| MG_BJ | 10 SIERPNIA 2066 Mlody mezczyzna, w czarnej skorzanej kurtce, spaceruje nerwowo po szpitalnym korytarzu. Ma delikatne, latynoskie rysy i blyszczace od zelu, kruczoczarne wlosy zaczesane starannie na bok. Wygladalby jak wykapany playboy, gdyby nie drapiezne, zle iskierki w jego brazowych oczach. To wzrok mlodego, glodnego tygrysa wyruszajacego na lowy. Kilka metrow dalej sciane podpieraja dwaj postawni ochroniarze w garniturach. Spod polprzymknietych powiek uwaznie lustruja cala okolice. Gdy drzwi niespodziewanie sie otwieraja, obaj blyskawicznie siegaja do kieszeni, jednak rozluzniaja sie natychmiast, gdy widza, ze to tylko znany im doskonale lekarz wylonil sie wlasnie z sali operacyjnej. Chirurg ma na sobie pobrudzone krwia ubranie, maske na twarzy. Dlonie w bialych, gumowych rekawiczkach trzymaja pokaznych rozmiarow, czesciowo przezroczysty pojemnik. Lekarz podchodzi do Latynosa i bez slowa wrecza mu sloj. Mlody mezczyzna wyciera odruchowo rece o spodnie i delikatnie siega po pojemnik. Spoglada pytajaco na lekarza. Ten kiwa tylko krotko glowa, odwraca sie i wraca do sali operacyjnej. Latynos przygryza dolna warge. Unosi sloj do gory, czujac chlod rozlewajacy sie po dloniach — – to przez mikromodul kriogeniczny, ktory utrzymuje zawartosc pojemnika w odpowiedniej temperaturze. Gdyby byl magiem, poczulby cos jeszcze… Mezczyzna zaglada ostroznie do srodka sloja. Wewnatrz pojemnika spoczywa ludzkie serce. Bije. Kattel: Wpadles w ogien. Poparzenia nie okazaly sie wcale powazne, zaledwie powierzchowne. |
| Kattel | - Gdzie ja jestem? |
| MG_BJ | Zwykle ubiera sie w jasne koszule pokryte fantazyjnymi, orientalnymi zawijasami. Ale teraz ma na sobie czarny sweter i ciemne spodnie. Widzac, ze sie obudziles, pospiesznie wylacza i odklada commlink. - Czesc, Eric. Jak sie czujesz? |
| Kattel | - Ahghhh… — stekam z bolu. |
| MG_BJ | - W porzadku, chlopcze, w porzadku. - To wygladalo potwornie, ale miales bardzo duzo szczescia. Od razu wypisali cie do domu. |
| Kattel | Nagle cos sobie przypominam. - Powiedz, ze to nie byla prawda — probuje sie podniesc. Znowu sycze z bolu. |
| MG_BJ | Snyder kladzie reke na twoim ramieniu, lekko naciska, zmusza cie, bys sie polozyl. - Przykro mi – spuszcza wzrok. – Mowilem im, ze nie powinni cie brac na ten wiec Haeffnera. |
| Kattel | - Powiedz… — powtarzam bez sensu. |
| MG_BJ | - Jak sie czujesz? – spoglada ci w oczy. |
| Kattel | - A jak mam sie czuc?! |
| MG_BJ | Rozpoznajesz znajome sprzety w waszym mieszkaniu. Rozpoznajesz dom. Ale cos tutaj sie zmienilo… nieodwracalnie. |
| Kattel | Wzbiera we mnie zlosc na Snydera. Bez sensu. Ale… …ale tylko on jest w poblizu. - Dlaczego to wlasnie oni?! - Ty zawsze wiesz tak duzo, moze to tez bedziesz wiedzial?! |
| MG_BJ | Snyder patrzy na ciebie. Nie umie odpowiedziec. Nie probuje odpowiedziec. - Nie tylko oni – mowi cicho. |
| Kattel | - Co masz na mysli? — nagle opadam z sil. |
| MG_BJ | - Wczoraj zginelo wielu ludzi. Zginal takze prezydent Haeffner. To ta Nowa Rewolucja… |
| Kattel | - Niemozliwe… |
| MG_BJ | - Terrorysci maja w pogardzie ludzkie zycie, chociaz osmielaja sie nazywac patriotami – parska. |
| Kattel | - Chcialbym sie dowiedziec, kto to zrobil… |
| MG_BJ | - Ja tez. - Na razie odpoczywaj. - Bedzie, co ma byc. Narodowy Cmentarz Arlington, tydzien pozniej. |
| Kattel | Patrze dlugo na groby. |
| MG_BJ | Wczesniej zdazyli zlozyc kondolencje. Teraz zostaje ci uroczyscie przekazana zlozona na czworo flaga panstwowa. |
| Kattel | Przyjmuje. |
| MG_BJ | Zolnierze oddaja salwe honorowa. Potem druga |
| Kattel | Mechanicznie. |
| MG_BJ | Zaczyna padac snieg. Grubymi, ciezkimi platkami. Pierwszy snieg w tym roku. Zawsze bedziesz go pamietal. |
| Kattel | Milcze. |
| MG_BJ |
PRIMORIAL Arden: Podczas ostatnich dziesieciu minut jazdy zdazyles oprzytomniec. |
| ArdenE | Mruze oczy |
| MG_BJ | Teraz widzicie dokladnie mezczyzne, ktory jechal z wami i ktory was pilnowal. Jest ubrany od stop do glow na bialo, jedynym czarnym akcentem jest jakis naszyjnik albo wisiorek. Na przedramionach i szyi ma tatuaze. Jest w nich cos dziwnego, ale na razie nie widzicie dokladnie, co. - Wysiadac! – mowi krotko po angielsku, niemalze bez akcentu. Macie na dloniach kajdanki, ale nogi nie sa skrepowane. Przy wyjsciu czeka trzech skonsookich gangsterow z bronia polautomatyczna. |
| Yukashii | - Uprzejmosc przede wszystkim… hehe |
| Nimue | Powoli sie podnosze. |
| ArdenE | Wstaje |
| MG_BJ | - Uprzejmosc… – mowi “bialy” przez zacisniete zeby. – Zaraz zobaczymy. |
| Yukashii | - Czyn honory |
| ArdenE | “Zastanawiam sie, czy ten Kormoran jest tego wart…” |
| MG_BJ | Bialy wypycha was bezpardonowo z vanu. Ma szybkie, zwinne reki. Zbyt szybkie. Musi posiadac jakies wszczepy. Nie widzicie jednak, zeby mial przy sobie jakas bron. Wychodzicie na parking. To spory, betonowy plac, wokol ktorego symetrycznie rozstawiono kilka latarni. Ale poza vanem, ktorym was przywieziono, i jeszcze jednym, identycznym, nie ma tu zadnego samochodu. Po drugiej stronie placu widac otwarte wejscie do szerokiego garazu. |
| ArdenE | “Swietnie” |
| MG_BJ | Japonczycy prowadza was w tamta strone. - Zadnych gwaltownych ruchow – mowi Bialy zimnym glosem. |
| Yukashii | - Mam nadzieje, ¿e chcecie nam sprzedaæ ekstra bryke |
| MG_BJ | Niedaleko szumi rzeka. Orientujecie sie, ze jestescie nad sama Sekwana. Po lewej stronie, jakis kilometr dalej, na tle nocnego nieba blyszczy sylwetka Wiezy Eiffla. |
| ArdenE | - Jak malowniczo |
| MG_BJ | Orientujecie sie tez, ze odebrano wam bron. Jeden z Japonczykow niesie torbe Yukashiiego. |
| Yukashii | - Chyba wszystkie miejsca w Paryzu maja widok na wieze Eiffla |
| MG_BJ | Prowadzi was czterech, przy wejsciu do garazu widzicie dwoch nastepnych. |
| Nimue | “W sumie, to piekne miejsce na smierc.” |
| MG_BJ | Odebrano wam bron. Wchodzicie do garazu. Zapalaja swiatlo. To przestronne i wysokie pomieszczenie. Z tylu zaparkowany jest jakis samochod przykryty brezentem, za nim lezy sterta rupieci i gratow. Pod sufitem i wzdluz scian biegnie platanina rur, nie macie pojecia, skad i po co tyle rur w garazu. |
| Yukashii | “Ciekawe czy maja jakis wypasiony wozek widlowy?” |
| ArdenE | “Tu przynajmniej nie ma drewna” |
| MG_BJ | Jeden z Japonczykow pospiesznie ustawia na podlodze trzy drewniane krzesla. |
| ArdenE | “… w takiej ilosci” |
| MG_BJ | Sadowia was na nich, ciebie, Arden, porazili taserem, gdy troszke zbyt gwaltownie ugiales kolana siadajac. Krotki impuls. Ale wyrywa ci jakies dziesiec sekund z zyciorysu. |
| Yukashii | - Elektryzujaca uprzejmosc |
| ArdenE | Powoli dochodze do siebie |
| MG_BJ | Jestescie przywiazani tasma klejaca do oparc krzesel, nadal macie kajdanki na dloniach, z tylu. |
| Nimue | “Tasma klejaca…myslalam, ze stac ich na cos lepszego” |
| MG_BJ | - Daj mi to – mowi Bialy do jednego z Japonczykow, bierze torbe Yukashiiego. |
| Yukashii | “Garnitur bedie pozniej zbieral klaczki” |
| Nimue | Lekko bledne. |
| MG_BJ | Bialy wytrzasa na betonowa posadzke zawartosc torby. Rozgarnia je noga. - Gdzie to jest, Bikaver? – pyta. - Nie zapytam drugi raz. - Gdzie ukryles Kormorana? |
| Yukashii | Milcze |
| MG_BJ | Lapie cie za wlosy, odgina glowe do tylu. |
| ArdenE | “No to mamy przejebane” |
| MG_BJ | Z palca wyskakuje mu waskie ostrze, przytyka ci je do podgardla. |
| Yukashii | - Cieplo |
| MG_BJ | - Posluchaj, Bikaver. Hira juz tu jedzie. On zapyta inaczej niz ja. - Grzecznie powiedz, a od razu powedrujecie na dno Sekwany. Bezbolesnie. |
| Yukashii | - Znaczy uprzejmiej? |
| MG_BJ | - W przeciwnym razie droga bedzie dluzsza i bolesniejsza. A efekt i tak ten sam. |
| Yukashii | - Lubie wyzwania - Jaki jest rekord? |
| ArdenE | “Potrzebny nam czas…” |
| MG_BJ | - Szesc – usmiecha sie Bialy. |
| Yukashii | - Lat? |
| MG_BJ | - Palcow. - Bo przeciez nie masz go przy sobie, prawda? To byloby zbyt proste. Ostrze sie chowa do palca, puszcza twoje wlosy. Cofa sie do zawartosci torby. |
| Yukashii | - Az sie prosi zebym mial go w dupie, nie? |
| MG_BJ | Kuca. Zapalniczka. Papierosy. Commlink. Zapasowa koszula. Kosmetyczka. Bialy unosi wzrok, spoglada na Bikavera spode lba. - Hm? Siega do kosmetyczki. Otwiera ja, wywala zawartosc. |
| Nimue | “Ups” |
| MG_BJ | Maszynka do golenia. Woda toaletowa. Grzebien. Szczoteczka do zebow. |
| ArdenE | “Zabawnie bedzie, jak bedzie miec jakis zel” |
| Yukashii | - Mam zajebisty zel do wlosow, musisz sprobowac |
| MG_BJ | Podnosi grzebien. Przyglada mu sie pod swiatlo. Na zewnatrz slyszycie klakson. Bialy gwaltownie sie unosi, obraca. Chowa grzebien do tylnej kieszeni spodni. |
| Yukashii | “No i jest w dupie…” |
| MG_BJ | - Woh Sing Ku, Woh Sing Ku – do garazu wpada jeden ze straznikow, zwraca sie do Bialego. - ON przyjechal. Woh Sing Ku obraca sie ku wam. - Bedziemy bili dzisiaj rekord. |
| ArdenE | “Nigdy nie widzialem smoka…” |
| MG_BJ | Orientujecie sie w tym momencie, dlaczego tatuaze Woh Sing Ku vel Bialego wydaly wam sie dziwne. To nie sa nanotatuaze. One sa robione staromodna metoda. Recznie. Podjazd przed garazem zalewa swiatlo z reflektorow jakiegos duzego samochodu. |
| Nimue | Na mojej twarzy pojawia sie niesmak. “skads to znam” |
| MG_BJ | Ktos z niego wysiada.
