_ | Biegniemy z Nimue |
| MG_BJ | Wracacie ta sama droga, skads przyszliscie. Cos sie zmienilo, cos jest nie tak z wentylacja. Czujecie narastajacy podmuch mroznego jak lod powietrza. |
| Kattel | "Lofwyr przeciez ma wlasna wole...". |
| MG_BJ | Na szczecie dmucha w wasze plecy. Za wami, syk: - BIKAAAAAAAAAVER... |
| ArdenE_ | - Szybko! |
| Yukashii | - Teraz to juz tylko ja sie licze |
| MG_BJ | Doszlo chyba do dehermetyzacji Habitatu. |
| Yukashii | - Slodko |
| MG_BJ | Caly cylinder drzy. |
| Kattel | Biegniemy najszybciej jak sie da. |
| ArdenE_ | - Musimy dotrzec do statku |
| Milford | [Skoro wszyscy wybiegli, dam rade tam podejsc i dokonczyc upload? |
| ArdenE_ | [ nie dokonczysz |
| MG_BJ | [Terminal zostal zniszczony Przebiegacie przez kolejne kompleksy. Nagle droge zastepuja wam dwoch Samurajow z karabinami. |
| Kattel | Wpadam na nich z rozpedu i przewracam. |
| MG_BJ | Pomogl ci kolejny wstrzas, jaki poruszyl calym cylindrem, Strzelaja za wami, ale pudluja. |
| ArdenE_ | - Tedy Skrecam |
| Kattel | Rzucam Yukashiiemu spojrzenie w biegu. |
| Yukashii | - Wodzu prowadz |
| MG_BJ | Biegniecie za Ardenem. Jakos naokolo, waskim przejsciem, nie wiecie, gdzie jestescie. |
| Yukashii | Lapie spojrzenie |
| ArdenE_ | Kieruje sie pewnie |
| MG_BJ | Dobiegacie nagle do pomieszczenia kontrolnego. Po drugiej stronie jest juz sluza i "Gilgamesh". Straznikow tu nie ma. |
| ArdenE_ | Uruchamiam procedure przejscia |
| MG_BJ | Caly Habitat trzesie sie. Nimue: Niesiona przez Kattela i Ardena, odzyskujesz przytomnosc. Jestescie w "Gilgameshu". Jest tu pusto. |
| ArdenE_ | Biegne do sterowni |
| MG_BJ | Jestescie tu wszyscy, cala wasza czworka. |
| Kattel | - Tutaj nie moge nic zrobic. Patrze po calej elektronice. |
| ArdenE_ | Siadam za sterami |
| MG_BJ | Milford: Pomieszczenie peka, Lofwyr-Montana wylazi z krysztalu, |
| Kattel | Pomagam Nimue stanac na nogach. |
| Nimue | Kaszle. |
| MG_BJ | Terminal jest martwy. Arden: Nigdy nie pilotowales wahadlowca... |
| ArdenE_ | [ tak wlasnie wiem |
| MG_BJ | Probujesz? |
| ArdenE_ | "Przydalaby sie instrukcja obslugi" Tia |
| Milford | Wychodze i ide spokojnym krokiem gdziekolwiek przed siebie. O nic nie dbam. |
| MG_BJ | Odblokowujesz cumy. |
| ArdenE_ | Staram sie isc z pradami macierzy |
| MG_BJ | Milford: Wedrujesz dlugim, jasno oswietlonym korytarzem. Tedy uciekli pozostali. Czujesz za soba niewyobrazalne zimno. |
| Milford | Wspominam jak to bylo na Ziemi, za zycia. |
| Yukashii | Obracam w dloniach Kormorana |
| MG_BJ | Dehermetyzacja dokonuje sie. |
| Milford | Coz, moja sytuacja niewiele sie zmienila. |
| MG_BJ | Bialy korytarz rozpada sie wzdluz, peka. |
| Milford | Wracam do Zaswiatow. |
| MG_BJ | Alez zmienila. |
| Kattel | Dochodze do okna i patrze na Dysk. |
| MG_BJ | Jestes teraz wolny. "Gilgamesh" startuje. |
| Kattel | Na stacje, w ktorej byl (jest?) smok. |
| MG_BJ | Habitat wolno sie oddala, widzicie, ze peka wpol. Z jednej ze szczelin wydostaje sie karmazynowa poswiata. |
| Kattel | Teraz chyba nie ma juz kogo opanowac. |
| ArdenE_ | Kieruje sie na ziemie |
| MG_BJ | Zla, karmazynowa poswiata. |
| ArdenE_ | Na podane koordynaty |
| Kattel | Rozwiewa sie w prozni? |
