| MG_BJ | Przez Nowy Orlean z duza predkoscia jada trzy nieoznakowane, czarne pancerne furgony marki Dodge Nuster. Podazaja General Meyer Avenue na polnocny-zachod, wzdluz Mississippi. W pierwszej siedza Yukashii i Arden. W drugiej Nimue. W trzeciej Cade. Wszyscy sa skuci kajdankami i ekranowani magia. Obserwuja ich czujne oczy kamer. Na glowie Cade’a zamontowano kilka elektrod, co minute ogluszaja go trzystuwoltowym impulsem elektrycznym. Furgony skrecaja na poludnie, przecinaja Algiers, kieruja sie w strone mostu. Mijaja podworze kawiarni “Hemingway”. Dwojka starych orkow odrywa oczy od szachownicy, przyglada sie samochodom. Wewnatrz kawiarni bez emocji przygrywa jamjazz. Orkowie po chwili powracaja do przerwanej partii szachow. Niemal natychmiast zapominaja o furgonach. To efekt zakletej aury otaczajacej konwoj. Pojazdy przejezdzaja przez rzeke po Crescent Bridge, zanurzaja sie w srodmiescie, GPS kieruje je w strone anonimowego, szesciopietrowego budynku. Samochody zatrzymuja sie na betonowym zjezdzie. Dokonuje sie autoryzacja. Ciezka brama garazu otwiera sie bezszelestnie. Furgony znikaja po drugiej stronie, polkniete przez milczaca budowle. * * * W niewielkim, jasno oswietlonym pomieszczeniu, silne zaklecie kinetyczne unieruchamia Nimue na krzesle, a takze ja knebluje. Szczuply, skosnooki mezczyzna wyjmuje skalpel, dokonuje precyzyjnego naciecia na karku, umieszcza przy rdzeniu kregowym polcentymetrowy implant. Przytyka kauteryzator, tysiac stopni Celsjusza scala w ulamku sekundy rozcieta skore. Operacja nie zajela nawet trzech minut. W tym samym czasie identycznemu zabiegowi poddawani sa Yukashii, Arden i Cade. * * * Cade jedzie w pozycji pionowej przez korytarz, przytroczony grubymi, skorzanymi pasami do stalowego wozka. Nie moze nawet ruszac glowa, poniewaz dolna polowe twarzy zakrywa mu sztywna, polimerowa maska z zakratowanym otworem na usta. Grube bolce przytwierdzaja ja do zaglowka. Do skroni Cade’a nadal przymocowane sa elektrody. Choc juz nie porazaja go pradem co minute, nadal gotowe sa do natychmiastowego zadzialania. Mezczyzna pchajacy wozek zatrzymuje sie przed drzwiami z numerem 10. Drzwi otwieraja sie automatycznie. W srodku, za dlugim stolem, na krzeslach siedza Yukashii, Arden i Nimue. Skuci kajdankami, lecz wolni od wplywu magii kinetycznej. Obserwuja ich cztery szerokokatne kamery, nastepczynie weneckiego lustra. Cade zostaje ustawiony obok pozostalych, mezczyzna wychodzi i zostawia was samych. Siedzicie nieruchomo i w milczeniu za stolem. [ Rozumiem, ze to umyslne milczenie? |
| Cade_ | [ a o czym tu gadac... |
| Yukashii | [nic nie powiem bez adwokata |
| MG_BJ | Drzwi otwieraja sie. Do srodka wchodzi dwoch mlodych mezczyzn. |
| Cade_ | [ jestes terrorysta - nie wiem czy ci przysluguje |
| MG_BJ | Pierwszy ubrany jest w obcisla, granatowa koszule i czarne spodnie. Podwiniete rekawy odslaniaja skomplikowany, soczyscie kolorowy tatuaz pokrywajacy przedramiona i siegajacy az nadgarstkow. Fragment tatuazu widnieje rowniez na szyi, wylania sie zza poluzowanego kolnierza, co kaze przypuszczac, ze wytatuowany jest caly tors nieznajomego. W dwoch kaburach na szerokich szelkach tkwia pistolety. Mezczyzna wyglada na okolo trzydziesci lat, ma krotki zarost, swidrujace spojrzenie. [ http://www.free4up.com/ ShowImage.aspx?fn=103232026150202.JPG ] Jego towarzysz jest zdecydowanie mlodszy, niedbale ubrany, w szara bluze i dzinsy, lekko potargany. Nie ma przy sobie widocznej broni. [ http://www.free4up.com/ ShowImage.aspx?fn=171069246218189.jpg ] Siada na krzesle w rogu, za wami, pierwszy natomiast staje naprzeciwko was. |
| Pierwszy | Przez chwile stoje w miejscu, przypatrujac sie kazdemu po kolei. |
| Drugi | Przygladam im sie beznamietnie. |
| Pierwszy | Z twarzy nie znika delikatny usmiech. Odwracam sie i - drapiac sie w glowe - zaczynam chodzic w te i z powrotem. Zaraz potem znowu przystaje naprzeciwko. blyskawicznie, silnym pchnieciem noga, odpycham od siebie stol, ktory slizga sie po podlodze, uderzajac i przyciskajac do sciany siedzacych za nim podejrzanych. Niektorym z nich zabraklo tchu na krotka chwile. |
| Yukashii | Zachowuje stoicki spokoj |
| Pierwszy | Momentalnie, zwinnym ruchem wskakuje na blat. |
| ArdenE | Patrze na obydwu z zaciekawieniem |
| Pierwszy | Kucajac, gwaltownie wyciagam z kabury pistolety. |
| Drugi | Splatam rece na piersi. Z duzym spokojem. |
| Pierwszy | Obie lufy przystawiam do glowy elfki. Zaciskam zeby. |
| Nimue | Unosze wzrok, jakby nagle mnie zainteresowal Patrze sie na niego beznamietnie. |
| ArdenE | Lekki blysk w oku. Nic wiecej |
| Pierwszy | - Dobrze sie, chujki, bawiliscie w “Antiodotum”?! - krzycze. - No, co jest?! |
| Cade_ | ziewam |
| ArdenE | - Czy ogladal pan chociaz jakies filmy z przesluchan? |
| Pierwszy | - Pan nie oglada filmow. - mowie, wciaz przystawiajac lufy do glowy podejrzanej. |
| ArdenE | “Ale inteligentna odpowiedz...” |
| Nimue | Nawet sie nie poruszam. Patrze przed siebie bezosobowym wzrokiem. Rownie dobrze moge byc przerazona jak i znudzona. |
| Pierwszy | Chowam jeden pistolet, wyjmuje maly pilot z kieszeni koszuli. Naciskam jeden z guzikow. |
| MG_BJ | Cade zaczyna trzepotac sie jak ryba w sieci. Poraza go prad, dwie sekundy, piec sekund, dziesiec sekund. |
| Pierwszy | Stop. |
| MG_BJ | Po chwili nieruchomieje, z piana na ustach. Mija minuta, dopiero wtedy odzyskuje przytomnosc, porusza lekko glowa. |
| Pierwszy | - W porz¹dku, pañstwo niczym - nas - chuju - nie - zaskoczycz... Usmiecham sie, prostuje na blacie i chowam pistolet. - Po co wam ten zamach w dyskotece? - Nie bylo fajniejszych miejsc? |
| Yukashii | - Obawiam sie, ze zamachy to nie nasza specjalnosc |
| Pierwszy | - Faktycznie, mozna bylo wybrac cos lepszego. Zeskakuje ze stolu, znowu staje naprzeciwko, rece opieram o blat. |
| Cade_ | - Zadasz w koncu jakies sensowne pytanie czy bedziesz odstawial ten cyrk ? |
| Yukashii | - Zatem nam ten zamach byl na chuj, ze uzyje panskiego sformulowania, a co wiecej przeszkodzil nam w interesach |
| Pierwszy | - Dziewczyny, o ktorej konczy sie to przedstawienie? - Tak, elfie? Chcesz mi cos przez to powiedziec? |
| Yukashii | - Ze zlapaliscie co prawda brzydkich drani, ale zaden z nich nie ma na koncie zamachu |
| Pierwszy | - A co ma? |
| Yukashii | - Nuyeny |
| Pierwszy | - Mam czas. |
| Yukashii | - My chyba tez, nie? - Chyba, ze juz mozemy isc |
| Drugi | Pochylam sie troche, opieram prawy policzek na piesci, dalej patrze na cala scene. |
| Pierwszy | - Nie, nie. Wy juz nigdzie nie pojdziecie. |
| Yukashii | - Moge wiedziec na jakiej podstawie wytoczono przeciw mnie tak haniebny zarzut? - ZAjmuje sie ekonomia, nie bombami |
| Pierwszy | - Pewnie! - mowiac to, wyswietlam fragment nagrania na przeciwleglej scianie. |
| MG_BJ | Uruchamia sie ukryty w scianie projektor holograficzny. Widac waski korytarz, Cade’a wpadajacego do jakiegos pomieszczenia. |
| Nimue | Przygladam sie temu z lekkim, ironicznym usmiechem. |
| MG_BJ | Obok stoi nieznany mezczyzna. Wyglada, jakby pilnowal tylow. |
| Drugi | Patrze na nich, nie na film. |
| ArdenE | Patrze na drugiego. |
