| MG_BJ | Stoicie oto do kresu. Wiecie, ze dalej nie bedzie juz nic; ze tutaj cala historia musi sie zakonczyc. Wasza druzyna nie jest jednak w komplecie. Wasi towarzysze zaplacili najwyzsza cene, byscie wy mogli dotrzec tak daleko. Nocne niebo widniejace za wielka szyba nigdy wczesniej nie bylo tak rozgwiezdzone, tak piekne. Mezczyzna, ktory przywital was w tym obcym miejscu, usmiecha sie, lustrujac was swoim inteligentnym spojrzeniem. Ten usmiech nie wrozy niczego dobrego. - Obiecalem wam, ze tutaj dowiecie sie wszystkiego. Jego donosny glos niesie sie po przestronnym pomieszczeniu. - Dotrzymam obietnicy. - Ale najpierw... chce pokazac wam pewna sztuczke. Wyjmuje pistolet i oddaje trzy celne strzaly. Pociski przebijaja marynarke, pluca, serce, plecy. Ciskaja trafionym o sciane. Osuwa sie na metalowa posadzke, pozostawiajac za soba mokry, czerwony slad. Oczy zastygly w wyrazie calkowitego zaskoczenia. Teraz lezy nieruchomo pod sciana, martwy. Jego zabojca nie chowa pistoletu. Spoglada za to na zegarek. - Dotrzymam obietnicy – powtarza. - Ale najpierw musimy chwile zaczekac. - Jakies cztery minuty. Rozgwiezdzone niebo wiruje dookola was... ROK WCZESNIEJ Hamamatsu, jedno z wielkich miast Imperialnej Japonii. Yukashii Bikaver spozywa kolacje w jednej ze swoich osmiu ulubionych restauracji, Sarasa-Ya. Gdy do konca drugiego dania zostalo mu juz niewiele kesow, do jego stolika podchodzi wykrochmalony i niski nawet jak na Japonczyka kelner. - Bikaver-san, jest tu pewien czlowiek, ktory chcialby sie z panem zobaczyc. - Mowi, ze to pilne. |
| Yukashii | - Kto to? |
| MG_BJ | Przez twarz kelnera przewija sie lekko dostrzegalny usmiech. - Mowi, ze nazywa sie Johnson. |
| Yukashii | - Dobrze, niech przyjdzie - przerywam posilek i czekam |
| MG_BJ | Po chwili do sali wchodzi lekko siwiejacy, dystyngowany elf. Ubrany jest elegancko i po europejsku. Podchodzi do twojego stolika, kiwa glowa i wskazuje pytajaco oczami na krzeslo. |
| Yukashii | - Prosze |
| MG_BJ | - Przepraszam, ze przerwalem panu posilek, panie Bikaver, ale sprawa jest dosc pilna. - Potrzebuje pewnego przedmiotu i chcialbym, zeby go pan dla mnie zdobyl. |
| Yukashii | - Zapewne - mowie nalewajac sake do dwoch czarek |
| MG_BJ | - Oferuje 10 000 nuyenow. - Zanim przejdziemy do szczegolow: Czy jest pan w ogole zainteresowany? |
| Yukashii | - Prosze kontynuowac |
| MG_BJ | Upija lyk sake i kontynuuje. - Nieznane zrodlo wystawilo w domu aukcyjnym Ichiwara Blue obsydianowy sztylet z XIV wieku. Johnson wyjmuje z teczki i podaje ci dwa zdjecia sztyletu. |
| Yukashii | Przygladam sie im. Bardzo uwaznie |
| MG_BJ | - Po zdjeciach powinien sie pan zorientowac, ze to bezcenny zabytek z czasow dynastii Nanboku-chu. - Sztylet zwany jest Czarnym Kormoranem, od rysunku wyrytego na rekojesci. - Przez ostatnie 30 lat figurowal w katalogach jako wlasnosc “anonimowego kolekcjonera”. - Trzy dni temu wyplynal w Ichiwara Blue. |
| Yukashii | - Rzeczywiscie rzecz niezwyklej urody |
| MG_BJ | - Mowiono mi, ze potrafi pan docenic takie przedmioty - usmiecha sie Johnson upijajac kolejny lyk sake. |
| Yukashii | - Owszem. Rozumiem,ze aukcja jest panu nie na reke? |
| MG_BJ | - Niezupelnie. - Wiem natomiast, ze panska specjalnoscia jest... hm... charyzma? - Z braku lepszego slowa... |
| Yukashii | - Czyzbym mial oniesmielic ewentualnych licytatorow? Usmiecham sie |
| MG_BJ | - Mniej wiecej - powsciagliwy usmiech. - Posiadamy dokladne dane dotyczace Senichi Hirady, dyrektora domu aukcyjnego Ichiwara Blue. - Chcemy, by na jaki czas pan sie w niego... wcielil, a nastepnie w takim przebraniu zinfiltrowal magazyny, oczywiscie za dnia, i wyniosl stamtad Kormorana. Johnson podaje ci dossier zawierajace najwyrazniej owe dane dotyczace Hirady. |
| Yukashii | - Ciekawe. Wiec jednak do aukcji nie dojdzie... |
| MG_BJ | - Tak byloby najlepiej. - Co pan na to, panie Bikaver? |
| Yukashii | - Gratuluje nowego nabytku w kolekcji, panie Johnson |
| MG_BJ | Johnson usmiecha sie, szerzej. - Po wydostaniu Kormorana z Ichiwara zaszyje sie pan gdzies na tydzien, zeby sprawa troche przycichla. - Potem sie pan ze mna skontaktuje. - Aha, bylbym zapomnial. - Zostanie przydzielony panu do pomocy pewien czlowiek, wybitny specjalista od nanokamuflazu. To z jego pomoca wcieli sie pan w skore Hirady. Johnson podaje ci jeszcze jedna, ostatnia i cienka teczke, wstajac jednoczesnie od stolika. |
| Yukashii | - Skoro pan sobie tego zyczy - Choc wole pracowac sam... |
| MG_BJ | Johnson kiwa glowa. |
| Yukashii | Zagladam do teczki |
| MG_BJ | - Och, w duzej mierze bedzie pan mial wolna reke. - Ale ten czlowiek to naprawde mistrz w swoim fachu. - Nazywa sie Shi Cantrell. PRIMORIAL Transmisja 13/1101 Kanony piekna 27 KWIETNIA 2072 Yukashii: Zostajesz wybudzony z plytkiej narkozy, ale czujesz sie zaskakujaco swiezo, musza miec faktycznie swietnych anestezjologow. Lekarz podsuwa ci lusterko, bys mogl obejrzec swoje nowe oko. |
| Yukashii | - No niezle cacko |
| MG_BJ | Sklonowany przeszczep umieszczono w wypalonym oczodole kilka dni temu, ale dopiero teraz, po drugim zabiegu, wszystko wyglada perfekcyjnie i mozna bylo zdjac klapke i opatrunek. Jestes w klinice medycznej w Covington, po drugiej stronie Jeziora Pontchartrain, naprzeciwko Nowego Orleanu... i Strefy Zero. Wychodzisz z kliniki, przekraczasz kilka kwartalow. Wokol widzisz kilka zmotoryzowanych jednostek gwardii narodowej. |
| Yukashii | “Wspomnien czar...” |
| MG_BJ | Po zamachu na Nowy Orlean w calym kraju nadal panuje stan wyjatkowy. Wreszcie wchodzisz do baru “Arigato”. Punktualnie. Ale pozostali juz tu sa. Arden. Kattel. Nimue. I Stansfield. |
| Yukashii | “Moje kochane robaczki” “I tlusty pajak” |
| Stansfield | Zapraszam reka Yukashiiego do stolika. |
| ArdenE | - Yu, widze, ze cie zaszpachlowali. |
| Yukashii | - To bylo zaledwie drasniecie |
| Stansfield | - Witam, panie Bikaver. |
| Yukashii | - Wzajemnie, panie Stansfield |
| MG_BJ | Kelnerka podaje wam uprzednio zamowione napoje: cieple i zimne. |
| Stansfield | - Jestescie tu wszyscy, wiec moge zaczac. |
| Yukashii | - Czemu mozemy zawdzieczac to spotkanie? |
| Kattel | Witam Bikavera gestem glowy. Nic nie mowie, widac, ze jestem... zmeczony. |
| Stansfield | - Od razu mowie, ze nie mam do was urazu. Zrobiliscie co w waszej mocy, zeby ocalic miasto. |
| Yukashii | - My do ciebie tez. |
| ArdenE | Kiwam glowa |
| Yukashii | “Genialna ta mrozona herbata” |
| Nimue | Wzruszam ramionami |
| MG_BJ | Stansfield rowniez wydaje sie zmieniony. Jakis taki... wypalony. |
| Kattel | Wpatruje sie w stolik. |
| ArdenE | Upijam lyk herbaty |
| Stansfield | - Zgodnie z wczesniejsza umowa - upijam lyk herbaty - zostala dotrzymana. - Wszystkie dane o was w rejestrach i bazach zostaly zmienione. |
| MG_BJ | Do srodka wchodzi dwoch zolnierzy w umundurowaniu i z uzbrojeniem. Obrzucaja was podejrzliwym wzrokiem, po czym zamawiaja po talerzu frytek. |
| Stansfield | - Nie ma was. Tak jak i miasta. |
| ArdenE | - Milo |
| Kattel | - Ale to nie koniec, prawda? |
| Stansfield | - Oczywiscie. Pije herbate. |
| Yukashii | - Cudownie - mowie bawiac sie blyszczacymi kostkami lodu w szklance |
| ArdenE | - Wiec moze przejdzmy do rzeczy? |
| Stansfield | Wyjmuje kilka datachipow. |
| Nimue | Pje powoli herbate. |
| Stansfield | - Oto wasze nowe SINy. |
| Yukashii | “Kolekcja mi sie powieksza” |
| Stansfield | - Wszystkie mafie, ktore was... nie lubia, nie znajda was. |
| Yukashii | Patrze kim zostalem |
| Stansfield | - Aha, Kattel... |
| Kattel | Ogladam swoj. - Co? |
| Nimue | Ja rowniez ogladam. |
| Stansfield | - mamy awarie na serwerze, twoj SIN uzyska pelna sprawnosc w przeciagu dwoch dob. |
| ArdenE | Rzucam okiem na swoj i chowam do kieszeni |
| Stansfield | - Ale uzywaj go bez przeszkod. - Jakby byly problemy - zwal wine na serwer i awarie. |
| Kattel | - W porzadku. |
| Yukashii | - Pasuje jak ulal - wkladam sin do kieszeni |
| Stansfield | - Bardzo sie ciesze. |
| Nimue | Ironiczny usmiech. |
| Stansfield | - A was pewnie ucieszy informacja, ze Dzieci Gorszego Boga zniknely z naszego zycia. |
| Nimue | Wkladam SIN do kieszeni. |
| Kattel | - Ale jakim kosztem. Rowniez chowam SIN. |
| Stansfield | - Zamach na Nowy Orlean byl atakiem samobojczym, prawie nikt z sekty nie opuscil miasta. - Ale! |
