MG_BJ 10 SIERPNIA 2066
Mlody mezczyzna, w czarnej skorzanej kurtce, spaceruje nerwowo po szpitalnym korytarzu.
Ma delikatne, latynoskie rysy i blyszczace od zelu, kruczoczarne wlosy zaczesane starannie na bok.
Wygladalby jak wykapany playboy, gdyby nie drapiezne, zle iskierki w jego brazowych oczach.
To wzrok mlodego, glodnego tygrysa wyruszajacego na lowy.
Kilka metrow dalej sciane podpieraja dwaj postawni ochroniarze w garniturach.
Spod polprzymknietych powiek uwaznie lustruja cala okolice.
Gdy drzwi niespodziewanie sie otwieraja, obaj blyskawicznie siegaja do kieszeni,
jednak rozluzniaja sie natychmiast, gdy widza, ze to tylko znany im doskonale lekarz
wylonil sie wlasnie z sali operacyjnej.
Chirurg ma na sobie pobrudzone krwia ubranie, maske na twarzy.
Dlonie w bialych, gumowych rekawiczkach trzymaja pokaznych rozmiarow, czesciowo przezroczysty pojemnik.
Lekarz podchodzi do Latynosa i bez slowa wrecza mu sloj.
Mlody mezczyzna wyciera odruchowo rece o spodnie i delikatnie siega po pojemnik.
Spoglada pytajaco na lekarza.
Ten kiwa tylko krotko glowa, odwraca sie i wraca do sali operacyjnej.
Latynos przygryza dolna warge.
Unosi sloj do gory, czujac chlod rozlewajacy sie po dloniach —
– to przez mikromodul kriogeniczny,
ktory utrzymuje zawartosc pojemnika w odpowiedniej temperaturze.
Gdyby byl magiem, poczulby cos jeszcze…
Mezczyzna zaglada ostroznie do srodka sloja.
Wewnatrz pojemnika spoczywa ludzkie serce.
Bije.

Kattel: Wpadles w ogien.
Ploniesz.
Swiat zamienia sie w wirujace inferno.
Wokol ciebie szumia plomienie, gdzies za nimi narasta wrzawa, histeryczne krzyki.
Trzepoczesz sie jak cma, ktora wpadla prosto w plomien swiecy.
Czujesz gwaltowne uderzenie w plecy.
Ktos obala cie na ziemie, przykrywa jakas plachte, gasi plomienie.
Swiat wraca do normalnosci…
…chociaz odtad nie bedzie juz taki sam.
Lezysz na ziemi z osmalonym policzkiem przycisnietym do zbrazowialej od zaru trawy.
Patrzysz w miejsce, gdzie przed chwila stali twoi rodzice.
Potem tracisz przytomnosc.
Jest 10 listopada 2064 roku.
Robert Kattel ma 15 lat.

Poparzenia nie okazaly sie wcale powazne, zaledwie powierzchowne.
Budzisz sie wiec nie w zadnym szpitalu, ale w domu.
Na kanapie w glownym pokoju.
Jack Snyder siedzi na fotelu obok, przeglada prase na commlinku.
To starszy mezczyzna po piecdziesiatce.

Kattel - Gdzie ja jestem?
MG_BJ Zwykle ubiera sie w jasne koszule pokryte fantazyjnymi, orientalnymi zawijasami.
Ale teraz ma na sobie czarny sweter i ciemne spodnie.
Widzac, ze sie obudziles, pospiesznie wylacza i odklada commlink.
- Czesc, Eric. Jak sie czujesz?
Kattel - Ahghhh… — stekam z bolu.
MG_BJ - W porzadku, chlopcze, w porzadku.
- To wygladalo potwornie, ale miales bardzo duzo szczescia. Od razu wypisali cie do domu.
Kattel Nagle cos sobie przypominam.
- Powiedz, ze to nie byla prawda — probuje sie podniesc.
Znowu sycze z bolu.
MG_BJ Snyder kladzie reke na twoim ramieniu, lekko naciska, zmusza cie, bys sie polozyl.
- Przykro mi – spuszcza wzrok. – Mowilem im, ze nie powinni cie brac na ten wiec Haeffnera.
Kattel - Powiedz… — powtarzam bez sensu.
MG_BJ - Jak sie czujesz? – spoglada ci w oczy.
Kattel - A jak mam sie czuc?!
MG_BJ Rozpoznajesz znajome sprzety w waszym mieszkaniu. Rozpoznajesz dom. Ale cos tutaj sie zmienilo… nieodwracalnie.
Kattel Wzbiera we mnie zlosc na Snydera. Bez sensu. Ale…
…ale tylko on jest w poblizu.
- Dlaczego to wlasnie oni?!
- Ty zawsze wiesz tak duzo, moze to tez bedziesz wiedzial?!
MG_BJ Snyder patrzy na ciebie. Nie umie odpowiedziec. Nie probuje odpowiedziec.
- Nie tylko oni – mowi cicho.
Kattel - Co masz na mysli? — nagle opadam z sil.
MG_BJ - Wczoraj zginelo wielu ludzi. Zginal takze prezydent Haeffner. To ta Nowa Rewolucja…
Kattel - Niemozliwe…
MG_BJ - Terrorysci maja w pogardzie ludzkie zycie, chociaz osmielaja sie nazywac patriotami – parska.
Kattel - Chcialbym sie dowiedziec, kto to zrobil…
MG_BJ - Ja tez.
- Na razie odpoczywaj.
- Bedzie, co ma byc.

Narodowy Cmentarz Arlington, tydzien pozniej.
Ciala zabitych zlozono do grobow.
Twoich rodzicow pochowano niedaleko prezydenta Haeffnera.
Obok ciebie stoi Snyder, kilku dalszych krewnych.
Wokol — spora gromadka ludzi, dalszych i blizszych przyjaciol twojej matki i ojca.

Kattel Patrze dlugo na groby.
MG_BJ Wczesniej zdazyli zlozyc kondolencje.
Teraz zostaje ci uroczyscie przekazana zlozona na czworo flaga panstwowa.
Kattel Przyjmuje.
MG_BJ Zolnierze oddaja salwe honorowa. Potem druga
Kattel Mechanicznie.
MG_BJ Zaczyna padac snieg. Grubymi, ciezkimi platkami.
Pierwszy snieg w tym roku.
Zawsze bedziesz go pamietal.
Kattel Milcze.
MG_BJ

PRIMORIAL
TRANSMISJA 15/1111
YAKUZA-NO KAGE

Arden: Podczas ostatnich dziesieciu minut jazdy zdazyles oprzytomniec.
Nimue & Yukashii: Obudziliscie sie, ale nadal jestescie mocno rozkojarzeni od gazu.
Van sie zatrzymuje, silnik zostaje zgaszony.
Tylne drzwi sie otwieraja.
Do srodka wpada troche swiatla z jakiejs pobliskiej latarni.

ArdenE Mruze oczy
MG_BJ Teraz widzicie dokladnie mezczyzne, ktory jechal z wami i ktory was pilnowal.
Jest ubrany od stop do glow na bialo, jedynym czarnym akcentem jest jakis naszyjnik albo wisiorek.
Na przedramionach i szyi ma tatuaze. Jest w nich cos dziwnego, ale na razie nie widzicie dokladnie, co.
- Wysiadac! – mowi krotko po angielsku, niemalze bez akcentu.
Macie na dloniach kajdanki, ale nogi nie sa skrepowane.
Przy wyjsciu czeka trzech skonsookich gangsterow z bronia polautomatyczna.
Yukashii - Uprzejmosc przede wszystkim… hehe
Nimue Powoli sie podnosze.
ArdenE Wstaje
MG_BJ - Uprzejmosc… – mowi “bialy” przez zacisniete zeby. – Zaraz zobaczymy.
Yukashii - Czyn honory
ArdenE “Zastanawiam sie, czy ten Kormoran jest tego wart…”
MG_BJ Bialy wypycha was bezpardonowo z vanu.
Ma szybkie, zwinne reki. Zbyt szybkie. Musi posiadac jakies wszczepy.
Nie widzicie jednak, zeby mial przy sobie jakas bron.
Wychodzicie na parking. To spory, betonowy plac, wokol ktorego symetrycznie rozstawiono kilka latarni.
Ale poza vanem, ktorym was przywieziono, i jeszcze jednym, identycznym, nie ma tu zadnego samochodu.
Po drugiej stronie placu widac otwarte wejscie do szerokiego garazu.
ArdenE “Swietnie”
MG_BJ Japonczycy prowadza was w tamta strone.
- Zadnych gwaltownych ruchow – mowi Bialy zimnym glosem.
Yukashii - Mam nadzieje, ¿e chcecie nam sprzedaæ ekstra bryke
MG_BJ Niedaleko szumi rzeka.
Orientujecie sie, ze jestescie nad sama Sekwana.
Po lewej stronie, jakis kilometr dalej, na tle nocnego nieba blyszczy sylwetka Wiezy Eiffla.
ArdenE - Jak malowniczo
MG_BJ Orientujecie sie tez, ze odebrano wam bron. Jeden z Japonczykow niesie torbe Yukashiiego.
Yukashii - Chyba wszystkie miejsca w Paryzu maja widok na wieze Eiffla
MG_BJ Prowadzi was czterech, przy wejsciu do garazu widzicie dwoch nastepnych.
Nimue “W sumie, to piekne miejsce na smierc.”
MG_BJ Odebrano wam bron.
Wchodzicie do garazu.
Zapalaja swiatlo.
To przestronne i wysokie pomieszczenie.
Z tylu zaparkowany jest jakis samochod przykryty brezentem, za nim lezy sterta rupieci i gratow.
Pod sufitem i wzdluz scian biegnie platanina rur, nie macie pojecia, skad i po co tyle rur w garazu.
Yukashii “Ciekawe czy maja jakis wypasiony wozek widlowy?”
ArdenE “Tu przynajmniej nie ma drewna”
MG_BJ Jeden z Japonczykow pospiesznie ustawia na podlodze trzy drewniane krzesla.
ArdenE “… w takiej ilosci”
MG_BJ Sadowia was na nich, ciebie, Arden, porazili taserem, gdy troszke zbyt gwaltownie ugiales kolana siadajac.
Krotki impuls.
Ale wyrywa ci jakies dziesiec sekund z zyciorysu.
Yukashii - Elektryzujaca uprzejmosc
ArdenE Powoli dochodze do siebie
MG_BJ Jestescie przywiazani tasma klejaca do oparc krzesel, nadal macie kajdanki na dloniach, z tylu.
Nimue “Tasma klejaca…myslalam, ze stac ich na cos lepszego”
MG_BJ - Daj mi to – mowi Bialy do jednego z Japonczykow, bierze torbe Yukashiiego.
Yukashii “Garnitur bedie pozniej zbieral klaczki”
Nimue Lekko bledne.
MG_BJ Bialy wytrzasa na betonowa posadzke zawartosc torby.
Rozgarnia je noga.
- Gdzie to jest, Bikaver? – pyta.
- Nie zapytam drugi raz.
- Gdzie ukryles Kormorana?
Yukashii Milcze
MG_BJ Lapie cie za wlosy, odgina glowe do tylu.
ArdenE “No to mamy przejebane”
MG_BJ Z palca wyskakuje mu waskie ostrze, przytyka ci je do podgardla.
Yukashii - Cieplo
MG_BJ - Posluchaj, Bikaver. Hira juz tu jedzie. On zapyta inaczej niz ja.
- Grzecznie powiedz, a od razu powedrujecie na dno Sekwany. Bezbolesnie.
Yukashii - Znaczy uprzejmiej?
MG_BJ - W przeciwnym razie droga bedzie dluzsza i bolesniejsza. A efekt i tak ten sam.
Yukashii - Lubie wyzwania
- Jaki jest rekord?
ArdenE “Potrzebny nam czas…”
MG_BJ - Szesc – usmiecha sie Bialy.
Yukashii - Lat?
MG_BJ - Palcow.
- Bo przeciez nie masz go przy sobie, prawda? To byloby zbyt proste.
Ostrze sie chowa do palca, puszcza twoje wlosy.
Cofa sie do zawartosci torby.
Yukashii - Az sie prosi zebym mial go w dupie, nie?
MG_BJ Kuca.
Zapalniczka. Papierosy. Commlink. Zapasowa koszula. Kosmetyczka.
Bialy unosi wzrok, spoglada na Bikavera spode lba.
- Hm?
Siega do kosmetyczki.
Otwiera ja, wywala zawartosc.
Nimue “Ups”
MG_BJ Maszynka do golenia. Woda toaletowa. Grzebien. Szczoteczka do zebow.
ArdenE “Zabawnie bedzie, jak bedzie miec jakis zel”
Yukashii - Mam zajebisty zel do wlosow, musisz sprobowac
MG_BJ Podnosi grzebien.
Przyglada mu sie pod swiatlo.
Na zewnatrz slyszycie klakson.
Bialy gwaltownie sie unosi, obraca.
Chowa grzebien do tylnej kieszeni spodni.
Yukashii “No i jest w dupie…”
MG_BJ - Woh Sing Ku, Woh Sing Ku – do garazu wpada jeden ze straznikow, zwraca sie do Bialego.
- ON przyjechal.
Woh Sing Ku obraca sie ku wam.
- Bedziemy bili dzisiaj rekord.
ArdenE “Nigdy nie widzialem smoka…”
MG_BJ Orientujecie sie w tym momencie, dlaczego tatuaze Woh Sing Ku vel Bialego wydaly wam sie dziwne.
To nie sa nanotatuaze.
One sa robione staromodna metoda. Recznie.
Podjazd przed garazem zalewa swiatlo z reflektorow jakiegos duzego samochodu.
Nimue Na mojej twarzy pojawia sie niesmak.
“skads to znam”
MG_BJ Ktos z niego wysiada.