| MG_BJ | Strzelanina, na sciany pryska krew. Ze schodow zbiega jakis mezczyzna. Mowi cos do tego nieznanego, tamten odwraca sie. W tym momencie z pomieszczenia wylania sie Cade’a, unosi bron. Tamten, ktory zbiegl ze schodow, wyjmuje pistolet, zaczyna strzelac. Po chwili wszyscy sie rozbiegaja, zaden z tej trojki nie zostal ranny. Widac, ze Cade wyniosl stamtad jakas walizke. Koniec nagrania. Potem nastepne ujecie. Widac, jak czterech mezczyzn biegnie jakims korytarzem ku drzwiom. Daje sie rozpoznac Cade’a, Ardena i Wighta. Oraz ten czwarty. |
| Drugi | Spokojnie spogladam Ardenowi w oczy. |
| MG_BJ | Wight forsuje zamek przy drzwiach, cala czworka wybiega na zewnatrz. Koniec nagrania, hologram wylacza sie. |
| ArdenE | odwzajemniam spojrzenie |
| Cade_ | - I gdzie ten zamach ? |
| Yukashii | - Na nagraniu ze wszystki zebranych tu osob nie widze ani siebie, ani tej uroczej damy |
| Pierwszy | - I...? |
| Yukashii | - Zatem przetrzymywanie nas dwoje jest conajmniej naduzyciem |
| Nimue | “Napisz skarge do jego przelozonego” |
| Pierwszy | - Wlasnie. Conajmniej. |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie. |
| MG_BJ | Arden: Nie wytrzymujesz spojrzenia tego drugiego. Spuszczasz wzrok. |
| Cade_ | - I co? - W ktorym miejscu widac ze to my wysadzilismy Antidotum - ? |
| Pierwszy | - Wiesz, jak to dziala, twardzielu? |
| Cade_ | - Moze mi wytlumaczysz ? |
| Drugi | Patrze teraz na Pierwszego. |
| Pierwszy | - Dobra. - rzucam. |
| Nimue | “Cade najwyrazniej lubi prad.” |
| Cade_ | [ jakos musze ladowac ta diode |
| Pierwszy | - Mamy zamach, mamy nagranie, mamy twarze. I wszyscy jestesmy zadowoleni. |
| Cade_ | - To po chuja z nami gadasz ? |
| Nimue | Unosze wzrok - Skoro masz, co trzeba, to czemu jeszcze zyjemy? |
| Pierwszy | - Bo was polubilem. - usmiecham sie lekko. |
| Cade_ | - zdejmij ze mnie elektrody to cie usciskam |
| Pierwszy | - Pozniej, sloneczko. |
| ArdenE | - Doprawdy, wzruszajaca scena. A o co tak na prawde chodzi? |
| Cade_ | - Bede czekal z niecierpliwoscia |
| Pierwszy | - Jestescie udupieni, to prawda. - Mamy was na tasmie, to prawda. - I... daliscie sie nabrac. To tez cholerna prawda. |
| Yukashii | - Ale macie dla nas propozycje nie - do - od - rzu - ce - nia? |
| ArdenE | - Powiedz mi cos, czego nie wiem... |
| Pierwszy | - Zartowalem. Widze, ze jednak nie macie poczucia humoru. |
| Cade_ | - Ciezko sie smiac z kagancem na twarzy |
| Pierwszy | - Stajecie sie za to coraz bardziej rozmowni. - mowie i odsuwam od nich stol. |
| Drugi | Opieram sie wygodniej na krzesle, zakladam rece za glowe. |
| Pierwszy | - Szkoda, ze nie ma z wami Milforda. |
| Drugi | Podnosze wzrok.\ Sufit jest bardzo interesujacy. |
| Pierwszy | - Jak na razie. - Oczywiscie, ze mam propozycje. W kazdym dobrym przesluchaniu padaja ze dwie, trzy. |
| Yukashii | -Placa wam od godziny? Do rzeczy, prosze |
| Pierwszy | - Umiecie grac w skojarzenia? |
| ArdenE | - Z tym, ze ciezko temu przesluchaniu nadac przymiotnik “dobre”. |
| Pierwszy | - Dzieci Gorszego Boga. - To haslo startowe. |
| Nimue | Unosze wzrok. Rowniez zaczyna mnie zaciekawiac sufit. |
| Pierwszy | - Z czyms sie wam kojarzy, kochani? |
| Yukashii | - Jezu, jednak od godziny... |
| Drugi | Zadrgaly mi kaciki warg. |
| Pierwszy | - Musze jakos zarabiac. Okej, jednak bedzie lekcja historii. |
| Drugi | Mysle, ze Pierwszy tego nie widzi. Ale tylko zadrgaly. |
| Pierwszy | - Dzieci Gorszego Boga to odrodzony Kosciol Gorszego Boga. - Kosciol byl niewielka sekta, powstala w 2062. |
| ArdenE | Wykazuje udawane zainteresowanie |
| Pierwszy | - Wyznawcy glosili wiare w Uwiezionego Demona, ktory “wykluje sie ze stalowego jaja” i zrobi tak, ze swiat sie odrodzi. W “niewidzialnym ogniu”. - I w przeciagu dekady. |
| Cade_ | - Ze zblizajaca sie Magburza wychodzi ze mieli racje |
| Pierwszy | - Zalozycielem sekty byl Chryzantaris, elf greckiego pochodzenia, z 2038, o ktorym nic wiecej nie wiadomo. - I John H. Regredoz, “Regeriusz”. - mowiac to, wyswietlam holograficzna fotografie Regeriusza. Na scianie pojawia sie chuda twarz pokryta sina szczecina zarostu z oczami o intensywnym, przeszywajacym na wskros spojrzeniu.” |
| MG_BJ | Otwieraja sie drzwi. Do srodka zostaje wprowadzony Milford, w kajdankach. |
| Pierwszy | Przerywam. |
| MG_BJ | Eskortujaca go para — mezczyzna i kobieta — sadowia go na ostatnim wolnym krzesle w pokoju i przysuwaja do stolu. Skinienie glowy w kierunku Pierwszego. Wychodza, zamykaja drzwi za soba. |
| Drugi | Sufit stop. |
| Pierwszy | - Witamy, zapraszamy do lawki. - zerkam w strone Milforda. |
| MG_BJ | Milford: Obok ciebie siedza Yukashii, Nimue i Arden, wszyscy w kajdankach. Po drugiej stronie Cade, przytroczony skorzanymi pasami do stojacego wozka, z maska na twarzy. Naprzeciwko mezczyzna w granatowej koszuli, z dwoma pistoletami, na przedramionach i szyi ma tatuaz. W kacie siedzi drugi mezczyzna, nieuzbrojony. |
| Pierwszy | - Skonczylismy na ogladaniu mordy Regeriusza, tak? - mowie glosno. |
| Milford_Cubicle | - Czesc, przyszedlem was uwolnic. |
| Drugi | Znowu drgaja kaciki warg. Troszke mocniej. |
| ArdenE | - Cudna robota. |
| Nimue | Usmiecham sie. - Nie trzeba bylo. |
| Pierwszy | - Wrocmy zatem do Kosciola. Nigdy nie mial rzeszy wyznawcow, ale nie mogl narzekac na wsparcie finansowe i moralne wplywowych jebancow z Chicago. - A w 2067 roku wybudowal nowoczesny, niezle chroniony osrodek, nad jeziorkiem Michigan. Zdjecie Regeriusza znika ze sciany, zastepuje go fragment reportazu. Ogolny rzut na budynki, nastêpnie migawki z uroczystosci jego otwarcia. Chwilê póŸniej pojawia sie fragment wypowiedzi rzecznika Kosciola Gorszego Boga, Hedge’a Urke: “Chodzi nam przede wszystkim o poszukiwanie drogi psychicznej odnowy przy uzyciu najnowszych osiagniec technologicznych, ktore Uwieziony Demon wskazuje jako jedno z Czterech Dobr”. - W 2069 okazalo sie, ze w uroczym kurorcie nad brzegiem jeziora prowadzone sa nielegalne badania biochemiczne. Przeprowadzilismy szturm. - Szczegoly nie sa wazne, nie obylo sie bez rannych ciotek, tamci mieli tez czarodziejow. |
| Milford_Cubicle | (szeptem) - Znaczy, oni wiedza, ze my nie mamy z nimi nic wspolnego? |
| Pierwszy | - Po tym wszystkim aresztowalismy Regredoza. - naciskam na pilota. “Oooch! A... aaach! O tak, tak, taaak... Mocniej! Rznijcie mnie!!!” Na scianie pojawia sie kucajaca kobieta odbywajaca stosunek z trzema duzymi, zarosnietymi orkami. Jeden zatacza pejczem kolo w powietrzu... - Kurwa! Kattel, przypomnij mi, zebym pojechal po premii Morgensternowi. Albo dal mu w morde. |
| Kattel | Krzywie sie. |
| Pierwszy | Klik, klik. |
| Kattel | Kiwam glowa. |
| Pierwszy | Sredniej jakosci nagranie ukazuje moment aresztowania Regredoza w jego wlasnym pokoju goscinnym. Mezczyzna zostaje rzucony na marmurowa posadzke i obezwladniony przez kilku ubranych na czarno komandosow. Lezac na ziemi, z twarza przycisnieta do podlogi, rzuca tylko ochrypnietym glosem: “I tak nic na mnie nie macie”. - Skurwysyn wyszedl z pierdla na poczatku 2071. Potem bylo cicho. - Dzieci Gorszego Boga zeszly do podziemia, teraz zabawiaja sie juz pelna para. Sa terrorystami i maja szczytny cel. - MagBurza ma byc “magnetycznym oczyszczeniem”, cos w klimatach biblijnej apokalipsy. A swiat nalezy przygotowac do niej ogniem. |
| Nimue | “Technologiczne oczyszczenie” |
| Pierwszy | - Czyli wypierdolic jak najwiecej, jak najszybciej, w powietrze. |
| Milford_Cubicle | “Kolejni zbawcy - tym razem stroze prawa i sprawiedliwosci. Pies ich lizal!” |