| MG_BJ | Habitat przelamuje sie na dwie czescie. Wszystko wylatuje w kosmos. Lofwyr-Montana rowniez. |
| ArdenE_ | - 5000 osob... |
| MG_BJ | Kieruje sie w strone Gilgamesha. |
| Nimue | Wpatruje sie w przestrzen. |
| MG_BJ | Od jednej z polowki Habitatu odrywa sie gigantyczna obrecz o promieniu 400 metrow. |
| ArdenE_ | [ Lofwyr zyje? |
| MG_BJ | [ Tak. |
| ArdenE_ | [ W prozni?? |
| MG_BJ | I leci prosto w wasza strone. [ Tak. |
| ArdenE_ | [ auu |
| Kattel | ... |
| ArdenE_ | - Cos mi sie wydaje, ze zginiemy i tak |
| MG_BJ | Co robicie? |
| Yukashii | - Zla magia |
| Kattel | Jest szybszy od wahadlowca?! |
| MG_BJ | Lekko, ale tak. |
| ArdenE_ | Mamy jakas szanse ucieczki, cokolwiek? |
| Nimue | - To chyba koniec. |
| MG_BJ | Mozesz probowac manewrowac silnikami korekcyjnymi. |
| Kattel | - Mozna go w jakikolwiek sposob... zabic? |
| MG_BJ | Ale to niewiele pomoze... |
| ArdenE_ | Ok, probuje |
| MG_BJ | Zmieniasz lekko kurs. Ale Lofwyr-Montana kieruje sie za wami. |
| ArdenE_ | - Ech, to tyle |
| MG_BJ | I wpada na te oderwana obrecz. Wielki kawalek Habitatu, nadal wirujacy z wielka predkoscia, przecina go niemalze na pol. |
| Yukashii | - Auu |
| Kattel | Cos nagle sobie przypomnialem. |
| MG_BJ | A potem wygina sie, oplata, siecze po pysku i rozrywa wzdluz calej dlugosci wielkiego cielska. |
| ArdenE_ | - Ja bym sie nie cieszyl |
| Kattel | "Piec tysiecy?". "Chyba wcale nie piec tysiecy...". |
| MG_BJ | Smok zamienia sie w karmazynowa mglawice. |
| ArdenE_ | - Uf |
| MG_BJ | Ktora wolno rozwiewa sie w prozni. |
| Nimue | Patrze na to obojetnie. |
| MG_BJ | Widzicie cos jeszcze. |
| ArdenE_ | - Ale to nie koniec problemow |
| Yukashii | - Trzeba powstrzymac wojne |
| MG_BJ | Z resztek Habitatu wystrzliwuje w kosmos pojedynczy, cienki slup swiatla. Pamietacie go. Widzieliscie go juz wczesniej/ |
| Kattel | Przecieram twarz piesciami. |
| Nimue | - Milford... |
| MG_BJ | Na ostatnim nagraniu Cade'a tuz przed zniszczeniem Nowego Orleanu. |
| ArdenE_ | - Znowu odszedl |
| Yukashii | - Ale to bedzie juz bulka z maslem |
| MG_BJ | Polecial prosto do gwiazd. |
| ArdenE_ | - Nie Yu - Nie umiem tym wyladowac |
| Kattel | Oby tym razem na stale. |
| Yukashii | - To sie postaraj |
| MG_BJ | A potem wszystko cichnie. |
| Kattel | Milcze. Rozpamietuje. |
| MG_BJ | Gilgamesh leci wokol Ziemi. |
| ArdenE_ | - Jesli ktos chce sie modlic, to bardzo prosze, przyda sie wsparcie duchowe - ironia |
| Kattel | I patrze na Ziemie. |
| MG_BJ | Arden: Wprowadziles go na orbite, sa tu odpowiednie podzespoly, ktore powinny pomoc umozliwic ladowanie. Arden: Jest jeden problem. Przestales czuc Macierz. |
| Yukashii | -Arden, dawaj wszystkie nagrania jakie mamy o Primorialu |
| Kattel | W jednej z rak trzymam Biblie. |
| ArdenE_ | "Osz krurwa" |
| MG_BJ | Do tej pory czules tu slabe echo Macierzy. Teraz nie czujesz nic. |
| Yukashii | - Rzucimy wszystko w Macierz |
| MG_BJ | Macierz przestala chyba istniec. |
| ArdenE_ | - Yu Przelykam sline |
| Yukashii | - Moze to da im do myslenia |
| ArdenE_ | - Nie ma macierzy |
| Kattel | - Co? |
| MG_BJ | Jest juz dwadziescia minut po polnocy. |
| Nimue | Mrugam. |