Kattel: Przeleciales przez sciane ognia.
Nic ci sie nie stalo, kombinezon zatrzymal skutecznie magiczne goraco.
Jestes po drugiej stronie zaulka, ktorym przed chwila uciekales z pozostalymi.

Kattel Kilka szybkich spojrzen wokol, jednoczesnie probuje sie otrzasnac.
MG_BJ Ogien blyskawicznie sie rozprzestrzenia, cala boczna uliczka stanela w ogniu.
Kattel Jest inna droga w to samo miejsce?
MG_BJ Nie widzisz. Mozesz tylko pobiec wzdluz tylnych scian budynkow.
Kattel Tak robie.
Nie ryzykuje wspinaczki na dach.
MG_BJ Biegniesz wzdluz pozamykanych przybytkow handlowych.
Mijasz fryzjera, sklep z artykulami zelaznymi, wrozke.
Kattel Staram sie znalezc droge do tamtego miejsca.
MG_BJ Ciagle nie ma przejscia.
Ale wydaje ci sie, ze po drugiej stronie budynkow slyszysz strzaly.
Kattel Mozna sie tutaj wspiac na gore?
MG_BJ Tak.
Kattel Wspinam sie.
MG_BJ Widzisz schody pozarowe, we wnece frontonu.
Jestes na dachu, ale w tym momencie wokol ciebie rykoszetuje kilka pociskow.
Kattel Padam.
I doczolguje sie do drugiego kranca.
MG_BJ Czolgasz sie za nadbudowkami wentylacyjnymi na dachu.
Na dole zarzy sie jakas dziwna poswiata, ale nie widzisz z tego kata, co to jest.
Po drugiej stronie uliczki, na dachu nastepnego budynku…
…stoi jakies facet z dluga strzelba. Przykucnal.
Mierzy w te strone przez celownik snajperski.
Kattel Moze mnie widziec?
I jak daleko?
MG_BJ W tej chwili nie, ale na pewno zauwazyl cie wczesniej. To najwyrazniej on strzelal.
Kattel I czy mozna przeskoczyc na tamten dach?
MG_BJ Gora trzydziesci metrow.
Kattel A czy moge znalezc sie w takim miejscu, ze zasloni mnie przed nim nadbodowka, a bede widzial, co sie tam dzieje?
MG_BJ Mozesz probowac sie przekrasc do kranca budynku i potem przeskoczyc.
Kattel Tak zrobie.
Plan jest prosty:
natychmiast po skoku dobiec do goscia i go przewrocic.
MG_BJ Do ostatniej chwili cie nie zauwazyl… dopiero gdy skoczyles.
Strzelil, gdy byles w powietrzu.
Celnie.
Kattel Turlam sie po dachu…
MG_BJ Czujesz piekacy zar w okolicach prawego boku, ale rana jest raczej powierzchowna.
Kattel (o ile mnie nie stracil).
MG_BJ Jednak krzywo wyladowales, wywichnales sobie na dodatek prawa reke.
Przeturlales sie za nadbudowki, jestescie juz na tym samym dachu.
Kattel W takim razie zabijam go lewa.
MG_BJ Rzucasz nozem?
Kattel Tak, jesli jest blisko.
MG_BJ Celnie.
Spada z dachu.
Kattel Po to cwiczylem przez kilka lat.
Znow klade sie na dachu.
MG_BJ Prawa strona ubrania wilgotnieje od krwi.
Kattel Medkit.
Widac, co sie tam dzieje?
To ma priorytet przed medkitem.
MG_BJ Widzisz tylko ognista lune wylewajaca sie zza rogu.
I pojedynczy strzal.
Kattel Wyjmuje jakis sprzet, uruchamiam go.
Nastawiam na glos ludzki.
MG_BJ Slyszysz glosy.
Kattel Nasluchujac chwile, opatruje jednoczesnie rane.
MG_BJ Rozmawiaja szybko po japonsku.
Kattel W tym tez mam wprawe.
MG_BJ - Do srodka i do garazu.
- Hira tam jest?
- …
Kattel Mrugam pare razy, slyszac japonski.
To bylo tak dawno…
MG_BJ Odpowiedz zostaje zagluszona przez uruchamiany silnik.
Kattel Otrzasam sie.
MG_BJ Jakis samochod stamtad odjezdza.
Kattel Czy mam jakis namiar na tamtych?
Elektronicznie?
Commlink lub cos podobnego?
MG_BJ Tak, lapiesz sygnal ich commlinkow.
Wioza ich ku Sekwanie.
Kattel Kiedy skoncze opatrywac rane, schodze na dol.
MG_BJ Opatrzyles rane, to nic powaznego, bardziej martwi cie reka, na przynajmniej kilka godzin bedzie nieco ograniczac zakres twoich ruchow
Jestes na dole.
Kattel I szukam jakiegos pustego samochodu.
Pewnie zostalo kilka takich na ulicach.
MG_BJ Jest, terenowy Citroen.
Kattel Moze byc.
MG_BJ Najblizszy.
Kattel Pusty?
MG_BJ Tak. Zaparkowany pod domem.
Kattel Nikt do mnie w miedzyczasie nie strzela?
MG_BJ Nie, wokol sie uspokoilo, ale w oddali slyszysz juz syreny policyjne.
Ale po drugiej stronie tych zabudowan, przy hotelu, z ktorego uciekliscie.
A wiec na razie daleko stad.
Kattel Podchodze.
Ten citroen nie ucierpial?
Zastanawiam sie nad mozliwym alarmem.
MG_BJ Nie, stal zaparkowany na uboczu, ogien ani strzaly go nie dosiegnely.
Kattel I jednoczesnie szukam wzrokiem innych aut, w razie czego.
Jesli nie ma nic bardziej obiecujacego, biore tego citroena.
MG_BJ Nie znasz sie na elektronice, nie dasz rady uruchomic go bez kluczykow.
Kattel Ach,
.
Istotnie.
Inne samochody?
Takie, przy ktorych leza wlasciciele?
MG_BJ Sa, ale w zadnym nie ma kluczykow.
Nie, wszystkie pobliskie samochody wygladaja na cywilne.
Gagsterzy, ktorzy was scigali, zwineli sie stad calkowicie.
Kattel A tamci caly czas jada? Sa daleko?
MG_BJ Juz kilometr stad.
Widzisz postoj taksowek.
Kattel Moze byc.
MG_BJ Wlasnie zaparkowala tam trzecia, swiatla jej reflektorow zwrocily twoja uwage.
Kattel Podchodze, raczej w cieniu.
Dopiero pod sam koniec wychodze, z pokojowo uniesionymi rekami.
MG_BJ Kierowcy patrza na ciebie zza kierownic jak na dziwaka.
Dwoch mezczyzn, jeden ork. Ork siedzi w tej ostatniej.
Kattel - Duzo place.
Niech bedzie ork.
MG_BJ Kierowca tej zaparkowanej z przodu regauje najszybciej.
- Wsiadaj pan.
Kattel Dobra, ide do niego.
- Ten sygnal — pokazuje na commlinku.
MG_BJ - Dokad, messier? – mowi lamana angielszczyzna.
Kattel - Jedziemy nad za nim.
MG_BJ Kopiujesz mu sygnal na jego GPS.
Taksiarz rusza w slad za nim.
Kattel [ Eee, moment.
[ Jezeli ten sygnal ma mu pozniej zostac...
MG_BJ [ Znaczy, ty nie wiesz, dokad oni jada.
Kattel [ Chyba ze mozna go potem usunac -- wtedy OK.
MG_BJ [ Widzisz tylko, gdzie sa w tej chwili.
[ Wiec nie mozesz podac kierowcy zadnego konkretnego adresu.
Kattel [ OK, nieporozumienie w akcji.
MG_BJ [ Musisz podlaczyc mu sygnal do GPS-a. A czy zostanie - nie wiesz, nie znasz sie na tym.
Ruszacie, kierowca wie, ze nie nalezy zadawac pytan.
Dwa skrzyzowania dalej niemalze dochodzi do wypadku.
Kattel [ Jesli musze, to OK.
MG_BJ Droge gwaltownie przecial wam jakis wariat na trzykolowcu.
Taksowka gwaltownie hamuje, pasy bezpieczenstwa przytrzymuja cie i kierowce.
Chopper pojechal dalej.
Kattel Powstrzymuje sykniecie z bolu.
Ale swoje poczulem.
- Dalej -- rzucam.
MG_BJ Kierowca rusza dalej, ale...
...wydaje ci sie, ze rozpoznales kierowce choppera. Sylwetka mocno znajoma.
Kattel Nie daje tego po sobie poznac.
MG_BJ To Cade.
Kattel Wlasnie...
MG_BJ

Do garazu ktos wchodzi.
Towarzyszy mu czterech ochroniarzy, kolejni japonscy gangsterzy.
Woh Sing Ku z szacunkiem schyla glowe.
"Gosciem" jest zgarbiony dziadek.
Na lysej jak kolano glowe ma ciemna czapeczke.
Widzicie dlugie wasy i brode. Wygladaja na przetluszczone, brudne.
- Hira-sama... - mowi Woh Sing Ku.
Dziadek unosi glowe i cale wrazenie "dziadkowatosci" momentalnie pryska. Hira ma zle oczy. Bardzo zle. I nieludzkie.
- Bikaver - Hira mowi chrzeszczacym, nieprzyjemnym glosem.

Yukashii - Hira - odpowiadam glosem przyjemnym
MG_BJ - Przez ciebie nie przespalem kilka nocy z rzedu. A ja lubie sie wysypiac.
Podchodzi blizej. Faktycznie ma brudne, przetluszczone wasy i brode.
Na brodzie jest kawalek jedzenia, chyba zaschniety makaron.
Yukashii - Trzeba sobie bylo zapodac proszek nasenny
MG_BJ - Zle znosze farmaceutyki.
ArdenE "Tym bardziej"
MG_BJ - Bikaver... Zapytam raz. Gdzie ukryles Kormorana?
Nimue Patrze na ziemie.
MG_BJ Woh Sing Ku wydobywa z kieszeni grzebien.
Zaczyna sie nim bawic, obraca go bardzo szybko w palcach jednej dloni.
Hira nie zwraca na podwladnego zadnej uwagi.
Yukashii - Postanowilem, ze nie bede sie wyrazal
MG_BJ Lapie cie gwaltownie za szyje.
- KIISAMA...!!! - ryknal ci prosto w twarz.
Troche za glosno jak na takiego staruszka.
Poczules nieswiezy zapach czosnku.
Puszcza cie.
Yukashii - Zazyj mietowke
MG_BJ Pstryka palcami.
Odwraca sie, wola w kierunku swojego samochodu:
- Yutaro!
Slychac jakies posapywanie.
Do garazu wtacza sie -- to dobre slowo -- bardzo gruby japonczyk o sylwetce bylego zapasnika sumo.
Ubrany jest w obcisly garnitur. Pod pachami i na plecach widac grube plamy potu.
Nimue "Fuj"
MG_BJ W reku niesie plastykowa reklamowke.
Hira pokazuje na Bikavera.
Zaklada rece na plecy i zaczyna nerwowo chodzic po garazu.
ArdenE "Yyyy"
MG_BJ Yukashii: Yutaro kleka przed toba, zasapany, zziajany, czujesz smrod przepoconej koszuli i FATALNEJ wody po goleniu.
Yutaro rozsznurowuje i zdejmuje twoje buty.
Yukashii "Za jakie grzechy..."
MG_BJ Potem sciaga skarpetki.
Siega do reklamowki, wyjmuje jakies male przedmioty.
To korki, takie zwyczajne, od wina.
Wklada korki miedzy palce u twoich stop.
Yukashii Obliczam w pamieci wydatki na sklonowanie stopy
MG_BJ Potem siega do reklamowki raz jeszcze i wyjmuje z niej mlotek, taki duzy, do wbijania nie tyle gwozdzi, co kolkow.

Kattel: Dojechaliscie.
Taksiarz cie wypuszcza.
Po drugiej stronie ulicy widzisz duzy, niemalze pusty parking, a na jego krancu znajduje sie szeroki garaz.