| Pierwszy | - Jakies pytania, chlopaki i dziewczyno? - usmiecham sie i spogladam po zebranych za stolem. |
| ArdenE | - Tak, to byl naprawde fachowy wyklad. A co ma wspolnego z glownym tematem? |
| Yukashii | - Nasza rola? |
| Milford_Cubicle | - Znaczy teraz mamy wypierdolic w powietrze sekciarzy, a moze znowu uratujemy dupe? |
| Pierwszy | - Arden, dostajesz dwoje za sluchanie ze zrozumieniem. - Milford, prosze, nie bluzgaj. |
| Nimue | “Ciekawe jak znowu siê udupimy.” |
| Pierwszy | - Dzieciom Gorszego Boga przewodzi Regredoz-Regeriusz. |
| Nimue | “I co mamy go schwytac czy sprzatnac?” |
| Pierwszy | - Sekta jest dzisiaj niewielka. To ledwo jakichœ dwudziestu desperatow. |
| Milford_Cubicle | “Zapewne uprowadzic...” |
| Pierwszy | - Jest jednak cos, przez co od dluzszego czasu nie smakuja mi zadne obiady. |
| ArdenE | - Jakos po panu tego nie widac. |
| Nimue | “Klopoty z prostata?” |
| Pierwszy | - Gdyby nie ten twoj glosik, nie poznalbym, ze jestes elfem. Siedz cicho i sluchaj. |
| ArdenE | Parskam cichym, krotkim smiechem. |
| Pierwszy | - Dzieciaki maja cos, czym nie powinny sie bawic. - Taktyczna glowice wodorowa typu Vortex. - Jedna megatona. |
| ArdenE | - Ladnie. |
| Milford_Cubicle | - Niewiele - Robia tyle zamieszania, ze myslalem, ze maja cos czym mozna wysadzic cale miasto |
| Pierwszy | - Bomba jest w stanie zrownac z ziemia cale jebane miasto, a jej “taktycznosc” polega na tym, ze nie wydziela duzo promieniowania. |
| Milford_Cubicle | - Aha. |
| Pierwszy | - Oto “stalowe jajo”, z ktorego ma sie wykluc “Uwieziony Demon”. |
| Milford_Cubicle | - No to trzeba zrobic troche zamieszania. |
| ArdenE | - Wiele do oczyszczenia przez Magburze nie zostanie. |
| Pierwszy | - Zaskakujesz mnie swoja blyskotliwoscia. |
| ArdenE | - Och. Musze czyms ta dwoje nadrobic, nie? |
| Pierwszy | - Kazdy, kto nie nazywa sie Enoch Arden, pewnie domysla sie, ze bomba ma zostac zdetonowana w Nowym Orleanie. |
| Milford_Cubicle | - Cholera! Wytropiliscie mnie w moim lesie tymi tresowanymi lesnymi sukami, a nie mozecie znalezc sekty? |
| Pierwszy | - Uf! - Kattel? - odwracam sie w jego strone. |
| Kattel | Kiwam glowa, wstaje. |
| Nimue | Przygladam sie Kattelowi. |
| Kattel | Wyciagam cos z kieszeni. Maly pilot. Naciskam przycisk. |
| Milford_Cubicle | - Co? Jednak znalezliscie? |
| MG_BJ | Slyszycie glosne klikniecia. Otworzyly sie zamki wszystkich waszych kajdanek. Tylko Cade jest dalej skrepowany tak jak byl. |
| Cade_ | [ |
| ArdenE | Rozmasowuje nadgarstki |
| Milford_Cubicle | Drapie sie po glowie. |
| Yukashii | - Jak milo... |
| Kattel | Podchodze blizej i opieram sie o sciane z zalozonymi rekami. |
| Pierwszy | - Milford, sekte obserwujemy od dawna. |
| Nimue | Wyginam nadgarstki. Slychac irytujacy chrzest kosci. |
| Kattel | Przygladam sie im wszystkim jeszcze raz. |
| Milford_Cubicle | - A bo wiecie, mamy z nimi umowione spotkanie. |
| Kattel | Zatrzymuje na chwile wzrok na elfce. Pewnie przez ten chrzest. |
| Pierwszy | - Nie udalo nam sie jej jak na razie zinfiltrowac w wystarczajacym stopniu. I nie mamy pojecia, gdzie przechowuja bombe. I gdzie dokladnie chca ja detonowac. |
| Nimue | Unosze wzrok, patrze na niego. |
| Pierwszy | - Wiecej “i” juz nie bedzie. |
| Milford_Cubicle | - Pewnie wiecie... ale mysle ze mozemy sie dogadac. |
| Pierwszy | - Wiem, Milford. |
| Nimue | Po chwili na mojej twarzy pojawia sie grymas lekcewarzenia i znowu patrze gdzie indziej. |
| ArdenE | Wzdycham gleboko i chowam twarz w dloniach |
| Milford_Cubicle | - Wydaje mi sie, ze im sie wydaje, ze juz mnie zwerbowali. |
| Pierwszy | - Struktury sekty sa zwarte i bardzo lojalne, nie sposob wcisnac w nia zadnej wtyczki. Te male chuje sa niezwykle ostrozne. |
| Yukashii | “Genialnie” |
| Kattel | Spojrzenie tym razem na Milforda. |
| ArdenE | “Milford, jestes zajebisty...” |
| Kattel | Pierwszy odcien zaciekawienia. |
| Milford_Cubicle | - Fakt, troche ze mnie tez desperat i psychol, no ale bez przesady. Usmiecham sie szeroko. Patrze na Ardena. |
| Nimue | - Troche... |
| Pierwszy | - Zaraz do tego dojdziemy. |
| ArdenE | - Tak troszeczke.... |
| Milford_Cubicle | (szeptem) - Czy powiedzialem cos zlego? |
| ArdenE | podnosze glowe. |
| Pierwszy | - Bo ja moge uderzyc brutalnie i aresztowac ich wszystkich. |
| ArdenE | - Nie, skadze... - rowniez szeptem |
| Pierwszy | - Tylko nie moge ryzykowac. |
| ArdenE | Patrze pytajaco na Nimue |
| Pierwszy | - Przeciez moze istniec jakas uspiona cipa, ktora, jak cos sie spierdoli, wykona Ostatni Rozkaz. |
| Milford_Cubicle | - Arden, przeciez chyba nie chcesz, zeby wypierdolilo cale miasto, prawda? |
| Pierwszy | - Macie pojawic sie na barce “Redemption”, dac sie zwerbowac, a potem zrobic kurewsko wiele, by zlokalizowac bombe przed MagBurza. |
| Nimue | Unosze wzrok po czym wzruszam ramionami. |
| Milford_Cubicle | - Nie widze powodow, aby nie wspolpracowac z tymi milymi panami. |
| ArdenE | - Jakbysmy mieli wybor... |
| Nimue | - Wlasnie. |
| Milford_Cubicle | - No to sie nie obrazaj, malenki. |
| Pierwszy | - Arden, nie cwaniakuj. Stawka jest zycie setek tysiecy mieszkancow naszego miasta. |
| ArdenE | - A co do miasta: watpie, ze po wybuchu bedzie wygladac gorzej niz teraz - Czlowieku. - Spojrz na mnie. Jak sadzisz, jak bardzo mnie to obchodzi? |
| Pierwszy | - Wiem, ze wolalbys byc na miejscu tych orkow. |
| ArdenE | - Przyznaje, ze to byla jedyna zywsza czesc tego przesluchania... - ... ale ona nie byla w moim typie. |
| Yukashii | - Wolales tego orka z lewej? |
| Pierwszy | - Jezeli Dzieci beda was chcieli poddac probom na “wiernosc”, poddacie sie im. Pewnie was nie obrzezaja, ale... |
| Kattel | Kiwam glowa. |
| Pierwszy | - Zreszta, Arden, ciebie nie powinno to juz dotyczyc. |
| Nimue | - Tak? |
| Kattel | Znowu drgniecie warg. Tym razem Pierwszy juz musial to dostrzec. |
| Milford_Cubicle | - A nie boicie sie, ze bedziemy rzeczywiscie chcieli wysadzic to miasto? |
| Pierwszy | - Jezeli chcesz, mozesz miec takie show w celi, codziennie, rano i wieczorem. - Patrzac na Ardena? Nie, nie boimy sie. |
| Nimue | - Mow za siebie Milford. |
| ArdenE | Patrze na pierwszego z rozbawieniem. |
| Milford_Cubicle | -Haha! Tego byscie sie nie spodziewali, prawda? |
| Pierwszy | - Oczywiscie, nie musicie sie zgadzac. |
| Milford_Cubicle | Usmiecham sie szlenczo. |
| Pierwszy | - Macie przed soba genialna wizje dlugich lat spedzonych w wiezieniu. Znam kilka fajnych. Wiecie, “Antidotum”. - Aha - Lone Star chcial was juz zgarniac. No, wiecie, spotkaliscie wtedy po raz pierwszy Wodza, pod barem “U Sama”. Udalo wam sie prysnac, a my szybko i dyskretnie zainterweniowalismy i wzielismy was pod klosz. Zadbalismy, by nie trabiono o was w mediach, zeby zadna ciota nie pokazala waszych zdjec z kamery przemyslowej w “Antidotum” |
| Yukashii | - Dobra, Milforda mozecie odstrzelic. |
| Pierwszy | - Wiem, ze kochacie sie tez z Argentynczykami. |
| Nimue | “Kto o tym nie wie” |
| Milford_Cubicle | - Yu! Przeciez zartowalem! No wiesz, stary... |
| Pierwszy | - Carlito Montana dowiedzial sie szybko, ze polubiliscie bardziej Rosjan i ze na zlecenie ruskich probowaliscie zalatwic Boadolerno. - Wiedzial tez, ze calosc miala zostac tak zaaranzowana, by wygladalo to na robote jego ludzi. - W miejscu spotkania, jakie wyznaczyli wam Rosjanie, le¿aly ju¿ ich pokrojone ciala. |