Kattel: Przeleciales przez sciane ognia. |
| Kattel | Kilka szybkich spojrzen wokol, jednoczesnie probuje sie otrzasnac. |
| MG_BJ | Ogien blyskawicznie sie rozprzestrzenia, cala boczna uliczka stanela w ogniu. |
| Kattel | Jest inna droga w to samo miejsce? |
| MG_BJ | Nie widzisz. Mozesz tylko pobiec wzdluz tylnych scian budynkow. |
| Kattel | Tak robie. Nie ryzykuje wspinaczki na dach. |
| MG_BJ | Biegniesz wzdluz pozamykanych przybytkow handlowych. Mijasz fryzjera, sklep z artykulami zelaznymi, wrozke. |
| Kattel | Staram sie znalezc droge do tamtego miejsca. |
| MG_BJ | Ciagle nie ma przejscia. Ale wydaje ci sie, ze po drugiej stronie budynkow slyszysz strzaly. |
| Kattel | Mozna sie tutaj wspiac na gore? |
| MG_BJ | Tak. |
| Kattel | Wspinam sie. |
| MG_BJ | Widzisz schody pozarowe, we wnece frontonu. Jestes na dachu, ale w tym momencie wokol ciebie rykoszetuje kilka pociskow. |
| Kattel | Padam. I doczolguje sie do drugiego kranca. |
| MG_BJ | Czolgasz sie za nadbudowkami wentylacyjnymi na dachu. Na dole zarzy sie jakas dziwna poswiata, ale nie widzisz z tego kata, co to jest. Po drugiej stronie uliczki, na dachu nastepnego budynku… …stoi jakies facet z dluga strzelba. Przykucnal. Mierzy w te strone przez celownik snajperski. |
| Kattel | Moze mnie widziec? I jak daleko? |
| MG_BJ | W tej chwili nie, ale na pewno zauwazyl cie wczesniej. To najwyrazniej on strzelal. |
| Kattel | I czy mozna przeskoczyc na tamten dach? |
| MG_BJ | Gora trzydziesci metrow. |
| Kattel | A czy moge znalezc sie w takim miejscu, ze zasloni mnie przed nim nadbodowka, a bede widzial, co sie tam dzieje? |
| MG_BJ | Mozesz probowac sie przekrasc do kranca budynku i potem przeskoczyc. |
| Kattel | Tak zrobie. Plan jest prosty: natychmiast po skoku dobiec do goscia i go przewrocic. |
| MG_BJ | Do ostatniej chwili cie nie zauwazyl… dopiero gdy skoczyles. Strzelil, gdy byles w powietrzu. Celnie. |
| Kattel | Turlam sie po dachu… |
| MG_BJ | Czujesz piekacy zar w okolicach prawego boku, ale rana jest raczej powierzchowna. |
| Kattel | (o ile mnie nie stracil). |
| MG_BJ | Jednak krzywo wyladowales, wywichnales sobie na dodatek prawa reke. Przeturlales sie za nadbudowki, jestescie juz na tym samym dachu. |
| Kattel | W takim razie zabijam go lewa. |
| MG_BJ | Rzucasz nozem? |
| Kattel | Tak, jesli jest blisko. |
| MG_BJ | Celnie. Spada z dachu. |
| Kattel | Po to cwiczylem przez kilka lat. Znow klade sie na dachu. |
| MG_BJ | Prawa strona ubrania wilgotnieje od krwi. |
| Kattel | Medkit. Widac, co sie tam dzieje? To ma priorytet przed medkitem. |
| MG_BJ | Widzisz tylko ognista lune wylewajaca sie zza rogu. I pojedynczy strzal. |
| Kattel | Wyjmuje jakis sprzet, uruchamiam go. Nastawiam na glos ludzki. |
| MG_BJ | Slyszysz glosy. |
| Kattel | Nasluchujac chwile, opatruje jednoczesnie rane. |
| MG_BJ | Rozmawiaja szybko po japonsku. |
| Kattel | W tym tez mam wprawe. |
| MG_BJ | - Do srodka i do garazu. - Hira tam jest? - … |
| Kattel | Mrugam pare razy, slyszac japonski. To bylo tak dawno… |
| MG_BJ | Odpowiedz zostaje zagluszona przez uruchamiany silnik. |
| Kattel | Otrzasam sie. |
| MG_BJ | Jakis samochod stamtad odjezdza. |
| Kattel | Czy mam jakis namiar na tamtych? Elektronicznie? Commlink lub cos podobnego? |
| MG_BJ | Tak, lapiesz sygnal ich commlinkow. Wioza ich ku Sekwanie. |
| Kattel | Kiedy skoncze opatrywac rane, schodze na dol. |
| MG_BJ | Opatrzyles rane, to nic powaznego, bardziej martwi cie reka, na przynajmniej kilka godzin bedzie nieco ograniczac zakres twoich ruchow Jestes na dole. |
| Kattel | I szukam jakiegos pustego samochodu. Pewnie zostalo kilka takich na ulicach. |
| MG_BJ | Jest, terenowy Citroen. |
| Kattel | Moze byc. |
| MG_BJ | Najblizszy. |
| Kattel | Pusty? |
| MG_BJ | Tak. Zaparkowany pod domem. |
| Kattel | Nikt do mnie w miedzyczasie nie strzela? |
| MG_BJ | Nie, wokol sie uspokoilo, ale w oddali slyszysz juz syreny policyjne. Ale po drugiej stronie tych zabudowan, przy hotelu, z ktorego uciekliscie. A wiec na razie daleko stad. |
| Kattel | Podchodze. Ten citroen nie ucierpial? Zastanawiam sie nad mozliwym alarmem. |
| MG_BJ | Nie, stal zaparkowany na uboczu, ogien ani strzaly go nie dosiegnely. |
| Kattel | I jednoczesnie szukam wzrokiem innych aut, w razie czego. Jesli nie ma nic bardziej obiecujacego, biore tego citroena. |
| MG_BJ | Nie znasz sie na elektronice, nie dasz rady uruchomic go bez kluczykow. |
| Kattel | Ach, . Istotnie. Inne samochody? Takie, przy ktorych leza wlasciciele? |
| MG_BJ | Sa, ale w zadnym nie ma kluczykow. Nie, wszystkie pobliskie samochody wygladaja na cywilne. Gagsterzy, ktorzy was scigali, zwineli sie stad calkowicie. |
| Kattel | A tamci caly czas jada? Sa daleko? |
| MG_BJ | Juz kilometr stad. Widzisz postoj taksowek. |
| Kattel | Moze byc. |
| MG_BJ | Wlasnie zaparkowala tam trzecia, swiatla jej reflektorow zwrocily twoja uwage. |
| Kattel | Podchodze, raczej w cieniu. Dopiero pod sam koniec wychodze, z pokojowo uniesionymi rekami. |
| MG_BJ | Kierowcy patrza na ciebie zza kierownic jak na dziwaka. Dwoch mezczyzn, jeden ork. Ork siedzi w tej ostatniej. |
| Kattel | - Duzo place. Niech bedzie ork. |
| MG_BJ | Kierowca tej zaparkowanej z przodu regauje najszybciej. - Wsiadaj pan. |
| Kattel | Dobra, ide do niego. - Ten sygnal — pokazuje na commlinku. |
| MG_BJ | - Dokad, messier? – mowi lamana angielszczyzna. |
| Kattel | - Jedziemy nad za nim. |
| MG_BJ | Kopiujesz mu sygnal na jego GPS. Taksiarz rusza w slad za nim. |
| Kattel | [ Eee, moment. [ Jezeli ten sygnal ma mu pozniej zostac... |
| MG_BJ | [ Znaczy, ty nie wiesz, dokad oni jada. |
| Kattel | [ Chyba ze mozna go potem usunac -- wtedy OK. |
| MG_BJ | [ Widzisz tylko, gdzie sa w tej chwili. [ Wiec nie mozesz podac kierowcy zadnego konkretnego adresu. |
| Kattel | [ OK, nieporozumienie w akcji. |
| MG_BJ | [ Musisz podlaczyc mu sygnal do GPS-a. A czy zostanie - nie wiesz, nie znasz sie na tym. Ruszacie, kierowca wie, ze nie nalezy zadawac pytan. Dwa skrzyzowania dalej niemalze dochodzi do wypadku. |
| Kattel | [ Jesli musze, to OK. |
| MG_BJ | Droge gwaltownie przecial wam jakis wariat na trzykolowcu. Taksowka gwaltownie hamuje, pasy bezpieczenstwa przytrzymuja cie i kierowce. Chopper pojechal dalej. |
| Kattel | Powstrzymuje sykniecie z bolu. Ale swoje poczulem. - Dalej -- rzucam. |
| MG_BJ | Kierowca rusza dalej, ale... ...wydaje ci sie, ze rozpoznales kierowce choppera. Sylwetka mocno znajoma. |
| Kattel | Nie daje tego po sobie poznac. |
| MG_BJ | To Cade. |
| Kattel | Wlasnie... |
| MG_BJ |
Do garazu ktos wchodzi. |
| Yukashii | - Hira - odpowiadam glosem przyjemnym |
| MG_BJ | - Przez ciebie nie przespalem kilka nocy z rzedu. A ja lubie sie wysypiac. Podchodzi blizej. Faktycznie ma brudne, przetluszczone wasy i brode. Na brodzie jest kawalek jedzenia, chyba zaschniety makaron. |
| Yukashii | - Trzeba sobie bylo zapodac proszek nasenny |
| MG_BJ | - Zle znosze farmaceutyki. |
| ArdenE | "Tym bardziej" |
| MG_BJ | - Bikaver... Zapytam raz. Gdzie ukryles Kormorana? |
| Nimue | Patrze na ziemie. |
| MG_BJ | Woh Sing Ku wydobywa z kieszeni grzebien. Zaczyna sie nim bawic, obraca go bardzo szybko w palcach jednej dloni. Hira nie zwraca na podwladnego zadnej uwagi. |
| Yukashii | - Postanowilem, ze nie bede sie wyrazal |
| MG_BJ | Lapie cie gwaltownie za szyje. - KIISAMA...!!! - ryknal ci prosto w twarz. Troche za glosno jak na takiego staruszka. Poczules nieswiezy zapach czosnku. Puszcza cie. |
| Yukashii | - Zazyj mietowke |
| MG_BJ | Pstryka palcami. Odwraca sie, wola w kierunku swojego samochodu: - Yutaro! Slychac jakies posapywanie. Do garazu wtacza sie -- to dobre slowo -- bardzo gruby japonczyk o sylwetce bylego zapasnika sumo. Ubrany jest w obcisly garnitur. Pod pachami i na plecach widac grube plamy potu. |
| Nimue | "Fuj" |
| MG_BJ | W reku niesie plastykowa reklamowke. Hira pokazuje na Bikavera. Zaklada rece na plecy i zaczyna nerwowo chodzic po garazu. |
| ArdenE | "Yyyy" |
| MG_BJ | Yukashii: Yutaro kleka przed toba, zasapany, zziajany, czujesz smrod przepoconej koszuli i FATALNEJ wody po goleniu. Yutaro rozsznurowuje i zdejmuje twoje buty. |
| Yukashii | "Za jakie grzechy..." |
| MG_BJ | Potem sciaga skarpetki. Siega do reklamowki, wyjmuje jakies male przedmioty. To korki, takie zwyczajne, od wina. Wklada korki miedzy palce u twoich stop. |
| Yukashii | Obliczam w pamieci wydatki na sklonowanie stopy |
| MG_BJ | Potem siega do reklamowki raz jeszcze i wyjmuje z niej mlotek, taki duzy, do wbijania nie tyle gwozdzi, co kolkow.