Kattel - Prosze skasowac ten sygnal.
MG_BJ - Oczywiscie. Milego wieczoru.
Kattel Rzucam jeszcze.
Patrze, jak to robi.
MG_BJ Widzisz. Skasowal.
Kattel OK.
- Dobrej nocy.
MG_BJ Odjezdza.
Kattel Odwracam sie i ogladam okolice.
MG_BJ Sygnal dobiega z garazu.
Kattel Zamknietego?
MG_BJ Na parkingu przed garazem stoi zaparkowany van, wyglada na meblowy.
ArdenE C: - Kattel, ty zyjesz?
MG_BJ Obok, nieco blizej garazu, limuzyna, chyba BMW.
Kattel Zakladam soczewki z termowizja.
C: - Tak.
MG_BJ W srodku widzisz okolo dziesieciu sylwetek.
Kattel A na zewnatrz?
MG_BJ Wejscia do garazu pilnuja dwie.
Kattel Jacys straznicy?
ArdenE C: - Miodnie
C: - Zaraz bedziemy mieli komplet
Kattel C: - Sam was raczej nie uwolnie.
MG_BJ Trudno ich zajsc, w poblizu nie ma za czym sie schowac.
ArdenE C: - Niedlugo podjedzie Cade
Kattel C: - Ale moze nie bede musial.
C: - Widzialem go.
ArdenE C: - Ale z nim nie gadales...
C: - Ciezki przypadek...
Kattel C: - A ty tak?
C: - Ach, wtedy.
ArdenE C: - Jednostronna wymiana bitow
C: - Mam nadzieje, ze nie przeciazylem mu kosci pamieci
MG_BJ Kattel: Co robisz?
Garaz jest duzy, mozesz probowac go obejsc i szukac innego wejscia.
Kattel Nie zauwaza mnie?
ArdenE C: - Jak sytuacja na zewnatrz?
MG_BJ Jesli obejdziesz parking i garaz z daleka, to nie.
Kattel Aha. Zakladam stroj na noc (o ile to nie trwa dlugo).
MG_BJ Nie, tylko minute.
Kattel Zakladam zatem.
ArdenE C: - Cade sie powoli zbliza
C: - Mam mu podac by cie znalazl?
Kattel C: - Chyba...
MG_BJ Rozmowa z Ardenem gwaltownie sie urywa.
Kattel Zalozylem stroj?
MG_BJ Nie wiesz, dlaczego. Twoj commlink jest w porzadku.
Tak.
Kattel Jesli tak, to obchodze garaz dookola, szukajac innych wejsc.
Kryjac sie, oczywiscie.
MG_BJ Jestes na tylach garazu.
Za toba szumi czarna ton Sekwany.
Kattel Sylwetki w srodku ruszaja sie? Sa inne wejscia?
MG_BJ Po drugiej stronie rzeki migocza swiatla miejskie.
Sylwetki w srodku sa nadal blisko tamtego "glownego" wejscia, a wiec w tej chwili po drugiej stronie budynku wzgledem tej, przy ktorej ty jestes.
Widzisz waskie okienko pod samym sufitem.
Zakratowane.
Kattel To wszystko?
MG_BJ Tak.
Kattel Jest wystarczajaco nisko, zeby zajrzec?
(ewentualnie wspinajac sie na chwile).
MG_BJ Jesli staniesz na palcach, tak.
Kattel OK.
I?
MG_BJ Nic nie widzisz. Na tylach garazu sa jakies skrzynie, jakies graty, czesci samochodowe.
I nawet samochod, nakryty brezentem, ustawiony bokiem.
Kattel Tzn. to moga byc dwa pomieszczenia?
MG_BJ Tamci sa po drugiej stronie tego wszystkiego, przy wejsciu do garazu, ze 20-30 metrow dalej.
Kattel Czy jedno nieoswietlone?
MG_BJ Chyba nie, bo widzisz ruchy.
Jedno pomieszczenie.
Zagladasz na nieoswietlony i zagracony tyl.
Kattel 10 w srodku, 2 na zewnatrz.
Z tego 3 to nasi.
Okienko na tyle duze, zeby ktos w razie czego mogl przez nie przejsc (ze srodka na zewnatrz)?
MG_BJ Ty sie przecisniesz.
Kattel A oni -- jesli bedzie trzeba uciekac?
MG_BJ Tego nie wiesz. Nawet jesli, to moze zajac to chwile.
Kattel Ale nic lepszego pewnie zrobic nie moge.
Mozna wejsc na dach garazu?
Jesli tak, to plan:
MG_BJ Tak, ale jest blaszany, ci w srodku moga uslyszec twoje kroki.
Kattel - podcinam palnikiem kraty, wyjmuje je
MG_BJ Kraty wyjete.
Kattel - bardzo ostroznie wchodze na dach (z kratka)
- przez soczewki obserwuje, co sie dzieje w srodku
- na razie czekam
MG_BJ Jestes na dachu, ale czujesz, jak lekko ugina sie pod twoimi nogami.

Zamach mlotem.
Yutaro miazdzy ci maly palec prawej stopy. Zamienia go na krwawa miazge.