| Yukashii | - Jest pan pelen optymizmu |
| Nimue | - Prawie? |
| Stansfield | - Ktos ich sponsorowal. |
| Kattel | - Ktos? |
| Stansfield | - Odkrylismy zewnetrzne przelewy na konta sekciarzy. |
| Yukashii | - Dobrowolne datki, co nie? |
| Stansfield | - Mamy jednego podejrzanego. Dziala na wysokim szczeblu, nazywa sie Theodore Narin. Wyjmuje z kieszeni zdjecie i pokazuje wszystkim. - To on. |
| Nimue | Przygladam sie. |
| MG_BJ | Podobizna Narina, starszego mezczyzny o dosc miekkim spojrzeniu, nic wam nie mowi. |
| Stansfield | - Chcialbym, zebyscie go odnalezli i rozpracowali. |
| Kattel | - Jakies sugestie? |
| Stansfield | - I dowiedzieli sie, w czyim interesie byla detonacja bomby. - Spokojnie, daj dokonczyc. |
| Kattel | “Stansfield jest taki spokojny, rzeczywiscie sie wypalil. Tak jak i ja...”. - Jasne. |
| Stansfield | - Oczywiscie “chcialbym” znaczy tyle, co chcialbym was wynajac jako runnerow. |
| Yukashii | “Szybciej, lod mi sie topi...” |
| Stansfield | - Dostainecie dostep do konta, na ktorym znajduje sie 30 tysiecy nuyenow. |
| ArdenE | “Jak nie jest nacpany to nawet zabawnie wyglada” |
| Stansfield | - To jak, zgodzicie sie? W przyszlosci bedziecie mieli w CTF przyjaciela. Usmiecham sie lekko. |
| ArdenE | - Co dokladnie rozumiesz przez rozpracowanie? |
| Kattel | - Dla mnie bomba. |
| Yukashii | “Mozesz mnie pocalowac” - Wchodze w to |
| Stansfield | - A czego nie rozumiesz w tym slowie? |
| ArdenE | - To slowo jest z zalozenia wieloznaczne - A ja lubie miec jasno wytyczony cel - Nie jak ostatnio |
| Yukashii | - Wymieka przy slowie ‘praca’ |
| ArdenE | Usmiecham sie mimowolnie |
| Stansfield | - Powiedzmy, ze macie dowiedziec sie jak najwiecej o nim, a potem dowiedziec sie tego, co ja chce wiedziec. |
| ArdenE | - Z mojej strony nie widze przeciwskazan |
| Stansfield | - Bardzo sie ciesze. - Wszyscy sie zgadzacie? |
| Yukashii | - My tez. Jak dzieci, panie Stansfield |
| Stansfield | Spogladam kazdemu po kolei w oczy. |
| Kattel | Nie wytrzymuje spojrzenia. |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie. |
| Kattel | Patrze gdzies w okno. |
| Stansfield | - Rozumiem, ze wszyscy w to wchodzicie. Dobrze, idziemy dalej. - W Europie dziala jeden z moich zaufanych agentow. |
| ArdenE | “kolejny |
| Stansfield | - Niwa Yusuke, zwany Kage. W razie potrzebow zgloscie sie do niego po pomoc. - Zajmuje sie wszelakimi cichymi runami, wiec moze byc pomocny. |
| Kattel | - Gdzie konkretnie w Europie? |
| Nimue | - W Europie? - na mojej twarzy pojawia sie lekkie zaskoczenie. |
| Stansfield | - W Europie. - Zasieg jego dzialania jest szeroki. |
| Yukashii | Usmiecham sie w myslach. |
| ArdenE | - Wiec Europa... Fajnie. |
| Stansfield | - Oto jego numer commlinkowy - przekazuje. |
| Kattel | - A dokad mamy sie udac na poczatek? |
| Stansfield | - Narina widziano ostatnio w Paryzu. Mozecie zaczac wlasnie tam. |
| Kattel | “Ardenowi to pewnie odpowiada”. |
| ArdenE | Zatrzymuje szklanke - W Paryzu? |
| Stansfield | - Tak, takie miasto. |
| Nimue | Odkladam szklanke od herbaty na stol. |
| Stansfield | Usmiecham sie zlosliwie. |
| Kattel | [Jak sie ma Paryz po burzy? |
| ArdenE | Odstawiam szklanke |
| MG_BJ | [Tak jak wszystkie miasta — chaos powoli przemija. |
| Kattel | [Wieza Eiffla stoi? |
| MG_BJ | [Stoi. |
| Kattel | [To najwazniejsze. |
| Nimue | Wyraznie zbladlam. |
| MG_BJ | [Tam nikt niczego nie wysadzil. |
| ArdenE | - Moze byc... ciekawie |
| Stansfield | - I na koniec cos o czym raczej nie powinienem mowic, ale mozecie to uznac jako gest dobrej woli. |
| ArdenE | Odchrzakam |
| Yukashii | Nie okazuje ani krzty zdziwienia |
| Kattel | Wpatruje sie w Stansfielda z pewna ciekawoscia. |
| Stansfield | - Komorka DDI zajmujaca sie tropieniem skradzionych dziel sztuki wpadla na trop skrytki bankowej 232400 w Horibanku w Los Angeles. Spogladam na Yukashiiego. Mowie patrzac mu w oczy - Zawartosc skrzynki zostanie przejeta w ciagu 48 godzin. |
| Yukashii | Robie mine niewiniatka |
| Kattel | - Co znajduje sie w skrzynce? |
| Stansfield | - Jesli ci na niej zalezy, powinienes sie pospieszyc. |
| Yukashii | - Zatem musze zabezpieczyc emeryture... |
| Kattel | Pytam jeszcze niewinniej. |
| MG_BJ | Kelnerka sprzata puste filizanki. |
| Stansfield | - Nos *to* caly czas przy sobie. Detektywi rzadowi zidentyfikowali jej wzorzec, blyskawicznie znajda nowa kryjowke. |
| ArdenE | - uuu, Yu, jakas wartosciowa ta emerytura |
| Stansfield | - Ale jesli bedziesz to mial - twoj wzorzec pokryje wzorzec *tego* |
| Yukashii | - To dobrze. Bardzo dobrze. |
| Stansfield | - Od kilku minut macie dostep do konta z funduszami. |
| MG_BJ | Faktycznie, kazdy z was ma dostep do wspoldzielonego konta na 30 tysiecy nuyenow. |
| Kattel | - To dobrze. |
| Stansfield | - Powodzenia i do zobaczenia - wstaje i wychodze powolnym krokiem. |
| Yukashii | “Bedzie na waciki” |
| MG_BJ | Co wiecej, konto jest rzadowe, poljawne, wiec jest pod wieloma wzgledami bezpieczniejsze od zwyczajnych kont. Widzicie jednak, ze cyferki sie zmieniaja. |
| Kattel | - Chyba trzeba to ustalic od razu... Dzielimy sie po jednej czwartej? Musze kupic pare rzeczy. |
| MG_BJ | Z 30000 na 29989. |
| Kattel | Parskam. |
| MG_BJ | Chyba wlasnie to konto zostalo obciazone rachunkiem barowym. |
| Yukashii | - Sknera |
| ArdenE | - Jest sens dzielic? - Kazdy z nas ma swoje fundusze |
| MG_BJ | Stansfield wychodzi z baru. |
| ArdenE | - To niech zostanie na cos wiekszego - Nawet mi zyczen nie zlozyl - wzdycham |
| Nimue | Lekki usmiech. - Wszystkiego najlepszego, Arden - szepcze ironicznie po francusku. |
| MG_BJ | Widzicie, ze po wyjsciu z baru legitymuja go ci sami wojskowi, ktorzy przed chwila byli w barze na frytkach. |
| ArdenE | - Dzieki - usmiecham sie krzywo Przeciagam sie |
| MG_BJ | Stansfield macha swoja legitymacja CTF, mowi kilka slow, pokazuje reka na was przez szybe, zolnierze natychmiast daja mu spokoj i odchodza. |
| Yukashii | - Dobra, zwijamy sie, moi bohaterscy runnerzy |
| ArdenE | - No, to gdzie teraz? |
| Yukashii | - Ja mam sprawe w LA - Chcecie zlapac troche opalenizny? |
| MG_BJ | Stansfield zaraz zniknie wam z oczu, skreca wlasnie za rog. |
| Yukashii | Ide do wyjscia |
| ArdenE | - Co za psychoza. |
| MG_BJ | Wychodzicie z “Arigato”. Nigdy wiecej nie zobaczycie Gordona Stansfielda. Zgodnie z instrukcjami Johnsona trafiles do jakiegos podrzednego hotelika, w ktorym leniwie mija ci tydzien po akcji. Minely wlasnie od niej cztery dni. Media przestaly trabic o “zuchwalej kradziezy w Ichiwara Blue” dopiero wczoraj. Teraz lezysz na lozku i ogladasz bardzo niescisly program kulturalny “100 lat ze sztuka”. |
| Yukashii | Moj wzrok piesci przedmiot “zuchwalej kradziezy” |
| MG_BJ | Obok, na stoliku, lezy rzeczony Czarny Kormoran. Piekny sztylet wykonany z czarnego, krysztalowego obsydianu. Nie trzeba byc koneserem, by wiedziec, ze przedstawia ogromna wartosc. Nagle dzwoni commlink. To Cantrell. Dziwne, nie spodziewales sie juz dalszego z nim kontaktu. |
| Yukashii | - Diabli nadali - mrucze wylaczajac telewizor |
| MG_BJ | - Bikaver? Bikaver! - Shi prawie drze sie do mikrofonu. |
| Yukashii | - Co jest? |
| MG_BJ | Natychmiast rozpoznajesz w jego glosie zupelnie autentyczna nutke histerii. - Mamy przesrane, czlowieku. Mamy przesrane. |
| Yukashii | Moja dlon mimowolnie gladzi sztylet - Nie panikuj. |
| MG_BJ | - Wiesz, kto chcial kupic Kormorana na tej aukcji? Zaraz i ty spanikujesz... |
| Yukashii | - Co sie dzieje? |
| MG_BJ | - Chrapke miala na niego Yakuza. - A mysmy sprzatneli jej cacko sprzed nosa. |
| Yukashii | Zacialem sie ostrzem sztyletu. - Kurwa... |
| MG_BJ | - To byla dopiero dobra wiadomosc. Teraz zle. - Johnson nie zyje. |
| Yukashii | Sse palec |
| MG_BJ | - A nas Yakuza szuka teraz po calym Hamamatsu. - Przewodzi nimi osobiscie smok kitajski Hira, regionalny boss. |
| Yukashii | - Zatem trzeba nam nie bywac Hammatsu - Po wsze czasy... |
| MG_BJ | - Jest bardzo zly, bo zalezalo mu wlaczyc Kormorana do swojej kolekcji sztyletow z okresu dynastii Nanboku-chu. - Ja tez tak uwazam. - Wiec teraz posluchaj: Wyrywaj stamtad natychmiast. |
| Yukashii | - Kazdy dziala osobno. Znikamy. |
| MG_BJ | Cantrell parska. - Osobno? Jesli chcesz, to droga wolna, ale ja znam ludzi w Hamamatsu. Ty nie. |