Kattel: Dojechaliscie. |
| Kattel | - Prosze skasowac ten sygnal. |
| MG_BJ | - Oczywiscie. Milego wieczoru. |
| Kattel | Rzucam jeszcze. Patrze, jak to robi. |
| MG_BJ | Widzisz. Skasowal. |
| Kattel | OK. - Dobrej nocy. |
| MG_BJ | Odjezdza. |
| Kattel | Odwracam sie i ogladam okolice. |
| MG_BJ | Sygnal dobiega z garazu. |
| Kattel | Zamknietego? |
| MG_BJ | Na parkingu przed garazem stoi zaparkowany van, wyglada na meblowy. |
| ArdenE | C: - Kattel, ty zyjesz? |
| MG_BJ | Obok, nieco blizej garazu, limuzyna, chyba BMW. |
| Kattel | Zakladam soczewki z termowizja. C: - Tak. |
| MG_BJ | W srodku widzisz okolo dziesieciu sylwetek. |
| Kattel | A na zewnatrz? |
| MG_BJ | Wejscia do garazu pilnuja dwie. |
| Kattel | Jacys straznicy? |
| ArdenE | C: - Miodnie C: - Zaraz bedziemy mieli komplet |
| Kattel | C: - Sam was raczej nie uwolnie. |
| MG_BJ | Trudno ich zajsc, w poblizu nie ma za czym sie schowac. |
| ArdenE | C: - Niedlugo podjedzie Cade |
| Kattel | C: - Ale moze nie bede musial. C: - Widzialem go. |
| ArdenE | C: - Ale z nim nie gadales... C: - Ciezki przypadek... |
| Kattel | C: - A ty tak? C: - Ach, wtedy. |
| ArdenE | C: - Jednostronna wymiana bitow C: - Mam nadzieje, ze nie przeciazylem mu kosci pamieci |
| MG_BJ | Kattel: Co robisz? Garaz jest duzy, mozesz probowac go obejsc i szukac innego wejscia. |
| Kattel | Nie zauwaza mnie? |
| ArdenE | C: - Jak sytuacja na zewnatrz? |
| MG_BJ | Jesli obejdziesz parking i garaz z daleka, to nie. |
| Kattel | Aha. Zakladam stroj na noc (o ile to nie trwa dlugo). |
| MG_BJ | Nie, tylko minute. |
| Kattel | Zakladam zatem. |
| ArdenE | C: - Cade sie powoli zbliza C: - Mam mu podac by cie znalazl? |
| Kattel | C: - Chyba... |
| MG_BJ | Rozmowa z Ardenem gwaltownie sie urywa. |
| Kattel | Zalozylem stroj? |
| MG_BJ | Nie wiesz, dlaczego. Twoj commlink jest w porzadku. Tak. |
| Kattel | Jesli tak, to obchodze garaz dookola, szukajac innych wejsc. Kryjac sie, oczywiscie. |
| MG_BJ | Jestes na tylach garazu. Za toba szumi czarna ton Sekwany. |
| Kattel | Sylwetki w srodku ruszaja sie? Sa inne wejscia? |
| MG_BJ | Po drugiej stronie rzeki migocza swiatla miejskie. Sylwetki w srodku sa nadal blisko tamtego "glownego" wejscia, a wiec w tej chwili po drugiej stronie budynku wzgledem tej, przy ktorej ty jestes. Widzisz waskie okienko pod samym sufitem. Zakratowane. |
| Kattel | To wszystko? |
| MG_BJ | Tak. |
| Kattel | Jest wystarczajaco nisko, zeby zajrzec? (ewentualnie wspinajac sie na chwile). |
| MG_BJ | Jesli staniesz na palcach, tak. |
| Kattel | OK. I? |
| MG_BJ | Nic nie widzisz. Na tylach garazu sa jakies skrzynie, jakies graty, czesci samochodowe. I nawet samochod, nakryty brezentem, ustawiony bokiem. |
| Kattel | Tzn. to moga byc dwa pomieszczenia? |
| MG_BJ | Tamci sa po drugiej stronie tego wszystkiego, przy wejsciu do garazu, ze 20-30 metrow dalej. |
| Kattel | Czy jedno nieoswietlone? |
| MG_BJ | Chyba nie, bo widzisz ruchy. Jedno pomieszczenie. Zagladasz na nieoswietlony i zagracony tyl. |
| Kattel | 10 w srodku, 2 na zewnatrz. Z tego 3 to nasi. Okienko na tyle duze, zeby ktos w razie czego mogl przez nie przejsc (ze srodka na zewnatrz)? |
| MG_BJ | Ty sie przecisniesz. |
| Kattel | A oni -- jesli bedzie trzeba uciekac? |
| MG_BJ | Tego nie wiesz. Nawet jesli, to moze zajac to chwile. |
| Kattel | Ale nic lepszego pewnie zrobic nie moge. Mozna wejsc na dach garazu? Jesli tak, to plan: |
| MG_BJ | Tak, ale jest blaszany, ci w srodku moga uslyszec twoje kroki. |
| Kattel | - podcinam palnikiem kraty, wyjmuje je |
| MG_BJ | Kraty wyjete. |
| Kattel | - bardzo ostroznie wchodze na dach (z kratka) - przez soczewki obserwuje, co sie dzieje w srodku - na razie czekam |
| MG_BJ | Jestes na dachu, ale czujesz, jak lekko ugina sie pod twoimi nogami.
Zamach mlotem. |
| Yukashii | Probuje sie schowac w malym, przytulnym zakatku umyslu. |
| MG_BJ | [Scobin pyta, czy slychac krzyk? |
| ArdenE | Odwracam sie obrzydzony |
| MG_BJ | - Tak, tak, panie Bikaver. |
| Nimue | Zaciskam usta. |
| Yukashii | [mam nadzieje, ze nie |
| MG_BJ | - Yutaro zaczyna zawsze od palcow u stop. Potem kolana. Potem jeszcze wyzej. - Gdzie jest Kormoran? Grzebien wiruje w palcach Woh Sing Ku. |
| Yukashii | "Zeby sie kurwa nie zacial" |
| MG_BJ | - Yutaro. Drugie uderzenie. Druga krwawa miazga. Kattel: Teraz uslyszales krzyk. |
| ArdenE | Przelykam sline |
| MG_BJ | - Co sie tak patrzysz, glupku? - krzyczy na ciebie, Arden, Hira, dosc nieoczekiwanie. Pstryka palcami, jeden z Japonczykow cie tasuje. Tym razem impuls trwa cale trzy sekundy. |
| Yukashii | - Mozemy pogadac o jakiejs rekompensacie za uszczerbek na zdrowiu? - Chcialbym dobrze wygladac w trumnie |
| MG_BJ | - Panie Bikaver - podchodzi do ciebie Hira. - Apeluje do panskiego poczucia estetyki. - Czy to miejsce musi sie zamienic w krwawa laznie, tak niemila, tak przygnebiajaco? Patrzy na ciebie nieludzkimi slepiami. |
| Yukashii | - Nie mam go przy sobie - odpowiadam |
| MG_BJ | - Czy naprawde w tej chwili nie przemawia do pana chlodna, cicha, zimna ton Sekwany? Kattel: Wcisnales sie przez okienko do srodka. Pozostali cie nie widza. |
| Yukashii | - Gada jak najety, panie Hira |
| MG_BJ | Jestes przycupniety za samochodem nakrytym brezentem. |
| Kattel | Przebiegam palcami po kieszeniach na noze. |
| MG_BJ | Widzisz platanine rur, ktore biegna wzdluz wysokiego sufitu. |
| Yukashii | - Zatem mozemy sie jakos dogadac w kwestiach estetyki? |
| MG_BJ | Arden: Powoli odzyskujesz przytomnosc. |
| Kattel | Widac tamtych? |
| ArdenE | Staram sie nie jeczec |
| MG_BJ | - Yutaro sie na tym niestety nie zna. Hira pstryka palcami. Trzeci palec. Kattel: Widac. Siedza na krzeslach, skrepowani tasma klejaca, rece maja skute kajdankami. |
| Yukashii | - Prosze pana o wyrozumialosc |
| MG_BJ | Widzisz Hire, Yutaro i Woh Sing Ku. Poza tym jeszcze szesciu gangsterow. I dwoch na zewnatrz. |
| Yukashii | - Oddam Kormorana - zwieszam glowe |
| ArdenE | "Nareszcie..." |
| MG_BJ | - Oooo... - Hira zatarl rece. |
| Nimue | Przekrzywiam glowe. |
| MG_BJ | Kattel: Potknales sie lekko o jakas skrzynke, straciles duza, metalowa srube, ale w ostatniej chwili ja zlapales. |
| Kattel | Nie ruszajac sie z miejsca? |
| MG_BJ | Chwile wczesniej, gdy szukales dogodnej szczeliny obserwacyjnej. |
| Kattel | OK. |
| MG_BJ | Probowales sie wychylic o cal i zahaczyles o skrzynke dlonia, stala malo stabilnie. Ale nie wydala zadnego odglosu. - Wiec, panie Bikav... - Hira-sama, ktos tu przyszedl. |
| Nimue | Przelykam sline. |
| MG_BJ | Do garazu wchodzi Cade. Straznicy patrza na niego zdumieni. |
| Cade | Mruze delikatnie oczy, rejestruje wszystkich obecnych. |
| Nimue | "Kurwa" |
| Kattel | Napinam miesnie. |
| MG_BJ | Przez plecy ma przewieszonego nailguna. |
| Cade | Obliczam zagrozenie. |
| MG_BJ | Hira odwraca sie do goscia. - Kim ty, kurwa, jestes? |
| Cade | Ustawiam sie jak najlepiej. |
| ArdenE | "Fajnie..." |
| Yukashii | - Yutaro wystarczy, zabierzcie to cos |
| MG_BJ | Pozostali siegaja po bron. Jeden mag nadal monituruje Nimue. |
| Nimue | "Teraz sie zacznie..." |
| MG_BJ | Drugi koncentruje sie na Cadzie. |
| Kattel | Czy ktorys jeszcze wyglada na maga? |
| Cade | - Oni naleza do mnie - mowie spokojnie patrzac na starca. - Oddajcie mi ich. |
| MG_BJ | Hira mruga oczami, przez chwile nie rozumie, o co chodzi. Po chwili wybucha smiechem. |
| Cade | - A nikomu nic sie nie stanie - delikatnie sie usmiecham, mechanicznie. |
| MG_BJ | Smieje sie dlugo i glosno. Pod nosem parska tez Woh Sing Ku i dwoch gangsterow. Pozostali zachowuja zimna krew. |
| Nimue | "Bo ci sztuczna szczeka wypadnie..." |
| Cade | Wprowadzam lekkie poprawki. |
| Kattel | I jak daleko ode mnie jest Hira? |
| MG_BJ | Pietnascie metrow, po drugiej stronie garazu. Ale stoi za Yutaro i za krzeslem z Yukashiim. |
| ArdenE | Patrze na Nimue z lekka zgroza |
| MG_BJ | - Cicho! - wola Hira. - Uspokojcie sie. |
| Cade | Odprezam sie. |
| MG_BJ | - Ten pan przeciez moze jest... |
| Cade | Rece wzduz tulowia, spokojnie. Oddycham glosno. |
| MG_BJ | - ...Z TRIADY. Nowa salwa smiechu, glosniejsza. |
| Cade | - Mysle. |
| MG_BJ | Hira prawie sie posmarkal ze swojego dowcipu. |
| Cade | - Ze to moze oznaczac odmowe... Przekrzywiam delikatnie glowe, patrzac na starca. Mruze oczy. Usmiecham sie. |
| MG_BJ | Hira macha reka. |
| Yukashii | - Panie Hira, dosc tej zabawy, oddam sztylet, mozecie darowac sobie te socjotechniki |
| Kattel | Przelykam sline. |
| Yukashii | - Zla i dobra Yakuza, pan wie |
| MG_BJ | - Momencik, panie Bikaver, zaraz wrocimy do naszej rozmowy. - Zabijcie tego pana - pokazuje na Cade'a. |
| Cade | Otwieram ogien. Wedlug planu. Ruch w lewo. |
| Kattel | Wyciagam noze. |
| Cade | Strzaly w glowe. Przenosze ogien na kazdego z napastnikow. Tak jak zaplanowalem. |
| MG_BJ | Cade momentalnie kladzie trupem czterech gangsterow. Pociski z nailguna doslownie ich rozrywaja na strzepy. |
| Cade | Kule sie przed pociskami. Ruszam po wyznaczonej trajektorii. |
| Yukashii | Probuje astralnie wymacac aure maga, zeby odwrocic jego uwage od Nimue |
| MG_BJ | Nimue przelamuje blok magiczny jednego maga. |
| Cade | Naciskam spust mechanicznie. |
| MG_BJ | Tamten zgina sie w palak, kontrzaklecie chyba bylo za mocne. Cade rozwala kolejnych Japonczykow. |
| Kattel | Czekam jeszcze chwile z grapple gunem w rekach. |
| MG_BJ | Yutaro pada na Yukashiiego z rozoranym brzuchem. |
| Nimue | Zdejmuje kajdanki. |
| MG_BJ | Wywraca jego krzeslo. Kattel: Tam juz jest pieklo. Garaz zalewa swiatlosc. |
| Cade | Wykrzywiam glowe. |
| Yukashii | "Za co?!!!" |
| Kattel | Strzelam z grapple'a w glowe Cade'a. |
| MG_BJ | Arden: Uruchomiles samochod. |
| Cade | Wstrzymuje ogien. |
| Kattel | Potem pedze do tamtych i pomagam im sie uwolnic. |
| MG_BJ | Kattel: Cade rusza sie za szybko. Hira transformuje sie w smoka. |