| Yukashii | -Czlowieku, nas kocha pol miasta |
| Pierwszy | Pokazuje zdjecia z pokrojonymi trupami lezacymi w wannie. |
| Kattel | Spogladam na Pierwszego pytajaco. |
| Nimue | - A drugie pol ma szczery zamiar nas pokochac. |
| ArdenE | - I jak tu nie lubic Nowego Orleanu? |
| Milford_Cubicle | - To moze umowimy sie tak, ze pomoge wam w tej misji, a potem zamkniecie mnie w wygodnej i dobrze strzezonej celi? |
| Pierwszy | - To moze umowimy sie tak, ze zamkniecie na chwile pyski? |
| Milford_Cubicle | Kiwam glowa. |
| Pierwszy | - Przede mna nie musicie zgrywac takich burakow, serio. |
| Nimue | “Dostosowujemy sie do rozmowcy” |
| Milford_Cubicle | “Chca ratowac swiat, a nie maja poczucia humoru.” |
| Pierwszy | - Macie juz wszczepione mikronadajniki. - A ze mialem dzisiaj dobry humor... kilkoro z was dostalo bonusowo mikrobombe. |
| Milford_Cubicle | - A kto? |
| Yukashii | “Uwielbiam promocje” |
| Nimue | “Mile z jego strony” |
| ArdenE | “Lubie wybuchowe gadzety” |
| Kattel | Krotki spacer w druga strone pomieszczenia. Przeciagam sie, odwrocony do nich na chwile plecami. |
| Pierwszy | - Milford, i nie trzes mi tu gaciami, dzisiaj byla myta podloga. - Dzieciaki nie dowiedza sie, ze was zgarnelismy. |
| Yukashii | - Oczywiscie to nas zdopinguje... dorzuc jeszcze chipsy gratis. |
| Pierwszy | - Zadbalem o calkowite odizolowanie terenu. - To po to ta kopula, ktora widzieliscie na niebie. Kojarzycie? |
| Milford_Cubicle | - Bystre. |
| Pierwszy | - No. |
| Kattel | Znowu staje przy scianie. |
| Pierwszy | - Poza tym... - Counter-Terrorism Force to wplywowa agencja. |
| Yukashii | “Dostaniemy firmowe koszulki?” |
| Pierwszy | - Moglibysmy bez problemu zalatwic wam nowe tozsamosci i uwolnic od wplywow wszystkich trzech mafii. - smieje sie cynicznie. |
| Milford_Cubicle | - Kurde, dobre! |
| Yukashii | - Pytanie czy zalatwicie... |
| Milford_Cubicle | - Zawsze marzylem o stalej pracy. |
| Pierwszy | - No i co? |
| Cade_ | - Co co? - Mamy wybor? |
| Pierwszy | - Decyzja, bystrzaku. |
| Milford_Cubicle | - Nie wiem jak wam, ale mnie to bardzo pasuje. |
| Pierwszy | - A o czym ja mowilem przez kilkanascie ostatnich minut? |
| Cade_ | - O tym ze nie mamy wlasciwie wyboru |
| ArdenE | - Hm, w zawoalowany sposob podawales nam, ze nie mamy wyjscia |
| Yukashii | - Wolimy dac sie zamknac- moj glos ocieka ironia i sarkazmem |
| Kattel | Lekki usmiech. |
| Milford_Cubicle | - W koncu bede robil cos legalnie z odprowadzaniem podatku, a do tego moze nawet zalatwia mi mieszkanie w okolicy, ktora nie smierdzi oczyszczalnia sciekow. |
| Kattel | Ale po sekundzie znowu spokoj. |
| Yukashii | - No to chyba juz pojdziemy, co? |
| Pierwszy | Spogladam na zegarek. |
| ArdenE | - Nimue, a ty co o tym sadzisz? |
| Milford_Cubicle | - Jakbym wiedzial, ze jestem wam potrzebny, to wystarczyloby zadzwonic, bez tych wszystkich cholernych driad weszacych mnie po krzakach. |
| Pierwszy | - Za jakies dwie godziny macie spotkanie na barce “Redemption”. |
| Nimue | - Cela z orkami czy Liberi Pejoris Deum... |
| ArdenE | - Rozkoszny dylemat, prawda? |
| Pierwszy | - Na przyszlosc daj mi swoj numer, Milford. |
| Nimue | - Taki francuski... |
| Milford_Cubicle | - Cholera! Pewnie nawet maja tu stolowke regularnie serwujaca pracownikom smaczne i pozywne posilki. |
| ArdenE | - Jaki bylby twoj wybor? |
| Pierwszy | - Kazda milczaca cipa, to glos oddany na “tak”. Niech i tak zostanie. |
| ArdenE | - Obrazasz pana Kettela, wiesz? - usmiecham sie ironicznie |
| Pierwszy | - Nie, on nie jest cipa. |
| Milford_Cubicle | “Babcia zawsze mi mowila, ze zostane policjantem, to nie wierzylem. A tu prosze: Antyterrorysta!” |
| Kattel | Przeciagle spojrzenie na Ardena.\ |
| Pierwszy | - Agent Kattel dolacza do waszej grupy. |
| ArdenE | - Czy moglby sie odezwac? Juz jednego milczacego w grupie mamy. |
| Pierwszy | - Dzieciaki maja falszywe informacje, wynika z nich, ze Kattel jest jednym z was. Nie bedzie zadnych podejrzen. |
| Kattel | - Cala przyjemnosc po mojej stronie. |
| Pierwszy | - Bedzie czas na integracje. |
| ArdenE | - W drodze na barke? Po mojej rowniez. |
| Cade_ | - Ekhm, a ja mam sie tam dotoczyc czy moze zdejmiecie ta pasy? |
| Milford_Cubicle | - To moze zjemy jakies sniadanie? Macie tu ta stolowke? |
| Pierwszy | - Nie martwcie sie tez o Wodza. Pilnujemy go na tyle, ze nie pojawi sie w nieodpowiednim momencie i niczego nie spierdoli. |
| ArdenE | - Bogu dzieki. |
| Nimue | “Ci antyterrorysci nie sa tacy glupi” |
| Pierwszy | - To tyle. |
| Kattel | Kiwam glowa. |
| Pierwszy | - Pamietajcie, ze macie byc gotowi na wszystko. Zdobyc ich zaufanie i zlokalizowac bombe. |
| ArdenE | - Nasz grek zostaje z wami? - kiwam na Cade’a. |
| Milford_Cubicle | - Haha! Mowcie do mnie Agencie Operacyjny Cubicle! |
| Yukashii | - Moze jednak zaopiekujecie sie, Agentem operacujnym? |
| Nimue | “Wolalabym trupie Cubicle” |
| Pierwszy | - Nie spierdolcie tego. Arden, pogadam z tymi orkami. |
| MG_BJ | * * * Niedziela, swit. Na nabrzezu portowym nad rzeka zatrzymuje sie czarny furgon Dodge Nuster. Wysiadaja z niego Arden, Milford, Nimue, Yukashii i Kattel. Ten ostatni jest ubrany tak samo jak wczesniej, ma tylko sportowy plecak. Cade’a na razie nie ma wsrod was. Furgon odjezdza. Po chwili pojawia sie drugi, zatrzymuje sto metrow dalej. Dwojka mezczyzn wyprowadza z wnetrza wozek, do ktorego wciaz przywiazany jest pasami Cade. Nie ma juz jednak na glowie elektrod. Mezczyzni pospiesznie wsiadaja do samochodu i odjezdzdzaja, zostawiajac tak Cade. |
| Kattel | Spogladam sceptycznie na Cade’a. |
| MG_BJ | Naprzeciwko was znajduja sie jakies odrapane domy. |
| ArdenE | - Czemu im sie nie dziwie... |
| MG_BJ | Za wami — brudna rzeka i przystan portowa. To wlasnie w tych okolicach ma sie znajdowac barka “Redemption”, ten adres podaly Dzieci. Widzicie wiele mniejszych i wiekszych lodek, glownie podrzednej jakosci. |
| Kattel | Coz. Ktos to musi zrobic. |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie, po czym podchodze do wozka. |
| Kattel | Ja rowniez. |
| Milford_Cubicle | Ide odpiac Cade’a. |
| MG_BJ | Zamozni mieszkancy trzymaja swoje jachty na przystani nad jeziorem, po drugiej stronie. |
| Milford_Cubicle | - Tylko nie gryz. |
| Nimue | Odpinam pasy. |
| MG_BJ | Milford i Nimue odpinaja skorzane pasy, zdejmuja maske. |
| Kattel | Skoro oni juz poszli, zatrzymuje sie w polowie drogi. |
| Nimue | “Z t¹ mask¹, to Ci nawet ladniej bylo” |
| Cade_ | rozprostowuje kosci |
| Nimue | Powoli odwracam sie i wracam tam, gdzie stalam. |
| Cade_ | - A mialem go uscisnac... - mowie z zalem |
| ArdenE | - Bedziesz mial jeszcze okazje. |
| Kattel | - Wszystko w porzadku? — nie, to nie jest zart. |
| Nimue | - Czujemy sie swietnie. |
| Cade_ | - Jasne - wysuwam i chowam ostrza na probe |
| MG_BJ | Zwrocono wam caly sprzet. |
| Nimue | - Nie ma to jak mikrobomba w karku i przesluchanie. |
| MG_BJ | Yukashiiemu przekazano ekwipunek Cade’a. |
| Yukashii | - Niom - mrucze wygrzebujac paczke fajek |
| Cade_ | biore swoj sprzet |
| ArdenE | - To nawet nie bylo prawdziwe przesluchanie. |
| Yukashii | - Bierz, Cade Tymczasem zaciagam sie nikotynowym dymem |
| Kattel | - Sluchajcie. - Wiem, ze nie macie powodow, zeby mnie lubic. |
| Nimue | - Bystry jestes. |
| Kattel | - To dla mnie jasne. |