| Yukashii | - Nie chce ich poznac - Tak mi dobrze |
| MG_BJ | - Lotniska i dworce sa obstawione. Musimy sie przyczaic i prysnac, gdy zrobi sie jakas luka. - Posluchaj. Czekam na ciebie na parkingu na Murakami 12. Jezeli nie przyjdziesz, nie obraze sie, ale przemysl to dobrze. - A na razie wyrywaj stamtad jak najszybciej. Czesc. |
| Yukashii | - Pa Pakuje sie pospiesznie |
| MG_BJ | Po chwili jestes gotowy. |
| Yukashii | Wzdycham i z bolem serca udaje sie na spotkanie |
| MG_BJ | Wychodzisz z hoteliku tylnymi drzwiami. Na parkingu stoi twoj wynajety samochod, male mitsubishi z napedem hybrydowym. |
| Yukashii | Biore taksowke |
| MG_BJ | Wychodzisz pospiesznie poza hotelowy parking, niemalze wpada na ciebie jakis samochod. Zahamowal, ale i tak straciles rownowage i upadles na asfalt. Od strony kierowcy wybiega jakis niski, gruby Japonczyk w garniturze biznesmena. Pokrzykuje i podskakuje nerwowo, ma chyba pretensje, ze nagle wbiegles mu pod maske. |
| Yukashii | - Ja ciebie tez... - Wybaczy pan, ale sie spiesze - Podrzuci mnie pan do miasta - blyskam czarujacym usmiechem |
| MG_BJ | Japonczyk wyraznie mieknie... 28 KWIETNIA 2072, LOS ANGELES Horibank miesci sie naprzeciwko glownej siedziby megakorporacji Horizon. Horizon specjalizuje sie w PR, mediach i rozrywce, i jest oczywiscie wlascicielem Horibanku. W drugiej polowie XXI wieku 90% bankow nalezy do tej czy innej megakorporacji. I wszystkim z tym dobrze. Siedziba Horizon miesci sie w 80-pietrowym wiezowcu, ktorego fronton to jeden monstrualny wyswietlacz LCD. Dzien i noc sa reklamowane na nim produkty firmy. Jezeli ktos ma ochote na audio, wystarczy podlaczyc sobie port w AR. Wy jednak, pod przewodnictwem Bikavera, wkroczyliscie do trzypietrowego budynku znajdujacego sie naprzeciwko molocha — do Horibanku. - Panie Bikaver, musimy pana zidentyfikowac. Najpierw SIN - pracownik banku podsuwa Yukashiiemu koncowke swojego commlinka. |
| Yukashii | - Znowu jak w domu Podaje ODPOWIEDNI SIN |
| MG_BJ | - Wszystko w porzadku - kiwa glowa mezczyzna, mlody elf. - Prosze za mna. Zjezdzacie winda do podziemi banku. |
| Yukashii | Spokojnie podazam za nim |
| ArdenE | “Fajne maja zabezpieczenia” |
| MG_BJ | Przez trzymetrowa warstwe betonu oddzielajaca parter od podziemnego skarbca banku. |
| Nimue | “Glowa mnie zaraz rozboli” |
| Yukashii | “Dobrze dbaja o moje malenstwo” |
| MG_BJ | Wedrujecie szerokim korytarzem. |
| ArdenE | “kolorowo” |
| Yukashii | [eeej sam ide! |
| MG_BJ | Po obu stronach znajduja sie dlugie rzedy kwadratowych skrytek, o wymiarach mniej wiecej pol na pol metra. Urzednik przystaje, zwraca sie do Kattela, Nimue i Ardena. - Musicie tutaj panstwo poczekac. |
| Nimue | Kiwam glowa. |
| MG_BJ | Wprowadza was do niewielkiej wneki z boku korytarza. |
| Yukashii | - To zajmie chwilke |
| MG_BJ | Calkiem “przypadkowo”, naprzeciwko was, pod sufitem wisi kamera z podczepionym ciezkim karabinem maszynowym. Takich kamer jest tu jeszcze kilka. |
| Kattel | [Oczywiscie nie mamy broni. |
| MG_BJ | Kattel: Nie macie, oczywiscie. Zostala na gorze. |
| Nimue | “Ladne” |
| ArdenE | - Pomachajmy panom ochroniarzom |
| MG_BJ | Yukashii: Skrecacie w bok. Urzednik wpisuje kod, otwiera sie sluza, wchodzicie do hermetycznie zamykanej odnogi korytarza. Jest tu wentylacja. Mijacie kolejne rzedy skrytek. |
| Yukashii | Czekam cierpliwie |
| MG_BJ | Wreszcie zatrzymujecie sie przy numerze 232400. Obok jest czytnik DNA. - Prosze przylozyc palec. |
| Yukashii | Klade palec na czytniku |
| MG_BJ | Zostaje zdrapany mikrogram naskorka. Analiza DNA trwa 46 sekund. Zapala sie zielone swiatelko. Urzednik otwiera skrytke. W srodku jest metalowe pudelko. Urzednik wyjmuje je i kladzie na malym stoliku obok, po czym odsuwa sie taktownie dziesiec metrow do tylu. |
| Kattel | - Arden, masz tam na gorze moj noz? |
| ArdenE | - Chyba jeszcze mam, a co? |
| Kattel | - Caly czas potrzebujesz? |
| Nimue | - Chyba nie planujesz niczego glupiego, Kattel? |
| ArdenE | - Przyznam szczerze, ze sie raczej nie przydal |
| Yukashii | Zaslaniam widok i wydobywam moj skarb. |
| Kattel | - Oczywiscie, ze nie planujesz. - Ale na przyszlosc moze sie przydac. |
| ArdenE | Kiwam glowa |
| Yukashii | Powstrzymuje sie przed ogladaniem go i wsuwam do kieszeni |
| ArdenE | - Spoko, oddam ci |
| MG_BJ | Urzednik chowa pudelko do skrytki, zamyka ja. |
| Kattel | - Swietnie. |
| Yukashii | Z drugiej kieszeni wyciagam pamiatke po wWodzy |
| MG_BJ | - Przykro nam, ze rezygnuje pan z naszych uslug - mowi ze sztucznym usmiechem. |
| Yukashii | “skoro interesyja sie bronia biala” I umieszczam w skrytce |
| MG_BJ | Sztuczny usmiech nadal jest sztuczny. Chyba zawsze jest sztuczny. - Ach, skoro tak, to zaraz przedluzymy kontrakt na nastepny rok. |
| Yukashii | - Naturalnie |
| MG_BJ | Wracacie, po drodze zostaje dolaczona pozostala trojka. Jedziecie winda na gore. * * * Wychodzicie na zalany sloncem chodnik przed Horibankiem. |
| Kattel | - A masz jeszcze moj stymulant? |
| MG_BJ | Na wprost was na superwyswietlaczu Horizon reklamowane sa uslugi coachingowe jakiegos podpodprzedsiebiorstwa nalezacego do megakorporacji. |
| ArdenE | - Oj tego to chyba nie |
| Nimue | “Boze, gorzej niz Zyd - lichwiarz.” |
| ArdenE | Oddaje Kattelowi sztylet |
| Kattel | Noz, noz. - Dzieki. |
| MG_BJ | Co robicie? |
| Kattel | - Pozyczac ci rzeczy to prawdziwa przyjemnosc. |
| ArdenE | Kwituje to sardonicznym usmiechem |
| Kattel | Francja? |
| Yukashii | - Chyba czas na kawe z chruoiacym rogalikiem |
| ArdenE | - To jak? Rezerwowac bilety i lecimy do Paryza? |
| Kattel | - Mysle, ze wolalbym ciasto francuskie. |
| Nimue | Odsuwam sie lekko i patrze na chodnik. |
| ArdenE | - Jestes taki rozkoszny Zamawiam bilety |
| MG_BJ | Podchodzi do was jakis zaaferowany turysta o smaglej, hiszpanskiej cerze. |
| Kattel | - Cala przyjemnosc po mojej stronie. |
| MG_BJ | Trzyma mape, spoglada na was pytajaco. |
| ArdenE | - Tak? |
| Yukashii | “Festiwal uprzejmosci” |
| Kattel | Trzeba zaznaczyc, ze ani razu jeszcze sie nie usmiechnalem. |
| ArdenE | to bylo do turysty |
| Kattel | Patrze z umiarkowanie uprzejmym zainteresowaniem. |
| Nimue | Przygladam sie. |
| Yukashii | Ignoruje turyste i odchodze |
| MG_BJ | - Przepraszam, szukam drogi do Hollywood Bowl. |
| Kattel | [Hollywood Bowl? |
| ArdenE | - Hollywood Bowl? Hmm |
| Nimue | “Nie znam” |
| MG_BJ | - Moze pan Bikaver bedzie wiedzial - turysta podnosi glos. Yukashii: Na tyle glosno, ze go uslyszales. |
| Kattel | - Kim jestes? — rzucam szybko, ale nie za glosno. |
| Yukashii | Zatrzymuje sie i rozgladam uwaznie |
| ArdenE | Przerwalem transmisje mapki |
| Yukashii | Dlon wedruje do broni |
| MG_BJ | - Ostatni raz rozmawialismy w przyjemniejszym miejscu. Edenu nie da sie porownac do Los Angeles. |
| Yukashii | - Shi... |
| Nimue | - Shi... |
| ArdenE | - Takich to nic nie zabije |
| MG_BJ | - Czesc - turysta wylacza wyswietlacz z mapka i wpycha go do kieszeni. |
| Yukashii | - Coz za spotkanie - nieco sie rozluzniam, ale nie za bardzo |
| MG_BJ | - Spieci jestescie - zauwaza cierpko Shi. - Czyzby bylo wam przykro, ze wtedy odrzuciliscie propozycje Evy? |
| ArdenE | dokanczam sprawe z biletami |
| Yukashii | - Bo i spotkanie nie przypadkowe - Kawy? |
| MG_BJ | Obok was jezdza samochody, ulica miedzy Horizonem a Horibankiem jest dosc ruchliwa. Stoicie jednak z dala od kraweznika, blisko fasady banku, kilka metrow od glownego strumienia ludzi wedrujacych chodnikiem. |
| Yukashii | Ide w strone jakiejs kanjpki |
| MG_BJ | - Chetnie. |
| ArdenE | “problemy, problemy” |
| Nimue | “Pewnie Shi chce czesc emeryturki” |
| MG_BJ | Po chwili sadowicie sie w miniaturowym ogrodku malej kawiarni na rogu. Rzucono na nie zaklecie ochladzajace, temperatura wewnatrz jest o dziesiec stopni nizsza niz na ulicy, chociaz promienie sloneczne dochodza i tutaj. |
| Yukashii | Machinalnie wlaczam generator szumow - Do rzeczy. |
| ArdenE | “auu” |
| MG_BJ | - Nie martwcie sie. Nie przybylem tutaj po to, by nagabywac was do zmiany decyzji. Nie pracuje juz dla de Vries. |
| ArdenE | - Przeslodzilo ci sie? |
| Yukashii | - Ale przybyles. |
| MG_BJ | - Nie wierzycie w tych czasach w bezinteresowna chec powiedzenia komus “czesc”? |
| Kattel | - Nie. |