Yukashii Probuje sie schowac w malym, przytulnym zakatku umyslu.
MG_BJ [Scobin pyta, czy slychac krzyk?
ArdenE Odwracam sie obrzydzony
MG_BJ - Tak, tak, panie Bikaver.
Nimue Zaciskam usta.
Yukashii [mam nadzieje, ze nie
MG_BJ - Yutaro zaczyna zawsze od palcow u stop. Potem kolana. Potem jeszcze wyzej.
- Gdzie jest Kormoran?
Grzebien wiruje w palcach Woh Sing Ku.
Yukashii "Zeby sie kurwa nie zacial"
MG_BJ - Yutaro.
Drugie uderzenie.
Druga krwawa miazga.
Kattel: Teraz uslyszales krzyk.
ArdenE Przelykam sline
MG_BJ - Co sie tak patrzysz, glupku? - krzyczy na ciebie, Arden, Hira, dosc nieoczekiwanie.
Pstryka palcami, jeden z Japonczykow cie tasuje.
Tym razem impuls trwa cale trzy sekundy.
Yukashii - Mozemy pogadac o jakiejs rekompensacie za uszczerbek na zdrowiu?
- Chcialbym dobrze wygladac w trumnie
MG_BJ - Panie Bikaver - podchodzi do ciebie Hira.
- Apeluje do panskiego poczucia estetyki.
- Czy to miejsce musi sie zamienic w krwawa laznie, tak niemila, tak przygnebiajaco?
Patrzy na ciebie nieludzkimi slepiami.
Yukashii - Nie mam go przy sobie - odpowiadam
MG_BJ - Czy naprawde w tej chwili nie przemawia do pana chlodna, cicha, zimna ton Sekwany?
Kattel: Wcisnales sie przez okienko do srodka. Pozostali cie nie widza.
Yukashii - Gada jak najety, panie Hira
MG_BJ Jestes przycupniety za samochodem nakrytym brezentem.
Kattel Przebiegam palcami po kieszeniach na noze.
MG_BJ Widzisz platanine rur, ktore biegna wzdluz wysokiego sufitu.
Yukashii - Zatem mozemy sie jakos dogadac w kwestiach estetyki?
MG_BJ Arden: Powoli odzyskujesz przytomnosc.
Kattel Widac tamtych?
ArdenE Staram sie nie jeczec
MG_BJ - Yutaro sie na tym niestety nie zna.
Hira pstryka palcami.
Trzeci palec.
Kattel: Widac.
Siedza na krzeslach, skrepowani tasma klejaca, rece maja skute kajdankami.
Yukashii - Prosze pana o wyrozumialosc
MG_BJ Widzisz Hire, Yutaro i Woh Sing Ku. Poza tym jeszcze szesciu gangsterow.
I dwoch na zewnatrz.
Yukashii - Oddam Kormorana - zwieszam glowe
ArdenE "Nareszcie..."
MG_BJ - Oooo... - Hira zatarl rece.
Nimue Przekrzywiam glowe.
MG_BJ Kattel: Potknales sie lekko o jakas skrzynke, straciles duza, metalowa srube, ale w ostatniej chwili ja zlapales.
Kattel Nie ruszajac sie z miejsca?
MG_BJ Chwile wczesniej, gdy szukales dogodnej szczeliny obserwacyjnej.
Kattel OK.
MG_BJ Probowales sie wychylic o cal i zahaczyles o skrzynke dlonia, stala malo stabilnie.
Ale nie wydala zadnego odglosu.
- Wiec, panie Bikav...
- Hira-sama, ktos tu przyszedl.
Nimue Przelykam sline.
MG_BJ Do garazu wchodzi Cade. Straznicy patrza na niego zdumieni.
Cade Mruze delikatnie oczy, rejestruje wszystkich obecnych.
Nimue "Kurwa"
Kattel Napinam miesnie.
MG_BJ Przez plecy ma przewieszonego nailguna.
Cade Obliczam zagrozenie.
MG_BJ Hira odwraca sie do goscia.
- Kim ty, kurwa, jestes?
Cade Ustawiam sie jak najlepiej.
ArdenE "Fajnie..."
Yukashii - Yutaro wystarczy, zabierzcie to cos
MG_BJ Pozostali siegaja po bron.
Jeden mag nadal monituruje Nimue.
Nimue "Teraz sie zacznie..."
MG_BJ Drugi koncentruje sie na Cadzie.
Kattel Czy ktorys jeszcze wyglada na maga?
Cade - Oni naleza do mnie - mowie spokojnie patrzac na starca.
- Oddajcie mi ich.
MG_BJ Hira mruga oczami, przez chwile nie rozumie, o co chodzi.
Po chwili wybucha smiechem.
Cade - A nikomu nic sie nie stanie - delikatnie sie usmiecham, mechanicznie.
MG_BJ Smieje sie dlugo i glosno.
Pod nosem parska tez Woh Sing Ku i dwoch gangsterow. Pozostali zachowuja zimna krew.
Nimue "Bo ci sztuczna szczeka wypadnie..."
Cade Wprowadzam lekkie poprawki.
Kattel I jak daleko ode mnie jest Hira?
MG_BJ Pietnascie metrow, po drugiej stronie garazu.
Ale stoi za Yutaro i za krzeslem z Yukashiim.
ArdenE Patrze na Nimue z lekka zgroza
MG_BJ - Cicho! - wola Hira.
- Uspokojcie sie.
Cade Odprezam sie.
MG_BJ - Ten pan przeciez moze jest...
Cade Rece wzduz tulowia, spokojnie.
Oddycham glosno.
MG_BJ - ...Z TRIADY.
Nowa salwa smiechu, glosniejsza.
Cade - Mysle.
MG_BJ Hira prawie sie posmarkal ze swojego dowcipu.
Cade - Ze to moze oznaczac odmowe...
Przekrzywiam delikatnie glowe, patrzac na starca.
Mruze oczy.
Usmiecham sie.
MG_BJ Hira macha reka.
Yukashii - Panie Hira, dosc tej zabawy, oddam sztylet, mozecie darowac sobie te socjotechniki
Kattel Przelykam sline.
Yukashii - Zla i dobra Yakuza, pan wie
MG_BJ - Momencik, panie Bikaver, zaraz wrocimy do naszej rozmowy.
- Zabijcie tego pana - pokazuje na Cade'a.
Cade Otwieram ogien.
Wedlug planu.
Ruch w lewo.
Kattel Wyciagam noze.
Cade Strzaly w glowe.
Przenosze ogien na kazdego z napastnikow.
Tak jak zaplanowalem.
MG_BJ Cade momentalnie kladzie trupem czterech gangsterow.
Pociski z nailguna doslownie ich rozrywaja na strzepy.
Cade Kule sie przed pociskami.
Ruszam po wyznaczonej trajektorii.
Yukashii Probuje astralnie wymacac aure maga, zeby odwrocic jego uwage od Nimue
MG_BJ Nimue przelamuje blok magiczny jednego maga.
Cade Naciskam spust mechanicznie.
MG_BJ Tamten zgina sie w palak, kontrzaklecie chyba bylo za mocne.
Cade rozwala kolejnych Japonczykow.
Kattel Czekam jeszcze chwile z grapple gunem w rekach.
MG_BJ Yutaro pada na Yukashiiego z rozoranym brzuchem.
Nimue Zdejmuje kajdanki.
MG_BJ Wywraca jego krzeslo.
Kattel: Tam juz jest pieklo.
Garaz zalewa swiatlosc.
Cade Wykrzywiam glowe.
Yukashii "Za co?!!!"
Kattel Strzelam z grapple'a w glowe Cade'a.
MG_BJ Arden: Uruchomiles samochod.
Cade Wstrzymuje ogien.
Kattel Potem pedze do tamtych i pomagam im sie uwolnic.
MG_BJ Kattel: Cade rusza sie za szybko.
Hira transformuje sie w smoka.
Cade "Interesujace."
MG_BJ Widzicie jak pocisk z nailguna prawie urwal Woh Sing Ku reke.
Grzebien wylecial z dloni, polecial po betonowej posadzce, wpadl do studzienki kanalizacyjnej.
Kattel [Tzn. nie ma co nawet probowac?
ArdenE Manewruje samochodem tak, by wyjechal przed nas
MG_BJ [Deklarujcie juz wszyscy dzialania na glownym.
Cade Otwieram ogien w smoka.
MG_BJ Hira zamienil sie w smoka.
Kattel Kiedy widze, co sie dzieje z samochodem, wskakuje do srodka.
O ile zdaze.
MG_BJ Dziesieciometrowego smoka kitajskiego, monstrualna jaszczurke ze skrzydlami.
Yukashii - Nie zostawiajcie mnie!
MG_BJ Samochod rusza, nadal jest nakryty brezentem.
Nimue Wskakuje do samochodu.
Klne, wyskakuje i pomagam Yu.
Kattel Yukashii?
Jezeli moge mu pomoc wejsc, robie to.
MG_BJ Arden i Yukashii: Jestescie ciagle przywiazani, Yukashii lezy na ziemi pod Yutaro, ma zakrwawiona stope.
ArdenE [wlasnie
MG_BJ Kattel: Sciagasz brezent? W przeciwnym razie nie wejdziesz do srodka.
Kattel Tak.
Yukashii "ardena mozecie, ale nie mmnie"
Nimue Staram sie ich jak najszybciej uwolnic.
Kattel Albo przecinam, tak pewnie szybciej.
Whatever.
MG_BJ Sciagnales brezent, ale nie zdazyles juz wskoczyc.
Smok zrywa dach garazu.
Cade Otwieram do niego ogien.
MG_BJ Cade i smok walcza w wejsciu.
Cade strzela z nailguna i skacze z nadludzka szybkoscia na boki.
Smok zieje ogniem.
Kattel Co sie dzieje z samochodem?
ArdenE Rejestruje widok
[ wlasnie?
MG_BJ Kattel i Nimue: Uwolniles juz Yukashiiego i Ardena.
Kattel - Tam jest przejscie!
ArdenE - Kurwa, nareszcie
Nimue - Spierdalajmy stad.
MG_BJ Arden: Samochod wyjechal poza garaz wzdluz sciany, wywalil wrota, teraz jest na podjezdzie.
Kattel -Urywam, gdy smok zrywa dach...
[ Bez "-"
Cade Jesli mam chwile, posylam kilka pociskow w kierunku samochodu.
MG_BJ Yukashii: Wzorzec grzebienia... Widzisz go na dnie studzienki kanalizacyjnej.
Yukashii [moge sie tam dostac?
MG_BJ Mozesz sprobowac, nie wiesz, jak to gleboko.
Kattel A ja?
Yukashii Pelzne tam
Cade Ostrzeliwuje szyje smoka.
MG_BJ Smok odwraca na chwile glowe, zieje ogniem, Kattel: dostales sie prosto w jej struge.
Kattel Widze, ze on tam patrzy?
Zaslaniam glowe.
Nimue Probuje lewitacja uniesc grzebien.
Yukashii PAtrze czy smok nie patrzy
Kattel [Wlasciwie w tym stroju nawet nie mam chyba odkrytej twarzy.
MG_BJ Nimue: Podnioslas grzebien lewitacja.
Nimue Chowam go.
ArdenE Wyczuwam vana, ktory stoi na zewnatrz?
MG_BJ Yukashii: W tym momencie wlasnie tam podpelznales, zlapales grzebien, gdy wyskoczyl.
Arden: Tak.
ArdenE Moge go uruchomci?
MG_BJ Kattel: Nic ci sie nie stalo, ale cisnienie popchnelo cie kilka metrow dalej.
Arden: Tak.
ArdenE Uruchamiam
Kattel Co sie dzieje dookola?
Nimue Podbiegam to Kattela, pomagam mu wstac.
MG_BJ Cade: Smok obejmuje cie swoim ogonem, trzyma w zelaznym uscisku.
Kattel Probuje odzyskac rownowage.
Yukashii - Mamy granaty?
Nimue - Chodzmy!
ArdenE - ktoredy?
Cade Wyciagam bojowy noz.
Kattel - Z tylu jest okno.
Cade Wbijam w skore.
MG_BJ Mozecie uciekac przodem.
Cade Probuje sie wykaraskac.
MG_BJ Oni walcza na parkingu.
Kattel [Nie wiem, jak sie ma tamto okienko do dachu.
ArdenE Samochodem z garazu wjezdzam w smoka i cade'a
Kattel [A.
MG_BJ Wy jestescie przy samym wyjsciu.
ArdenE vana odsuwam dalej
MG_BJ Wybiegliscie juz poza garaz, kto pomaga Yukashiiemu isc?
Kattel Ja.
MG_BJ Kattel podtrzymuje Yukashiiego.
Smok "uscisnal" Cade i zieje prosto w niego ogniem. Piec sekund, dziesiec sekund.
Kattel W drugiej rece prawdopodobnie trzymam grapple'a, chyba ze cos sie z nim stalo.
MG_BJ Cade ciagle strzela z nailguna prosto w pysk Hiry.
Kattel Patrze ze zgroza.
MG_BJ Kattel: Masz grapple'a.
Nimue Przelykam sline.
MG_BJ Jestescie juz przy samochodach.
Cade "Sila ognia. Roznica miedzy zyciem a smiercia."
ArdenE [ mg patrz wyzej
MG_BJ Van oraz ten z garazu, kabriolet.
Kattel Wstrzykuje Yukashiiemu cos przeciwbolowego, jesli jest taka mozliwosc.
MG_BJ Arden odsunal dalej vana, kabriolet jest blizej garazu.
ArdenE - Do vana
MG_BJ Jestescie przy vanie.
Yukashii - Jestes kochany Kattel
MG_BJ W dwudziestej drugiej sekundzie Cade przestal strzelac.
ArdenE Wsiadamy i w nogi
MG_BJ Na ziemie upada kilka kilogramow popiolu.
Kattel Rozesmialbym sie, gdybym mogl.
MG_BJ Widzicie jak Hira transformuje sie z powrotem w czlowieka.
Widzicie jeszcze, jak ociera krew z popekanych warg.
Potem znika za rogiem, bo van wlasnie odjechal z piskiem opon.
Za wami biegnie Woh Sing Ku.
Yukashii "Musimy kupic czolg"
MG_BJ Teraz w dloni trzyma karabin.
Kattel Jemu strzelam z grapple'a w glowe.
Zapewne biegnie prosto.
MG_BJ Uniknal.
Nimue Probuje mu go wyrwac lewitacja.
MG_BJ Jest szybki.
Kattel Puszczam grapple'a, jesli bylyby z nim klopoty.
ArdenE Atakuje mu wszczepy
MG_BJ Nimue: Sprobowalas, ale trzymal bron mocno.
Poderwalas go z ziemi, zaskoczona puscilas, upadl na asfalt.
Kattel Jesli nie, trzymam i znowu sprowadzam line.
[O ile to tak dziala.
MG_BJ Podnosi sie i biegnie dalej, ale odleglosc wzrosla o 50 metrow.
Kattel: Tak wlasnie dziala.
Kattel [OK.
MG_BJ Arden: Wbijasz mu sie do wszczpow.
Yukashii: Lezysz z tylu vana.
ArdenE Zamet
MG_BJ Woh Sing Ku goni was dalej.
Yukashii "Wiezcie do domu"
MG_BJ Strzela.
Celnie.
Rozwalil tylna prawa opone.
ArdenE - Cholera!
Nimue - Kurwa....
MG_BJ Arden: Ty prowadzisz samochod?
ArdenE Szukam w vanie pistoletu
Nimue Atakuje go mentalnie.
ArdenE zdalnie
MG_BJ Widzicie, ze obok jest wasz sprzet, wasza odebrana bron.
Kattel Ja poprowadze.
ArdenE a ok
Kattel Do niczego innego im sie w tej chwili nie przydam.
MG_BJ Nimue: Twoje zaklecie chyba weszlo.
ArdenE Babram w sprzecie
MG_BJ Bo Woh Sing Ku nagle sie zatrzymal.
Yukashii - Dajcie mi spluwe
Nimue Atakuje go powodujac solidny bol.
MG_BJ Zderzacie sie na skrzyzowaniu z autobusem.
Van sie wywrocil, przekoziolkowal kilka razy, zatrzymal sie w witrynie sklepowej.
Kattel - Kur...
ArdenE - Kuuurw
a
Kattel Chronie glowe.
Nimue -...wa
MG_BJ Kattel: Wybiles sobie chyba zab.
ArdenE - Kattel, jak ty prowadzisz?!
Kattel Zab to najmniejszy problem...
MG_BJ Pozostali: Tylko siniaki. Solidne.
Kattel - Kiedy zionie w ciebie smok, to pogadamy!
ArdenE Biore swoja katane i pistolety
Nimue Biore swoj sprzet.
ArdenE - To wtedy napewno nie pogadamy
- Spierdalajmy stad
Nimue - E...
- Nie chce wam przerywac, ale Hira znowu jest goracy.
ArdenE - Co?
Kattel - Co?
MG_BJ Yukashii: Jestes na bosaka, musisz kustykac.
Nimue - Zmienil sie w smoka.
ArdenE - Kurwa....
Yukashii Kustykam z determinacja
Nimue Uzdrawiam Yu.
Kattel Mozna sie gdzies tutaj schowac?
MG_BJ Jestescie obok waszego wywroconego vana.
ArdenE Szukam w okolicy jakiegos samochodu do ktorego sie mozna wlamac
MG_BJ Wokol zbiera sie, mimo poznej pory, grupka gapiow.
Yukashii Sprawdzam Aresa
MG_BJ Arden: W okolicy jest sporo zaparkowanych samochodow.
Do wyboru do koloru.
Kattel Wypluwam zab.
ArdenE Do ktorego wlamie sie szybciej, ten nasz
MG_BJ Yukashii: Grzebien masz w kieszeni marynarki.
Nimue Patrze na Kattela.
MG_BJ Arden: Wlamales sie do volkswagena.
Nimue - Nic ci nie jest?
Yukashii - Moze jest gdzies sklep z bronia ciezka?
Kattel - Nigdy nie czulem sie lepiej.
ArdenE - Jedziemy panowie i pani
MG_BJ Ruszacie wzdluz Sekwany.
Kattel - Ale dzieki, ze pytasz.
ArdenE "Wzruszajace"
Yukashii - Pare rakiet by pomoglo
Nimue Wzruszam ramionami.
ArdenE - Sadzisz, ze cos dadza?
Kattel Potem wypluwam jeszcze troche krwi.
MG_BJ Ludzie pokazuja sobie cos na niebie.
To Hira.
Zamieniony w smoka.
Kattel - Yu, potrzeba ci jeszcze srodkow przeciwbolowych?
MG_BJ Zawisl kilkaset metrow nad miastem, wydaje sie rozgladac.
Nimue "Sliczny"
"Ale martwy bylby ladniejszy"
Kattel - Nie moglem wam wczesniej pomoc, przepraszam.
ArdenE Puszczam anonimowe zgloszenie do ochrony miasta, ze pojawil sie smok
- Daj spokoj
- Cade nie dal rady, a co dopiero ty
MG_BJ Hira pikuje w waszym kierunku.
Nimue - Dobrze, ze nie jestes martwy.
MG_BJ Troche na lewo od was, ale mniej wiecej wlasnie ku wam.
ArdenE - Nimue, mozes cos zrobic?
- Z Hira?
Kattel Chcialem zdjac czesc twarzowa, ale zmienilem zdanie.
Nimue Zastanawiam sie.
ArdenE - Jakas bariere, albo cos
jade slalomem
MG_BJ Smok zniknal za budynkami po lewej stronie.
Nimue - Raczej nie.
Kattel - Mozna tu gdzies sie schowac?
ArdenE - Nie podoba mi sie to
MG_BJ Jedziecie z maksymalna predkoscia przez Paryz.
Nimue - Moge sprobowac nas oslonic iluzja.
MG_BJ Ulica jest praktycznie wolna, jest juz grubo po polnocy.
ArdenE - Sprobuj
MG_BJ Miedzy budynkami po lewej sa przeswity.
Widzicie, jak Hira leci rownolegle z wami, nad Sekwana.
Rzeka blyszczy od magicznego swiatla, ktore rozsiewa wokol siebie smok kitajski.
Kattel "Piekny" -- mysle mimo woli.
MG_BJ Nimue: Zaslaniasz was iluzja, ale nie ze smokiem takie numery.
ArdenE - Yu, musiale zadrzec akurat ze smokiem?
Yukashii Probuje sobie przypomniec gdzie w Paryzu smoki sa BARDZO niemile widziane
MG_BJ Gwaltownie skreca.
Po chwili wylania sie za wami.
ArdenE Obrot i zmiana kierunku trasy
Nimue - Nic to nie da.
ArdenE aa
to nie
Yukashii - To on musial zadrzec ze mna
Kattel - Gdzie tu sie mozna SCHOWAC?
ArdenE [ myslalem ze przed nami
MG_BJ Leci, ale troche krzywo, troche wolniej. Cade jednak troche go uszkodzil.
Nimue - Moze kanaly?
Yukashii - Przeciez ja to jak do rany przyloz
Nimue - Smok do nich nie wejdzie.
ArdenE - Dobry pomysl
Kattel - Do studzienki?
MG_BJ Zieje ogniem.
Strumien ognia was jednak nie siegnal.
ArdenE Uniki
Kattel Jak blisko jest?
MG_BJ Kattel: Sto metrow.
Nimue: Czujesz silne zaklecie.
ArdenE Szukam na mapie oczyszczalni
MG_BJ Arden: ...i w tym momencie widzisz, jak ulica przed wami zostaje przeorana w poprzek potezna koleina.
Kawalki asfaltu i plyt chodnikowych wylatuja w powietrze.
ArdenE - Kurwa
probuje ominac
Yukashii - Arden, moze przejmiesz jakas artylerie plot?
MG_BJ Przejechales przy samej scianie budynku.
ArdenE - Artylerie?
MG_BJ Zerwales boczne lusterko, wybiles boczna szybe.
ArdenE - W centrum?!
MG_BJ Hira pikuje.
ArdenE - To paryz, nie berlin
Kattel - Hamujemy i wyskakujemy?
Co jest w okolicy?
MG_BJ BUM! Cos wali w dach.
Yukashii - Szkoda
ArdenE - No nie!
MG_BJ Kattel: Po lewej stronie macie Sekwane, daleko za wami zostala Wieza Eiffla.
Kattel Duze budynki? Waskie uliczki?
MG_BJ W gruncie rzeczy jestescie juz na przedmiesciach.
Kattel: Juz nie. Raczej szeroka ulica wylotowa z miasta, po ktorej jedziecie...
Kattel "Jemu musi naprawde cholernie zalezec".
MG_BJ ...i odchodzace od niej rownie przestronne aleje.
Wielki pazur rozrywa dach samochodu.
Kattel "Rewelacyjnie".
MG_BJ Jak goracy noz maslo.
ArdenE - Yu, wyrzuc tego jebanego Kormorana
MG_BJ Do srodka sypia sie zlote skry.
Yukashii - Poddajemy sie?
Nimue Przelykam sline.
ArdenE - Nie
MG_BJ Nimue pada nieprzytomna na podloge samochodu.
ArdenE - Oddaj mu kormorana!
MG_BJ W tym momencie smok daje spokoj.
Yukashii - Przeciez zostal na lotnisku
MG_BJ Puszcza dachu.
Kattel [Kto wlasciwie prowadzi?
MG_BJ Arden. Zdalnie.
ArdenE [ja, zdalnie
Kattel Zrywam sie z miejsca i rzucam do niej.
MG_BJ Dwiescie metrow za wami wyjezdza jakas opancerzona furgonetka.
Kattel Sprawdzam jej puls i oddech.
ArdenE kto to?
Kattel Wlasciwie odruchowo.
MG_BJ Kattel: Jest bardzo wyczerpana, rzucila chyba resztka sil jakies zaklecie.
Tamta furgonetka to chyba jakas paryska wersja SWAT-u.
Probuja zlapac Hire na magiczna wiez.
ArdenE - Ah, spoznieni, ale zawsze
MG_BJ Na dachu stoi jakis krasnolud, z jego rak wytryskuja plomieniste smycze, lapia Hire za szpony, sciagaja w dol.
Kattel Pilnuje, zeby Nimue nic sie nie stalo, podkladam jej pod glowe cos miekkiego.
MG_BJ Odleglosc miedzy wami a smokiem szybko rosnie.
Yukashii - Pozwolmy ikm zapracowac na chleb
MG_BJ Skrecacie, tracicie ich z oczu.
ArdenE - Jak sie ciesze
MG_BJ Widzicie w ostatniej chwili, jak smok zional jeszcze raz ogniem.
Mijacie duzy szyld z napisem PARYZ ZEGNA I ZAPRASZA PONOWNIE.
ArdenE - Tosmy sie nabyli w Paryzu
Kattel ...
ArdenE - Grunt, ze go nie rozwalilismy...
Yukashii - Jeszcze
ArdenE - Jeszcze
Wjezdzam na 2 obwodnice
- Ok, co robimy
Kattel - Yukashii, co takiego jest w twoim Kormoranie, ze szukaja go nawet smoki>
?
MG_BJ Jedziecie na polnocny-wschod. Z duza predkoscia.
ArdenE Patrze na Kattela i Nimue
Yukashii - Idz i go zapytaj
MG_BJ