| Cade | "Interesujace." |
| MG_BJ | Widzicie jak pocisk z nailguna prawie urwal Woh Sing Ku reke. Grzebien wylecial z dloni, polecial po betonowej posadzce, wpadl do studzienki kanalizacyjnej. |
| Kattel | [Tzn. nie ma co nawet probowac? |
| ArdenE | Manewruje samochodem tak, by wyjechal przed nas |
| MG_BJ | [Deklarujcie juz wszyscy dzialania na glownym. |
| Cade | Otwieram ogien w smoka. |
| MG_BJ | Hira zamienil sie w smoka. |
| Kattel | Kiedy widze, co sie dzieje z samochodem, wskakuje do srodka. O ile zdaze. |
| MG_BJ | Dziesieciometrowego smoka kitajskiego, monstrualna jaszczurke ze skrzydlami. |
| Yukashii | - Nie zostawiajcie mnie! |
| MG_BJ | Samochod rusza, nadal jest nakryty brezentem. |
| Nimue | Wskakuje do samochodu. Klne, wyskakuje i pomagam Yu. |
| Kattel | Yukashii? Jezeli moge mu pomoc wejsc, robie to. |
| MG_BJ | Arden i Yukashii: Jestescie ciagle przywiazani, Yukashii lezy na ziemi pod Yutaro, ma zakrwawiona stope. |
| ArdenE | [wlasnie |
| MG_BJ | Kattel: Sciagasz brezent? W przeciwnym razie nie wejdziesz do srodka. |
| Kattel | Tak. |
| Yukashii | "ardena mozecie, ale nie mmnie" |
| Nimue | Staram sie ich jak najszybciej uwolnic. |
| Kattel | Albo przecinam, tak pewnie szybciej. Whatever. |
| MG_BJ | Sciagnales brezent, ale nie zdazyles juz wskoczyc. Smok zrywa dach garazu. |
| Cade | Otwieram do niego ogien. |
| MG_BJ | Cade i smok walcza w wejsciu. Cade strzela z nailguna i skacze z nadludzka szybkoscia na boki. Smok zieje ogniem. |
| Kattel | Co sie dzieje z samochodem? |
| ArdenE | Rejestruje widok [ wlasnie? |
| MG_BJ | Kattel i Nimue: Uwolniles juz Yukashiiego i Ardena. |
| Kattel | - Tam jest przejscie! |
| ArdenE | - Kurwa, nareszcie |
| Nimue | - Spierdalajmy stad. |
| MG_BJ | Arden: Samochod wyjechal poza garaz wzdluz sciany, wywalil wrota, teraz jest na podjezdzie. |
| Kattel | -Urywam, gdy smok zrywa dach... [ Bez "-" |
| Cade | Jesli mam chwile, posylam kilka pociskow w kierunku samochodu. |
| MG_BJ | Yukashii: Wzorzec grzebienia... Widzisz go na dnie studzienki kanalizacyjnej. |
| Yukashii | [moge sie tam dostac? |
| MG_BJ | Mozesz sprobowac, nie wiesz, jak to gleboko. |
| Kattel | A ja? |
| Yukashii | Pelzne tam |
| Cade | Ostrzeliwuje szyje smoka. |
| MG_BJ | Smok odwraca na chwile glowe, zieje ogniem, Kattel: dostales sie prosto w jej struge. |
| Kattel | Widze, ze on tam patrzy? Zaslaniam glowe. |
| Nimue | Probuje lewitacja uniesc grzebien. |
| Yukashii | PAtrze czy smok nie patrzy |
| Kattel | [Wlasciwie w tym stroju nawet nie mam chyba odkrytej twarzy. |
| MG_BJ | Nimue: Podnioslas grzebien lewitacja. |
| Nimue | Chowam go. |
| ArdenE | Wyczuwam vana, ktory stoi na zewnatrz? |
| MG_BJ | Yukashii: W tym momencie wlasnie tam podpelznales, zlapales grzebien, gdy wyskoczyl. Arden: Tak. |
| ArdenE | Moge go uruchomci? |
| MG_BJ | Kattel: Nic ci sie nie stalo, ale cisnienie popchnelo cie kilka metrow dalej. Arden: Tak. |
| ArdenE | Uruchamiam |
| Kattel | Co sie dzieje dookola? |
| Nimue | Podbiegam to Kattela, pomagam mu wstac. |
| MG_BJ | Cade: Smok obejmuje cie swoim ogonem, trzyma w zelaznym uscisku. |
| Kattel | Probuje odzyskac rownowage. |
| Yukashii | - Mamy granaty? |
| Nimue | - Chodzmy! |
| ArdenE | - ktoredy? |
| Cade | Wyciagam bojowy noz. |
| Kattel | - Z tylu jest okno. |
| Cade | Wbijam w skore. |
| MG_BJ | Mozecie uciekac przodem. |
| Cade | Probuje sie wykaraskac. |
| MG_BJ | Oni walcza na parkingu. |
| Kattel | [Nie wiem, jak sie ma tamto okienko do dachu. |
| ArdenE | Samochodem z garazu wjezdzam w smoka i cade'a |
| Kattel | [A. |
| MG_BJ | Wy jestescie przy samym wyjsciu. |
| ArdenE | vana odsuwam dalej |
| MG_BJ | Wybiegliscie juz poza garaz, kto pomaga Yukashiiemu isc? |
| Kattel | Ja. |
| MG_BJ | Kattel podtrzymuje Yukashiiego. Smok "uscisnal" Cade i zieje prosto w niego ogniem. Piec sekund, dziesiec sekund. |
| Kattel | W drugiej rece prawdopodobnie trzymam grapple'a, chyba ze cos sie z nim stalo. |
| MG_BJ | Cade ciagle strzela z nailguna prosto w pysk Hiry. |
| Kattel | Patrze ze zgroza. |
| MG_BJ | Kattel: Masz grapple'a. |
| Nimue | Przelykam sline. |
| MG_BJ | Jestescie juz przy samochodach. |
| Cade | "Sila ognia. Roznica miedzy zyciem a smiercia." |
| ArdenE | [ mg patrz wyzej |
| MG_BJ | Van oraz ten z garazu, kabriolet. |
| Kattel | Wstrzykuje Yukashiiemu cos przeciwbolowego, jesli jest taka mozliwosc. |
| MG_BJ | Arden odsunal dalej vana, kabriolet jest blizej garazu. |
| ArdenE | - Do vana |
| MG_BJ | Jestescie przy vanie. |
| Yukashii | - Jestes kochany Kattel |
| MG_BJ | W dwudziestej drugiej sekundzie Cade przestal strzelac. |
| ArdenE | Wsiadamy i w nogi |
| MG_BJ | Na ziemie upada kilka kilogramow popiolu. |
| Kattel | Rozesmialbym sie, gdybym mogl. |
| MG_BJ | Widzicie jak Hira transformuje sie z powrotem w czlowieka. Widzicie jeszcze, jak ociera krew z popekanych warg. Potem znika za rogiem, bo van wlasnie odjechal z piskiem opon. Za wami biegnie Woh Sing Ku. |
| Yukashii | "Musimy kupic czolg" |
| MG_BJ | Teraz w dloni trzyma karabin. |
| Kattel | Jemu strzelam z grapple'a w glowe. Zapewne biegnie prosto. |
| MG_BJ | Uniknal. |
| Nimue | Probuje mu go wyrwac lewitacja. |
| MG_BJ | Jest szybki. |
| Kattel | Puszczam grapple'a, jesli bylyby z nim klopoty. |
| ArdenE | Atakuje mu wszczepy |
| MG_BJ | Nimue: Sprobowalas, ale trzymal bron mocno. Poderwalas go z ziemi, zaskoczona puscilas, upadl na asfalt. |
| Kattel | Jesli nie, trzymam i znowu sprowadzam line. [O ile to tak dziala. |
| MG_BJ | Podnosi sie i biegnie dalej, ale odleglosc wzrosla o 50 metrow. Kattel: Tak wlasnie dziala. |
| Kattel | [OK. |
| MG_BJ | Arden: Wbijasz mu sie do wszczpow. Yukashii: Lezysz z tylu vana. |
| ArdenE | Zamet |
| MG_BJ | Woh Sing Ku goni was dalej. |
| Yukashii | "Wiezcie do domu" |
| MG_BJ | Strzela. Celnie. Rozwalil tylna prawa opone. |
| ArdenE | - Cholera! |
| Nimue | - Kurwa.... |
| MG_BJ | Arden: Ty prowadzisz samochod? |
| ArdenE | Szukam w vanie pistoletu |
| Nimue | Atakuje go mentalnie. |
| ArdenE | zdalnie |
| MG_BJ | Widzicie, ze obok jest wasz sprzet, wasza odebrana bron. |
| Kattel | Ja poprowadze. |
| ArdenE | a ok |
| Kattel | Do niczego innego im sie w tej chwili nie przydam. |
| MG_BJ | Nimue: Twoje zaklecie chyba weszlo. |
| ArdenE | Babram w sprzecie |
| MG_BJ | Bo Woh Sing Ku nagle sie zatrzymal. |
| Yukashii | - Dajcie mi spluwe |
| Nimue | Atakuje go powodujac solidny bol. |
| MG_BJ | Zderzacie sie na skrzyzowaniu z autobusem. Van sie wywrocil, przekoziolkowal kilka razy, zatrzymal sie w witrynie sklepowej. |
| Kattel | - Kur... |
| ArdenE | - Kuuurw a |
| Kattel | Chronie glowe. |
| Nimue | -...wa |
| MG_BJ | Kattel: Wybiles sobie chyba zab. |
| ArdenE | - Kattel, jak ty prowadzisz?! |
| Kattel | Zab to najmniejszy problem... |
| MG_BJ | Pozostali: Tylko siniaki. Solidne. |
| Kattel | - Kiedy zionie w ciebie smok, to pogadamy! |
| ArdenE | Biore swoja katane i pistolety |
| Nimue | Biore swoj sprzet. |
| ArdenE | - To wtedy napewno nie pogadamy - Spierdalajmy stad |
| Nimue | - E... - Nie chce wam przerywac, ale Hira znowu jest goracy. |
| ArdenE | - Co? |
| Kattel | - Co? |
| MG_BJ | Yukashii: Jestes na bosaka, musisz kustykac. |
| Nimue | - Zmienil sie w smoka. |
| ArdenE | - Kurwa.... |
| Yukashii | Kustykam z determinacja |
| Nimue | Uzdrawiam Yu. |
| Kattel | Mozna sie gdzies tutaj schowac? |
| MG_BJ | Jestescie obok waszego wywroconego vana. |
| ArdenE | Szukam w okolicy jakiegos samochodu do ktorego sie mozna wlamac |
| MG_BJ | Wokol zbiera sie, mimo poznej pory, grupka gapiow. |
| Yukashii | Sprawdzam Aresa |
| MG_BJ | Arden: W okolicy jest sporo zaparkowanych samochodow. Do wyboru do koloru. |
| Kattel | Wypluwam zab. |
| ArdenE | Do ktorego wlamie sie szybciej, ten nasz |
| MG_BJ | Yukashii: Grzebien masz w kieszeni marynarki. |
| Nimue | Patrze na Kattela. |
| MG_BJ | Arden: Wlamales sie do volkswagena. |
| Nimue | - Nic ci nie jest? |
| Yukashii | - Moze jest gdzies sklep z bronia ciezka? |
| Kattel | - Nigdy nie czulem sie lepiej. |
| ArdenE | - Jedziemy panowie i pani |
| MG_BJ | Ruszacie wzdluz Sekwany. |
| Kattel | - Ale dzieki, ze pytasz. |
| ArdenE | "Wzruszajace" |
| Yukashii | - Pare rakiet by pomoglo |
| Nimue | Wzruszam ramionami. |
| ArdenE | - Sadzisz, ze cos dadza? |
| Kattel | Potem wypluwam jeszcze troche krwi. |
| MG_BJ | Ludzie pokazuja sobie cos na niebie. To Hira. Zamieniony w smoka. |
| Kattel | - Yu, potrzeba ci jeszcze srodkow przeciwbolowych? |
| MG_BJ | Zawisl kilkaset metrow nad miastem, wydaje sie rozgladac. |
| Nimue | "Sliczny" "Ale martwy bylby ladniejszy" |
| Kattel | - Nie moglem wam wczesniej pomoc, przepraszam. |
| ArdenE | Puszczam anonimowe zgloszenie do ochrony miasta, ze pojawil sie smok - Daj spokoj - Cade nie dal rady, a co dopiero ty |
| MG_BJ | Hira pikuje w waszym kierunku. |
| Nimue | - Dobrze, ze nie jestes martwy. |
| MG_BJ | Troche na lewo od was, ale mniej wiecej wlasnie ku wam. |
| ArdenE | - Nimue, mozes cos zrobic? - Z Hira? |
| Kattel | Chcialem zdjac czesc twarzowa, ale zmienilem zdanie. |
| Nimue | Zastanawiam sie. |
| ArdenE | - Jakas bariere, albo cos jade slalomem |
| MG_BJ | Smok zniknal za budynkami po lewej stronie. |
| Nimue | - Raczej nie. |
| Kattel | - Mozna tu gdzies sie schowac? |
| ArdenE | - Nie podoba mi sie to |
| MG_BJ | Jedziecie z maksymalna predkoscia przez Paryz. |
| Nimue | - Moge sprobowac nas oslonic iluzja. |
| MG_BJ | Ulica jest praktycznie wolna, jest juz grubo po polnocy. |
| ArdenE | - Sprobuj |
| MG_BJ | Miedzy budynkami po lewej sa przeswity. Widzicie, jak Hira leci rownolegle z wami, nad Sekwana. Rzeka blyszczy od magicznego swiatla, ktore rozsiewa wokol siebie smok kitajski. |
| Kattel | "Piekny" -- mysle mimo woli. |
| MG_BJ | Nimue: Zaslaniasz was iluzja, ale nie ze smokiem takie numery. |