| ArdenE | - Pomyslmy... Nie. |
| MG_BJ | Nanokamuflaz Shi jest idealny, nigdy nie poznalibyscie, ze to ta sama osoba. |
| ArdenE | - A teraz do rzeczy |
| Yukashii | “Podziwiam drania” |
| MG_BJ | - A jesli powiem wam, ze MagBurza zmienila wszystko, ze uklad sil sie zmienil? Nadal nie uwierzycie w moja bezinteresownosc? |
| ArdenE | “O boze... Tak trudno zrozumiec |
| Kattel | - Nie. |
| Nimue | - Pomyslmy...nie. |
| MG_BJ | - I macie racje. - Sledzilem was od Covington. |
| Yukashii | - Jak widzisz, nawet nie musze zabierac glosu |
| Kattel | - Wiec o co ci chodzi? |
| MG_BJ | - Nie musisz zabierac glosu, ale powinienes mi cos oddac - Cantrell spoglada na Yukashiiego spode lba. |
| ArdenE | opieram brode na dloniach |
| Nimue | “Chyba mialam racje” |
| Yukashii | - Zapomnij - Ale moge pomyslec o “odszkodowaniu” |
| MG_BJ | - Ty skurwielu, wiesz, ze po tamtym numerze jestes mi winien znacznie wiecej niz polowe wartosci. |
| Yukashii | - Wiem |
| ArdenE | “jak nieelegancko” usmiecham sie pod nosem |
| MG_BJ | Shi uspokaja sie, wypija jednym haustem pol filizanki swojej kawy. |
| Yukashii | - Ale przez caly czas to JA trzymalem bombe z zapalonym lontem - Wiec porozmawiajmy o wartosci |
| MG_BJ | - Pamietasz... Pamietacie akcje w “Antidotum”, kilka tygodni temu? |
| Nimue | “Kto byl, ten pamieta” |
| Yukashii | - Ta w ktorej do mnie strzelales? |
| MG_BJ | - Owszem. |
| Yukashii | - Cos tam pamietam |
| MG_BJ | - W Edenie powiedzialem ci, ze nie celowalem wtedy w ciebie, lecz w Cade’a, ktory mial mnie na muszce. - Klamalem, ale to chyba nie powinno cie zdziwic. |
| Yukashii | - Powiedzmy, ze kupuje |
| MG_BJ | - Powiedzmy. Wszystko jedno. - Oddaj mi Kormorana, Bikaver, i zapomnimy o calej sprawie. |
| ArdenE | “Kormoran?” |
| Yukashii | - Zniknij, a zapomne, ze do mnie strzelales - A ptaszek zostanie ze mna |
| MG_BJ | Cantrell wstaje od stolika. Spoglada po kolei na Kattela, Nimue, Ardena. |
| ArdenE | Spogladma na niego chlodno |
| MG_BJ | - Dziwie sie wam, ze trzymacie z tym gnojem. Wychodzi z kawiarni szybkim krokiem. |
| Nimue | - Ciekawe, kiedy runda druga... |
| Yukashii | - No wlasnie - usmiecham sie do nich- czy trzymacie ze mna? |
| ArdenE | - Ladne cacko Yu |
| Nimue | “I jaka bedzie mial wtedy przy sobie obstawe” |
| ArdenE | - Naprawde ladne |
| Yukashii | - Owszem |
| Kattel | - A z kim mamy trzymac? |
| Nimue | - Czymze jest “Kormoran”? |
| Kattel | - Wole Japonczykow od Hiszpanow. |
| ArdenE | - Mniemam ze nie chcesz go pokazywac? - Moge zarzucic zdjeciami |
| Nimue | - Zawsze moge to cos zaslonic iluzja. |
| Yukashii | - Na pewno nie tutaj |
| ArdenE | Kiwam glowa przerzucam do commlinkow z zdjecia |
| Nimue | “Albo stworzyc jego iluzje” |
| Yukashii | - Chodzmy, mamy jeszcze inne zmartwienia |
| MG_BJ | Nimue & Kattel: Arden kopiuje wam zdjecia Kormorana pochodzace z jakiegos serwisu informacyjnego. |
| ArdenE | - Mam potwierdzenie lotu |
| MG_BJ | Jest tam mowa o kradziezy w domu aukcyjnym Ichiwara Blue. |
| ArdenE | - Jutro popoludniu |
| Kattel | - Dzieki. |
| MG_BJ |
Jeden z tysiecy betonowych wysokosciowcow mieszkalnych w Hamamatsu. W jednym z nich — jedno z setek malych czynszowych mieszkan. To wlasnie kryjowka zalatwiona przez Cantrella. Yakuza ciagle przetrzasa miasto, ale tutaj jestescie wzglednie bezpieczni. Przyjaciele Cantrella staraja sie umozliwic wam ucieczke z miasta, ale na razie jest to jeszcze zbyt ryzykowne. Yukashii siedzi przy stole, pod sciane odsunieto kilka nieumytych misek po ryzu. |
| Yukashii | “Co za nora... Uciec jak najszybciej” |
| MG_BJ | Do pokoju wchodzi Shi. - Yukashii... Powinnismy pogadac. Przysuwa sobie krzeslo, siada naprzeciwko. |
| Yukashii | - Slucham |
| MG_BJ | - Johnson nie zyje. - Co zamierzasz zrobic z Kormoranem? |
| Yukashii | - Przechowam go. Wczesniej czy pozniej znajdzie sie kupiec |
| MG_BJ | - Hm. Brzmi niezle, ale dlaczego wlasnie ty chcesz go przechowac? - Cantrell brzydko sie usmiecha. |
| Yukashii | - Bo to ja nadstawialem karku wynoszac go z muzeum - Twoja pomoc, choc cenna polegala na wsparciu technicznym |
| MG_BJ | - Touche. Ale teraz sytuacja sie zmienila. |
| Yukashii | - Nie martw sie. Dostaniesz swoja dole |
| MG_BJ | - To moi przyjaciele nadstawiaja karku za nas obu. |
| Yukashii | - Nie prosilem o to, choc do ceniam. |
| MG_BJ | - Ciesze sie. Bo sam bys sobie nie poradzil. |
| Yukashii | - Proponuje zatem rowny podzial, ale to ja zachowuje sztylet do czasu ... |
| MG_BJ | - Rozumiem, ze po opuszczeniu Hamamatsu mamy po prostu sie rozdzielic, a ja mam czekac na wiadomosc od ciebie? Taki jest twoj plan? |
| Yukashii | - Owszem. Oparty na zaufaniu, tak jak ja ufam tobie siedzac w tej norze. |
| MG_BJ | Chwila milczenia. Potem w glosie Cantrella pojawia sie nieco ostrzejsza nutka: - Bikaver, sadze, ze mimo wsz... - dzwiek commlinku. Shi szybko zerka na swoj ekran. - Zbieraj sie. Dokonczymy te rozmowe w drodze na lotnisku. Droga wolna. |
| Yukashii | - Klopoty? - OK |
| MG_BJ |
- Panie Brown? Panie Brown - na widok Kattela i waszej pozostalej trojki wchodzacej do lobby hotelowego, z recepcji wylania sie pracownik i spieszy ku wam. |
| Kattel | - Slucham? |
| MG_BJ | - Bardzo przepraszam, ale mamy jakies problemy z panskim SIN-em. - Przelew pieniedzy nie zostal zaakceptowany, bank zglasza blad. |
| Kattel | - Tak, uprzedzono mnie o tym. - Ale niedlugo wszystko powinno byc w porzadku. |
| Yukashii | - Brown, myslalem, ze serwis juz to zalatwil - przewracam oczami ze znuzeniem |
| MG_BJ | - Najmocniej pana przepraszam, ale w takich sytuacjach regulamin nakazuje mi prosic pana o wypelnienie specjalnego formularza. |
| Kattel | - Rozumiem, czy moge rzucic na niego okiem? - I czy tymczasowo ktorys z moich przyjaciol moglby zaplacic zamiast mnie? |
| MG_BJ | - Oczywiscie, tu nie chodzi tyle o pieniadze, ale takie bledy musimy po prostu zglosic. |
| ArdenE | “super” - Zawsze problemy... |
| Kattel | - Rozumiem, ale widzi pan, spieszymy sie troche... |
| MG_BJ | - Bardzo prosze tedy, wypelnienie formularza nie zajmie wiecej niz kwadrans. |
| Kattel | - Czy to naprawde konieczne? |
| MG_BJ | - Obawiam sie, ze tak. |
| Kattel | [A czy naprawde sie spieszymy? [15 minut cos zmieni? |
| MG_BJ | [Nie, macie jeden dzien do odlotu do Paryza. |
| ArdenE | - Brown, dawaj. Szybciej pojdziesz, szybciej bedzie z glowy |
| MG_BJ | [Jestescie w swoim hotelu w Los Angeles |
| Kattel | - No dobrze. - Poprosze o ten formularz. |
| MG_BJ | - Bardzo prosze, tedy — Katel jest odprowadzony do recepcji. |
| ArdenE | - Ale niefart - mrucze pod nosem |
| MG_BJ | Stoicie w ruchliwym lobby — w waszych pokojach na szostym pietrze klimatyzacja byla zdecydowanie lepsza. |
| Nimue | “Az dziw, ze akurat on mial problemy z SINem” |
| MG_BJ | Po pieciu minutach wylania sie z recepcji glowa urzednika: - Bardzo przepraszam, ale trzeba tez jednak wypelnic formularz 23. Pan Kattel bedzie wolny za jakies 20 minut, mowi, zebyscie na niego panstwo nie czekali. |
| ArdenE | - Okay |
| Yukashii | - Przepraszam, jestem prawnikiem pana Browna. Chcialbym rzucic okiem na te papiery |
| ArdenE | “Mocne” |
| MG_BJ | - Mhm, tak, prosze, prosze - jest wyraznie zdegustowany. Wpuszcza cie do recepcji. Arden & Nimue? |
| ArdenE | - Idziemy, czy czekamy na nich? |
| Nimue | - Idzemy do pokoju? |
| ArdenE | - Agree idziemy |
| Nimue | Wzruszam ramionami. |
| MG_BJ | Jedziecie winda na gore, do siebie, na szoste pietro. Wasza czworka wynajela na poltorej doby cztery przylegajace do siebie jedynki. |
| ArdenE | - Tez ci sie ta jutrzejsza wycieczka nie podoba co? |
| Nimue | Milcze chwile, stanowczo zbyt dlugo. - Nie. |
| ArdenE | Usmiecham sie. - Powiedzmy, ze ci wierze. |
| MG_BJ | [Yukashii & Kattel: Ugrzezliscie w jakichs formularzach elektronicznych, to niesamowite, nigdy nie widzieliscie, zeby recepcja hotelowa byla tak biurokratyczna. |
| Nimue | - Pamietasz, co stalo sie w Paryzu... |
| ArdenE | - Zniknelas |
| Nimue | Patrze przed siebie. - Nie mam ochoty tam wracac, Jean. |
| ArdenE | - Ktos pokpil sprawe - Jean? Spinam sie lekko |
| Nimue | Na mojej twarzy pojawia sie grymas. - Wybacz, gapa ze mnie. |
| ArdenE | - Jean nie zyje - Takie sa fakty. |
| MG_BJ | Jestescie na swoim pietrze. |
| ArdenE | - I prosze, zapamietaj je. |
