Rozmowa Kattela z Securialem
Część transmisji 21/10101


MG_BJ - Szybko, panie Kattel, szybko.
Kattel Spiesznie podazam za nim.
MG_BJ - On chce sie widziec tylko z panem.
Doktor prowadzi cie korytarzem.
Kattel - Mnie tez sie spieszy. Bardzo nawet.
MG_BJ - Nigdy nie widzialem... Czegos podobnego...
Kattel Prawie biegne.
MG_BJ Wpadasz do pokoju.
Kattel - Dlaczego tylko ze mna?
Urywam.
MG_BJ - Nie wiem!
Kattel Omiatam wzrokiem cala sale i zaraz potem skupiam wzrok na Ardenie.
Podchodze do niego, zanim jeszcze dokladnie sie mu przyjrzalem.
MG_BJ Arden jest przytomny.
W pozycji polsiedzacej.
Spoglada na ciebie polprzytomnymi oczami.
To nie sa oczy Ardena.
Jego wzrok jest inny... obcy.
Kattel - O co chodzi?! - pytam, odruchowo dosc ostro.
MG_BJ - Bobby - mowi glosem twojego ojca.
Kattel Wyciagam katane.
[Lekarz jest tutaj?
MG_BJ [Nie, jestes sam w pokoju.
Kattel Przymykam drzwi.
MG_BJ - Bobby.
Kattel - Co sie stalo? - pytam juz ciszej i lagodniej.
- Kim jestes?
MG_BJ - On nie rozumie - mowi cichym, lekkim ochryplym glosem.
Kattel - Musze za chwile odjezdzac. Moj przyjaciel... zginie, jesli nie wroce.
MG_BJ - Minelo tyle czasu, a on nadal nie potrafi dostrzec, nadal nie potrafi zrozumiec.
Kattel - Czego? Szybciej, prosze.
- Nie jestes moim ojcem, prawda?
MG_BJ Chwila milczenia.
- ON nadejdzie ponownie. Juz bardzo niedlugo.
Kattel Katane trzymam scisnieta w dloni.
- Milford?
MG_BJ - Ale oni o tym wiedza i zrobia wszystko.
Kattel - Co mamy zrobic? Co JA mam zrobic?
- Bez zagadek, prosze.
MG_BJ - Zrobia wszystko, by powstrzymac jego powtorne narodziny.
Kattel - Arden nadejdzie?
MG_BJ - Pragna, by ciemnosc spowila swiat.
Kattel - Bez zagadek!
MG_BJ - Musisz im przeszkodzic.
- W decydujacej chwili... bedziesz wiedzial.
Kattel - Ale co mam zrobic?
MG_BJ - W decydujacej chwili staniesz sie jezyczkiem u wagi.
- Jezeli nie zabraknie ci wiary. I odwagi.
Kattel - Dlaczego nie powiesz mi o tym teraz?
MG_BJ - W przeciwnym razie wszystko stracone.
Kattel Milkne na chwile.
- Czy Bog istnieje?
Pytanie bez sensu.
MG_BJ - Nie daj sie im zwiesc. Uratuj go. Powstrzymaj ich.
Kattel Ale moze wcale nie.
MG_BJ - Nie daj sie im zwiesc. Uratuj go, gdy staniesz u kresu.
- Posluchaj. Zapamietaj.
- Zlo bierze sie stad, ze oni mysla, iz przebywaja w swietle.
Kattel - Odpowiedz mi chociaz na to jedno pytanie, duchu.
MG_BJ Arden opada na lozko. Zamyka oczy.
Kattel - Kto?!
Podchodze i chwytam go za reke.
- Kto?!
MG_BJ Cichutki szept.
- Bedziesz... wiedzial.
Oddech sie uspokaja.
Kattel - Czy to wszystko, co masz mi do powiedzenia?
MG_BJ Cisza.
Kattel Jestem wzburzony. Sam probuje uspokoic oddech, ale na darmo.
EKG. Zyje?
MG_BJ Tak.
Wolny puls, niskie cisnienie, ale zyje.
Kattel - Zegnaj zatem. I oby... do zobaczenia.
Odchodze do drzwi, chowajac katane.
MG_BJ Cisza.
Kattel Otwieram drzwi.
Stoje przez trzy sekundy w progu.
Wychodze do korytarza.
Zamykam drzwi i biegne do samochodu.