| ArdenE | - Yu, musiale zadrzec akurat ze smokiem? |
| Yukashii | Probuje sobie przypomniec gdzie w Paryzu smoki sa BARDZO niemile widziane |
| MG_BJ | Gwaltownie skreca. Po chwili wylania sie za wami. |
| ArdenE | Obrot i zmiana kierunku trasy |
| Nimue | - Nic to nie da. |
| ArdenE | aa to nie |
| Yukashii | - To on musial zadrzec ze mna |
| Kattel | - Gdzie tu sie mozna SCHOWAC? |
| ArdenE | [ myslalem ze przed nami |
| MG_BJ | Leci, ale troche krzywo, troche wolniej. Cade jednak troche go uszkodzil. |
| Nimue | - Moze kanaly? |
| Yukashii | - Przeciez ja to jak do rany przyloz |
| Nimue | - Smok do nich nie wejdzie. |
| ArdenE | - Dobry pomysl |
| Kattel | - Do studzienki? |
| MG_BJ | Zieje ogniem. Strumien ognia was jednak nie siegnal. |
| ArdenE | Uniki |
| Kattel | Jak blisko jest? |
| MG_BJ | Kattel: Sto metrow. Nimue: Czujesz silne zaklecie. |
| ArdenE | Szukam na mapie oczyszczalni |
| MG_BJ | Arden: ...i w tym momencie widzisz, jak ulica przed wami zostaje przeorana w poprzek potezna koleina. Kawalki asfaltu i plyt chodnikowych wylatuja w powietrze. |
| ArdenE | - Kurwa probuje ominac |
| Yukashii | - Arden, moze przejmiesz jakas artylerie plot? |
| MG_BJ | Przejechales przy samej scianie budynku. |
| ArdenE | - Artylerie? |
| MG_BJ | Zerwales boczne lusterko, wybiles boczna szybe. |
| ArdenE | - W centrum?! |
| MG_BJ | Hira pikuje. |
| ArdenE | - To paryz, nie berlin |
| Kattel | - Hamujemy i wyskakujemy? Co jest w okolicy? |
| MG_BJ | BUM! Cos wali w dach. |
| Yukashii | - Szkoda |
| ArdenE | - No nie! |
| MG_BJ | Kattel: Po lewej stronie macie Sekwane, daleko za wami zostala Wieza Eiffla. |
| Kattel | Duze budynki? Waskie uliczki? |
| MG_BJ | W gruncie rzeczy jestescie juz na przedmiesciach. Kattel: Juz nie. Raczej szeroka ulica wylotowa z miasta, po ktorej jedziecie... |
| Kattel | "Jemu musi naprawde cholernie zalezec". |
| MG_BJ | ...i odchodzace od niej rownie przestronne aleje. Wielki pazur rozrywa dach samochodu. |
| Kattel | "Rewelacyjnie". |
| MG_BJ | Jak goracy noz maslo. |
| ArdenE | - Yu, wyrzuc tego jebanego Kormorana |
| MG_BJ | Do srodka sypia sie zlote skry. |
| Yukashii | - Poddajemy sie? |
| Nimue | Przelykam sline. |
| ArdenE | - Nie |
| MG_BJ | Nimue pada nieprzytomna na podloge samochodu. |
| ArdenE | - Oddaj mu kormorana! |
| MG_BJ | W tym momencie smok daje spokoj. |
| Yukashii | - Przeciez zostal na lotnisku |
| MG_BJ | Puszcza dachu. |
| Kattel | [Kto wlasciwie prowadzi? |
| MG_BJ | Arden. Zdalnie. |
| ArdenE | [ja, zdalnie |
| Kattel | Zrywam sie z miejsca i rzucam do niej. |
| MG_BJ | Dwiescie metrow za wami wyjezdza jakas opancerzona furgonetka. |
| Kattel | Sprawdzam jej puls i oddech. |
| ArdenE | kto to? |
| Kattel | Wlasciwie odruchowo. |
| MG_BJ | Kattel: Jest bardzo wyczerpana, rzucila chyba resztka sil jakies zaklecie. Tamta furgonetka to chyba jakas paryska wersja SWAT-u. Probuja zlapac Hire na magiczna wiez. |
| ArdenE | - Ah, spoznieni, ale zawsze |
| MG_BJ | Na dachu stoi jakis krasnolud, z jego rak wytryskuja plomieniste smycze, lapia Hire za szpony, sciagaja w dol. |
| Kattel | Pilnuje, zeby Nimue nic sie nie stalo, podkladam jej pod glowe cos miekkiego. |
| MG_BJ | Odleglosc miedzy wami a smokiem szybko rosnie. |
| Yukashii | - Pozwolmy ikm zapracowac na chleb |
| MG_BJ | Skrecacie, tracicie ich z oczu. |
| ArdenE | - Jak sie ciesze |
| MG_BJ | Widzicie w ostatniej chwili, jak smok zional jeszcze raz ogniem. Mijacie duzy szyld z napisem PARYZ ZEGNA I ZAPRASZA PONOWNIE. |
| ArdenE | - Tosmy sie nabyli w Paryzu |
| Kattel | ... |
| ArdenE | - Grunt, ze go nie rozwalilismy... |
| Yukashii | - Jeszcze |
| ArdenE | - Jeszcze Wjezdzam na 2 obwodnice - Ok, co robimy |
| Kattel | - Yukashii, co takiego jest w twoim Kormoranie, ze szukaja go nawet smoki> ? |
| MG_BJ | Jedziecie na polnocny-wschod. Z duza predkoscia. |
| ArdenE | Patrze na Kattela i Nimue |
| Yukashii | - Idz i go zapytaj |
| MG_BJ |
26 KWIETNIA 2072 Jest pazdziernik 2069 roku. |
| Kattel | Czekam juz dlugo, ale bez znuzenia. Lekcje Snydera daly sporo. |
| MG_BJ | We wstecznym lusterku odbijaja sie swiatla nadjezdzajacego samochodu. |
| Kattel | Spogladam z zainteresowaniem. |
| MG_BJ | Twoj commlink rozpoznaje sygnature samochodu Lestera. |
| Kattel | Natychmiast skacze mi adrenalina. |
| MG_BJ | Mercedes z napedem elektrycznym zatrzymuje sie przed brama wjazdowa na osiedle. |
| Kattel | Tylko spokojnie, powtarzam sobie. Jeszcze nie czas... ...sie cieszyc. Wychodze z auta. |
| MG_BJ | Lester sie identyfikuje. |
| Kattel | Podchodze blizej. - Przepraszam! |
| MG_BJ | Samochod wjezdza za brame... Zatrzymuje sie. |
| Kattel | - Moge pana na chwile prosic? |
| MG_BJ | Brama pozostaje polotwarta. |
| Kattel | Jest dzisiaj chlodno. Plaszcz na plecach cos ukrywa. |
| MG_BJ | Straznik spoglada na ciebie z leniwym zaciekawieniem. W okolicach Blackwater nigdy nic sie i tak nie dzieje. Lester wystawia glowe przez szybe. - Tak? O co chodzi? Znamy sie? |
| Kattel | - Pan Roger Lester, prawda? |
| MG_BJ | - Mhm - obserwuje cie spod przymruzonych powiek. |
| Kattel | - Mam dla pana... informacje. |
| MG_BJ | To mezczyzna w srednim wieku, typ biznesmena. - Kim pan jest? |
| Kattel | - To wazne, od tego zalezy -- sciszam glos, zeby straznik nie uslyszal -- pana zycie. |
| MG_BJ | - Prosze wsiadac. |
| Kattel | Kiwam glowa, wsiadam. |
| MG_BJ | Wjezdzacie do srodka. W obreb murow osiedla. |
| Kattel | - Sprawa dotyczy prezydenta Haeffnera. |
| MG_BJ | Lester zjezdza do podziemnego garazu, parkuje miedzy dwoma betonowymi, pomalowanymi na bialo filarami. Spoglada na ciebie z ukosa. - Jamie pana przyslal? |
| Kattel | - Jamie nie zyje -- odpowiadam bez namyslu. |
| MG_BJ | - Mowilem mu, ze tamta sprawa mnie juz nie obcho... |
| Kattel | - Juz pana szukaja. |
| MG_BJ | - A kim pan jest? |
| Kattel | - Wyjdzmy, duszno w pana samochodzie. |
| MG_BJ | Lester dotyka lekko dlonia wewnetrznej kieszeni marynarki, z wierzchu. Otwiera drzwi, bez slowa wychodzi. |
| Kattel | Zdejmuje plaszcz. - Tu tez jest dosc goraco... |
| MG_BJ | Na gornej kondygnacji garazu zaryczal krotko silnik. Zaraz umilkl. - Kim pan jest?! - pyta, teraz z naciskiem. |
| Kattel | - W tamtym zamachu zginelo dwoje urzednikow. - Jestem ich synem. Krotkie ciecie katana. |
| MG_BJ | Glowa Lestera toczy sie po betonie, poleciala pod sasiedni samochod. Bezglowe cialo upada na karoserie, tlucze boczna szybe mercedesa, osuwa sie na ziemie. |
| Kattel | Beznamietnie przeszukuje cialo. Jestem dziwnie spokojny. Szukam jeszcze innych nazwisk, informacji. |
| MG_BJ | Portfel i commlink. |
| Kattel | Biore. |
| MG_BJ | Slyszysz, jak na to pietro zjezdza jakis inny samochod. Jest jeszcze za rogiem podjazdu, ale jego reflektory juz oswietlaja sciane. |
| Kattel | Wychodze i wtapiam sie w ciemnosc. |
| MG_BJ |
Zaszyliscie sie w Chamant, w niewielkim miasteczku na polnoc od Paryza. |
| Kattel | Nie trzeba do tego wielkiego pomyslunku... - Smok -- licze na palcach. |
| MG_BJ | [ Macie okazje na podsumowanie sytuacji i krotka narade. |
| Kattel | - Cade i jego klony. |
| Nimue | "Druzyna inwalidów" |
| Kattel | - Yakuza. - Narin. |
| ArdenE | - Technokraci - Kage |
| Nimue | - Eden |
| ArdenE | - Nie az tak - Slyszeliscie, co powiedzial Cade - Jak sadzicie, kto nas szuka? |
| Kattel | - Moze jacys agenci rzadowi. Stansfield tez pewnie nie spuszcza z nas oczu. |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie. - Pytanie, kto nas nie szuka. |
| Kattel | - Na pewno nawet teraz je na nasz koszt. |
| ArdenE | - Bog |
| Kattel | - Shi Cantrell -- odpowiadam bez namyslu. |
| ArdenE | - Bo nie zyje... |
| Kattel | - No wlasnie. |
| ArdenE | - Milford tez nas nie szuka... - Czy Montana - krzywie sie |
| Nimue | - Milford - prycham. |
| Yukashii | - Tez nie zyje |
| Kattel | - Czyli jest nawet niezle -- usmiecham sie promiennie i zaraz krzywie, kiedy bok daje o sobie znac. |
| Nimue | - Nie wspominaj go. |
| ArdenE | - A to czemu? |
| Nimue | Mam dziwny wyraz twarzy. - Nie znosi³am skurwiela. |
| ArdenE | pocieram skron, boli mnie cholernie glowa |
| Kattel | - Coz... Co robimy? |
| Nimue | - Lepiej skupmy sie na zywych. |
| Kattel | - Narin sie nie odezwal? |
| ArdenE | Sprawdzam |
| MG_BJ | Arden: Nic. |
| ArdenE | - Nie |
| Kattel | - Niedobrze... - A moze i dobrze? |
| ArdenE | jest tu jakis barek czy cos, zeby kupic lek przeciwbolowy? - Ciezko powiedziec |
| Kattel | - Yukashii, wszystkich fascynuje twoj Kormoran... |
| ArdenE | - Wlasnie... Kormoran |
| Kattel | - Moze powiedz nam chociaz, czemu go szukaja. |
| Nimue | Znowu przygladam sie Yu. |
| Kattel | - Mysle, ze to moze pomoc. |
| ArdenE | - I czemu bezczelnie klamiesz, ze zostal na lotnisku |
| MG_BJ | Arden: Niepodal jest apteka, zdazyliscie ja odwiedzic i uzupelnic zapas medykamentow. |
| ArdenE | [ok |
| Kattel | - A poza tym: dokad tym razem uciekamy? |
| ArdenE | - Yu? |
| Kattel | - Mysle, ze to sie wiaze ze soba. |
| Nimue | Opieram glowe o stolik. |
| Kattel | - I czy jest ktos, komu moze zalezec na tym, aby nas chronic? -- mysle na glos. |
| Nimue | Znaczy reke. |
| Kattel | - Technokraci Ardena... |
| ArdenE | - Spierdalaj. To nie sa moi technokraci |
| Kattel | - No nie. - Ale moze warto skorzystac z ich ochrony? |
| ArdenE | - Tez nad tym myslalem |
| Nimue | - Z ochrony sekty? |
| Kattel | - O ile jakas zaoferuja? Masz jakis kontakt z Jayem? |
| ArdenE | - Z drugiej strony |
| Nimue | Na mojej twarzy pojawia sie grymas. |
| ArdenE | - Skoro jestem taki wazny - To czemu mnie nie ochronili podczas sprawy z Yakuza? |
| Nimue | - Jakos cie nie chronia, Enoch. |
| Kattel | - Nie widze nikogo innego, komu choc troche zalezy na tym, zebysmy byli zywi -- krzywie sie. |
| ArdenE | - Wlasnie do tego zmierzam |
| Kattel | - Moze po prostu o to zapytaj? |
| Yukashii | - Nie posadzajcie mnie o nadmiar wiedzy |