| Nimue | - Przypominasz go troche - usmiecham sie ironicznie. |
| ArdenE | - Tak... Troche - usmiecham sie lekko |
| Nimue | Ide do pokoju. |
| ArdenE | - Nimue |
| Nimue | Przystaje. |
| ArdenE | Podchodze |
| Nimue | Odwracam sie, patrze pytajaco. |
| ArdenE | - Co stalo sie tam na prawde? - pytam w sperethielu |
| MG_BJ | Drzwi do pokoju Yukashiiego otwieraja sie. Patrzycie w wylot steyra, malego polimerowego karabinka trzymanego przez krasnoluda w kuloodpornej kurtce. Ten krasnolud wyglada cholernie profesjonalnie. |
| Nimue | Patrze w strone krasnoluda. |
| ArdenE | “Super” |
| Nimue | - Potem ci powiem, dobra? |
| ArdenE | - Tez tak mysle |
| MG_BJ | - Do srodka! I zadnych magicznych sztuczek! |
| Nimue | Wchodze spokojnym krokiem |
| ArdenE | Ide za nimue ping na commlinki yu i kattela “krasnolud z bronia” |
| MG_BJ | W srodku jest drugi krasnolud, bardzo podobny do tego pierwszego. |
| ArdenE | “dwoch” |
| MG_BJ | A takze lysiejacy mezczyzna w okularach z grubymi oprawkami. I Shi. |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie. |
| MG_BJ | - Gdzie Bikaver? - pyta krotko. |
| Nimue | “Runda druga” |
| ArdenE | wskazuje reka podloge |
| MG_BJ | [Yukashii & Kattel: Arden transmituje wam to, co widzi. |
| ArdenE | - W recepcji |
| MG_BJ | [Ale obraz jest troche nieczysty, cos tutaj zaglusza. Jeden z krasnoludow przykuwa was kajdankami do rur w kacie pokoju, przy lazience. |
| ArdenE | “Jak za starych dobrych lat...” |
| Yukashii | - Cholera |
| Kattel | [Jestesmy w recepcji? [Slyszymy to “W recepcji”? |
| ArdenE | Staram sie przyjac jakas wygodna pozycje |
| MG_BJ | Shi krzyczy do jednego z krasnoludow: - Idz, znajdz ich i miej na oku, dopoki nie wroca. |
| ArdenE | [tia. wysylam fonie rowniez |
| Yukashii | - Wybadaj lysola |
| MG_BJ | Krasnolud pospiesznie wychodzi. |
| Yukashii | przez C |
| MG_BJ | Arden: Zostales calkowicie zagluszony. |
| Nimue | - Lysy to mag - szepcze Enochowi w elfickim. |
| Kattel | [To chyba nie mozemy mowic na glos? [Aha, przez commlink, OK. |
| MG_BJ | Yukashii & Kattel: Skonczyliscie wypelniac formularze. - Przepraszam, ze tak dlugo to trwalo - kaja sie urzednik. |
| Kattel | - Ciesze sie, ze mamy to juz za soba. |
| ArdenE | zagluszyli mi wizje i fonie? |
| MG_BJ | - Prosze, skorzystajcie z windy dla personelu, nie bedziecie musieli wracac sie az do lobby. |
| Kattel | - A teraz wybaczy pan, naprawde sie spieszymy. |
| ArdenE | w sensie nie moge ni jednego ni drugiego wysylac/ |
| Kattel | - Dobrze, dziekujemy. |
| MG_BJ | Arden: Tak. Ale tamte wiadomosci zdazyles wyslac. |
| Yukashii | - W porzadku. Jest jeszcze jedna sprawa |
| ArdenE | Szukam zrodla zagluszenia |
| MG_BJ | Shi ma generator w kieszeni. |
| Kattel | [Mam nadzieje, ze krasnoludy nie mialy kamizelki na twarzy. |
| MG_BJ | - Tak? - pyta urzednik. |
| Yukashii | - Prosze wezwac ochrone, mamy pewna drazliwa sytuacje w naszych pokojach |
| MG_BJ | - Hm? Oczywiscie... |
| ArdenE | “Cwaniak” |
| MG_BJ | Cantrell zalepia Ardenowi i Nimue usta tasma klejaca. |
| Kattel | Kiwam glowa i wychodze, ostroznie, ale szybko. |
| ArdenE | “Duzo ci to da kretynie” |
| MG_BJ | Yukashii & Kattel: Jedziecie na gore. |
| Kattel | W windzie: - Co robimy? |
| MG_BJ | Cantrell wlacza swoj commlink, uruchamia mala kamere, nawiazuje lacznosc z Yukashiim. |
| Kattel | Cichne. |
| MG_BJ | Pokazuje mu przykutego Ardena i Nimue. |
| Yukashii | Ignoruje Kattela i skupiam sie wywolujac obraz astralny okolicy |
| MG_BJ | - Bikaver, masz piec minut, zeby wrocic tu z Kormoranem. - Potem zabije jednego z nich. Jestes gnojem, ale czy az takim? |
| Yukashii | Staram sie odnalezc wzorzec krasnoluda |
| MG_BJ | Koniec transmisji. Tego, ktory po was poszedl, czy tego, ktory zostal na gorze? |
| ArdenE | patrze na nimue z wyrazem twarzy “mamy przesrane” |
| Yukashii | Co poszedl |
| Kattel | Rece zaczynaja mi drzec lekko. |
| MG_BJ | Namierzyles. |
| Kattel | Opanowuje sie sila woli. |
| Nimue | “Francja to wcale nie jest duzy problem” |
| Yukashii | - Dobry jestes w cichej eliminacji? - Trzeba upolowac tego krasnala |
| Kattel | - Powinienem dac rade. - A gdzie jest? - Zajmowalem sie tym w Orleanie. |
| MG_BJ | Krasnal jedzie w tej chwili winda do lobby. |
| Kattel | Tzn. my w gore, a on w dol? |
| Yukashii | Naprowadzam go Jak mozna to zatrzymamy winde |
| Kattel | I skierujemy ja na dol. Jak mozna. - Shi nie bedzie wiedzial, ze go zdjelismy? |
| Yukashii | zalezy gdzie jest krasnal wzgledem nas |
| MG_BJ | Krasnal jest juz w lobby. |
| Yukashii | - Dobra inaczej - Jedziemy na gore |
| Kattel | - OK. |
| MG_BJ | * * * Shi nachyla sie ku wam. - Przepraszam, ze tak to wyszlo. |
| Nimue | “Spierdalaj” |
| MG_BJ | - Nie mam nic do was, ale uwierzcie mi, gdy mowie, ze Bikaver jest kawalem skurwiela. - Rok temu zostawil mnie Yakuzie na pozarcie. |
| Nimue | Przygladam mu sie. |
| ArdenE | Patrze na niego z mina “wzruszasz mnie” |
| MG_BJ | - Powinniscie o tym wiedziec. - To mogl byc ktos z was. |
| Nimue | Kiwam lekko glowa. |
| ArdenE | [moge sie polaczyc z commlinkiem shi? |
| MG_BJ | [Tak. |
| ArdenE | ok Wzruszam ramionami |
| MG_BJ | Shi sprawdza cos w commlinku. |
| ArdenE | “Ten mag jest niepokojacy” |
| MG_BJ | - Kurwa... |
| ArdenE | [nic nie robilem |
| MG_BJ | Mowi cos cicho do krasnoluda. Wyprowadzaja was do innego pokoju. |
| ArdenE | “eeech” |
| MG_BJ | Teraz cala wasza piatka jest w tym drugim pokoju. Numer 624. |
| ArdenE | probuje wyslac dyskretnie numer na commlink yu przez commlink shi jak ten go nie uzywa |
| MG_BJ | Swiatlo w pomieszczeniu zapala sie i gasnie. - Daruj sobie te sztuczki - warczy Shi. |
| Nimue | Sciagam kajdanki. |
| ArdenE | wzruszam ramionami |
| MG_BJ | Bolt wystrzelony przez maga przybija cie do sciany. |
| ArdenE | mnie? |
| MG_BJ | Po twoim ciele splywa kilkaset woltow, jestes ogluszona. Nimue. |
| ArdenE | mhm |
| MG_BJ | - Do jasnej cholery, musicie? Krasnolud zakuwa Nimue ponownie. |
| ArdenE | patrze chlodno na shi |
| Nimue | Probuje dojsc do siebie. |
| MG_BJ | * * * Juz jestescie na gorze. |
| Kattel | Ach. |
| MG_BJ | Na waszym pietrze, ale od drugiej strony, bo wjechaliscie tam winda dla personelu. |
| Yukashii | Przez comm podaje rysopis krasnala do ochrony |
| Kattel | - Cantrell, krasnolud i ten lysy. - Troche za wielu naraz. |
| MG_BJ | Ochrona mowi, ze zajmie sie krasnalem. |
| Kattel | - Ale mamy jedna przewage. |
| Yukashii | -Tak? |
| Kattel | - Ja nie nosze broni. |
| MG_BJ | Co robicie? |
| Kattel | - Oprocz nozy. |
| Yukashii | - ? |
| Kattel | - Wiec moge udawac bezbronnego. |
| Yukashii | - Taaa Idziemy |
| MG_BJ | Ochrona melduje z waszego pokoju: Tu nikogo nie ma. |
| Kattel | [Naszego? |
| MG_BJ | Yukashii kazal sprawdzic wasze pokoje. |
| Kattel | - Moge do nich wejsc ze Sztyletem, a ty bedziesz na korytarzu. Na przyklad. |
| MG_BJ | Jeszcze w recepcji. Znowu odzywa sie commlink Shi. |
| Yukashii | Sprawdzili osobiscie czy przez kamery? |
| MG_BJ | Osobiscie. - Yukashii, cwaniaku, miales przyjsc osobiscie, nie wysylac goryli. - Pokoj 624. Masz jeszcze poltorej minuty. |
| Yukashii | - Goryle mialy wytrzepac dywan i podlac kwiatki |
| MG_BJ | - Przysiegam, ze zabije jego albo ja. |
| Kattel | Znowu lekko drgaja mi rece. |
| Yukashii | - Trudno, nie mamy wyboru |
| MG_BJ | [Pokoj 624 to nie jest zaden z tych pokoi, ktore wynajmowaliscie. |
| Kattel | [Understood. |
| Yukashii | Gdzie to? |
| MG_BJ | Kawalek stad. To samo pietro. Co robicie? |
| Kattel | - Wchodzimy? |
| Yukashii | - Trzeba wkroczyc do jaskini lwa |
| Kattel | - Zaczac od razu, czy dasz znak> ? |
| Yukashii | Porboje wybadac astral gdzie kto jest |
| MG_BJ | Wszyscy sa blisko siebie, w tym pokoju. Arden i Nimue w kacie, przykuci do jakichs rur kajdankami. Obok nich krasnolud ze steyrem. Po drugiej stronie pokoju mag. Pomiedzy nimi Shi. |
| Kattel | [My nie wiemy, ze to mag, jesli sie nie myle. |
| ArdenE | [ uslyszeliscie nimue |
| Kattel | [Chyba ze to jeszcze przeszlo. |
| Yukashii | [moglbym wyczuc - Wchodzimy ostro? |
| Kattel | [Ile czasu? - Mysle, ze oni nie wiedza o nozach. |
| MG_BJ | W srodku ktos rzucil zaklecie. |
| Kattel | - Wezme od ciebie pistolet. |
| MG_BJ | I glosne jekniecie Nimue. Ktos ja ogluszyl zakleciem. |
| Kattel | - I... udam, ze to moj. Grymas. |