| Milford_Cubicle | - A ja cie lubie. |
| Kattel | - Ciesze sie. - Zawsze cos. |
| ArdenE | - Ja nic do ciebie nie mam - jeszcze. |
| Kattel | - Nie macie tez specjalnych powodow, zeby mi ufac, prawda? |
| Nimue | - Kolejna bystra uwaga. |
| Kattel | - Ale wszyscy jestesmy tutaj w tym samym celu. |
| Cade_ | - Ale mam powody zeby cie skrzywdzic |
| Kattel | - Chodzi o dobro miasta. |
| MG_BJ | Kattel: Cade patrzy sie na ciebie dziwnie. |
| Nimue | - Cade...przyjemnosci zostaw sobie na pozniej. |
| Yukashii | -Chodzi o nasze dobro |
| Kattel | - Cade, nic do ciebie nie mam. - Jezeli wysadza miasto, to wam tez nic nie pomoze. |
| Cade_ | - No tak, to nie ty miales elektrody na glowie |
| Kattel | - Ani mnie. Mam swoje zobowiazania wobec CTF. Patrze na Cade’a. - A skad wiesz? |
| Cade_ | - Oni tak zwykle zatrudniaja nowych pracownikow ? |
| ArdenE | - Dobra dzieci, pogaduszki zostawmy na pozniej. |
| Kattel | - Niewazne... - Chce, zebyscie wiedzieli, ze Stansfield mowil serio. - Dla nich rozwiazanie trudnosci z mafia, z wasza tozsamoscia, to nie problem. - Wiec musimy sie po prostu sprezyc. |
| Yukashii | - Prawdziwi czarodzieje... |
| Kattel | - Tyle z mojej strony. |
| ArdenE | - I tak wiecej niz od Stansfielda - Jakbys z nim mial jeszcze stycznosc |
| Kattel | Patrze pytajaco. |
| Nimue | - Skoro juz mamy za soba integracje druzynowa |
| ArdenE | - Powiedz, ze faszerowanie sie prochami na przesluchanie, to zly pomysl. |
| Nimue | - Mozemy isc na miejsce? |
| Kattel | - Juz mu mowilem. Chodzmy. |
| Yukashii | - Az sie pale do tego... - niedopalek laduje na ziemi |
| Nimue | - Niektorzy antyterrorysci maja pewnie slabe nerwy. |
| ArdenE | - I to skakanie po stole... Takie nieprofesjonalne. |
| Kattel | Wzruszam ramionami. |
| MG_BJ | Ruszacie w dol, ku rzece, po porosnietej wiosenna trawa skarpie. |
| Kattel | - Bywa skuteczne. |
| Nimue | - Bywa tez zalosne. |
| MG_BJ | Po prawej stronie wschodzi slonce, rzeka mieni sie zloto-zielonkawo w pierwszych promieniach dnia. |
| ArdenE | - Lubie wiedziec, ze przesluchujacy traktuje mnie powaznie - Albo chociaz swoja robote. |
| Yukashii | - Ja tam wole jak na stol wskakuja polnagie kobitki |
| Milford_Cubicle | - Mowisz jakby bycie przesluchiwanym stawalo sie rutyna. |
| Cade_ | - Skoro nie mielismy wyboru to jego zachowanie nie mailo znaczenia |
| ArdenE | - Milford, zdazalo sie pare razy. - usmiecham sie ponuro |
| MG_BJ | Za wami, po rzadko uczeszczanej ulicy — a jeszcze rzadziej o tej porze dnia — od czasu do czasu przemyka jakis samochod. Glownie zdezolowane Giaty i Hondy. |
| Milford_Cubicle | - Sprobujemy pozniej tych jego prochow. |
| Kattel | - Albo orki? — rzucam do Yukashiego z lekkim rozbawieniem. |
| MG_BJ | To dosc uboga dzielnica, choc nie tak uboga jak ta, w ktorej znajduje sie kryjowka Milforda. |
| Milford_Cubicle | [ Wypraszam sobie - u mnie zyja oprocz mnie tylko zmutowane wiewiorki |
| MG_BJ | [ Na terenie elektrocieplowni — tak, ale w okolicy znajduje sie taki slumsik. |
| Milford_Cubicle | [ OK |
| MG_BJ | Idziecie wzdluz betonowego nabrzeza, od ktorego odchodza drewniane pomosty. Przygladacie sie burtom lajb. Na razie nie widzicie nigdzie slowa “Redemption”. |
| Cade_ | - Co wlasciwie sie bedzie dzialo na tym spotkaniu ? |
| Kattel | Rozgladam sie od czasu do czasu. |
| Milford_Cubicle | - Zostaniemy oswieceni. |
| Nimue | - Mamy debatowac nad sprawiedliwym koncem swiata 0 usmiecham sie ironicznie. |
| ArdenE | - Co za roznica. |
| Nimue | - Jakby z fanatykami mozna bylo debatowac... |
| MG_BJ | Po pieciu minutach marszu wzdluz rzeki dostrzegacie dluga i samotna przystan. |
| ArdenE | - Nimue, mozliwe ze bedziemy w centrum uwagi - usmiecham sie zlosliwie |
| MG_BJ | Na jej koncu kolysze sie barka, nieco wieksza od pozostalych znajdujacych sie w okolicy lodzi. Jej burty sa w wielu miejscach odrapane z bialej farby, widac plamy szarej rdzy. |
| Nimue | - Nie moge sie doczekac - usmiecham sie krzywo. |
| MG_BJ | “Re...mpt...n” glosi napis. |
| Kattel | Podchodze powoli. |
| MG_BJ | Wchodzicie na pomost. Barka znajduje sie na jego koncu, jakies 40 metrow dalej. |
| Milford_Cubicle | Ide przodem z usmiechem na twarzy. |
| Nimue | Ide na koncu. |
| Milford_Cubicle | “Niech wiedza ze mamy pokojowe zamiary.” |
| Yukashii | “Podazaj za glupcem” |
| MG_BJ | Zauwazacie zebraka przykrytego sterta gazet i spiacego na nastepnej przystani, opartego o zwinieta line cumownicza. Stoicie przed trapem prowadzacym na poklad barki. |
| Milford_Cubicle | Chrzakam. |
| ArdenE | Rozgladam sie. |
| Kattel | Widac kogos? |
| MG_BJ | Nie, pusto. |
| Nimue | - Moze sie spoznia? |
| MG_BJ | Widzicie nadbudowke zajmujaca rufowa czesc barki. |
| Milford_Cubicle | - Czy jest ktos w domu? |
| MG_BJ | I uchylone drzwi prowadzace do srodka. |
| Kattel | Jak stoimy z czasem? |
| MG_BJ | Jest juz po wschodzie slonca. Minela szosta rano. |
| Kattel | Czyli juz po? |
| Cade_ | ide do nadbudowki |
| MG_BJ | Tak. Pozostali? |
| ArdenE | Podchodze do zebraka |
| Kattel | Ja ide szybko za Cade’em. |
| Milford_Cubicle | Ide z Cadem. |
| MG_BJ | Arden: W takim razie musisz pojsc naokolo, przejsc na sasiednia przystan. |
| Nimue | Ide za Cadem. |
| ArdenE | Tp moe To nie ide za Cadem |
| MG_BJ | Wchodzicie do nadbudowki. Sciany niewielkiego, smierdzacego terpentyna pomieszczenia oblebione sa kartkami z recznymi zapiskami. |
| Yukashii | Czekam na pomoscie |
| MG_BJ | Przy malym stole, zwrocony bokiem do was, siedzi krasnolud ubrany w zgrzebne szaty. |
| Yukashii | Wyciagam kolejnego papierosa |
| Cade_ | olewam krasnala i ide do scciany spojrzec na zapiski |
| MG_BJ | - Rzekli wiec do niego — krasnolud recytuje z namaszczeniem — “Powiedze nam, z jakiego powodu ta kleska przyszla na nas?” |
| Kattel | Podchodze do krasnoluda. Przystaje. Slucham uwaznie. |
| MG_BJ | – “Jaki jest twoj zawod? Skad pochodzisz? Jaki jest twoj kraj? Z ktorego jestes narodu?” |
| Nimue | Slucham uwaznie. |
| MG_BJ | Cade: To chyba fragmenty roznych tekstow religijnych. Nie znasz sie na tym, to moze byc Biblia, Koran, Talmud... – A on im odpowiedzial: “Jestem Hebrajczykiem i czcze Pana, Boga nieba, ktory stworzyl morze i lad”. Krasnolud pochyla sie w krzesle, odwraca ku wam. Mimo prostego ubioru jest czysty, widzicie rowno przystrzyzona, krotka brode. |
| Kattel | Patrze na niego. |
| Yukashii | Rozgladam sie po okolicy |
| MG_BJ | - Stara wersja Pisma miala wiecej uroku - odzywa sie. |
| ArdenE | - “Wtedy wielki strach zdj¹³ mê¿ów i rzekli do niego: «Dlaczego to uczyni³eœ?» - albowiem wiedzieli mê¿owie, ¿e on ucieka przed Panem, bo im to powiedzia³.” |
| MG_BJ | - W ‘49 dodano Ksiege Eldariasza. Moim zdaniem, byl to zly pomysl. Nie zwraca w ogole uwagi na odpowiedz Ardena. Krasnolud wstaje, przyglada sie wam. - Gdzie brat Yukashii? Gdzie brat Sachawa? |
| Kattel | - Brat Yukashii jest tutaj. |
| MG_BJ | - Gdzie? |
| Nimue | - Czeka na zewnatrz. |
| MG_BJ | - Niech tutaj przyjdzie. |
| Kattel | Kiwam glowa i ide po niego. |
| MG_BJ | Yukashii: Wracasz do srodka razem z Kattelem? |
| Nimue | - Pojde z toba. |
| MG_BJ | - Zostan. |
| Yukashii | Ide |
| Nimue | Odwracam sie do krasnluda powoli. Patrze na niego. |
| Yukashii | - Jak to milo byc niezastapionym |
| Nimue | - Jak sobie zyczysz. |
| MG_BJ | Krasnolud ignoruje Nimue, teraz zwraca sie do Milforda. |