26 KWIETNIA 2072
Mlody Latynos siedzi na plastykowym krzeselku naprzeciwko drzwi prowadzacych do sali operacyjnej.
Wiele zmienilo sie przez tych szesc lat.
Na przyklad twarz mezczyzny.
Policzek szpeci gruba, krotka blizna,
a wokol ust pojawil sie starannie przystrzyzony zarost.
Nie znikla calkowicie drapieznosc w oczach,
chociaz zlagodniala i czesciowo ustapila miejsca przenikliwosci.
Mezczyzna nerwowo obraca sygnet na swoim palcu.
Tyle tylko znaleziono wsrod krwawej mielonki.
Jezeli operacja sie uda, sygnet wroci do prawowitego wlasciciela, przynajmniej na jakis czas.
Jesli nie...
Drzwi do sali operacyjnej rozchylaja sie.
Wychodzi stamtad powolnym krokiem lekarz.
Ten sam, co szesc lat temu.
Zmeczonym ruchem sciaga z ust maske.
Siada obok Latynosa.
Tamten spoglada na niego pytajaco, chociaz juz wie.
- Nie udalo sie, Estebanie.
Lekarz jest jedna z osmiu osob, ktorej wolno zwracac sie do mezczyzny po imieniu.
- Pojawily sie komplikacje.
- Zaklecie sie nieoczekiwanie zdestabilizowalo. To czasem sie zdarza.
- Umarl krotko po dokonaniu przeszczepu.
- Widac smierc byla mu juz pisana w tamtym tartaku.
- To niebezpieczny fach - lekarz usmiecha sie beznamietnie.
Jest jedna z trzech osob, ktora moze pozwolic sobie na taka polironiczna uwage.
Chirurg wstaje, kladzie dlon na ramieniu Estebana, sciska je przyjacielsko.
- Don Montana.
- Teraz ty przewodzisz Rodzinie.
- Powodzenia. To niebezpieczny fach.

Jest pazdziernik 2069 roku.
Zapadl juz zmierzch.
Kattel czeka w swoim samochodzie, zaparkowanym naprzeciwko strzezonego osiedla Blackwater w Chicago.
Czeka, az z pracy wroci Roger Lester.
Czlowiek, ktory najprawdopobniej stal za zamachem na prezydenta Haeffnera, zamachem, w ktorym zgineli jego rodzice.

Kattel Czekam juz dlugo, ale bez znuzenia.
Lekcje Snydera daly sporo.
MG_BJ We wstecznym lusterku odbijaja sie swiatla nadjezdzajacego samochodu.
Kattel Spogladam z zainteresowaniem.
MG_BJ Twoj commlink rozpoznaje sygnature samochodu Lestera.
Kattel Natychmiast skacze mi adrenalina.
MG_BJ Mercedes z napedem elektrycznym zatrzymuje sie przed brama wjazdowa na osiedle.
Kattel Tylko spokojnie, powtarzam sobie. Jeszcze nie czas...
...sie cieszyc.
Wychodze z auta.
MG_BJ Lester sie identyfikuje.
Kattel Podchodze blizej.
- Przepraszam!
MG_BJ Samochod wjezdza za brame... Zatrzymuje sie.
Kattel - Moge pana na chwile prosic?
MG_BJ Brama pozostaje polotwarta.
Kattel Jest dzisiaj chlodno.
Plaszcz na plecach cos ukrywa.
MG_BJ Straznik spoglada na ciebie z leniwym zaciekawieniem. W okolicach Blackwater nigdy nic sie i tak nie dzieje.
Lester wystawia glowe przez szybe.
- Tak? O co chodzi? Znamy sie?
Kattel - Pan Roger Lester, prawda?
MG_BJ - Mhm - obserwuje cie spod przymruzonych powiek.
Kattel - Mam dla pana... informacje.
MG_BJ To mezczyzna w srednim wieku, typ biznesmena.
- Kim pan jest?
Kattel - To wazne, od tego zalezy -- sciszam glos, zeby straznik nie uslyszal -- pana zycie.
MG_BJ - Prosze wsiadac.
Kattel Kiwam glowa, wsiadam.
MG_BJ Wjezdzacie do srodka.
W obreb murow osiedla.
Kattel - Sprawa dotyczy prezydenta Haeffnera.
MG_BJ Lester zjezdza do podziemnego garazu, parkuje miedzy dwoma betonowymi, pomalowanymi na bialo filarami.
Spoglada na ciebie z ukosa.
- Jamie pana przyslal?
Kattel - Jamie nie zyje -- odpowiadam bez namyslu.
MG_BJ - Mowilem mu, ze tamta sprawa mnie juz nie obcho...
Kattel - Juz pana szukaja.
MG_BJ - A kim pan jest?
Kattel - Wyjdzmy, duszno w pana samochodzie.
MG_BJ Lester dotyka lekko dlonia wewnetrznej kieszeni marynarki, z wierzchu.
Otwiera drzwi, bez slowa wychodzi.
Kattel Zdejmuje plaszcz.
- Tu tez jest dosc goraco...
MG_BJ Na gornej kondygnacji garazu zaryczal krotko silnik. Zaraz umilkl.
- Kim pan jest?! - pyta, teraz z naciskiem.
Kattel - W tamtym zamachu zginelo dwoje urzednikow.
- Jestem ich synem.
Krotkie ciecie katana.
MG_BJ Glowa Lestera toczy sie po betonie, poleciala pod sasiedni samochod.
Bezglowe cialo upada na karoserie, tlucze boczna szybe mercedesa, osuwa sie na ziemie.
Kattel Beznamietnie przeszukuje cialo.
Jestem dziwnie spokojny.
Szukam jeszcze innych nazwisk, informacji.
MG_BJ Portfel i commlink.
Kattel Biore.
MG_BJ Slyszysz, jak na to pietro zjezdza jakis inny samochod.
Jest jeszcze za rogiem podjazdu, ale jego reflektory juz oswietlaja sciane.
Kattel Wychodze i wtapiam sie w ciemnosc.
MG_BJ

Zaszyliscie sie w Chamant, w niewielkim miasteczku na polnoc od Paryza.
Wynajeliscie pokoje w polozonym przy bocznej trasie motelu.
Jest drugi maja, wczesne popoludnie.
Od rana francuskie niebo zasnuwaja chmury, zanosi sie na deszcz.
Zebraliscie sie w malej motelowej swietlicy, poza wami nikogo tu nie ma.
Dochodzicie do wniosku, ze z dnia na dzien wygladacie coraz gorzej.
Dzisiaj na przyklad Yukashii ma obandazowana stope, a Kattel - bok.

Kattel Nie trzeba do tego wielkiego pomyslunku...
- Smok -- licze na palcach.
MG_BJ [ Macie okazje na podsumowanie sytuacji i krotka narade.
Kattel - Cade i jego klony.
Nimue "Druzyna inwalidów"
Kattel - Yakuza.
- Narin.
ArdenE - Technokraci
- Kage
Nimue - Eden
ArdenE - Nie az tak
- Slyszeliscie, co powiedzial Cade
- Jak sadzicie, kto nas szuka?
Kattel - Moze jacys agenci rzadowi. Stansfield tez pewnie nie spuszcza z nas oczu.
Nimue Usmiecham sie ironicznie.
- Pytanie, kto nas nie szuka.
Kattel - Na pewno nawet teraz je na nasz koszt.
ArdenE - Bog
Kattel - Shi Cantrell -- odpowiadam bez namyslu.
ArdenE - Bo nie zyje...
Kattel - No wlasnie.
ArdenE - Milford tez nas nie szuka...
- Czy Montana - krzywie sie
Nimue - Milford - prycham.
Yukashii - Tez nie zyje
Kattel - Czyli jest nawet niezle -- usmiecham sie promiennie i zaraz krzywie, kiedy bok daje o sobie znac.
Nimue - Nie wspominaj go.
ArdenE - A to czemu?
Nimue Mam dziwny wyraz twarzy.
- Nie znosi³am skurwiela.
ArdenE pocieram skron, boli mnie cholernie glowa
Kattel - Coz... Co robimy?
Nimue - Lepiej skupmy sie na zywych.
Kattel - Narin sie nie odezwal?
ArdenE Sprawdzam
MG_BJ Arden: Nic.
ArdenE - Nie
Kattel - Niedobrze...
- A moze i dobrze?
ArdenE jest tu jakis barek czy cos, zeby kupic lek przeciwbolowy?
- Ciezko powiedziec
Kattel - Yukashii, wszystkich fascynuje twoj Kormoran...
ArdenE - Wlasnie... Kormoran
Kattel - Moze powiedz nam chociaz, czemu go szukaja.
Nimue Znowu przygladam sie Yu.
Kattel - Mysle, ze to moze pomoc.
ArdenE - I czemu bezczelnie klamiesz, ze zostal na lotnisku
MG_BJ Arden: Niepodal jest apteka, zdazyliscie ja odwiedzic i uzupelnic zapas medykamentow.
ArdenE [ok
Kattel - A poza tym: dokad tym razem uciekamy?
ArdenE - Yu?
Kattel - Mysle, ze to sie wiaze ze soba.
Nimue Opieram glowe o stolik.
Kattel - I czy jest ktos, komu moze zalezec na tym, aby nas chronic? -- mysle na glos.
Nimue Znaczy reke.
Kattel - Technokraci Ardena...
ArdenE - Spierdalaj. To nie sa moi technokraci
Kattel - No nie.
- Ale moze warto skorzystac z ich ochrony?
ArdenE - Tez nad tym myslalem
Nimue - Z ochrony sekty?
Kattel - O ile jakas zaoferuja? Masz jakis kontakt z Jayem?
ArdenE - Z drugiej strony
Nimue Na mojej twarzy pojawia sie grymas.
ArdenE - Skoro jestem taki wazny
- To czemu mnie nie ochronili podczas sprawy z Yakuza?
Nimue - Jakos cie nie chronia, Enoch.
Kattel - Nie widze nikogo innego, komu choc troche zalezy na tym, zebysmy byli zywi -- krzywie sie.
ArdenE - Wlasnie do tego zmierzam
Kattel - Moze po prostu o to zapytaj?
Yukashii - Nie posadzajcie mnie o nadmiar wiedzy
ArdenE - Nie posadzamy cie tez o gadatliwosc
Kattel - Ani o szczerosc, jak do tej pory.
ArdenE - Wiec wlasnie
Nimue Zamyslam sie.
ArdenE - Co do twojego pytania Kattel, nie mam sie zbytnio jak z nimi skontaktowac
- To oni mnie odnajduja "swoimi swietymi wzorami" - ostatnie slowa wymawiam z pogarda
Kattel - Czyli siedzimy tu i czekamy, az ktos znowu do nas zadzwoni?
ArdenE - I bedziemy miec nadzieje, ze nikt zly? Mowy nie ma
Kattel - Wiec wlasnie.
ArdenE - Sluchajcie
- Ktos sie odezwal
- A scislej pan Narin
- "Jutro o 14:00. Rzym. Restauracja Cardonni. Przekaze szczegoly dotyczace runu"
Kattel - Rzym!
- Piekne miasto -- niewatpliwie.
ArdenE - Pff
- W pieknym miescie to byles jeszcze godzine temu
Kattel - Ale Rzym jest starszy i ciekawszy.
ArdenE - Mow do mnie jeszcze
- Jakos nie lubie makaroniarzy
Kattel - Rozmawialem o nim kiedys z... niewazne -- macham reka.
- Podstawowe pytanie: lecimy?
ArdenE - Na pewno oprowadzisz po nim Nimue - ironia
Kattel - Nie udam Narinowi, ale...
- Oczywiscie, o tym wlasnie myslalem -- pelna powaga.
- Nimue, co chcialabys zobaczyc w Rzymie oprocz Forum Romanum?
Nimue "Budze sie"
-Emm... co zechcesz.
Usmiecham sie.
Kattel - Dobrze, trzymam cie za slowo.
Nimue - Bylam w Rzymie dawno temu.
Kattel - Przeglosowane -- usmiecham sie wesolo.
ArdenE - Starzejesz sie, skarbie - mowie do nimue po francusku
Yukashii - Ja chcialbym zobaczyc papieza
Nimue Rumieniec
- Spierdalaj Arden - rowniez po francusku.
ArdenE - Za takich mlodych sie zabierasz - zlosliwy usmiech
Nimue - Chcesz, poczuc to co poczul Hira?
Kattel - Moglibyscie rozmawiac po angielsku? -- pytam grzecznie.
ArdenE Smiech
Nimue Zaklopotanie.
ArdenE - Coz za urocza propozycja - przechodze na angielski
Nimue - Niewatpliwie.
Yukashii - A pizza stygnie
ArdenE - Zatem Rzym?
Nimue - Tak.
MG_BJ