| Yukashii | - Sprobujmy |
| Kattel | Biore od niego jakas bron. I chowam ja do kieszeni. |
| MG_BJ | Kolejne zaklecie. |
| Kattel | Albo... Wyciagam i trzymam przed soba. Za chwile im go oddam. |
| MG_BJ | Yukashii: Tym razem skierowane na ciebie. |
| Kattel | - Wchodzimy. |
| MG_BJ | Zawiniatko z Kormoranem zostaje wyrwane kinetycznie z twojej kieszeni i wpada z impetem do pokoju 624. |
| Kattel | Otwartego? |
| MG_BJ | Drzwi sie najwyrazniej uchylily, stoicie troche z boku. |
| Kattel | [Hmm, sadzilem, ze byl zamkniety. |
| MG_BJ | - No chodz, Bikaver - znowu Cantrell. - Kormoran juz tu jest. |
| Yukashii | Wchodze do pokoju |
| Kattel | Ja rowniez, oczywiscie. |
| MG_BJ | Obok Ardena i Nimue stoi krasnolud ze steyrem. Lufa steyra jest przylozona Ardenowi do glowy. |
| Kattel | - Nie mamy wrogich zamiarow — rzucam. Na dowod ciskam pistolet gdzies na posadzke. |
| MG_BJ | - On zginie, jesli czegos bedziecie probowac. |
| Kattel | I unosze rece lekko w gore. |
| Yukashii | - Co mozemy probowac? - Masz mnie |
| Kattel | Jednoczesnie stajac nieco blizej krasnoluda. |
| MG_BJ | Rzuca ci kajdanki. |
| Kattel | Jak daleko jest ode mnie? Trzyma dlon na spuscie (o ile to ma spust)? |
| MG_BJ | Kattel: Krasnolud obserwuje wlasnie ciebie, mierzac Ardenowi prosto w skron. Podsuwanie sie do niego jest ryzykowne. Tak, ma spust. |
| Kattel | Aha. W porzadku. Jak daleko? |
| MG_BJ | Tak, trzyma palec na spuscie. |
| ArdenE | [Nie, jestem przywiazany do mozgu |
| MG_BJ | Cztery-piec metrow. |
| Kattel | Duzy ten pokoj. |
| Yukashii | Patrze na Shi |
| MG_BJ | - Przykuj sie. |
| Yukashii | - Nie rob ze mnie wroga, Shi |
| MG_BJ | - Zadnych sztuczek. |
| Kattel | Ja czy Bikaver? |
| MG_BJ | Kattel: Cantrell mowi do Bikavera. |
| Kattel | A jak daleko ode mnie jest Shi i mag? |
| Yukashii | - Dalem Ci obietnice rownego podzialu |
| MG_BJ | Kattel: Krasnolud nadal mierzy cie wzrokiem. |
| Yukashii | - Jestes zbyt pazerny |
| Kattel | Dlonie oczywiscie mam caly czas w gorze. |
| MG_BJ | Cantrell pstryka dlonia. Krasnolud przestrzelil Ardenowi kolano. |
| Yukashii | - Odejdz stad... |
| Kattel | Moment. |
| MG_BJ | Krew tryska na posadzke. |
| Kattel | Przestrzelil kolano? |
| ArdenE | padam z jekiem |
| MG_BJ | I znowu lufe przy skroni. |
| Yukashii | Rzucam sie naShi |
| Kattel | Rzucam sie na krasnoluda, ZANIM przylozy te lufe. [To jest post factum, ale pamietasz, right? |
| MG_BJ | [dobra, momencik |
| Kattel | To musialo mu chwile zajac. |
| MG_BJ | Kattel: Rzucasz sie na krasnoluda. Krasnolud jest jednak szybki. Szybszy od ciebie. |
| Kattel | Tudziez Arden zmienil, hmm, pozycje. [Jeszcze bardziej? Wow. |
| MG_BJ | Podrywa Ardena za kolnierz, zaslania sie nim i przytyka mu lufe do glowy. |
| ArdenE | “Super kurwa....” |
| Kattel | [OK. |
| MG_BJ | Yukashii: Rzucasz sie na Shi, ale w tym momencie trafia cie zaklecie paralizujace tego maga. Przewracasz sie jak pien drzewa na lozko. |
| Yukashii | To jakby zamyka wszelkie opcje |
| Kattel | Jesli tak, to przystaje, nie wyciagnalem jeszcze broni. |
| ArdenE | Patrze z nienawiscia na Shi |
| Kattel | - Ochrona zaraz tu bedzie. - Jestescie pewni, ze stad wyjdziecie? - Z Kormoranem? |
| MG_BJ | Shi wyjmuje commlink. - Musicie zrozumiec, ze bez pana Cade’a nie jestescie wcale tacy dobrzy. |
| Kattel | Jak daleko jest _teraz_ krasnolud? |
| MG_BJ | Kattel: On jest naprzeciwko ciebie, dwa metry, ale celuje Ardenowi prosto w glowe zaslaniajac sie nim. |
| Nimue | [Co robi teraz ten mag? |
| MG_BJ | Jest pod przeciwlegla sciane, mierzy was wszystkich czujnym spojrzeniem. - Yukashii, wiesz do kogo mam numer? |
| Kattel | Rece trzymam w gorze. |
| Yukashii | Jestem calkiem sparalizowany? Czy mowic moge? |
| Kattel | - Do Gordona Stansfielda? |
| MG_BJ | Yukashii: Mozesz mowic, powoli zaczynasz odzyskiwac wladze w konczynach. - Nie. Do miejscowej komorki Yakuzy. Myslisz, ze sie uciesza? |
| Kattel | - A do ochrony tez masz numer? - Myslisz, ze sie uciesza? |
| MG_BJ | - Bikaver, nigdy nie zastanawiales sie, o co tak naprawde chodzilo z Kormoranem? Ignoruje Kattela. |
| Yukashii | - Jak im podam obecnego wlasciciela Kormorana? Na pewno! |
| MG_BJ | - Nigdy nie zastanawiales sie, dlaczego tak latwo nam wtedy poszlo? |
| Kattel | [A propos: czy ochrona przypadkiem nie powinna juz tu byc? |
| Yukashii | - Oswiecisz mnie zapewne? |
| MG_BJ | - Ja? Nie. Ja tez niewiele wiem. |
| Yukashii | Probuje sie poskladac po zakleciu |
| MG_BJ | - Ale Johnson powiedzial mi wprost, ze zlecenie bedzie LATWE. Zaakcentowal to slowo. - I kazal mi dopilnowac, bys wyszedl stamtad z Kormoranem. Bardziej zalezalo mu na tobie, niz na tym sztylecie, co ty na to, Yu? |
| Yukashii | [Gdzie stoi mag wzgledem okna i mnie? - Widac chcial mi go sprezentowac |
| MG_BJ | [Moment, narysuje. Shi wyslal jakas wiadomosc tekstowa ze swojego commlinka. |
| ArdenE | “Za jakie grzechy ten plaster” |
| MG_BJ | - Dobra, konczymy - Cantrell klepie sie po malej torbie przerzuconej przez ramie. |
| Kattel | [Plaster? |
| MG_BJ | [Na ustach |
| Kattel | [A. |
| MG_BJ | Krasnolud mowi do Kattela: Cofnij sie pod lozko i ukleknij — dociskajac lufe do skroni Ardena. |
| Kattel | [Narysuj lozko. |
| Nimue | “Tyle, jesli chodzi o emeryture” |
| Kattel | Cofam sie powoli. |
| ArdenE | [ tam gdzie yu |
| MG_BJ | [Jest w prawym gornym rogu. |
| Kattel | Cofam sie plecami do Shi. Moge podejsc w ten sposob wzglednie blisko niego? |
| Yukashii | - Shi nie wyglupiaj sie |
| MG_BJ | [Kattel: Nie, bo to w druga strone. |
| Yukashii | - Juz i tak narobiles syfu |
| Kattel | [Pionowo w gore na planie. |
| MG_BJ | - Moze twoje sztuczki podzialaja na Hire. Na mnie nie. |
| ArdenE | Wskazuje kattelowi wzrokiem lozko |
| Kattel | [Wtedy powinienem na chwile stanac tuz obok Shi, tak? Chyba ze odleglosci sa zdeformowane, wtedy OK. |
| MG_BJ | [Odleglosci sa zdeformowane, pokoj jest troche szerszy. |
| Yukashii | - I co? Teraz chcesz sie zabawiac z biednym chlopcem? |
| Kattel | [Rozumiem. Zatem skoro nie ma innego wyjscia, to podchodze i klekam przy lozku. |
| ArdenE | “Kattel kurwa, nie baw sie w bohatera...” |
| MG_BJ | - Ja juz nic od ciebie nie chce, BIkaver. - Jazda! |
| Yukashii | - A ja wrecz przeciwnie |
| MG_BJ | Wychodza z pokoju. ...i zderzaja sie niemalze z ochrona. |
| Kattel | Kto wychodzi? Wszyscy? |
| Yukashii | Rzucam sie do broni |
| MG_BJ | Tak, wszyscy, wycofali sie z pokoju. |
| Kattel | Krasnal z Ardenem? |
| MG_BJ | I wpadli na ochrone. |
| Yukashii | - Brac ich! |
| MG_BJ | Nie, nie, bez zakladnikow. |
| Kattel | Ach. Rzucam nozem w maga. |
| MG_BJ | Z korytarza dobiegaja was dwa glosne strzaly, potem seria ze steyra. Kattel: Trafiles, mag juz byl na korytarzu. |
| Yukashii | Biore Aresa i atakuje od tylu |
| MG_BJ | Krasnolud zabil obu ochroniarzy i sam polegl. |
| Kattel | Biegne do drzwi. Zostal sam Shi? |
| ArdenE | Podpinam sie pod kamery ochrony |
| Kattel | Biegne za nim. |
| MG_BJ | Yukashii: Rozegralo sie to bardzo szybko, gdy wybiegles z pokoju, zobaczyles tylko, jak Shi znika za rogiem korytarza. |
| Yukashii | Gonie go |
| Kattel | [Mag jeszcze zyje? |
| MG_BJ | Nimue sie uwolnila. Mag zyje, ale trafiles go prosto w pluco. |
| Nimue | Wstaje. Dobijam maga. |
| Kattel | Sa inne wyjscia oprocz wind? |
| MG_BJ | Arden ciagle jest przykuty i zakneblowany, z przestrzelonym kolanem. |
| Nimue | Potem uwalniam Ardena. |
| Kattel | “Poradzi sobie”. |
| ArdenE | jak kamery? |
| MG_BJ | Na korytarzu leza poza tym trzy ciala — ochroniarze i krasnolud. Arden: Jestes podlaczony, ale Shi pobiegl w dol klatka schodowa, a tam kamer nie ma. |
| Nimue | Czar heal na kolano. |
| MG_BJ | Yu: Scigasz go schodami czy jedziesz winda? |
| ArdenE | monitoruje wyjscia |
| Yukashii | Nie zwracam uwagi na trupy |
| MG_BJ | Nimue: Kolano jest cale i zdrowe. To byla iluzja. |
| Kattel | Ja biore winde. |
| ArdenE | Sciagam knebel |
| Yukashii | Schody |
| ArdenE | - Biegiem! |
| Nimue | Ide z Kattelem. |
| Kattel | [ Pewnie Nimue nie zdazy. |
| ArdenE | Przetrzasam caly budynek |
| MG_BJ | Yukashii: Pedzisz schodami za Shi, ma przewage dwoch pieter, jest troche szybszy. |
| ArdenE | wyjscia musza byc monitorowane |
| MG_BJ | Pozostali: Zderzyliscie sie z pokojowka niosaca narecze poscieli, wsiedliscie do windy, jedziecie w dol. |