| Kattel | (Zapewne wrocimy szybko). |
| Milford_Cubicle | Usmiecham sie przyjaznie. |
| MG_BJ | - Bracie Milfordzie, wybacz nam, ze poczatkowo nasz wybor padl na Wighta. - Nawet wybrancy Gorszego Boga moga sie pomylic. Naprawilismy ten blad. Dokonalismy oczyszczenia w mieszkaniu Aleksa. |
| Milford_Cubicle | - Tylko Bog jest nieomylny. |
| MG_BJ | - Nazywajcie mnie Szawlem - krasnolud wymija was i wychodzi z pomieszczenia na poklad. |
| Cade_ | - Oczyszczenie mialo duzy kaliber - mowie cicho do siebie |
| MG_BJ | Zostajecie czy idziecie za nim? |
| Milford_Cubicle | Idziemy, oczwiscie. |
| Kattel | Ja i Bikaver pewnie spotkamy sie z nim na zewnatrz. |
| MG_BJ | Krasnolud stoi przy burcie, patrzy na miejska panorame. Cala wasza szostka stoi obok. Szawel unosi dlon, ogarnia gestem caly Nowy Orlean. - A oto Damaszek. Dotarlem tu po dlugiej drodze i nie ujrzalem swiatla. - Jest wiec tylko Gorszy Bog. Sa tylko Cztery Dobra. - Czy wiecie, jaki jest dzisiaj dzien, moi bracia? |
| Milford_Cubicle | - Ja rowniez nie ujrzalem swiatla w tym miescie. - Jakie to dobra? |
| MG_BJ | - Czy wiecie, jaki jest dzisiaj dzien, moi bracia? - powtarza Szawel. |
| Kattel | - Niedziela. |
| Milford_Cubicle | - Dzisiaj? Jeden z dni powoli wiodacych do Oczyszczenia? |
| MG_BJ | - Dzisiaj jest wigilia - mowi z wyraznym wzruszeniem. |
| Yukashii | - Szczegolny |
| Nimue | - Wigilia? |
| Kattel | Nie, nie przelykam sliny. |
| Yukashii | “Zajebiscie” |
| Milford_Cubicle | [ Jaka dzis data? |
| MG_BJ | [ 20 kwietnia 2072 - Trafiliscie do nas doslownie w ostatniej chwili. Widocznie On tak chcial. |
| Milford_Cubicle | - Dziwne. |
| MG_BJ | - Podobno zostaliscie objawieni Regeriuszowi we snie. - I on niedlugo sie z wami spotka. - Ale najpierw musicie udowodnic - gwaltownie odwraca glowe - swoja lojalnosc. |
| Milford_Cubicle | - W moich snach jawila sie data 1 maja. |
| Nimue | Usmiecham sie ironicznie. |
| Kattel | Kiwam glowa. |
| MG_BJ | - Nie, bracie Milfordzie. 1 maja bedzie juz po wszystkim. |
| Milford_Cubicle | - Czy jestes pewny, Szawle, ze dzis jest wigilia? - Czyz nie dzialamy zbyt pochopnie? |
| ArdenE | “Chetnie bym sie napil” |
| MG_BJ | Krasnolud kreci powoli glowa. |
| Milford_Cubicle | - Czy nie musimy zaczekac na Znak? - Niczym spadajaca gwiazda, lub zacmienie Slonca? |
| MG_BJ | - Owszem - usmiecha sie dziwnie. - Znak. Dzisiaj w poludnie. |
| Milford_Cubicle | - Aby dopiero wtedy rozpalic Slonce na Ziemi? |
| MG_BJ | Wyjmuje zza pazuchy swojej niemalze mnisiej szaty prostokatny arkusz papieru. |
| Milford_Cubicle | - Dzisiaj? |
| MG_BJ | Podaje go Milfordowi. To fotografia. Znacie ten budynek. Bourse de Miroir, nowoorleanska gielda. Imponujaca, piecdziesieciometrowa budowla, cala ze szkla. Wyglada jak szklana misa odwrocona dnem do gory. |
| Milford_Cubicle | - ...Dzisiaj? |
| MG_BJ | - Reszta informacji znajduje sie na odwrocie. Szawel odwraca fotografie w twoich dloniach. Po drugiej stronie nabazgrano serie cyfr. Wyglada jak koordynaty GPS. - Dzisiaj w poludnie. Udowodnijcie swoja lojalnosc. |
| Milford_Cubicle | [co to jest? |
| MG_BJ | [mozesz to sprawdzic w commlinku |
| Milford_Cubicle | - Mamy wysadzic ten budynek? |
| MG_BJ | - Ale to nie tylko bedzie Znak - Szawel usmiecha sie szerzej. - Niewierni depcza nam po pietach. Chca przeszkodzic w Wielkim Dziele. - Tam znajduje sie jedna z ich kryjowek. |
| Milford_Cubicle | - Ale nie jest to tak, ze Znak powinien byc od Boga? |
| MG_BJ | - Przy okazji utrzemy nosa wyslannikom Szatana. |
| Nimue | - Alez to bedzie znak od Boga. Tyle, ze zrobiony naszymi rekoma. |
| MG_BJ | Krasnolud kiwa z aprobata glowa. |
| Milford_Cubicle | - Kiedy sami go uczynimy... to moze i bedzie piekny czyn, ale zly znak dla Wielkiego Dziela. |
| MG_BJ | - Sluchaj siostry Nimue, choc to kobieta, madrosc plynie z jej ust. - Nie, Milfordzie. To bedzie Znak. To bedzie Test. I jednoczesnie policzek wymierzony Szatanowi. |
| Nimue | USmiecham sie ironicznie. |
| Yukashii | - Bog sie nie myli, ale jak juz zauwazylismy jego Dzieci tak |
| MG_BJ | Szawel puka palcem w rewers fotografii, w koordynaty GPS. |
| Kattel | - Jak mamy to zrobic? |
| MG_BJ | - Jedzcie tam i wszystko stanie sie jasne, klapki spadna z waszych oczu. Szawel odwraca sie ku Yukashiiemu. - Bog wybacza omylki. Nie wybacza tchorzostwa. |
| Milford_Cubicle | - Test: rozumiemy sie i aprobujemy. Znak: to nie moze byc Znak. |
| MG_BJ | - Gdy tylko wypelnicie wasze zadanie inicjacyjne, natychmiast sie z wami skontaktujemy i zabierzemy do naszej kryjowki. |
| Milford_Cubicle | - Nie jestesmy jeszcze gotowi do Wielkiego Dziela. |
| MG_BJ | - Nie mam nic wiecej do dodania - rysy Szawla sciaga surowy grymas. |
| Nimue | - Razem wypijemy ten kielich, Milfordzie. |
| MG_BJ | - Wyciagamy oto do was reke. Sami zdecydujcie, czy ja pochwycicie, czy tez odtracicie. |
| Nimue | - Ale kto inny sie zadlawi |
| Cade_ | - Wyslannicy Szatana beda na miejscu ? |
| Kattel | - Czy dowiemy sie, kto to jest? |
| MG_BJ | - Zawsze sa. Zegnajcie i powodzenia. Szawel pokazuje na pomost dajac wam znak, byscie odeszli. Po czym odwraca sie w milczeniu ku rzece. |
| Kattel | Kiwam glowa i odchodze. Szybko. |
| Yukashii | “Bang!” |
| ArdenE | rowniez |
| Nimue | Odchodze. |
| MG_BJ | - Milfordzie! - wola niespodziewanie Szawel, gdy jestescie w polowie pomostu. |
| Yukashii | Ide za resta |
| Milford_Cubicle | - Tak? |
| Nimue | “Jak za starych, dobrych lat” |
| MG_BJ | - Pytales o Cztery Dobra. |
| Kattel | Odwracam glowe w ich strone. |
| MG_BJ | - Wytrwalosc. |
| Nimue | Przystaje. |
| MG_BJ | - Szczodrosc ciala i duszy. - Milosc. - I sluszny gniew. Szawel znika w nadbudowce barki. |
| Milford_Cubicle | “S³uszny gniew...” |
| Kattel | Gdy wszyscy jestesmy w jednym miejscu: - Kurwa. |
| Yukashii | “A gdzie sex, drugs and roch’n'roll?” |
| MG_BJ | Wrociliscie z powrotem na pobocze ulicy gdzie was wysadzono. |
| Kattel | - Wiem, co tam jest. |
| Milford_Cubicle | - Chyba jest niedobrze. |
| ArdenE | - Czy mi sie zdaje, czy znowu mamy cos wysadzic? |
| Kattel | - Jedna z kwater operacyjnych CTF. |
| Nimue | - Mamy ponoc zrobic wszystko, co w naszej mocy, aby zdobyc ich zaufanie? |
| Milford_Cubicle | - Dacie rade ich niepostrze¿enie ewakuowac? |
| ArdenE | - Hm, to bylo do przewidzenia |
| Nimue | Usmiecham sie cynicznie. |
| Milford_Cubicle | - Albo ewakuowac miasto do jutra? |
| Kattel | (Mozemy tu bezpiecznie rozmawiac?). |
| ArdenE | - Kolejne ofiary walki z terroryzmem. |
| MG_BJ | [ Pewnie mozecie. Idziecie chodnikiem, wzdluz ulicy. |
| Yukashii | [generator szumow jak zwykle |
| MG_BJ | Jest ciagle bardzo wczesnie, nie widac nikogo w poblizu. |
| Milford_Cubicle | - W sumie to Nowemu Orleanowi przydalaby sie gruntowna przebudowa. |
| MG_BJ | Yukashii: Dobrze. |
| Milford_Cubicle | - Skoro bomba daje minimalna radiacje... |
| Nimue | - Milfordzie, mam do Ciebie prosbe... |
| Milford_Cubicle | - Moze jesli cale miasto oczysci sie w ogniu, reszta swiata sie troche opamieta? |
| Nimue | - Zamknij sie. |
| ArdenE | - Milford - jak ona wybuchnie |
| Kattel | - Moge sie skontaktowac ze Stansfieldem. |
| ArdenE | - to z miasta zostanie krater |
| Yukashii | Przez chwile wyobrazam sobie jak eksploduje glowa Milforda |
| Nimue | - I nie bedzie czego, przebudowywac? |