| ArdenE | - Nie posadzamy cie tez o gadatliwosc |
| Kattel | - Ani o szczerosc, jak do tej pory. |
| ArdenE | - Wiec wlasnie |
| Nimue | Zamyslam sie. |
| ArdenE | - Co do twojego pytania Kattel, nie mam sie zbytnio jak z nimi skontaktowac - To oni mnie odnajduja "swoimi swietymi wzorami" - ostatnie slowa wymawiam z pogarda |
| Kattel | - Czyli siedzimy tu i czekamy, az ktos znowu do nas zadzwoni? |
| ArdenE | - I bedziemy miec nadzieje, ze nikt zly? Mowy nie ma |
| Kattel | - Wiec wlasnie. |
| ArdenE | - Sluchajcie - Ktos sie odezwal - A scislej pan Narin - "Jutro o 14:00. Rzym. Restauracja Cardonni. Przekaze szczegoly dotyczace runu" |
| Kattel | - Rzym! - Piekne miasto -- niewatpliwie. |
| ArdenE | - Pff - W pieknym miescie to byles jeszcze godzine temu |
| Kattel | - Ale Rzym jest starszy i ciekawszy. |
| ArdenE | - Mow do mnie jeszcze - Jakos nie lubie makaroniarzy |
| Kattel | - Rozmawialem o nim kiedys z... niewazne -- macham reka. - Podstawowe pytanie: lecimy? |
| ArdenE | - Na pewno oprowadzisz po nim Nimue - ironia |
| Kattel | - Nie udam Narinowi, ale... - Oczywiscie, o tym wlasnie myslalem -- pelna powaga. - Nimue, co chcialabys zobaczyc w Rzymie oprocz Forum Romanum? |
| Nimue | "Budze sie" -Emm... co zechcesz. Usmiecham sie. |
| Kattel | - Dobrze, trzymam cie za slowo. |
| Nimue | - Bylam w Rzymie dawno temu. |
| Kattel | - Przeglosowane -- usmiecham sie wesolo. |
| ArdenE | - Starzejesz sie, skarbie - mowie do nimue po francusku |
| Yukashii | - Ja chcialbym zobaczyc papieza |
| Nimue | Rumieniec - Spierdalaj Arden - rowniez po francusku. |
| ArdenE | - Za takich mlodych sie zabierasz - zlosliwy usmiech |
| Nimue | - Chcesz, poczuc to co poczul Hira? |
| Kattel | - Moglibyscie rozmawiac po angielsku? -- pytam grzecznie. |
| ArdenE | Smiech |
| Nimue | Zaklopotanie. |
| ArdenE | - Coz za urocza propozycja - przechodze na angielski |
| Nimue | - Niewatpliwie. |
| Yukashii | - A pizza stygnie |
| ArdenE | - Zatem Rzym? |
| Nimue | - Tak. |
| MG_BJ |
Zgodnie z legenda Rzym zalozono w 753 r. p.n.e. Wasz samolot laduje w Rzymie 3 maja przed poludniem. |
| Yukashii | Stopa mi dokucza, wiec dzis jestem raczej markotny |
| MG_BJ | Kelner zostawia was samych w tamtym bocznym pomieszczeniu. Choc nie do konca samych... ...bo w srodku widzicie dwoch znajomych. |
| Kattel | Dwoch? |
| MG_BJ | Theodore Narin, nadal z reka na temblaku. |
| Kattel | Ano tak. |
| MG_BJ | A w rogu jego kierowca-ochroniarz, ktory znow "udaje", ze trzyma gazete. A na kolanach, niedbale przykryty sciereczka, ma pistolet sporego kalibru. |
| Kattel | - Cieszy nas pana zaufanie -- mowie na dobry poczatek. |
| MG_BJ | Teraz mozecie przyjrzec sie dokladnie temu drugiemu: To umiesniony Murzyn z kamizelka kuloodporna pod bluza. |
| ArdenE | - Ta reka to taki image? |
| MG_BJ | Nie ma zadnych blizn, zadnej bizuterii, zadnych znakow szczegolnych. W sumie nie ma co dokladnie mu sie przygladac. Narin usmiecha sie polgebkiem. - Siadajcie, prosze. - Wygladacie na lekko pokiereszowanych. W Paryzu sporo sie wydarzylo w przeciagu 12 godzin od naszej rozmowy. |
| Kattel | Siadam. |
| ArdenE | "Za duzo" Rowniez |
| MG_BJ | - Wiec... interesy, jak mniemam? |
| Yukashii | - Owszem |
| Nimue | Kiwam glowa. |
| MG_BJ | - Ale skoro jestesmy w Rzymie, to pewnie sie domyslacie, o co chodzi. Poprawia reke na temblaku. |
| Nimue | "Archiwa Watykanskie" |
| MG_BJ | Wyjmuje z kieszeni marynarki przewieszonej przez oparcie krzesla commlink. Podsuwa go w wasza strone. |
| Nimue | "Nathaniel odgryzlby sobie reke, aby tam sie tylko dostac" Mimowolnie sie wzdrygam. |
| MG_BJ | To Transys Avalon. |
| Kattel | Czyli? |
| MG_BJ | - Tutaj jest wszystko. Mapy, plany. |
| ArdenE | Sciagam je na swoj commlink |
| MG_BJ | - Wszystkie informacje, jakie udalo na... mnie... nam sie zdobyc. |
| Kattel | Ja podobnie. Jak Arden. |
| MG_BJ | - Wy macie przekuc je na run. Run stulecia - usmiecha sie. - Ale moze jestescie zainteresowani teraz i tutaj tresciwym briefingiem? |
| Kattel | - Ja tak. |
| ArdenE | - Jestesmy |
| Nimue | - Mysle, ze tak. |
| Kattel | - A poza tym zawahal sie pan na chwile, panie Narin. |
| Yukashii | - Runy stulecia robimy co roku |
| ArdenE | - Mamy potad tajemnic |
| MG_BJ | - Zawahalem? - bawi sie solniczka. |
| Kattel | - Odrobine. |
| MG_BJ | Unosi brwi, czeka na ciag dalszy. |
| Kattel | Macham reka. |
| MG_BJ | Narin podejmuje poprzedni watek. |
| ArdenE | bawie sie commlinkiem |
| Kattel | - Niewazne, prosze kontynuowac. |
| MG_BJ | - Chce, zebyscie wlamali sie do Watykanu. Scislej: Do Archivum Secretum Apostolicum Vaticanum. - Do Tajnych Archiwow Watykanskich. |
| Kattel | Nie jestem juz zaskoczony. |
| Nimue | Usmiecham sie cierpko. |
| Kattel | - Bulka z bananem. |
| Yukashii | "Jestem zmeczony tym wszystkim" |
| MG_BJ | - To nie bedzie proste. Watykan to nie IceCube. Ale... wiele osob wierzy w wasze mozliwosci - usmiech. |
| Nimue | "Trudno w to uwierzyc" |
| ArdenE | - Bardzo nas to cieszy - ciezki sarkazm |
| MG_BJ | - Dokladny przeglad zabezpieczen znajdziecie tutaj - wskazuje solniczka commlink. - Wymienie najistotniejsze... przeszkody. |
| ArdenE | W trakcie jak mowi, przywoluje sobie dokumentacje z commlinka |
| MG_BJ | - Watykan non-stop patroluje siedem duchow strazniczych. |
| Nimue | Wzdycham. |
| MG_BJ | - One, oraz pozostale zabezpieczenia magiczne, kontrolowane sa przez jedenastu najemnych magow, zwanych zartobliwie Inkwizytorami. |
| Kattel | - Jedenastu? |
| ArdenE | "Ciezki dowcip" |
| Yukashii | "Potrzebuje wakacji" |
| ArdenE | - Czemu nie 12? |
| MG_BJ | - Magowie siedza w malej fortecy znajdujacej sie w obrebie Watykanu, w Glownym Osrodku Bezpieczenstwa Watykanskiego, GOBW. |
| Yukashii | "Rozpaczliwie" |
| Nimue | Pochylam glowe i przygladam sie stolowi. |
| Yukashii | - Bo jeden zdradzil? |
| MG_BJ | - Hm, to chyba nie ma zadnego ukrytego znaczenia - usmiech. - Wszystkie zabezpieczenia elektroniczne kontroluje natomiast mainframe zwany Michelangelo, pol-inteligentny komputer. - Niestety, niemalze z definicji Michelangelo jest niedostepny. |
| ArdenE | - Jak inteligentny? |
| MG_BJ | - Znajduje sie w zalanej betonem komorze prozniowej dwanascie metrow pod Watykanem. |
| Kattel | - Wspaniale... Ale dostaniemy do reki jakies atuty? |
| MG_BJ | - Jego pol-inteligencja polega na pewnych algorytmach samonaprawczych -- w przypadku wystapienia bugow Michelangelo potrafi naprawic sie sam. |
| ArdenE | - To slaba ta inteligencja |
| MG_BJ | - Tym sposobem nie potrzebuje nadzoru informatykow. Nikt do niego nie ma dostepu. - Laczy sie ze swiatem za pomoca kabli swiatlowodowych poprowadzonych w specjalnych oslonach. |
| ArdenE | - Bezposredniego |
| MG_BJ | - Jakiekolwiek przewiercenie oslony wywola maly skok napiecia, ktora uaktywni alarm. Do Michelangelo nie sposob sie dostac. |
| ArdenE | - Fizycznie. A mentalnie? |
| MG_BJ | - Raz na dziesiec lat beton jest rozkuwany, komora prozniowa otwierana, a informatycy wymieniaja softwar w komputerze. - Potem ponownie zalewaja go betonem. |
| Nimue | - Kiedy zmieniali softwar ostatni raz? |
| MG_BJ | - Do nastepnego razu zostaly cztery lata, a nie mozemy tyle czekac. - Szesc lat temu. Zwraca sie do Ardena: - Mentalnie? Nie wiem. Chyba nie. To tylko komputer. |
| ArdenE | Prycham - Jest kabel, jest dojscie |
| MG_BJ | - Jest jeszcze drugi komputer, umieszczony juz w GOBW. - Kontroluje kilka pomniejszych systemow zabezpieczen. - Dostep do niego posiada waskie grono informatykow. |
| ArdenE | - Mamy moze ich liste? |
| MG_BJ | - Tak. Jest na commlinku. |
| ArdenE | Kiwam glowa |
| MG_BJ | - Teraz samo Archiwum. - Wejscia pilnuje dwoch doskonale oplacanych i lojalnych straznikow, bardzo starannie wybieranych. - Oczywiscie pod katem nieprzekupnosci. - Przy wejsciu znajduja sie bramki wykrywajace nanokamuflaze. - Rzecz w tym, ze do Archiwum dostep maja tylko kardynalowie. - No i oczywiscie Papiez. - Wchodzacy musi zidentyfikowac sie karta i odciskiem palca... - ...ale musi tez zostac rozpoznany przez obu straznikow. Niezaleznie. - A straznicy znaja dobrze wszystkich kardynalow. I Papieza, ale tego drugiego troche mniej dobrze. |
| ArdenE | - Troche, to znaczy? |
| Yukashii | "Papiez... mmmm... rola zycia" |
| MG_BJ | - Na tyle dobrze, by moc rozpoznac zwykly kamuflaz, jak np. przyklejone wasy. Jak mowilem, nanokamuflaz nie wchodzi w gre. - Wchodzimy teraz do Archiwum. - Zajmuje siedem przestronnych pieter pod ziemia. - Miesci sie tam 55 kilometrow polek. - Sam spis tresci sklada sie z 40000 tomow. - Poczawszy od mniej wiecej 2030 roku dane skladowane sa na holodyskach i datachipach... - ...ale znajduja sie tam tez tony papierow z wczesniejszych okresow. |
| ArdenE | - A nas co interesuje? |
| MG_BJ | - Momencik, zaraz do tego dojde. - By uchronic je przed szkodliwym dzialaniem powietrza, przechowywane sa w szufladach prozniowych. - A zeby uchronic cale Archiwum przed pozarem, wyposazono je w czujniki dymu i temperatury. - Jezeli w Archiwum zapali sie chociaz zapalniczke... - ...to pompy prozniowe wypompuja w dziewiec sekund cale powietrze ze wszystkich pieter. - Hipotetycznie tym sposobem mozna tez zlikwidowac intruzow, chociaz - usmiech - do tej pory tego nigdy nie miano okazji wyprobowac. |
| Kattel | - Krotko mowiac, potrzebujemy wampira. - Wampir dostanie sie do Michala Aniola swiatlowodem w postaci mgly. - A potem podpali Archiwum. |
| Nimue | - Kto da sie zarazic? |
| MG_BJ | - W tym miejscu warto dodac, ze ochrona Watykanu jest uprawniona do likwidowania wszystkich intruzow, jezeli tylko ci znajda sie poza Placem Sw. Piotra, przeznaczonym dla wiernych i turystow. |
| ArdenE | - Warte uwagi |
| Kattel | - Ponawiam pytanie, panie Narin: jakie atuty mamy w reku? |
| MG_BJ | - Przejscia z pietro na pietro zabezpieczone sa zamkami. Oddzielnymi. - Prosze dac mi skonczyc, panie Kattel... Ale obawiam sie, ze atutow bedziecie musieli poszukac sami. - Aha. Bylbym zapomnial. Jeszcze taki drobiazg. |