| Yukashii | Nadaje sygnal dla ochrony, moze wszystkich nie wybili |
| MG_BJ | Arden: Masz juz kamery w lobby. |
| Yukashii | C: sprobuj zablokowac wyjscia |
| MG_BJ | Shi w drodze na dol wcisnal przycisk alarmu przeciwpozarowego. |
| ArdenE | Probuje zablokowac budynek Wylaczam alarm jezeli moge |
| Kattel | Co z winda? |
| MG_BJ | Wasza winda sie zatrzymala miedzy pietrami, system przeszedl w tryb awaryjny, Arden stracil kilkanascie sekund na dostrojenie sie na nowo. |
| ArdenE | siadam i na AR |
| MG_BJ | Yukashii: Gonisz nadal Shi po schodach, jestes juz w dolnej czesci klatki schodowej. |
| Yukashii | “Pierdole technike” |
| Kattel | Chodze od jednej sciany windy do drugiej. |
| Yukashii | Sprawdzam astral zeby go nie zgubic |
| ArdenE | pierw probuje zablokowac wyjscia potem uruchomic windy |
| MG_BJ | Shi jest juz w lobby, przebija sie przez tlum zaaferowanych alarmem, ewakuujacych sie gosci. |
| Kattel | - Nimue, nie mozesz uruchomic tego mechanizmu magia? |
| ArdenE | C: To nie takie latwe |
| MG_BJ | Yukashii: Zbiegasz ze schodow dobrych 15 sekund za nim, ale masz go caly czas na celowniku w astralu. |
| Nimue | - Niestety nie. |
| ArdenE | C: Nie zdazymy C: jest w lobby jakis alarm wlamaniowy czy cos tu jest? |
| MG_BJ | Arden: Wyjsc nie mozesz zablokowac, bo to sytuacja pozarowa, ale winda ruszyla. |
| Kattel | Staje. |
| MG_BJ | Yukashii: Przebijasz sie przez lobby w slad za Shi. |
| Yukashii | Biegne przez lobby |
| Kattel | Biore pare glebokich oddechow. Z chwila gdy drzwi sie otworza, wypadam na zewnatrz. |
| MG_BJ | Zderzasz sie z ludzmi, wpadasz na tamtego recepcjoniste i przewracasz go. |
| ArdenE | Wracam na VR i wstaje powoli Potem wybiegam za Kattelem |
| Nimue | Wybiegam za nimi. |
| MG_BJ | Pozostali: Jestecie na dole. Kattel wypada biegiem ku wyjsciu, w slad za Yukashiim i Shi. |
| Yukashii | Jak wyglada loby? |
| MG_BJ | Yukashii: Polokragle, ale w tej chwili jestescie juz na zewnatrz. Shi ucieka na przelaj przez jakies trawniki. |
| Yukashii | Za nim |
| ArdenE | Wylaczam alarm pozarowy |
| MG_BJ | Pozostali: Gdy wybiegacie z lobby (Kattel byl pierwszy) ...wita was seria ze steyra. |
| Nimue | Na ziemie, chowam sie za cos. |
| Kattel | Odskok. Za sciane, plot. |
| MG_BJ | Drugi krasnolud jest po drugiej stronie ulicy, za duza skrzynka pocztowa. |
| Kattel | Ile metrow? |
| ArdenE | “szlag” |
| Kattel | - Rzuc iluzje! |
| Nimue | Tworze kilka swoich iluzjonistycznych kopii, niech biegna w strone krasnoluda. |
| MG_BJ | Pietnascie metrow, lekko na ukos. Wokol was jest pelno ludzi, strzaly powoduja panike. |
| ArdenE | - Uda ci sie rzucic na nas niewidzialnosc? |
| Kattel | Mozna obiec z boku? |
| MG_BJ | Ale krasnolud jest dobrym strzelcem, bo wali prosto was. Ukryliscie sie za zalomem muru. |
| Nimue | Rzucam niewidzialnosc. Staram sie nas maksymalnie zaslonic. |
| MG_BJ | Kopie pobiegly ku krasnoludowi, odwrocily jego uwage, ale tylko na chwile, domyslil sie chyba, ze to czar. |
| ArdenE | Gdzie Yu? |
| MG_BJ | Nimue: Cala wasza trojka jest teraz niewidzialna, chociaz tych kilka zaklec troche cie wyczerpalo. |
| Kattel | Pobiegl dalej. Mozna obiec mur z drugiej strony i od boku do krasnoluda? |
| MG_BJ | Yukashii i Shi sa kawalek stad, pobiegli dalej. |
| ArdenE | - Biegnijcie |
| MG_BJ | Kattel: Mozna. |
| Kattel | Tak robie. |
| ArdenE | Wyciagam bron |
| MG_BJ | Krasnolud zmienia pozycje, ustawia sie bardziej na wprost. Widzicie, ze naklada gogle termowizyjne. |
| Kattel | Biegne jak najszybciej. Chowam sie za cos, jesli to widze. |
| ArdenE | Jezeli moge oddaje kilka strzalow w jego strone |
| Nimue | Chowam sie. |
| Kattel | Chyba ze zdaze rzucic nozem — nie wiem, jaka odleglosc. |
| ArdenE | i chowam sie |
| MG_BJ | Kattel: Spudlowales, krasnolud ma juz gogle, strzela w ciebie seria. Jestes posrodku ulicy, nie ma za bardzo gdzie sie ukryc, co robisz? |
| Kattel | Biegne w bok. Zygzakiem, i szczupak za jakas sciane. |
| MG_BJ | Krasnolud chowa sie za zaparkowany samochod, zmienia chyba magazynek. |
| Nimue | Strzelam w strone krasnoluda, aby odwrocic jego uwage od Kattela. |
| Kattel | Jak daleko? (to dosc wazna informacja...). |
| MG_BJ | Kattel: Teraz jestes za zalomem muru po jego, krasnoluda, stronie ulicy. Kattel: Trzydziesci metrow. |
| Kattel | Mozna sie wspiac na dach? Czy to sa raczej wiezowce? |
| MG_BJ | Nie, budynek jest zbyt wysoki. Raczej wiezowce. |
| ArdenE | Strzelam do krasnoluda |
| Nimue | Rowniez. |
| MG_BJ | Trafiliscie go, ale tylko zraniliscie. Ma kurtke kuloodporna. |
| ArdenE | Odwracamy jego uwage od kattela |
| MG_BJ | Kattel? |
| Kattel | Jesli odwrocil wzrok po strzale, to wybiegam. |
| MG_BJ | Odwrocil. Wybiegasz. |
| Kattel | Tak robie. |
| MG_BJ | Teraz masz go dokladnie na wprost. |
| Kattel | Pedze dokladnie przed siebie. |
| MG_BJ | Jestes juz bardzo blisko. |
| Kattel | Jesli odwroci sie w moja strone — odskocze i przeturlam sie kawalek. Jesli bede dosyc blisko, rzucam nozem. |
| MG_BJ | Krasnolud strzela ku Ardenowi. Trafil. Arden, zostales drasniety w szyje. Tym razem to nie iluzja. |
| Kattel | Po rzucie biegne dalej. Oczywiscie bede celowal w glowe. |
| MG_BJ | Trafiles go. Rowniez w szyje. Ale tym razem to nie drasniecie. Krasnolud zginal. |
| ArdenE | Chwam sie |
| Nimue | To cos powaznego? Rzucam heal. |
| Kattel | Wiem, gdzie pobiegli Shi i Yukashii? |
| Nimue | Jesli to cos powaznego. |
| MG_BJ | Kattel: Wiesz mniej wiecej. |
| Kattel | Biegne. |
| Nimue | Jesli nie to probuje wykryc Yu i Shi. |
| Kattel | Ale nie mniej wiecej. |
| Nimue | W astralu. |
| MG_BJ | Nimue: Pobiegli ku dzielnicy Male Tokio. |
| ArdenE | - Teraz to wasza zabawa |
| Kattel | Tzn. biegne mozliwie szybko. |
| MG_BJ | * * * Yukashii: Biegniesz za Shi przez Male Tokio. |
| Yukashii | Czekam na sytuacje do oddania strzalu |
| MG_BJ | Shi lawiruje miedzy przekupniami handlujacymi owocami i bizuteria, czy ryzykujesz zranienie ktoregos z cywili? Czy chcesz miec czysty strzal? |
| Yukashii | najlepiej czysty |
| MG_BJ | Wiec odleglosc jest troche za duzo, a ludzie wokol troche zbyt liczni. Shi wpada na jakas bude, tanie pierscionki rozsypuja sie po ulicy. Ty z kolei niemalze zostajesz przejechany przez riksze. Rikszarz hamuje w ostatniej chwili, z budki wypadaja obaj jego pasazerowie. |
| Yukashii | “Taki lajf” Gonie drania |
| MG_BJ | Shi zniknal za pomnikiem Ellisona Onizuki, jednego z astronautow, ktorzy sto lat temu zgineli w katastrofie “Challengera”. Orientujesz sie po chwili, ze gwaltownie skrecil i boczna uliczke wybiegl z japonskiej dzielnicy. |
| Yukashii | Sprawdzam astral |
| MG_BJ | To nadal on. Ucieka na przelaj przez maly park. |
| Yukashii | Jesli go widze to strzelam |
| MG_BJ | Strzelasz, ale pudlujesz, Shi kuli sie, znika za jakimis krzakami. |
| Yukashii | “dupek” Biegiem |
| MG_BJ | Torba ciagle kolysze mu sie na ramieniu. Jestescie pod Capital Records Tower Wieza obstawiona jest dzwigami i platformami, trwa jakas zakrojona na szeroka skale przebudowe, kilka dni temu mignelo ci cos o tym w gazecie. Shi zwinnie wskoczyl na waskie metalowe schody i biegnie na gore. |
| Yukashii | “Zeby ci sie na leb spierdolilo!” Drugi strzal |
| MG_BJ | Pocisk rykoszetuje od metalowych barierek. Biegniesz za nim na gore? |
| Yukashii | Tak |
| MG_BJ | Biegniecie wokol Capitalu, na sama gore. http://www.djstickyboots.com/Capital%20Records1.JPG (Tylko niech wasza wyobraznia dorzuci dzwigi i platformy konstrukcyjne) Bieg jest wyczerpujacy, Shi pedzi prosto na dach. Po chwili rowniez tam jestes, mocno zdyszany. Nie widzisz go nigdzie. |
| Yukashii | “Kurwa mac, moje pluca” Astral? |
| MG_BJ | W takich chwilach przeklinasz samego siebie w dniu, w ktorym siegnales po pierwszego papierosa. Pobiegl chyba do nadbudowki, w ktorej znajduja sie wewnetrzne schody prowadzace z powrotem na dol. Tam ci migocze jego wzorzec. Co robisz? |
| Yukashii | Przekradam sie tam |
| MG_BJ | Jestes przy drzwiach, ale... Zmeczenie cie zmylilo. Shi wyskakuje zza rogu, kopie cie z obrotu w korpus. Ares wypada ci z dloni, polecial ku krawedzi dachu. Shi tez jest zdyszany. - Ale jestes chciwy, Bikaver. |
| Yukashii | C: CApital Records Probuje wstac albo lepiej podciac Shi |