| Kattel | - Zapytam go o mozliwosc ewakuacji tych ludzi. - Tak zeby wygladalo, jakby zgineli. |
| ArdenE | - Oni nas podsluchuja. |
| Kattel | - Stansfield zalatwil linie, ktora powinna byc bezpieczna. |
| Milford_Cubicle | - Ja na serio rozwazylbym opcje oczyszczenia tego miasta, to nie jest az tak glupie jak wam sie wydaje. |
| Kattel | - Jest. |
| ArdenE | - Milford kurwa, zamilknij. |
| Nimue | - Ja proponuje oczyscicic ciebie, Milford. - Wiesz o czym mowisz? |
| ArdenE | - Mam w dupie to miasto, ale nie zamierzam sie przyczyniac do jego zniszczenia. |
| Kattel | - Najprosciej: - Ewakuowac tamtych. - I faktycznie wysadzic ich kwatere. |
| ArdenE | hm - Potrzebowalibysmy paru cial - Zawsze cos zostaje - A oni sa cholernie drobiazgowi |
| Nimue | - To pewnie da sie zorganizowac. - usmiecham sie lekko. |
| Cade_ | - No to juz sprawa Stansfielda |
| Kattel | - Tylko jak to sie ma do gieldy nad podziemiami? |
| ArdenE | - Moze sa dwa cele? |
| Kattel | - Powiedzial, ze wszystko stanie sie jasne, kiedy tam dojedziemy, tak? |
| Nimue | - Tia, Bog nam to na pewno objawi. |
| MG_BJ | Co robicie? |
| Cade_ | - Pojedzmy tam i zobaczmy, a ty Kattel daj znac swoim zeby cos zrobili z ta kwatera CTF |
| Kattel | - Moge to zrobic przez commlink. |
| Cade_ | ja ide do motocyklu |
| Kattel | - Linia powinna byc bezpieczna. |
| Cade_ | jesli go mam |
| Kattel | Albo mozemy sie tam spotkac za jakis czas. (Daleko do Stansfielda?). |
| MG_BJ | Kattel: Ale dokad chczesz jechac? |
| Kattel | [ Hmm. |
| Cade_ | - Ok, mozemy sie spotkac za jakis czas |
| MG_BJ | Waszych srodkow transportu tu nie ma. |
| Kattel | [ Do Stansfielda, jezeli (1) wiem, gdzie go znalezc, i (2) linia nie jest calkiem pewna. [ A czy ktos z pozostalych moze czuwac nad bezpieczenstwem rozmowy? |
| ArdenE | [ Moze ale to i tak malo bezpieczne |
| Cade_ | - Sprawdzilem moj commlink i jest podsluchiwany - Ale nie jestem pewien czy to sprawka Dzieci czy CTF - mowie z usmiechem do Kettela |
| Kattel | Odsuwam sie na moment i sprawdzam sprzet. - Nie. Tylko CTF. - Dzwonie. Dzwonie. W ich obecnosci, zeby nie bylo. |
| MG_BJ | Kattel nawiazuje polaczenie z Kattelem. Przedstawia mu skrotowo sytuacje. |
| Cade_ | [ |
| ArdenE | [ rozdwojenie jazni? |
| Cade_ | [ Kattel z Kattelem ? |
| Nimue | [ zdolny ten nasz nowy towarzysz |
| ArdenE | [ i tak mg zdradzil fragment scenariusza |
| Stansfield | - Kurwa, robcie, co macie robic. Ewakuujemy tylko kwatere CTF. |
| Milford_Cubicle | - A gielda? Setki niewinnych ludzi? |
| Yukashii | - Masz swoja przebudowe |
| Stansfield | - Nie-kurwa-rozumiesz, o jaka gracie stawke, do chuja?! |
| Nimue | - Przejmujesz sie tym Milford? Jeszcze chwile temu, chciales oczyszczac miasto. |
| Kattel | Zagryzam wargi. |
| Yukashii | - Do boju druzyno |
| Stansfield | - Ze ja niby, zartowalem?! Nie rozpierdalaj mnie tak. |
| Kattel | - Nie ma alternatywy? - Gordon, jeden, drugi, trzeci to jedna sprawa. Setki niewinnych to co innego. |
| Nimue | - Jest, albo wysadzenie gieldy, albo wysadzenie miasta. Patrze na Kattela z chlodnym rozbawieniem. |
| Milford_Cubicle | - Wiecie, mozna jeszcze zrobic ewakuacje miasta. |
| Yukashii | - Moralne rozterki, co? |
| ArdenE | - W koncu co mamy wysadzic? Gielde, czy to, co jest na koordynatach? |
| Stansfield | - Kattel, spierdalaj. Nie_ma_alternatywy. |
| Yukashii | Omal nie wybucham smiechem |
| Milford_Cubicle | [ Wlasnie - co jest na koordynatach? |
| ArdenE | [ Cos innego niz gielda |
| MG_BJ | Lotnisko Lakefront. Pare kilometrow stad. |
| ArdenE | [ hangar na lotnisku |
| MG_BJ | Koordynaty sa bardzo dokladne. |
| Kattel | [ ? |
| MG_BJ | Wskazuja jeden z bocznych hangarow. |
| Milford_Cubicle | - Bez sensu. To co w koncu mamy? |
| Stansfield | - Ewakuacja miasta?! Milford, z chujem sie na mozgi pozamieniales?! - Robicie to, co macie robic. |
| Kattel | Podaje mu zatem takze koordynaty hangaru. [ Chyba ze cos pomieszalismy. |
| Milford_Cubicle | - Bogaci uciekna, instytucje zrobia backup, zostana tylko slumsy. |
| Yukashii | - Ja bym pyknal hangar |
| Milford_Cubicle | - Co jest w tym hangarze? |
| Nimue | - Milford, przestan robic za idealiste. Jestes wtedy bardziej zjebany niz zwykle. |
| MG_BJ | Nie wiecie co jest w hangarze. Szawel zasugerowal, zebyscie tam pojechali, ze zorientujecie sie po dotarciu na miejsce, o co chodzi. Jaki jest zwiazek hangaru z gielda. |
| Stansfield | - Ruszycie w koncu dupska? Od godziny wam place? |
| Cade_ | dobra |
| Yukashii | - Tam moze byc gwiazdka smierci |
| Cade_ | jadziemy do hangaru |
| Nimue | - Chca Wygilii, to beda ja mieli. |
| Yukashii | - Chyba tak sie rozliczacie, co nie? |
| MG_BJ | Autobusem, taksowkami, kradniecie jakis samochod? |
| Kattel | - Dobra. Gordon, jedziemy do hangaru. - A ty pilnuj swoich agentow. |
| Cade_ | - Spytaj sie Stansfielda gdzie moj motocykl |
| Stansfield | - Na razie. - Elektrocieplownia. Pa. |
| Kattel | A jak jest najszybciej? |
| MG_BJ | Ukrasc samochod. |
| Cade_ | to ja jade do elektrocieplowni |
| Milford_Cubicle | - Ninue, wolisz brac odpowiedzialnosc za samotne ratowanie calego miasta, czy dac ludziom szanse ratowac sie na wlasna reke? Kto tu zgrywa idealiste? |
| Kattel | - Najszybciej samochodem. |
| Nimue | - Mnie nie obchodzi miasto Milford |
| Kattel | - Profesjonalisci? |
| Nimue | - Chce pozbyc sie mikrobomby z karku. |
| Cade_ | taksowka po motocykla a nim do hangaru |
| MG_BJ | [Macie sporo czasu do poludnia |
| Nimue | - I jesli mam cos wysadzic, aby to zrobic. To niech tak bedzie. |
| ArdenE | - Kattel: raczej pragmatycy. |
| Milford_Cubicle | - No prosze! Tyle gada, a potem okazuje sie zwykla marionetka... |
| Nimue | - Za to ty, dosyc czesto zmieniasz fronty. - Zdecyduj sie czy chcesz rozwalic to miasto. |
| Milford_Cubicle | - Ok, nie bede Ci w tym przeszkadzal, ja nie mam mikrobomby. |
| Nimue | - Wtedy cie po prostu zastrzele i bedzie po problemie. |
| Kattel | - Sluchajcie. |
| ArdenE | - Jezu, obydwoje jestescie beznadziejni |
| Kattel | - Zostawmy to, czas ucieka. |
| ArdenE | - Klotnie nam w niczym nie pomoga |
| Kattel | - Bierzemy jakis samochod i jedziemy. |
| ArdenE | - Mamy sporo czasu |
| Kattel | - Nie wiadomo. - Nie wiadomo, co jeszcze bedzie trzeba zrobic. [MG: mozemy to uciac: samochod -> hangar? O ile reszta sie zgadza. |
| Yukashii | - Umrzec za sprawe |
| MG_BJ | Ukradliscie pojemnego jeepa z jednego z zapuszczonych podworek. |
| ArdenE | - Te cholerne nadajniki nie pomagaja |
| Milford_Cubicle | “Najprosciej byloby po prostu przekonac antyterrorystow, ze nie ma sensu za wszelka cene ratowac miasta...” |
| MG_BJ | I jedziecie na lotnisku. Pod lotniskiem dolaczyl do was Cade na motocyklu. Teren jest otoczony wysoka siatka, sa trzy bramy wjazdowe, kazda pilnowana przez straznika w budce. Z glownego pasa startowego wznosi sie wlasnie sredniej wielkosci samolot towarowy. Arden sprowadzil tez zdalnie swoja honde. |
| Cade_ | na teren lotniska maja wstep tylko osoby uprawnione ? |
| MG_BJ | Do terminala lotniczego maja wstep wszyscy, ale jesli chcecie dostac sie na pasy startowe i do hangarow, to potrzebna jest jakas przepustka. |
| Cade_ | - Arden, mozesz cos wyczarowc ? |
| Kattel | A przepustke sprawdza automat? Czy straznik? |
| Milford_Cubicle | - A moze wystarczy, ze Yu cos wymysli? - To zwykly straznik, a my wygladamy powaznie. |