Zgodnie z legenda Rzym zalozono w 753 r. p.n.e.
W zapamietaniu tej daty moze posluzyc sztuczka mnemotechniczna:
"Na siedmiu gorach pnie sie Rzym".
Dwiescie piecdziesiat lat pozniej powstaje Republika Rzymska.
W przeciagu nastepnych wiekow miasto-panstwo rosnie w sile,
by w koncu stac sie najwieksza potega gospodarcza i militarna basenu srodziemnomorskiego.
Rzym z Republiki przeradza sie w Imperium
i jako Imperium swieci swoje najwieksze triumfy.
Wkrotce jednak rozpoczyna sie zmierzch panstwa.
W przeciagu pierwszej polowy nowego tysiaclecia Rzym traci na znaczeniu,
a europejski punkt ciezkosci przesuwa sie na polnocny-zachod.
Jednoczesnie nowa, blyskawicznie rozwijajaca sie religia, chrzescijanstwo,
obiera Rzym za swoja stolice i siedzibe papiezy.
Mijaja stulecia. Konczy sie Sredniowiecze. Rozpoczyna Renesans.
Rzym staje sie jednym z glownych wloskich osrodkow nowego pradu kulturalnego.
Renesans wkrotce dobiega kresu,
a kropke nad "i" stawia spalenie na stosie Giordana Bruno w 1600 r.
26 lat pozniej zostaje poswiecona nowa Bazylika Sw. Piotra.
Mija siedemnasty wiek.
Potem osiemnasty.
W polowie dziewietnastego wieku cale Wlochy przeksztalcaja sie w panstwo narodowe.
W 1929 roku podpisane zostaja traktaty lateranskie
i na ich mocy Watykan staje sie suwerenna jednostka geopolityczna.
W 1960 roku w Rzymie odbywaja sie Letnie Igrzyska Olimpijskie,
a trzydziesci lat pozniej finaly Mistrzostw Swiata w Pilce Noznej.
W 2005 roku umiera Jan Pawel II, pierwszy od pieciuset lat papiez spoza Wloch.
Podczas Swiatowych Zamieszek w 2013 roku w Rzymie wybucha wielki pozar.
Niszczy dwie dzielnice miasta i spora czesc Watykanu.
Bazylike Sw. Piotra udaje sie uratowac,
ale mniej szczescia ma zachodnie skrzydlo Muzeum Watykanskiego
i znajdujace sie tam "Zlozenie do grobu" Caravaggia.
Odbudowa Rzymu i Watykanu zakonczy sie dopiero w polowie lat dwudziestych.
W 2042 roku papiezem zostaje ciemnoskory Auguste Chetrenne.
Przy okazji jest elfem.
Nikt wiec specjalnie sie nie dziwi,
gdy Auguste Chetrenne trzy lata pozniej ginie w zuchwalym, rasistowsko umotywowanym zamachu.
Pod koniec lat czterdziestych wdrozony zostaje Projekt Merisi
majacy na celu gruntowne przebudowanie watykanskich systemow bezpieczenstwa.
Dziesiec lat pozniej Watykan jest najbezpieczniejszym panstwem na kuli ziemskiej,
a Archiwa Watykanskie jednym z czterech najlepiej strzezonych miejsc na swiecie.
Wiosna 2063 roku, rzekomo wskutek naciskow Shiawase Corporation,
papiezem zostaje japonski kardynal Takahira Sabutu.
Pontyfikat trwa po dzis dzien.

Wasz samolot laduje w Rzymie 3 maja przed poludniem.
Szybko dekujecie sie w hotelu.
O 13:59 wchodzicie do restauracji Cardonni.
Natychmiast przechwytuje was kelner.
I prowadzi do bocznego pomieszczenia oddzielonego od glownej sali zaslonka.
W powietrze unosza sie smakowite zapachy.