| MG_BJ | Podcinasz go. Przewraca sie, torba spada mu z ramienia. Zawiniatko z Kormoranem polecialo kilka metrow dalej, po dachu. |
| Yukashii | Pierdole Kormorana Chce zatluc Shi |
| MG_BJ | Sczepiacie sie w walce. Ale Shi jest lepszy. Uderza cie kilka razy pod zebra, az tracisz dech. |
| Yukashii | - Yhhhhh Probuje uderzyc w jaja |
| MG_BJ | Podciaga cie pod scianem nadbudowki, lapie za wlosy, uderza glowa o sciane. - Marzylem o tym przez caly rok - syczy. Zlamal ci nos, krew i flegma prysnely na sciane. Wasze marynarki sa wymietoszone, ale twoja jest teraz zakrwawiona wokol klap. |
| Yukashii | Probuje sie uwolnic i zrobic mu krzywde |
| MG_BJ | Uderza cie jeszcze raz, tym razem skreciles glowe i sciane zatrzymal nie nos, a oczodol. - Co wtedy czules, Bikaver? - syczy Shi. - Byles z siebie dumny? |
| Yukashii | “Cudownie...” - Kiedy? |
| MG_BJ | Puszcza cie, padasz na ziemie, jakis drut rozdziera ci marynarke przy rekawie. - Pod tamtym mostem w Hamamatsu. |
| Yukashii | Probuje zyskac na czasie |
| MG_BJ | - Nie lubiles mnie, czy po prostu miales mnie gdzies? Shi odwraca sie i idzie ku Kormoranowi. |
| Yukashii | Gdzie jest bron |
| MG_BJ | Orientujesz sie, ze twoj Ares lezy zaledwie trzy metry dalej. |
| Yukashii | Biore aresa i strzelam |
| MG_BJ | - Bo ja, na poczatku, cie lubilem, Yukashii. - Jestem ciekawy, czy to samo powiedza k... Trafiasz go w plecy. Upada na ziemie, obok Kormorana. Jedziecie na lotnisko po moscie przez rzeke. Ty i Cantrell siedzicie na tylnym siedzeniu, prowadzi Yutaka, jakis mlodziak, rzekomy siostrzeniec Cantrella. Pojawiaja sie za wami dwie biale toyoty. Jedna probuje staranowac wasz samochod, z drugiej zostaje rozpoczety ostrzal. - Szlag, maja nas - jeczy Cantrell, wciska ci do dloni jakis pistolet maszynowy. Sam wychyla sie i strzela do ludzi Yakuzy. |
| Yukashii | - Droga wolna, taaa? Siegam po Aresa |
| MG_BJ | Trafilii Yutake, prosto w glowe, samochod zaczyna tanczyc po calym pasie. Shi przerywa strzelanie, prechyla sie przez siedzenie, lapie za kierownice, probuje zapanowac nad pojazdem. |
| Yukashii | Strzelam do przeciwnikow |
| MG_BJ | Celnie. Rozwaliles opony w jednej z toyot, spada z mostu, prosto do rzeki. Ale po chwili w wasz tyl wali z impetem druga toyota. Shi traci kontrole nad pojazdem, przebijacie barierke i spadacie na dol. Na szczescie byliscie juz blisko zjazdu, pod wami byla nie rzeka, a jej piaszczysty brzeg. Wasz samochod spadl na dach. |
| Yukashii | Probuje sie pozbierac |
| MG_BJ | Wyleciales z samochodu, spadles dziesiec metrow obok niego. Zaryles sie w piach, straciles przytomnosc. Podnosisz sie powoli, w reku nadal trzymasz Aresa. Shi lezy na brzuchu, ale powoli probuje sie odwrocic na plecy. |
| Yukashii | Probuje zorientowac sie w sytuacji |
| MG_BJ | Torba z Kormoranem jest obok niego. Po wargach, podbrodku, szyi, kolnierzyku, koszuli splywa ci krew z rozbitego nosa. Dach Capitol Records Tower. |
| Yukashii | - Przegiales Shi. |
| MG_BJ | Na dachu pojawiaja sie Nimue i Kattel. Ranny Arden zostal w tyle. |
| Nimue | - Chyba sie lekko spoznilismy. |
| MG_BJ | Shi przekreca sie na plecy. |
| Nimue | Patrze na Shi obojetnie. |
| Kattel | Podbiegam do Bikavera, staje dwa metry w bok od niego. |
| MG_BJ | Twoja kula przeszla na wylot. |
| Nimue | Podchodze. |
| MG_BJ | - Mmmhh... Chyba wygrales - Cantrell usmiecha sie krzywo. |
| Yukashii | - Na to wyglada |
| MG_BJ | - Ale czy to ci czegos nie przypomina...? Mam uczucie malego deja vu. |
| Yukashii | - Chcesz mi odswiezyc pamiec? |
| MG_BJ | Kormoran lezy poltora metra od niego. Shi wyciaga ramie, ale nie jest w stanie dosiegnac, brakuje mu ze 40 centymetrow. |
| Kattel | C (Arden): Mozesz sprawdzic, do kogo wysylal te ostatnia wiadomosc z hotelu? Ide po Kormorana i zabieram go. |
| ArdenE | C: Jezeli poszlo dobrze, to do nikogo |
| MG_BJ | - Ech, Yu, Yu. |
| ArdenE | Doczlapuje sie do reszty |
| MG_BJ | - Wolisz sie nie ujawniac przy swoich nowych kumplach - pokazuje na Kattela i Nimue glowa. Arden: Wspiales sie wreszcie na dach. |
| Yukashii | - Jak widzisz nie nalegam, zeby odeszli - Mozesz mowic wszystko |
| Kattel | [Zeby zostali? |
| ArdenE | Podchodze, biore commlink shi |
| MG_BJ | - Nie mam takiej gladkie gadki jak... jak ty. - Mmmmh... - kaluza krwi pod plecami Cantrella powieksza sie. |
| Kattel | Oddaje Kormorana Yukashiiemu. |
| Yukashii | - Za to masz malo czasu |
| Nimue | Patrze na Shi. |
| MG_BJ | Cantrell odrzuca pole marynarki na bok. |
| Yukashii | - Wykorzystaj go madrze |
| Nimue | Mam dziwny wzrok. |
| MG_BJ | W wewnetrznej kieszeni widzicie rekojesc pistoletu. Shi siega po niego powoli, sprawia mu to bol. |
| Yukashii | Strzelam |
| MG_BJ | Shi nieruchomieje z przestrzelona klatka piersiowa. |
| Yukashii | - Tyle - Czas posprzatac |
| MG_BJ |
Powoli podnosisz sie, zamroczony upadkiem. O brzeg lagodnie rozbijaja sie fale rzeki. |
| Yukashii | Rozgladam sie |
| MG_BJ | Wasz samochod lezy przewrocony na dach, kilka metrow dalej. Pomiedzy nim a toba widzisz znajoma torbe. Swoja torbe. Wiesz, ze w srodku jest Kormoran. I bilety do Moskwy. |
| Yukashii | Duzo czasu minelo? |
| MG_BJ | Jedna z bialych toyot zjezdza z mostu, probuje skrecic w wasza strone, ale utknela na podjezdzie wsrod samochodow. Nie, najwyzej dwie-trzy minuty. |
| Yukashii | Gdzie jest Shi? |
| MG_BJ | Chyba w samochodzie. Nie widzisz go stad, stoisz nadal w tym samym miejscu, gdzie upadles. |
| Yukashii | Zagladam tam, co z nim? |
| MG_BJ | Shi jest nieprzytomny, ma rozbite czolo, lezy zaplatany w pasy. Biala toyota Yakuzy wydostala sie spomiedzy samochodow i jedzie wolno w ta strone. |
| Yukashii | Probuje go obudzic |
| MG_BJ | Klepiesz go po policzku, ale nie otwiera oczu. Nie mozesz porzadnie siegnac reka i sprawdzic tetna, bo droge blokuje ci zlamane wpol siedzenie. |
| Yukashii | - Nie mamy czasu... Odwracam sie, biore torbe i uciekam |
| MG_BJ | Yukashii ucieka wzdluz rzeki, toyota jedzie ku przewroconemu samochodowi. Wargi Cantrella sie poruszaja. - Bikaver, pomoz mi... Ale ty tego nie slyszysz. Cala wasza czworka jest na lotnisku w Los Angeles, na wielkim LAX-ie. Juz po odprawie paszportowo-celnej. Kormoran, zamaskowany silnym zajeciem iluzyjnym, spoczywa w torbie Yukashiiego. Yukashii ma obandazowany nos i zszyta warge, nie wyglada teraz zbyt charyzmatycznie. Wasz samolot do Paryza odlatuje za kwadrans, zaraz bedziecie wchodzili na poklad. |
| Nimue | “Na ciebie tez moge rzucic iluzje” |
| ArdenE | - Rozpoczynamy mozna rzec nowe zycie - Blech, jakie to wzruszajace |
| Nimue | - Na starym smietniku. |
| Yukashii | - Bez patosu prosze |
| ArdenE | - Tia mnie tez to mdli |
| Nimue | Wygladam na spieta. |
| Kattel | “Nowe?”. |
| Yukashii | - Czeka nas mnostwo roboty |
| Nimue | - Obysmy przy okazji nie rozwalili Paryza. |
| ArdenE | - Wracamy do normalnej kuchni |
| Yukashii | - W rozwalaniu mamy juz wprawe |
| Kattel | - Mozna by pomyslec, ze to polubiles — mowie, nie patrzac na niego. |
| Nimue | - Bez Cade’a to nie to samo. |
| ArdenE | - Fakt |
| Yukashii | - Po prostu szybko sie przyzwyczjam |
| Kattel | - Szczesliwy z ciebie czlowiek, Yukashii. |
| MG_BJ | Napis na monitorze sie zmienia. Czas wchodzic na poklad. |
| Yukashii | - Nie narzekam |
| ArdenE | - Pare godzin nudnego lotu przed nami |
| Kattel | - Chodzmy juz. |
| MG_BJ | Razem z innymi pasazerami wasza czworka wedruje szklanym tunelem do wejscia do samolotu. Nie jestescie w stanie zauwazyc niewysokiego mezczyzny o orientalnych rysach, ktory stal pietro wyzej w galerii widokowej dla odprowadzajacych i do samego konca nie spuszczal z was wzroku, a nastepnie wyjal commlink i wyslal krotka wiadomosc tekstowa pod miejscowy numer. Potem ruszyl spokojnym krokiem ku wyjscia, wmieszal sie w tlum. Nikt nie zwrocil uwagi na kawalki tatuazy wystajace zza rekawow i kolnierza. Stewardessa pokazuje wam wasze miejsca w przestronnej kabinie. Zapinacie pasy, Concorde koluje po plycie lotniska. Cialo Shi Cantrella stygnie w miejscowej kostnicy. Jego droga skrzyzowala sie po raz ostatni z droga Bikavera. Wasz Concorde rozpedza sie na glownym pasie startowym LAX-u. Zaklecie inercyjne redukuje do minimum wstrzasy i przeciazenie, by zapewnic maksimum wygody pasazerom. Concorde wzbija sie w rozgwiezdzona noc. Za niecale szesc godzin bedzie u celu. |