| MG_BJ | Automat, ale automatu pilnuje straznik z budki. |
| Yukashii | - Najpierw trzeba sie przyjrzec systemowi |
| Nimue | - Jest tutaj oslona magiczna. |
| ArdenE | - Co wy nagle tacy sie zrobiliscie delikatni? |
| Cade_ | - Kurwa, jak bedziecie myslec troche dluzej to pojde tam z Predatorem i sam zalatwie przepustke |
| ArdenE | - Nie poganiaj. |
| Yukashii | - Arden rozpyka automat, a ja sie bede usmiechal |
| Nimue | - Dosyc rutynowa, chroni jedynie przed czarami bojowymi skierowanymi z zewnatrz. |
| ArdenE | - Taa, uzyjemy karty kredytowej jako przepustki? |
| MG_BJ | [ Przepustke laduje sie z commlinka, cos w rodzaju kodu dostepu |
| Cade_ | - Yu, Arden dacie rade? - Czy mam uzyc troche swojego “uroku”? |
| ArdenE | - Raczej tak |
| Yukashii | - Czyz to nie najprostsze? |
| Cade_ | - To do dziela - Owszem, jest |
| MG_BJ | Arden bez problemu “zalatwia” automat kontrolny. |
| Yukashii | Ide do budki |
| Cade_ | no to idziemy wszyscy chyba, nie ? |
| MG_BJ | W tym czasie Yukashii zagaduje straznika, zeby ten nie przygladal sie za bardzo monitorom kontrolnym. |
| ArdenE | - Idziemy, panowie i pani. |
| MG_BJ | Po chwili wjezdzacie bez przeszkod do srodka, podajac jako przepustke pusty plik. |
| Cade_ | idziemy |
| MG_BJ | Straznik patrzy dziwnie na wasza kawalkade — jeep, motocykl, honda — ale monitory mowia mu, ze wszystko jest w porzadku, wiec nie reaguje. |
| Kattel | Sprawdzam jedna z kieszeni. |
| Nimue | - Daj spokoj, Arden - patrze na niego kpiaco. |
| Milford_Cubicle | “Stoj tam spokojnie, to pozyjesz pare dni dluzej.” |
| Cade_ | ladujemy sie do hangaru |
| MG_BJ | Parkujecie na parkingu dla personelu, hangar jest trzysta metrow dalej. |
| Kattel | Zatem idziemy. |
| MG_BJ | Mechaniczne ramie odsuwa wrota. Do ciemnego hangaru wlewa sie swiatlo sloneczne, zapalaja sie automatyczne neonowki. Widzicie czerwona awionetke. Na boku miala kiedys wymalowany jakis napis, ale zostal usuniety, pozostal tylko jasny prostokat nieprzybrudzonej farby. |
| Cade_ | zagladam do srodka |
| Milford_Cubicle | - Czy w srodku jest cala naszpikowana materialami wybuchowymi? |
| ArdenE | - Jak nie, to zostawmy pakunki i spadajmy. |
| MG_BJ | Cade: Zagladasz do kokpitu. Na fotelu pilota lezy mikrochip w szklanym etui. |
| Cade_ | biore |
| MG_BJ | Tyl samolotu wypelniony jest drewnianymi skrzyniami. |
| Cade_ | ide do skrzyn |
| Kattel | Ogladam druga strone hangaru. |
| Cade_ | otwieram jedna |
| MG_BJ | W srodku sa ladunki wybuchowy. Trotyl. |
| Cade_ | o ile nie jest zadrutowana czy cos |
| MG_BJ | Jest tego kilkaset kilogramow. Nie jest. Trotyl nie jest nawet podlaczony do zadnego zapalnika. |
| Yukashii | - Kto chce sie rozpackac awinetka na budynku? |
| MG_BJ | Kattel: Nic tam nie ma, tylko polka z narzedziami, kilka pustych kanistrow i szafa z jakimis zapasowymi, tlustymi od oleju czesciami. |
| ArdenE | - Cade pokaz tego Chipa |
| Cade_ | - Kody pozwalajace sterowac awionetka podaje chip |
| Kattel | Dobrze. |
| Milford_Cubicle | [Zdalnie? |
| MG_BJ | W srodku sa kody pozwalajace sterowac zdalnie awionetka. [Tak, zdalnie. |
| ArdenE | - Jak milo podlaczam sie do awionetki |
| Kattel | Podchodze. |
| MG_BJ | I aplikacja graficzna umozliwiajaca sterowanie za posrednictwem prostego interfejsu. |
| Kattel | I cel? Jesli celu nie ma, to cel jest na mapie... |
| Nimue | Usmiecham sie. |
| Milford_Cubicle | - Celem jest gielda, chyba jasne. |
| Kattel | Ta, ktora dostalismy od Szawla. |
| MG_BJ | Jaka mapa? Szawel pokazal wam tylko fotografie. Fotografie gieldy. |
| Kattel | Aha. Fotografia zatem. |
| MG_BJ | A na odwrocie byly namiary GPS na hangar. Macie ponad dwie godziny do poludnia. |
| Kattel | - Chyba nie mamy wyboru. |
| ArdenE | - Owszem, mamy. |
| Kattel | Spogladam wyczekujaco. |
| Milford_Cubicle | - Ano, chyba nie macie wyboru. |
| ArdenE | - Mamy. Pytanie brzmi. Albo oni, albo my. |
| MG_BJ | Mozecie przeczekac do poludnia w garazu, nikt wam tu nie powinien przeszkadzac, wyglada na to, ze hangar jest wynajety i oplacony. |
| Kattel | - Nie, Arden. |
| Cade_ | - Pojade pod gielde. Bede obserowal eksplozje. |
| Kattel | - Albo oni, albo my i cale miasto razem. |
| ArdenE | - Co za roznica. |
| Milford_Cubicle | - Cade, moge z toba? |
| ArdenE | Mam zrezygnowana mine. |
| Cade_ | - Mozesz obstawic gielde z grugiej strony |
| Kattel | - Jedna watpliwosc. - Czy kazemy Stansfieldowi ewakuowac agentow. |
| Cade_ | - Kazemy? |
| Kattel | - Poprosimy grzecznie. |
| Nimue | - On chyba sam wie, co robic. |
| Cade_ | - To chyba on tu rozdaje karty |
| MG_BJ | [ No, to juz chyba od Stansfielda zalezy. [ Wlasnie. |
| Milford_Cubicle | - Oczywiscie, jestesmy lojalnymi pracownikami CTF. |
| Kattel | Znowu dzwonie. |
| ArdenE | - Mow za siebie. |
| Kattel | Przedstawiam sprawe. |
| ArdenE | “Zaraz go znowu opierdoli” |
| Kattel | - Jesli ich ewakuujesz, jest ryzyko, ze ktos to odkryje. |
| Cade_ | - Dajcie znak jak bedziecie zaczynac. I utrzymujcie kontakt commlinkowy. jade |
| Yukashii | - Lecimy z tym koksem... |
| ArdenE | - Tym razem doslownie |
| Kattel | [ Czerwony przycisk? |
| Nimue | - Z tego co pamietam Wybuch ma nastapic w poludnie. |
| Stansfield | - Kattel, znowu Ty? Wiem, ze to dla Ciebie ciezkie. - Nie ma wyboru. |
| Kattel | - Tak. I to twoi agenci. |
| MG_BJ | [ Mozemy zalozyc, ze doczekaliscie poludnia. |
| ArdenE | - Stansfield, a moze wybierzesz sie na gielde w poludnie? |
| Nimue | - No to pora na Grande explosion. |
| Milford_Cubicle | - Zaraz! Stansfield nie ewakuowal pracownikow? |
| Kattel | Nie ma wyboru. To jego rzecz. - To jego rzecz. - Juz wie. |
| ArdenE | - Co z tego, ze nie ewakuowal? |
| Kattel | - On tu rozdaje karty. - Ale nie sadze. |
| Milford_Cubicle | - Przeciez oni jadali na wspolnej stolowce! |
| Stansfield | - Nie zawracaj sobie lba tym, co od ciebie nie zalezy. |
| ArdenE | - Milford, wiesz - Ja rozumiem, ze masz cos z lbem, ale zaczynasz mnie przerazac |
| MG_BJ | [ Doczekujecie poludnia? |
| ArdenE | [ chyba tak |
| Nimue | [tia |
| Milford_Cubicle | “No tak... Policjanci okazuja sie gorsi od bandytow, pierdole CTF, juz nie chce tam pracowac ani jadac z nimi na wspolnej stolowce, jakkolwiek smaczne i pozywne podawaliby posilki” |
| MG_BJ | Przeczekaliscie w hangarze do poludnia. Cade posila sie w tym czasie w barze z dobrym widokiem na Bourse de Miroir. |
| Milford_Cubicle | “Niech sobie Nimue gada o zmianach pogladaow, ja pierdole to miasto i ich wszystkich!” |
| ArdenE | - Startujemy, drodzy panstwo Uruchamiam awionetke |
| Yukashii | - Ziuuuu |
| MG_BJ | Wrota otwieraja sie mechanicznie. Awionetka powoli wytacza sie na jeden z bocznych pasow startowych. |
| ArdenE | - Nigdy nie kierowalem samolotem. |
| Kattel | Patrze gdzies w przestrzen. |
| ArdenE | - Fajne uczucie |
| MG_BJ | Dociera do konca. Wznosi sie w powietrze. Lapie w ostatniej chwili promienie slonca, metalowe stateczniki odbijaja je w wasza strone. |
| ArdenE | - Znak od Boga? |
| MG_BJ | Leci na wysokosci 400 metrow, prosto jak strzala ku Bourse de Miroir... |
| Nimue | “Et dimitte nobis debita nostra” |
| MG_BJ | ...wypelnionej przeszlo pol tysiacem maklerow i zwyklych pracownikow. |
| Kattel | “Kurwa”. |
| Milford_Cubicle | “Poswiecenie lekka reka pol tysiaca ludzi - oto znak od Boga” |
| Nimue | - Maja swoja Wigilie... |