Yukashii Stopa mi dokucza, wiec dzis jestem raczej markotny
MG_BJ Kelner zostawia was samych w tamtym bocznym pomieszczeniu.
Choc nie do konca samych...
...bo w srodku widzicie dwoch znajomych.
Kattel Dwoch?
MG_BJ Theodore Narin, nadal z reka na temblaku.
Kattel Ano tak.
MG_BJ A w rogu jego kierowca-ochroniarz, ktory znow "udaje", ze trzyma gazete.
A na kolanach, niedbale przykryty sciereczka, ma pistolet sporego kalibru.
Kattel - Cieszy nas pana zaufanie -- mowie na dobry poczatek.
MG_BJ Teraz mozecie przyjrzec sie dokladnie temu drugiemu: To umiesniony Murzyn z kamizelka kuloodporna pod bluza.
ArdenE - Ta reka to taki image?
MG_BJ Nie ma zadnych blizn, zadnej bizuterii, zadnych znakow szczegolnych.
W sumie nie ma co dokladnie mu sie przygladac.
Narin usmiecha sie polgebkiem.
- Siadajcie, prosze.
- Wygladacie na lekko pokiereszowanych. W Paryzu sporo sie wydarzylo w przeciagu 12 godzin od naszej rozmowy.
Kattel Siadam.
ArdenE "Za duzo"
Rowniez
MG_BJ - Wiec... interesy, jak mniemam?
Yukashii - Owszem
Nimue Kiwam glowa.
MG_BJ - Ale skoro jestesmy w Rzymie, to pewnie sie domyslacie, o co chodzi.
Poprawia reke na temblaku.
Nimue "Archiwa Watykanskie"
MG_BJ Wyjmuje z kieszeni marynarki przewieszonej przez oparcie krzesla commlink.
Podsuwa go w wasza strone.
Nimue "Nathaniel odgryzlby sobie reke, aby tam sie tylko dostac"
Mimowolnie sie wzdrygam.
MG_BJ To Transys Avalon.
Kattel Czyli?
MG_BJ - Tutaj jest wszystko. Mapy, plany.
ArdenE Sciagam je na swoj commlink
MG_BJ - Wszystkie informacje, jakie udalo na... mnie... nam sie zdobyc.
Kattel Ja podobnie.
Jak Arden.
MG_BJ - Wy macie przekuc je na run. Run stulecia - usmiecha sie.
- Ale moze jestescie zainteresowani teraz i tutaj tresciwym briefingiem?
Kattel - Ja tak.
ArdenE - Jestesmy
Nimue - Mysle, ze tak.
Kattel - A poza tym zawahal sie pan na chwile, panie Narin.
Yukashii - Runy stulecia robimy co roku
ArdenE - Mamy potad tajemnic
MG_BJ - Zawahalem? - bawi sie solniczka.
Kattel - Odrobine.
MG_BJ Unosi brwi, czeka na ciag dalszy.
Kattel Macham reka.
MG_BJ Narin podejmuje poprzedni watek.
ArdenE bawie sie commlinkiem
Kattel - Niewazne, prosze kontynuowac.
MG_BJ - Chce, zebyscie wlamali sie do Watykanu. Scislej: Do Archivum Secretum Apostolicum Vaticanum.
- Do Tajnych Archiwow Watykanskich.
Kattel Nie jestem juz zaskoczony.
Nimue Usmiecham sie cierpko.
Kattel - Bulka z bananem.
Yukashii "Jestem zmeczony tym wszystkim"
MG_BJ - To nie bedzie proste. Watykan to nie IceCube. Ale... wiele osob wierzy w wasze mozliwosci - usmiech.
Nimue "Trudno w to uwierzyc"
ArdenE - Bardzo nas to cieszy - ciezki sarkazm
MG_BJ - Dokladny przeglad zabezpieczen znajdziecie tutaj - wskazuje solniczka commlink.
- Wymienie najistotniejsze... przeszkody.
ArdenE W trakcie jak mowi, przywoluje sobie dokumentacje z commlinka
MG_BJ - Watykan non-stop patroluje siedem duchow strazniczych.
Nimue Wzdycham.
MG_BJ - One, oraz pozostale zabezpieczenia magiczne, kontrolowane sa przez jedenastu najemnych magow, zwanych zartobliwie Inkwizytorami.
Kattel - Jedenastu?
ArdenE "Ciezki dowcip"
Yukashii "Potrzebuje wakacji"
ArdenE - Czemu nie 12?
MG_BJ - Magowie siedza w malej fortecy znajdujacej sie w obrebie Watykanu, w Glownym Osrodku Bezpieczenstwa Watykanskiego, GOBW.
Yukashii "Rozpaczliwie"
Nimue Pochylam glowe i przygladam sie stolowi.
Yukashii - Bo jeden zdradzil?
MG_BJ - Hm, to chyba nie ma zadnego ukrytego znaczenia - usmiech.
- Wszystkie zabezpieczenia elektroniczne kontroluje natomiast mainframe zwany Michelangelo, pol-inteligentny komputer.
- Niestety, niemalze z definicji Michelangelo jest niedostepny.
ArdenE - Jak inteligentny?
MG_BJ - Znajduje sie w zalanej betonem komorze prozniowej dwanascie metrow pod Watykanem.
Kattel - Wspaniale... Ale dostaniemy do reki jakies atuty?
MG_BJ - Jego pol-inteligencja polega na pewnych algorytmach samonaprawczych -- w przypadku wystapienia bugow Michelangelo potrafi naprawic sie sam.
ArdenE - To slaba ta inteligencja
MG_BJ - Tym sposobem nie potrzebuje nadzoru informatykow. Nikt do niego nie ma dostepu.
- Laczy sie ze swiatem za pomoca kabli swiatlowodowych poprowadzonych w specjalnych oslonach.
ArdenE - Bezposredniego
MG_BJ - Jakiekolwiek przewiercenie oslony wywola maly skok napiecia, ktora uaktywni alarm. Do Michelangelo nie sposob sie dostac.
ArdenE - Fizycznie. A mentalnie?
MG_BJ - Raz na dziesiec lat beton jest rozkuwany, komora prozniowa otwierana, a informatycy wymieniaja softwar w komputerze.
- Potem ponownie zalewaja go betonem.
Nimue - Kiedy zmieniali softwar ostatni raz?
MG_BJ - Do nastepnego razu zostaly cztery lata, a nie mozemy tyle czekac.
- Szesc lat temu.
Zwraca sie do Ardena:
- Mentalnie? Nie wiem. Chyba nie. To tylko komputer.
ArdenE Prycham
- Jest kabel, jest dojscie
MG_BJ - Jest jeszcze drugi komputer, umieszczony juz w GOBW.
- Kontroluje kilka pomniejszych systemow zabezpieczen.
- Dostep do niego posiada waskie grono informatykow.
ArdenE - Mamy moze ich liste?
MG_BJ - Tak. Jest na commlinku.
ArdenE Kiwam glowa
MG_BJ - Teraz samo Archiwum.
- Wejscia pilnuje dwoch doskonale oplacanych i lojalnych straznikow, bardzo starannie wybieranych.
- Oczywiscie pod katem nieprzekupnosci.
- Przy wejsciu znajduja sie bramki wykrywajace nanokamuflaze.
- Rzecz w tym, ze do Archiwum dostep maja tylko kardynalowie.
- No i oczywiscie Papiez.
- Wchodzacy musi zidentyfikowac sie karta i odciskiem palca...
- ...ale musi tez zostac rozpoznany przez obu straznikow. Niezaleznie.
- A straznicy znaja dobrze wszystkich kardynalow. I Papieza, ale tego drugiego troche mniej dobrze.
ArdenE - Troche, to znaczy?
Yukashii "Papiez... mmmm... rola zycia"
MG_BJ - Na tyle dobrze, by moc rozpoznac zwykly kamuflaz, jak np. przyklejone wasy. Jak mowilem, nanokamuflaz nie wchodzi w gre.
- Wchodzimy teraz do Archiwum.
- Zajmuje siedem przestronnych pieter pod ziemia.
- Miesci sie tam 55 kilometrow polek.
- Sam spis tresci sklada sie z 40000 tomow.
- Poczawszy od mniej wiecej 2030 roku dane skladowane sa na holodyskach i datachipach...
- ...ale znajduja sie tam tez tony papierow z wczesniejszych okresow.
ArdenE - A nas co interesuje?
MG_BJ - Momencik, zaraz do tego dojde.
- By uchronic je przed szkodliwym dzialaniem powietrza, przechowywane sa w szufladach prozniowych.
- A zeby uchronic cale Archiwum przed pozarem, wyposazono je w czujniki dymu i temperatury.
- Jezeli w Archiwum zapali sie chociaz zapalniczke...
- ...to pompy prozniowe wypompuja w dziewiec sekund cale powietrze ze wszystkich pieter.
- Hipotetycznie tym sposobem mozna tez zlikwidowac intruzow, chociaz - usmiech - do tej pory tego nigdy nie miano okazji wyprobowac.
Kattel - Krotko mowiac, potrzebujemy wampira.
- Wampir dostanie sie do Michala Aniola swiatlowodem w postaci mgly.
- A potem podpali Archiwum.
Nimue - Kto da sie zarazic?
MG_BJ - W tym miejscu warto dodac, ze ochrona Watykanu jest uprawniona do likwidowania wszystkich intruzow, jezeli tylko ci znajda sie poza Placem Sw. Piotra, przeznaczonym dla wiernych i turystow.
ArdenE - Warte uwagi
Kattel - Ponawiam pytanie, panie Narin: jakie atuty mamy w reku?
MG_BJ - Przejscia z pietro na pietro zabezpieczone sa zamkami. Oddzielnymi.
- Prosze dac mi skonczyc, panie Kattel... Ale obawiam sie, ze atutow bedziecie musieli poszukac sami.
- Aha. Bylbym zapomnial. Jeszcze taki drobiazg.
Nimue "Skad wiedzialam"
Kattel "Smok?".
Nimue Ironiczy usmiech.
MG_BJ - Wewnatrz Archiwum dziala permanentna blokada magiczna podtrzymywana caly czas przez Inkwizytorow.
- Powoli zblizamy sie do konca.
- Siodme, najnizsze i najwazniejsze pietro Archiwow.
- Pilnuje go Szeloba.
- To autonomiczny, iscie genialny system zabezpieczajacy.
- Sklada sie z okolo stu wspolpracujacych ze soba dronow.
- Jedne obserwuja pomieszczenie w roznych widmach, inne analizuja sklad chemiczny powietrza, jeszcze inne odpowiedzialne sa za lokalne przeczesywanie Macierzy.
- Wreszcie, sa tez takie, ktore zabijaja intruzow za pomoca gazu albo laserow.
- Dostep do Siodmego Pietra ma tylko papiez, ALE musi towarzyszyc mu trzech kardynalow.
Nimue " i mysmy sie zgodzili na 100 tysiecy?!"
MG_BJ - W przeciwnym razie Szeloba nie autoryzuje dostepu.
- Jakies pytania?
Kattel - Co, panie Narin?
- Co mamy stamtad wydostac?
MG_BJ Narin usmiecha sie. Szeroko.
- Wydostac? Kto mowi o wydostawaniu stamtad czegokolwiek?
- Macie tam cos zostawic.
Nimue - Tak?
ArdenE "Bombe wodorowa?"
MG_BJ Wyjmuje cos z walizki, kladzie na stole szklany pojemnik z jakims dokumentem w srodku. Dokument wyglada na bardzo stary.
Nimue Przygladam sie.
ArdenE - Co to jest?
MG_BJ - Na Siodmym Pietrze musicie zlokalizowac dokument numer 7/5822-ADF.
- I podmienic go na ten falsyfikat - zabebnil palcami po szklanej pokrywie.
- To czterdziestostronicowy, turecki apokryf z osmego wieku.
- Odpis sporzadzil arabski uczony Azan Amir.
Kattel - Osmego wieku.
MG_BJ - Oryginal macie zniszczyc. Prawdopodobnie bedziecie musieli zrobic to na miejscu, bo wyniesienie moze byc ryzykowne.
- Ale pamietajcie, ze uzywanie zapalniczki - usmiech - nie wchodzi w gre.
Nimue "Trzeba bedzie go zjesc"
ArdenE - Co jest w tym dokumencie?
Nimue Z zalem o tym mysle.
MG_BJ - Och. Jakies religijne hokus-pokus.
Kattel - Czyli?
ArdenE - Och, to niech pan sobie je sam podmienia
MG_BJ - Nie wiem. Czy wygladam na kogos, kto zna arabski?
Nimue Westchnienie.
MG_BJ - Jesli chcecie, to mozecie go przeczytac.
Nimue "Jesli przezyje, to sie go naucze"
MG_BJ - Tylko nie pozaginajcie rogow, bo sporzadzenie tego falsyfikatu kosztowalo... duzo.
- Teraz wazna sprawa.
ArdenE - Nie wie pan co podmienia na co?
MG_BJ - Run musi byc w stu procentach "cichy".
Przerwal.
- Oryginal na falsyfikat. Przeciez powiedzialem.
Yukashii - Wydaje mi sie, ze poniosla pana fantazja, Narin - moje spojrzenie jest bardzo twarde, popycham falsyfikat w strone Narina
MG_BJ Marszczy czolo.
ArdenE - Niech pan nas nie rozsmiesza
MG_BJ - Fantazja?
Nimue "Nie damy rady tam sie wlamac"
ArdenE - Za 100 000 bez zadnych realnych danych
- Bez znajomosci celu
- I jeszcze po cichu
Yukashii - Brakuje conakmniej jednego 0
MG_BJ - W jakim sensie nie zna pan celu?
ArdenE - No, kurwa, bardzo zabawne
Nimue - Nie mamy szans - wzruszam ramionami.
ArdenE - Dokladnie
MG_BJ - Shadowrunnerzy zmienili wczoraj etos pracy, czy co?
Kattel - Chyba ze jest pan w stanie zorganizowac elekcje jednego z nas na papieza. Proponuje Nimue.
MG_BJ - Mowilem przeciez, ze to jedno z czterech najlepiej zabezpieczonych miejsc na swiecie.
ArdenE - Od szukania samobojcow jest czerwona linia
Wzdycham
MG_BJ - Czego sie spodziewaliscie? Pikniku?
ArdenE - Nie
- Spodziewalismy sie realnego zadania
MG_BJ Murzyn w kacie zlozyl gazete i spoglada na was z wyrzutem, przebierajac palcami po swoim pistolecie.
ArdenE monitoruje go
MG_BJ - Nie wysylam was w ciemno.
Kattel "Przestal udawac, ze umie czytac?".
MG_BJ - Na tym commlinku znajduja sie mapy, plany, nazwiska, grafiki.
Nimue Rowniez.
MG_BJ - Wy musicie opracowac plan. I go zrealizowac.
ArdenE - Chwila
Szybko przegladam cale dane
- Yu ma racje
Yukashii Czekam na opinie Ardena
ArdenE - Brakuje co najmniej jednego zera
Yukashii - Czuje sie taki doceniony
MG_BJ - Zrobilismy sie chciwi w ciagu dwoch dni? - Narin usmiecha sie nieprzyjemnie.
ArdenE - Zebysmy w ogole zaczeli myslec o planie
Yukashii - Ja zawsze bylem
MG_BJ - Zgodziliscie sie na sto tysiecy i informacje o Primorialu.
Kattel - Ale oczekiwalismy nieco innego typu wsparcia.
Yukashii - Za run NIECO trudniejszy od ICEcube
Kattel - A wierzy w nas pan?
MG_BJ - Wsparcie bedzie.
ArdenE "Ciekawe kto? Cade?:
"
MG_BJ - Czyzby Szeloba was wystraszyla? - usmiecha sie kpiaco.
Nimue Wzruszam ramionami.
ArdenE - Szeloba to akurat ciekawy problem
MG_BJ - Szelobe zaprojektowal polski inzynier, major Seweryn Lupaszko i genialny wlosi decker, Franco Manini.
- Manini nie zyje, Lupaszko tak.
Yukashii - Kto sie nie boi umiera pierwszy
MG_BJ - Ten drugi bedzie jutro wieczorem w Rzymie.
- Moze jesli z nim odpowiednio pogadacie, zdecyduje sie wam pomoc.
ArdenE "Coz za zbieg okolicznosci'
- Nie jest cpunem?
MG_BJ - Pan Lupaszko? O nie, to czlow... ma charakter - usmiecha sie. - Polubicie go.
Nimue - Jakiej jest rasy?
MG_BJ - Troll. Bardzo szlachetny. I elokwentny.
Yukashii "Boze, jaki ja jestem zmeczony"
Nimue Zaciskam usta.
ArdenE - Troll?!
MG_BJ - Ale nie mialem nigdy przyjemnosci.
Nimue "Kurwa"
ArdenE Smiech
MG_BJ - To nie jest zwyczajny troll. Ale dosc o panu majorze Lupaszko.
ArdenE - Elokwenty troll
MG_BJ - Czekam na decyzje.
ArdenE chichocze jeszcze chwile
Nimue "Nie cierpie trolli"
Kattel - Czy moze pan zasugerowac jakis sposob rozmowy z majorem?
Yukashii - Chyba dopisalbym dwa zera
MG_BJ - To oryginal. Pan Yukashii na pewno znajdzie w nim wspanialego partnera do rozmowy.
- Informacje o nim sa na commlinku.
Yukashii Zagladam
MG_BJ Jest jego zyciorys i pobiezny opis.
[Po sesji przekaze szczegolowe informacje.
ArdenE [spoko
MG_BJ - Wiec? - Narin podsuwa falsyfikat w wasza strone, ale trzyma na nim reke, nachyla sie lekko ku wam przez stol.
Kattel - Ile mielibysmy czasu?
MG_BJ - 150 000, tak? Na tyle sie umawialismy?
Kattel "Prymitywna technika".
MG_BJ - Niestety, tylko tydzien.
Yukashii - 1500000
MG_BJ Parskniecie.
- Pan raczy zartowac.
Yukashii - Staram sie wpasowac w panski dowcip
Nimue "Pierwszy raz w zyciu zgadzam sie z Yu"
MG_BJ - Moj przyjaciel nagrywal nasza rozmowe na Placu Tulipanow. Mam was zawstydzic?
Nimue "Drugi grzech glowny mnie wykonczy"
Yukashii - To obce mi uczucie
MG_BJ - Czy moge byc szczery?
ArdenE - Sluchamy
MG_BJ - Wiem o rozmowie, jaka odbyliscie w Edenie z pania de Vries.
- Wiem o propozycji, jaka zostala wam wtedy zlozona.
- Wiem o tym, ze odmowiliscie.
Nimue "Bo nie mielismy chipu"
MG_BJ - Ludzie, ktorych reprezentuje, choc nie maja nic wspolnego z pania de Vries, pragna zlozyc wam analogiczna propozycje.
Yukashii - Tu nie dzialaja prawa analogii
MG_BJ - Owszem, dzialaja.
Yukashii - ... tylko potegowania
MG_BJ - Te tez.
- Nadciaga burza. Potezna burza. Metaforyczna burza.
- W porownaniu z nia MagBurza znaczy tyle co pierdniecie.
Yukashii - A pan oszczedza na piorunochronie
MG_BJ To ostatnie slowo wyraznie nie pasuje do dotychczasowej elokwencji Narina.
- Wrecz przeciwnie. My juz mamy swoj piorunochron.
- I zrobimy dla was miejsce pod nim.
ArdenE "Nastepni"
MG_BJ - Ale zeby wstapic do naszego klubu, musicie podmienic pewien papierek na inny papierek.
Podsuwa falsyfikat blizej.
Puszcza go.
- 200 000. Ostatnie slowo.
Kattel - A jeslibysmy sie nie zgodzili?
MG_BJ Narin rozklada rece.
Trudno powiedziec, co ma znaczyc ten gest.
Nimue "Chyba rozwiazemy te sprawe po Cadeowsku"
MG_BJ - Ale wierzcie mi...
Nimue "Spadam na psy"
Yukashii - Prosze pocwiczyc dopisywanie zera
MG_BJ - ...gdy zobaczycie nasz piorunochron...
ArdenE - Jeszcze raz, ile mielibysmy czasu?
MG_BJ - ...przestaniecie specjalnie troszczyc sie o pieniadze.
- Tydzien.
ArdenE "Szkoda, ze nie dysponuje takimi srodkami, jak kiedys..."
Zamyslam sie
MG_BJ Zwraca sie do Yukashiiego:
- Na razie nauczylem sie zamieniac jedynke na dwojke.
Yukashii - Prosze trenowac
- Na pewno sie uda
Kattel - Ja sie zgadzam -- mowie nagle. -- Jesli nawet mamy zginac, to nie ma lepszego miejsca od Watykanu. Czyz nie?
ArdenE - Chyba kpisz
- Nie zamierzam ginac
Yukashii - No to ma pan ochotnika. ja spadam
MG_BJ - Jaka jest panska cenia, panie Yukashii?
ArdenE Patrze pytajaco na Nimue
MG_BJ - Jasno, krotko i konkretnie.
Yukashii 200 000 teraz. 800 000 potem.
MG_BJ Narin zamysla sie. Na dluzsza chwile.
Patrzy na ciebie.
Kattel - Kiedys nawet ty umrzesz, Arden -- usmiecham sie.
MG_BJ Jakos dziwnie, jest cos niezrozumialego w tym spojrzeniu.
Yukashii Staram sie go wybadac
Nimue - Zawsze lepiej troche pozniej, nie?
ArdenE - Kazdy kiedys umrze - mowie sentencjonalnie. - Niektorzy nawet dwa razy...
MG_BJ - Nie jestem uprawniony - mowi wreszcie powoli - do zarzadzania taka gotowke.
- Musze porozumiec sie z ludzmi, ktorych reprezentuje.
- Zajmie to 24 godziny.
Yukashii - Prosze sie porozumiewac, my nie zaniedbamy przygotowan
ArdenE Kiwam glowa
MG_BJ - W tym czasie zaczniecie przygotowania do runu, a ja sie z wami skontaktuje.
- Ale na pewno bedzie jeden warunek.
Yukashii "I tak czuje, ze 1 000 000 to za malo"
MG_BJ - Jezeli skrewicie w najmniejszym stopniu, jezeli run bedzie cichy tylko w 99%, to z reszty wynagrodzenia nici.
Kattel - Pozniej, Nimue? -- mowie cicho. -- A tak naprawde... dlaczego?
Yukashii - Spoko. Trupom nie bedzie potrzebne
MG_BJ - Zatem, mamy umowe.
Kattel "Pojdzie na pogrzeb".
MG_BJ - I prosze mi wierzyc.
- Moj przyjaciel BARDZO sie zdenerwuje, jezeli zapragniecie nauczyc mnie dopisywania kolejnego zera na nastepnym spotkaniu.
ArdenE Prycham
MG_BJ - Do widzenia.
ArdenE - Wszyscy nam to mowia
MG_BJ - I przy okazji, skromna rada.
- W czworke mozecie nie dac sobie rady... a my nie mamy nic przeciwko, jezeli zwerbujecie dowolna ilosc pomocnikow.
Kattel - Ma pan kogos konkretnego na mysli?
Yukashii - Dzieki za troske
MG_BJ - Nie.
Wychodzi.
Na stole zostawil commlink i falsyfikat.
ArdenE Wzdycham
Yukashii "Chyba zastrzele Kattela... kiedys"
Kattel "Dlaczego?".
ArdenE - Czy tylko mnie sie wydaje, ze to bedzie nasz ostatni run?
Nimue Westchnienie.
- Nie mamy szans, nawet jesli wynajmiemy armie.
ArdenE - Szansa istnieje
Nimue - Doprawdy?
ArdenE - Najwiekszym problemem bedzie szeloba
- Tak
- Mamy duzo danych
- Odpowiednio wiecej w porownaniu do skali problemu, niz mielismy z IceCube
Nimue - Nie bylo mnie na akcji z IceCube.
- Ale nie mieliscie wtedy czolgu?
ArdenE Usmiecham sie mimowolnie
- Fakt, czolg byl waznym elementem
- Ale wtedy nie staralismy sie wejsc cicho
Nimue - A teraz jedyna cicha metoda to sutanna kardynala.
ArdenE - Co tez jest problematyczne
- Bo jezeli ktoregos zalatwimy, zostawimy slad
Nimue "jak dawno nie chodzilam w szatach koscielnych"
Kattel - Sutanna?
- Ale skad chcialabys wziac kamuflaz?
Nimue - Czy, co tam oni nosza.
- Iluzja odpada, blokada magiczna.
ArdenE - Wszystko w swoim czasie
Nimue - Wiec od czego zaczynamy, Arden?
ArdenE - Potrzebujemy kontaktow
Nimue - Kage?
ArdenE - I sprzetu
- Tez o nim myslalem
- Moglby byc pomocny
MG_BJ