| Nimue | "Skad wiedzialam" |
| Kattel | "Smok?". |
| Nimue | Ironiczy usmiech. |
| MG_BJ | - Wewnatrz Archiwum dziala permanentna blokada magiczna podtrzymywana caly czas przez Inkwizytorow. - Powoli zblizamy sie do konca. - Siodme, najnizsze i najwazniejsze pietro Archiwow. - Pilnuje go Szeloba. - To autonomiczny, iscie genialny system zabezpieczajacy. - Sklada sie z okolo stu wspolpracujacych ze soba dronow. - Jedne obserwuja pomieszczenie w roznych widmach, inne analizuja sklad chemiczny powietrza, jeszcze inne odpowiedzialne sa za lokalne przeczesywanie Macierzy. - Wreszcie, sa tez takie, ktore zabijaja intruzow za pomoca gazu albo laserow. - Dostep do Siodmego Pietra ma tylko papiez, ALE musi towarzyszyc mu trzech kardynalow. |
| Nimue | " i mysmy sie zgodzili na 100 tysiecy?!" |
| MG_BJ | - W przeciwnym razie Szeloba nie autoryzuje dostepu. - Jakies pytania? |
| Kattel | - Co, panie Narin? - Co mamy stamtad wydostac? |
| MG_BJ | Narin usmiecha sie. Szeroko. - Wydostac? Kto mowi o wydostawaniu stamtad czegokolwiek? - Macie tam cos zostawic. |
| Nimue | - Tak? |
| ArdenE | "Bombe wodorowa?" |
| MG_BJ | Wyjmuje cos z walizki, kladzie na stole szklany pojemnik z jakims dokumentem w srodku. Dokument wyglada na bardzo stary. |
| Nimue | Przygladam sie. |
| ArdenE | - Co to jest? |
| MG_BJ | - Na Siodmym Pietrze musicie zlokalizowac dokument numer 7/5822-ADF. - I podmienic go na ten falsyfikat - zabebnil palcami po szklanej pokrywie. - To czterdziestostronicowy, turecki apokryf z osmego wieku. - Odpis sporzadzil arabski uczony Azan Amir. |
| Kattel | - Osmego wieku. |
| MG_BJ | - Oryginal macie zniszczyc. Prawdopodobnie bedziecie musieli zrobic to na miejscu, bo wyniesienie moze byc ryzykowne. - Ale pamietajcie, ze uzywanie zapalniczki - usmiech - nie wchodzi w gre. |
| Nimue | "Trzeba bedzie go zjesc" |
| ArdenE | - Co jest w tym dokumencie? |
| Nimue | Z zalem o tym mysle. |
| MG_BJ | - Och. Jakies religijne hokus-pokus. |
| Kattel | - Czyli? |
| ArdenE | - Och, to niech pan sobie je sam podmienia |
| MG_BJ | - Nie wiem. Czy wygladam na kogos, kto zna arabski? |
| Nimue | Westchnienie. |
| MG_BJ | - Jesli chcecie, to mozecie go przeczytac. |
| Nimue | "Jesli przezyje, to sie go naucze" |
| MG_BJ | - Tylko nie pozaginajcie rogow, bo sporzadzenie tego falsyfikatu kosztowalo... duzo. - Teraz wazna sprawa. |
| ArdenE | - Nie wie pan co podmienia na co? |
| MG_BJ | - Run musi byc w stu procentach "cichy". Przerwal. - Oryginal na falsyfikat. Przeciez powiedzialem. |
| Yukashii | - Wydaje mi sie, ze poniosla pana fantazja, Narin - moje spojrzenie jest bardzo twarde, popycham falsyfikat w strone Narina |
| MG_BJ | Marszczy czolo. |
| ArdenE | - Niech pan nas nie rozsmiesza |
| MG_BJ | - Fantazja? |
| Nimue | "Nie damy rady tam sie wlamac" |
| ArdenE | - Za 100 000 bez zadnych realnych danych - Bez znajomosci celu - I jeszcze po cichu |
| Yukashii | - Brakuje conakmniej jednego 0 |
| MG_BJ | - W jakim sensie nie zna pan celu? |
| ArdenE | - No, kurwa, bardzo zabawne |
| Nimue | - Nie mamy szans - wzruszam ramionami. |
| ArdenE | - Dokladnie |
| MG_BJ | - Shadowrunnerzy zmienili wczoraj etos pracy, czy co? |
| Kattel | - Chyba ze jest pan w stanie zorganizowac elekcje jednego z nas na papieza. Proponuje Nimue. |
| MG_BJ | - Mowilem przeciez, ze to jedno z czterech najlepiej zabezpieczonych miejsc na swiecie. |
| ArdenE | - Od szukania samobojcow jest czerwona linia Wzdycham |
| MG_BJ | - Czego sie spodziewaliscie? Pikniku? |
| ArdenE | - Nie - Spodziewalismy sie realnego zadania |
| MG_BJ | Murzyn w kacie zlozyl gazete i spoglada na was z wyrzutem, przebierajac palcami po swoim pistolecie. |
| ArdenE | monitoruje go |
| MG_BJ | - Nie wysylam was w ciemno. |
| Kattel | "Przestal udawac, ze umie czytac?". |
| MG_BJ | - Na tym commlinku znajduja sie mapy, plany, nazwiska, grafiki. |
| Nimue | Rowniez. |
| MG_BJ | - Wy musicie opracowac plan. I go zrealizowac. |
| ArdenE | - Chwila Szybko przegladam cale dane - Yu ma racje |
| Yukashii | Czekam na opinie Ardena |
| ArdenE | - Brakuje co najmniej jednego zera |
| Yukashii | - Czuje sie taki doceniony |
| MG_BJ | - Zrobilismy sie chciwi w ciagu dwoch dni? - Narin usmiecha sie nieprzyjemnie. |
| ArdenE | - Zebysmy w ogole zaczeli myslec o planie |
| Yukashii | - Ja zawsze bylem |
| MG_BJ | - Zgodziliscie sie na sto tysiecy i informacje o Primorialu. |
| Kattel | - Ale oczekiwalismy nieco innego typu wsparcia. |
| Yukashii | - Za run NIECO trudniejszy od ICEcube |
| Kattel | - A wierzy w nas pan? |
| MG_BJ | - Wsparcie bedzie. |
| ArdenE | "Ciekawe kto? Cade?: " |
| MG_BJ | - Czyzby Szeloba was wystraszyla? - usmiecha sie kpiaco. |
| Nimue | Wzruszam ramionami. |
| ArdenE | - Szeloba to akurat ciekawy problem |
| MG_BJ | - Szelobe zaprojektowal polski inzynier, major Seweryn Lupaszko i genialny wlosi decker, Franco Manini. - Manini nie zyje, Lupaszko tak. |
| Yukashii | - Kto sie nie boi umiera pierwszy |
| MG_BJ | - Ten drugi bedzie jutro wieczorem w Rzymie. - Moze jesli z nim odpowiednio pogadacie, zdecyduje sie wam pomoc. |
| ArdenE | "Coz za zbieg okolicznosci' - Nie jest cpunem? |
| MG_BJ | - Pan Lupaszko? O nie, to czlow... ma charakter - usmiecha sie. - Polubicie go. |
| Nimue | - Jakiej jest rasy? |
| MG_BJ | - Troll. Bardzo szlachetny. I elokwentny. |
| Yukashii | "Boze, jaki ja jestem zmeczony" |
| Nimue | Zaciskam usta. |
| ArdenE | - Troll?! |
| MG_BJ | - Ale nie mialem nigdy przyjemnosci. |
| Nimue | "Kurwa" |
| ArdenE | Smiech |
| MG_BJ | - To nie jest zwyczajny troll. Ale dosc o panu majorze Lupaszko. |
| ArdenE | - Elokwenty troll |
| MG_BJ | - Czekam na decyzje. |
| ArdenE | chichocze jeszcze chwile |
| Nimue | "Nie cierpie trolli" |
| Kattel | - Czy moze pan zasugerowac jakis sposob rozmowy z majorem? |
| Yukashii | - Chyba dopisalbym dwa zera |
| MG_BJ | - To oryginal. Pan Yukashii na pewno znajdzie w nim wspanialego partnera do rozmowy. - Informacje o nim sa na commlinku. |
| Yukashii | Zagladam |
| MG_BJ | Jest jego zyciorys i pobiezny opis. [Po sesji przekaze szczegolowe informacje. |
| ArdenE | [spoko |
| MG_BJ | - Wiec? - Narin podsuwa falsyfikat w wasza strone, ale trzyma na nim reke, nachyla sie lekko ku wam przez stol. |
| Kattel | - Ile mielibysmy czasu? |
| MG_BJ | - 150 000, tak? Na tyle sie umawialismy? |
| Kattel | "Prymitywna technika". |
| MG_BJ | - Niestety, tylko tydzien. |
| Yukashii | - 1500000 |
| MG_BJ | Parskniecie. - Pan raczy zartowac. |
| Yukashii | - Staram sie wpasowac w panski dowcip |
| Nimue | "Pierwszy raz w zyciu zgadzam sie z Yu" |
| MG_BJ | - Moj przyjaciel nagrywal nasza rozmowe na Placu Tulipanow. Mam was zawstydzic? |
| Nimue | "Drugi grzech glowny mnie wykonczy" |
| Yukashii | - To obce mi uczucie |
| MG_BJ | - Czy moge byc szczery? |
| ArdenE | - Sluchamy |
| MG_BJ | - Wiem o rozmowie, jaka odbyliscie w Edenie z pania de Vries. - Wiem o propozycji, jaka zostala wam wtedy zlozona. - Wiem o tym, ze odmowiliscie. |
| Nimue | "Bo nie mielismy chipu" |
| MG_BJ | - Ludzie, ktorych reprezentuje, choc nie maja nic wspolnego z pania de Vries, pragna zlozyc wam analogiczna propozycje. |
| Yukashii | - Tu nie dzialaja prawa analogii |
| MG_BJ | - Owszem, dzialaja. |
| Yukashii | - ... tylko potegowania |
| MG_BJ | - Te tez. - Nadciaga burza. Potezna burza. Metaforyczna burza. - W porownaniu z nia MagBurza znaczy tyle co pierdniecie. |
| Yukashii | - A pan oszczedza na piorunochronie |
| MG_BJ | To ostatnie slowo wyraznie nie pasuje do dotychczasowej elokwencji Narina. - Wrecz przeciwnie. My juz mamy swoj piorunochron. - I zrobimy dla was miejsce pod nim. |
| ArdenE | "Nastepni" |
| MG_BJ | - Ale zeby wstapic do naszego klubu, musicie podmienic pewien papierek na inny papierek. Podsuwa falsyfikat blizej. Puszcza go. - 200 000. Ostatnie slowo. |
| Kattel | - A jeslibysmy sie nie zgodzili? |
| MG_BJ | Narin rozklada rece. Trudno powiedziec, co ma znaczyc ten gest. |
| Nimue | "Chyba rozwiazemy te sprawe po Cadeowsku" |
| MG_BJ | - Ale wierzcie mi... |
| Nimue | "Spadam na psy" |
| Yukashii | - Prosze pocwiczyc dopisywanie zera |
| MG_BJ | - ...gdy zobaczycie nasz piorunochron... |
| ArdenE | - Jeszcze raz, ile mielibysmy czasu? |
| MG_BJ | - ...przestaniecie specjalnie troszczyc sie o pieniadze. - Tydzien. |
| ArdenE | "Szkoda, ze nie dysponuje takimi srodkami, jak kiedys..." Zamyslam sie |
| MG_BJ | Zwraca sie do Yukashiiego: - Na razie nauczylem sie zamieniac jedynke na dwojke. |
| Yukashii | - Prosze trenowac - Na pewno sie uda |
| Kattel | - Ja sie zgadzam -- mowie nagle. -- Jesli nawet mamy zginac, to nie ma lepszego miejsca od Watykanu. Czyz nie? |
| ArdenE | - Chyba kpisz - Nie zamierzam ginac |
| Yukashii | - No to ma pan ochotnika. ja spadam |
| MG_BJ | - Jaka jest panska cenia, panie Yukashii? |
| ArdenE | Patrze pytajaco na Nimue |
| MG_BJ | - Jasno, krotko i konkretnie. |
| Yukashii | 200 000 teraz. 800 000 potem. |
| MG_BJ | Narin zamysla sie. Na dluzsza chwile. Patrzy na ciebie. |
| Kattel | - Kiedys nawet ty umrzesz, Arden -- usmiecham sie. |
| MG_BJ | Jakos dziwnie, jest cos niezrozumialego w tym spojrzeniu. |
| Yukashii | Staram sie go wybadac |
| Nimue | - Zawsze lepiej troche pozniej, nie? |
| ArdenE | - Kazdy kiedys umrze - mowie sentencjonalnie. - Niektorzy nawet dwa razy... |
| MG_BJ | - Nie jestem uprawniony - mowi wreszcie powoli - do zarzadzania taka gotowke. - Musze porozumiec sie z ludzmi, ktorych reprezentuje. - Zajmie to 24 godziny. |
| Yukashii | - Prosze sie porozumiewac, my nie zaniedbamy przygotowan |
| ArdenE | Kiwam glowa |
| MG_BJ | - W tym czasie zaczniecie przygotowania do runu, a ja sie z wami skontaktuje. - Ale na pewno bedzie jeden warunek. |
| Yukashii | "I tak czuje, ze 1 000 000 to za malo" |
