Rozmowa Milforda z Wodzem
Część transmisji 7/111

Wodzu - Sluchaj...
- Przed ta wiadomoscia na commlink...
- Z tym adresem. Mialem wizje.
Milford_Cubicle - Wlasnie. Byles gdzies.
Ja tez mialem.
Wodzu - Pamietasz, Cade pytal, co z tym fireballem co go rzucilem.
Milford_Cubicle - Przypomnial mi sie sen.
Wodzu - Ty tez?
Milford_Cubicle - Tak. O co chodzilo?
Wodzu - Pojawil sie moj ojciec...
Milford_Cubicle - Ale ja mialem o starozytnej Grecji.
Wodzu - Powiedzial, ze uwiklalismy sie w gre o ogromnej stawce.
- Zli ludzie chca nas zniszczyc.
Milford_Cubicle - Jakas zla kobieta, na pewno.
Wodzu - Powiedzial, ze chca zniszczyc dowody i dal mi adres.
Milford_Cubicle - To we snie dostales ten adres?
Wodzu - Wizji.
Milford_Cubicle - Tak, wizji.
Wodzu - Ale nie wiem, czy jedna rzecz ma z ta jakis zwiazek.
Milford_Cubicle - Przy wolnej chwili popracujemy nad tym.
- Mam narzedzia do wspomagania takich lotow szamanskich.
- A zdajesz sie miec ogromny talent.
Wodzu - Mam.
- Ale... Wyciszony.
- Poszedlem go uaktywnic, ale bylo zamkniete.
- No i coz... Nagle wizja.
Milford_Cubicle - Rozumiem.
Wodzu - Co prawda nic sie nie obudzilo, tylko lezalem na ulicy i bylem brany za cpuna.
- Ale...
- Jak myslisz, moglbys mi pomoc?
Milford_Cubicle - Mysle ze tak.
Wodzu - Czasami mam wybuchy magii. W stresie, niebezpieczenstwie.
- Ostatnio go mialem przed puszczeniem fireballa.
- Teraz widze, ze to moze sie przydac.
Milford_Cubicle - Tutaj w lesnej ciszy postaramy sie to ukierunkowac.
- Zwlaszcza, ze pelno tu duchow starych Indian.
- Beda cie prowadzic.
- Wrocmy do reszty.
Wodzu - Dziekuje.