Kage wyznaczyl wam spotkanie w malej pizzeri po drugiej stronie Rzymu.
W srodku zastajecie tylko jedna osobe.
To niewysoki, niepozorny Japonczyk w okularach.
Siedzi w pojedynke przy duzym stole, posila sie wielka pizze z wielkiego talerza.

Kattel - Smacznego.
Kage Spogladam na Kattela
Yukashii - Urlop sie udal
?
Nimue - Konichiwa
Siadam.
Kage - Dziekuje - mowie z angielskim akcentem
ArdenE - Mamy nadzieje, ze pan wypoczal
Kage - Uhm... Ta-tak...
Nimue Przygladam sie mu.
ArdenE Patrze chlodno i badawczo
Kage "Ale oni mnie oblegaja..."
- Em... Prosze sie czestowac.. - wskazuje reka talerz
MG_BJ http://img215.imageshack.us/img215/6775/niwajpgea5.jpg
Nimue "Po ostatnich wydarzeniach nie lubie azjatow"
ArdenE "Jaki on brzydki..."
Kage Patrze na Ardena - Tak.. Dziekuje za troske.
ArdenE Usmiecham sie polgebkiem
Kattel - Domo arigatou gozaimasu -- odpowiadam z usmiechem. -- Nie jestem glodny.
Kage Upuszczam kawalek pizzy na podloge, schylam sie by go podniesc.
Nimue Przygladam sie Kattelowi.
Kage - Wiec... Em...
Nimue "Japonski to brzydki jezyk, ale jego reakcja..."
Kage - Moze zaczniecie?
ArdenE "Co za tragedia"
Kage Poprawiam okulary
Nimue - Yu? - patrze na niego pytajaco.
Yukashii - W zasadzie burdel juz sie zaczal, wiec moze pan przygotowac miotle
Kage - Jak duza ma byc ta miotla?
Kattel Przysiadam sie, splatam rece na piersi i czekam na rozwoj rozmowy.
Yukashii - Ogromniasta
Kage Usmiecham sie pod nosem
Yukashii - A wystarczylo pogadac...
Kage - A taka ogromniasta miotla to duzo kosztuje...?
Yukashii - Ja nie sprzatam, ja robie balagan
Kage - I czy nie jest za ogromna, czy sie nie zmecze?
Yukashii - Po prostu ostrzegalem z dobrego serca
- Namachasz sie az ci lapy odpadna
Kattel - Ale warto.
Kage - Warto, mowicie...
Yukashii Moj wzrok mrozi Kattela
Kattel Odpowiadam niewinnym spojrzeniem.
Nimue "He, he"
Kage - Wiecie, moje "lapy" sa wiele warte.
Kattel Zar i mroz mi niestraszne.
Yukashii "A kula?"
Kattel Dopoki nie zionie czosnkiem, nic mi nie grozi.
Yukashii - To pokaz te lapki
Kattel "Niewdziecznik".
Kage - Nie powinienem tak sie nimi chwalic publicznie...
ArdenE "Bede musial poprosic potem o transkrypcje..."
Yukashii - Nie bedziemy sie smiac
Kage - No jesli tak...
Wycieram rece w serwetke po czym niesmiale klade je na stol.
Nimue Przygladam sie..
Kage - Tymi skarbami otworze wszystkie inne skarby.
ArdenE "Brzmi niezle"
Kage - I kilka tetnic, serduszek...
Yukashii - Trzymaj je z dala od mojego rozporka
Nimue Chichot.
- Dobre, Yu.
Kage - No czy tam jest az taki skarb... No nie wiem...
ArdenE - Touche - usmiech
Kage - Chociaz skarb czy nie - otworze wszystko.
Kattel - A poza tym?
Kage Wyliczam na palcach
- Walka katana, rzucanie shurikenow - wszystko praktycznie bezblednie
Nimue "Nie lubie go, jakis zboczony"
ArdenE - No to jest nas juz 3
Kage - Dostawanie sie do trudno dostepnych miejsc...
Kattel Kiedy mowi o katanie, spogladam z zywym zainteresowaniem.
Naprawde zywym.
Nimue Rowniez.
Yukashii "Ktos wspominal o spuszczaniu w kiblu?"
ArdenE Patrze na Kattela
- Przepraszam czworka
Kage - Wytrzymam bol... Tortury...
Nimue - Kiedys trzeba turniej urzadzic.
Kattel Odwzajemniam spojrzenie Ardena, z pewnym zdziwieniem.
Kage - Mam troche kabelkow... Troszeczke.
Kattel - Turniej? Jestem za.
- Tyle tylko, ze katana zostala... niewazne -- pochmurnieje.
ArdenE - W sumie, czemu nie
Yukashii "Tak, pozabijajacie sie, bede mial spokoj"
Nimue - Kupisz sobie nowa.
Kage - Turniej? No nie wiem.
ArdenE - Wlasnie
Kattel - To nie to samo.
- Niewazne.
ArdenE - Panie Kage
Kage - Moge sobie nie poradzic.
Kattel "I o to chodzi", zauwazyl zlosliwie Kattel.
Kage - Jedna katana kiedy trzech ludzi atakuje...
Kattel Parskam.
Kage - Oj, no nie wiem, moge sobie nie poradzic z zachowaniem pozorow czystej bitki.
ArdenE - I mowi to ktos z dopalaczem?
Nimue - Dobra, o turnieju potem...
Yukashii - Dobra, skopcie mu dupe
Kage - Moge niechcacy wszystkich pozabijac jednym machnieciem...
Nimue - Mamy wazniejsze sprawy na glowie.
"Kage, zobaczymy"
Kage - Oj, przepraszam, jedna katana i ostrza.
- Nie tylko kabelkami zyje.
ArdenE - Moze i nie tylko
Nimue "Kurwa, ten tez ma diode"
ArdenE - Ale swiecisz jak choinka
Kage - Mozna tak powiedziec.
ArdenE - Przynajmniej mnie o bol glowy nie przyprawiasz - ironia
Nimue - A wracajac do tematu...
Kage - Nie? To dobrze.
Nimue - Przyjmujemy go?
"Potem mozna go zalatwic"
ArdenE - Panie Kage
Kage - Tak, panie Arden?
Usmiecham sie mimowolnie.
ArdenE - Zamki szyfrowane do ilu kilo?
Kage Wyjmuje z kieszeni pudelko z wykalaczkami i wkladam jedna w zeby
Zastanawiam sie gryzac.
Kattel - Ja jestem za. Na probe. Sprawdzimy, co z tego wszystkiego jest prawda.
Nimue Wzruszam ramioami.
Yukashii Patrze z dezaprobata
Kage - Kilo? Niech mnie pan nie rozsmiesza...
ArdenE Usmiecham sie
Kattel - Bo niepotrzebny nam pomocnik, ktory klamie.
ArdenE - Zatem, w jakich jednostkach
- I w jakim przedziale?
Kattel Moglo to zabrzmiec ostro. Ale zmienil mi sie nastroj, kiedy wspomnialem Nowy Orlean.
Kage - Mam tak od razu wyjawiac wszystkie swoje sekrety?
ArdenE - To nie sekret
- To reklama
Kage - Reklama tez kosztuje...
- A i nie zawsze przynosi efekty.
ArdenE - Mam wrazenie, ze tracimy czas
Yukashii - Kage, jutro przyniesiesz nam Zlota Galaz z kolekcji Alberta Cammaretti i bierzemy cie do sprzatania.
- Wchodzisz w to?
Kage - Mam nadzieje, ze to, do czego mnie chcecie wynajac bedzie trudniejsze.
MG_BJ

Od zabojstwa Lestera minal dzien.
Nastepnego dnia wieczorem do Kattela ktos dzwoni na commlink.

Kattel Odbieram.
- Tak?
MG_BJ To Snyder.
Kattel - O co chodzi?
MG_BJ Jest wyraznie zdenerwowany, nigdy wczesniej nie slyszales, by byl w takim stanie.
- Eric... Gdzie byles wczoraj wieczorem?
Kattel - A czy to wazne?
MG_BJ - Robert Lester. Pamietasz, wspominales o nim?
Kattel - Blackwater... Tak, pamietam.
- Czemu pytasz?
MG_BJ - Susan zalatwila mi w koncu dostep do tamtej bazy danych.
- Bob, Lester pracuje dla Yakuzy.
Kattel - Troche pozno.
- O kurwa.
MG_BJ - Albo pracowal, bo wczoraj mial wypadek.
- Wiesz cos o tym?
Kattel - Tak...
Glos mi sie zatrzasl.
- Powiem ci prawde.
MG_BJ - To uciekaj z mieszkania. Teraz. Natychmiast.
Kattel - To ja go zabilem.
MG_BJ - Skontaktuje sie z toba pod starym numerem.
Kattel - Dobrze.
- Dzieki.
MG_BJ - Ale oni moga juz o tobie wiedziec.
Kattel Rozlaczam sie.
I pakuje blyskawicznie.
MG_BJ - To bylo nierozsadne, chlopcze.
Koniec rozmowy.
Kattel A potem uciekam z mieszkania.
MG_BJ Przyszli godzine pozniej.
Do pustego mieszkania wtargneli przez okna, wrzucajac przedtem granaty ogluszajace wypelnione gumowymi kulkami.
Bylo ich szesciu.
Bylo profesjonalistami.
W przeciagu niecalej minuty zorientowali sie, ze Kattela juz nie ma, ze wyjechal, i to niebawem.
Wystarczyl rzut oka na ubrania porozrzucane na podlodze, na jedna otwarta walizke, ktora najwyrazniej okazala sie za mala.
Zabojcy patrza pytajaco na swojego przywodce.
Ten leniwym ruchem siega do kieszeni.
Wyjmuje male pudeleczko.
Wydobywa z niego wykalaczke, wsadza ja do ust, przygryza.
Wybiera numer commlinkowy.
- Oyabun-san. Szczur uciekl.
Chwila milczenia.
- Trudno. Wracajcie, Kage.
- Hai.

CDN.