| MG_BJ | - Jezeli skrewicie w najmniejszym stopniu, jezeli run bedzie cichy tylko w 99%, to z reszty wynagrodzenia nici. |
| Kattel | - Pozniej, Nimue? -- mowie cicho. -- A tak naprawde... dlaczego? |
| Yukashii | - Spoko. Trupom nie bedzie potrzebne |
| MG_BJ | - Zatem, mamy umowe. |
| Kattel | "Pojdzie na pogrzeb". |
| MG_BJ | - I prosze mi wierzyc. - Moj przyjaciel BARDZO sie zdenerwuje, jezeli zapragniecie nauczyc mnie dopisywania kolejnego zera na nastepnym spotkaniu. |
| ArdenE | Prycham |
| MG_BJ | - Do widzenia. |
| ArdenE | - Wszyscy nam to mowia |
| MG_BJ | - I przy okazji, skromna rada. - W czworke mozecie nie dac sobie rady... a my nie mamy nic przeciwko, jezeli zwerbujecie dowolna ilosc pomocnikow. |
| Kattel | - Ma pan kogos konkretnego na mysli? |
| Yukashii | - Dzieki za troske |
| MG_BJ | - Nie. Wychodzi. Na stole zostawil commlink i falsyfikat. |
| ArdenE | Wzdycham |
| Yukashii | "Chyba zastrzele Kattela... kiedys" |
| Kattel | "Dlaczego?". |
| ArdenE | - Czy tylko mnie sie wydaje, ze to bedzie nasz ostatni run? |
| Nimue | Westchnienie. - Nie mamy szans, nawet jesli wynajmiemy armie. |
| ArdenE | - Szansa istnieje |
| Nimue | - Doprawdy? |
| ArdenE | - Najwiekszym problemem bedzie szeloba - Tak - Mamy duzo danych - Odpowiednio wiecej w porownaniu do skali problemu, niz mielismy z IceCube |
| Nimue | - Nie bylo mnie na akcji z IceCube. - Ale nie mieliscie wtedy czolgu? |
| ArdenE | Usmiecham sie mimowolnie - Fakt, czolg byl waznym elementem - Ale wtedy nie staralismy sie wejsc cicho |
| Nimue | - A teraz jedyna cicha metoda to sutanna kardynala. |
| ArdenE | - Co tez jest problematyczne - Bo jezeli ktoregos zalatwimy, zostawimy slad |
| Nimue | "jak dawno nie chodzilam w szatach koscielnych" |
| Kattel | - Sutanna? - Ale skad chcialabys wziac kamuflaz? |
| Nimue | - Czy, co tam oni nosza. - Iluzja odpada, blokada magiczna. |
| ArdenE | - Wszystko w swoim czasie |
| Nimue | - Wiec od czego zaczynamy, Arden? |
| ArdenE | - Potrzebujemy kontaktow |
| Nimue | - Kage? |
| ArdenE | - I sprzetu - Tez o nim myslalem - Moglby byc pomocny |
| MG_BJ |
Kage wyznaczyl wam spotkanie w malej pizzeri po drugiej stronie Rzymu. |
| Kattel | - Smacznego. |
| Kage | Spogladam na Kattela |
| Yukashii | - Urlop sie udal ? |
| Nimue | - Konichiwa Siadam. |
| Kage | - Dziekuje - mowie z angielskim akcentem |
| ArdenE | - Mamy nadzieje, ze pan wypoczal |
| Kage | - Uhm... Ta-tak... |
| Nimue | Przygladam sie mu. |
| ArdenE | Patrze chlodno i badawczo |
| Kage | "Ale oni mnie oblegaja..." - Em... Prosze sie czestowac.. - wskazuje reka talerz |
| MG_BJ | http://img215.imageshack.us/img215/6775/niwajpgea5.jpg |
| Nimue | "Po ostatnich wydarzeniach nie lubie azjatow" |
| ArdenE | "Jaki on brzydki..." |
| Kage | Patrze na Ardena - Tak.. Dziekuje za troske. |
| ArdenE | Usmiecham sie polgebkiem |
| Kattel | - Domo arigatou gozaimasu -- odpowiadam z usmiechem. -- Nie jestem glodny. |
| Kage | Upuszczam kawalek pizzy na podloge, schylam sie by go podniesc. |
| Nimue | Przygladam sie Kattelowi. |
| Kage | - Wiec... Em... |
| Nimue | "Japonski to brzydki jezyk, ale jego reakcja..." |
| Kage | - Moze zaczniecie? |
| ArdenE | "Co za tragedia" |
| Kage | Poprawiam okulary |
| Nimue | - Yu? - patrze na niego pytajaco. |
| Yukashii | - W zasadzie burdel juz sie zaczal, wiec moze pan przygotowac miotle |
| Kage | - Jak duza ma byc ta miotla? |
| Kattel | Przysiadam sie, splatam rece na piersi i czekam na rozwoj rozmowy. |
| Yukashii | - Ogromniasta |
| Kage | Usmiecham sie pod nosem |
| Yukashii | - A wystarczylo pogadac... |
| Kage | - A taka ogromniasta miotla to duzo kosztuje...? |
| Yukashii | - Ja nie sprzatam, ja robie balagan |
| Kage | - I czy nie jest za ogromna, czy sie nie zmecze? |
| Yukashii | - Po prostu ostrzegalem z dobrego serca - Namachasz sie az ci lapy odpadna |
| Kattel | - Ale warto. |
| Kage | - Warto, mowicie... |
| Yukashii | Moj wzrok mrozi Kattela |
| Kattel | Odpowiadam niewinnym spojrzeniem. |
| Nimue | "He, he" |
| Kage | - Wiecie, moje "lapy" sa wiele warte. |
| Kattel | Zar i mroz mi niestraszne. |
| Yukashii | "A kula?" |
| Kattel | Dopoki nie zionie czosnkiem, nic mi nie grozi. |
| Yukashii | - To pokaz te lapki |
| Kattel | "Niewdziecznik". |
| Kage | - Nie powinienem tak sie nimi chwalic publicznie... |
| ArdenE | "Bede musial poprosic potem o transkrypcje..." |
| Yukashii | - Nie bedziemy sie smiac |
| Kage | - No jesli tak... Wycieram rece w serwetke po czym niesmiale klade je na stol. |
| Nimue | Przygladam sie.. |
| Kage | - Tymi skarbami otworze wszystkie inne skarby. |
| ArdenE | "Brzmi niezle" |
| Kage | - I kilka tetnic, serduszek... |
| Yukashii | - Trzymaj je z dala od mojego rozporka |
| Nimue | Chichot. - Dobre, Yu. |
| Kage | - No czy tam jest az taki skarb... No nie wiem... |
| ArdenE | - Touche - usmiech |
| Kage | - Chociaz skarb czy nie - otworze wszystko. |
| Kattel | - A poza tym? |
| Kage | Wyliczam na palcach - Walka katana, rzucanie shurikenow - wszystko praktycznie bezblednie |
| Nimue | "Nie lubie go, jakis zboczony" |
| ArdenE | - No to jest nas juz 3 |
| Kage | - Dostawanie sie do trudno dostepnych miejsc... |
| Kattel | Kiedy mowi o katanie, spogladam z zywym zainteresowaniem. Naprawde zywym. |
| Nimue | Rowniez. |
| Yukashii | "Ktos wspominal o spuszczaniu w kiblu?" |
| ArdenE | Patrze na Kattela - Przepraszam czworka |
| Kage | - Wytrzymam bol... Tortury... |
| Nimue | - Kiedys trzeba turniej urzadzic. |
| Kattel | Odwzajemniam spojrzenie Ardena, z pewnym zdziwieniem. |
| Kage | - Mam troche kabelkow... Troszeczke. |
| Kattel | - Turniej? Jestem za. - Tyle tylko, ze katana zostala... niewazne -- pochmurnieje. |
| ArdenE | - W sumie, czemu nie |
| Yukashii | "Tak, pozabijajacie sie, bede mial spokoj" |
| Nimue | - Kupisz sobie nowa. |
| Kage | - Turniej? No nie wiem. |
| ArdenE | - Wlasnie |
| Kattel | - To nie to samo. - Niewazne. |
| ArdenE | - Panie Kage |
| Kage | - Moge sobie nie poradzic. |
| Kattel | "I o to chodzi", zauwazyl zlosliwie Kattel. |
| Kage | - Jedna katana kiedy trzech ludzi atakuje... |
| Kattel | Parskam. |
| Kage | - Oj, no nie wiem, moge sobie nie poradzic z zachowaniem pozorow czystej bitki. |
| ArdenE | - I mowi to ktos z dopalaczem? |
| Nimue | - Dobra, o turnieju potem... |
| Yukashii | - Dobra, skopcie mu dupe |
| Kage | - Moge niechcacy wszystkich pozabijac jednym machnieciem... |
| Nimue | - Mamy wazniejsze sprawy na glowie. "Kage, zobaczymy" |
| Kage | - Oj, przepraszam, jedna katana i ostrza. - Nie tylko kabelkami zyje. |
| ArdenE | - Moze i nie tylko |
| Nimue | "Kurwa, ten tez ma diode" |
| ArdenE | - Ale swiecisz jak choinka |
| Kage | - Mozna tak powiedziec. |
| ArdenE | - Przynajmniej mnie o bol glowy nie przyprawiasz - ironia |
| Nimue | - A wracajac do tematu... |
| Kage | - Nie? To dobrze. |
| Nimue | - Przyjmujemy go? "Potem mozna go zalatwic" |
| ArdenE | - Panie Kage |
| Kage | - Tak, panie Arden? Usmiecham sie mimowolnie. |
| ArdenE | - Zamki szyfrowane do ilu kilo? |
| Kage | Wyjmuje z kieszeni pudelko z wykalaczkami i wkladam jedna w zeby Zastanawiam sie gryzac. |
| Kattel | - Ja jestem za. Na probe. Sprawdzimy, co z tego wszystkiego jest prawda. |
| Nimue | Wzruszam ramioami. |
| Yukashii | Patrze z dezaprobata |
| Kage | - Kilo? Niech mnie pan nie rozsmiesza... |
| ArdenE | Usmiecham sie |
| Kattel | - Bo niepotrzebny nam pomocnik, ktory klamie. |
| ArdenE | - Zatem, w jakich jednostkach - I w jakim przedziale? |
| Kattel | Moglo to zabrzmiec ostro. Ale zmienil mi sie nastroj, kiedy wspomnialem Nowy Orlean. |
| Kage | - Mam tak od razu wyjawiac wszystkie swoje sekrety? |
| ArdenE | - To nie sekret - To reklama |
| Kage | - Reklama tez kosztuje... - A i nie zawsze przynosi efekty. |
| ArdenE | - Mam wrazenie, ze tracimy czas |
| Yukashii | - Kage, jutro przyniesiesz nam Zlota Galaz z kolekcji Alberta Cammaretti i bierzemy cie do sprzatania. - Wchodzisz w to? |
| Kage | - Mam nadzieje, ze to, do czego mnie chcecie wynajac bedzie trudniejsze. |
| MG_BJ |
Od zabojstwa Lestera minal dzien. |
| Kattel | Odbieram. - Tak? |
| MG_BJ | To Snyder. |
| Kattel | - O co chodzi? |
| MG_BJ | Jest wyraznie zdenerwowany, nigdy wczesniej nie slyszales, by byl w takim stanie. - Eric... Gdzie byles wczoraj wieczorem? |
| Kattel | - A czy to wazne? |
| MG_BJ | - Robert Lester. Pamietasz, wspominales o nim? |
| Kattel | - Blackwater... Tak, pamietam. - Czemu pytasz? |
| MG_BJ | - Susan zalatwila mi w koncu dostep do tamtej bazy danych. - Bob, Lester pracuje dla Yakuzy. |
| Kattel | - Troche pozno. - O kurwa. |
| MG_BJ | - Albo pracowal, bo wczoraj mial wypadek. - Wiesz cos o tym? |
| Kattel | - Tak... Glos mi sie zatrzasl. - Powiem ci prawde. |
| MG_BJ | - To uciekaj z mieszkania. Teraz. Natychmiast. |
| Kattel | - To ja go zabilem. |
| MG_BJ | - Skontaktuje sie z toba pod starym numerem. |
| Kattel | - Dobrze. - Dzieki. |
| MG_BJ | - Ale oni moga juz o tobie wiedziec. |
| Kattel | Rozlaczam sie. I pakuje blyskawicznie. |
| MG_BJ | - To bylo nierozsadne, chlopcze. Koniec rozmowy. |
| Kattel | A potem uciekam z mieszkania. |
| MG_BJ | Przyszli godzine pozniej. Do pustego mieszkania wtargneli przez okna, wrzucajac przedtem granaty ogluszajace wypelnione gumowymi kulkami. Bylo ich szesciu. Bylo profesjonalistami. W przeciagu niecalej minuty zorientowali sie, ze Kattela juz nie ma, ze wyjechal, i to niebawem. Wystarczyl rzut oka na ubrania porozrzucane na podlodze, na jedna otwarta walizke, ktora najwyrazniej okazala sie za mala. Zabojcy patrza pytajaco na swojego przywodce. Ten leniwym ruchem siega do kieszeni. Wyjmuje male pudeleczko. Wydobywa z niego wykalaczke, wsadza ja do ust, przygryza. Wybiera numer commlinkowy. - Oyabun-san. Szczur uciekl. Chwila milczenia. - Trudno. Wracajcie, Kage. - Hai. CDN. |