| ArdenE_ | - Ja nic nie czuje |
| MG_BJ | Jestescie nad nocna strona globu. |
| Yukashii | - Zmontuje sugestywny przekaz |
| MG_BJ | Nie widac zadnych niepokojacych i sugestywnych rozblyskow. |
| Kattel | Biblia spadla na podloge wahadlowca. |
| ArdenE_ | - Jest cicho... |
| Kattel | - Co sie stalo? |
| ArdenE_ | - Nie wiem |
| Nimue | - Nie rozumiem... |
| Kattel | - Przeciez... |
| ArdenE_ | - Mysle, ze dowiemy sie tam, gdzie lecimy |
| MG_BJ | "Gilgamesh" powoli przekracza linie terminatora, nocna strona pod wami sie konczy, zaczyna rozswietlona switem Afryka. |
| Yukashii | - Nie ma zadnej wojny |
| MG_BJ | Ziemia wyglada stad naprawde pieknie. |
| Kattel | - Moze nigdy nie mialo byc? |
| Nimue | Patrze obojetnie. |
| ArdenE_ | - Dowiemy sie |
| MG_BJ | Blekitno-zielona kula otoczona przezroczysta mgielka. |
| ArdenE_ | - Mam nadzieje, ze sie dowiemy |
| Yukashii | - Jesli zdolamy wyladowac |
| ArdenE_ | Westchnienie - Raz kozie smierc |
| Kattel | - Niezwykle... ze nikt z nas nie zginal. |
| ArdenE_ | [ jest jakis program pomocniczy? |
| Yukashii | - Nie kracz |
| MG_BJ | [Arden: Tak, calkiem duzo. [Powinno sie udac. |
| Kattel | - Jeszcze. Cala nadzieja w tobie, Arden. |
| ArdenE_ | Ok, uruchamiam go |
| Yukashii | - Ja w zasadzie zginalem |
| MG_BJ | [O ile miejsce, ktore wskazuja koordynaty, nadaje sie do ladowania. |
| Kattel | - Narzekasz. |
| ArdenE_ | "To bylaby ironia losu" uploaduje potrzebne dane |
| Kattel | - Mogles zginac na dobre. |
| ArdenE_ | ide za instrukcjami |
| MG_BJ | Macierz nadal milczy. |
| Yukashii | - Nadal moge |
| MG_BJ | Schodzicie powoli do ladowania. |
| ArdenE_ | dotykam odruchowo nosa |
| Nimue | - tym razem Kormoran cie nie uzdrowi. |
| Kattel | - W razie czego da sie zrobic. - Myslicie, ze moglismy zrobic inaczej? |
| Nimue | - Kto wie... |
| Yukashii | - Jestem wystarczajaco zdrowy |
| Nimue | Patrze w przestrzen. |
| MG_BJ | "Gilgamesh" zbliza sie do gornych warstw atmosfery. |
| Kattel | Podnosze upuszczona Biblie. |
| ArdenE_ | - Zawsze chcialem zobaczyc ten widok |
| Yukashii | - Bedzie bolalo - Jak zwykle |
| Kattel | W zamysleniu przewracam strony. |
| ArdenE_ | - Pewnie moj ostatni |
| Yukashii | - Ja zawsze chcialem przezyc |
| Nimue | - Nasz ostatni... |
| Yukashii | - Moj pierwszy |
| MG_BJ | "Gilgamesh" wchodzi w atmosfere. |
| Kattel | Potem wstaje i patrze na rozposcierajace sie przed oczami piekno. |
| MG_BJ | Wracacie do domu. |
| ArdenE_ | - Otrzymales 2 zycie Yu |
| Nimue | - Rzadko kiedy dostaje ktos taka szanse. |
| Kattel | - Musisz sie zastanowic nad soba. |
| Yukashii | - Chyba rzuce palenie z tej okazji |
| MG_BJ | Znikacie gdzies za wschodnia polkula.
WYSTAPILI Michal Klosowski..............Yukashii Bikaver W POZOSTALYCH ROLACH Tomasz Dabrowski...........Nathaniel de la Gardie oraz .....Lukasz Graczyk..... MUZYKA Bikaver's Theme Arden's Theme Kage's Theme Steele's Theme They Need You Dragon Dogfight Seweryn and Elena Soul of Steele Primorial End Titles Unchangeable POZOSTALE UTWORY oraz Apollo Four Forty i inni SCENARIUSZ I REZYSERIA Shad0wrun 0rigina11y created by Fale rozbijaja sie z szumem o nabrzezne skaly. ::::::::::::::::::::::::::::::PRIM0RIAL |