Część transmisji 3/11
| MG_BJ | Wchodzisz do lazienki. Do lazienki. Jest tutaj kilka kabin toaletowych. Jedna jest zajeta, widac czyjes nogi i spuszczone spodnie. Przy umywalkach, naprzeciw lustra, stoi wielki Murzyn. |
| ArdenE | “Miodnie” |
| MG_BJ | Ubrany jest w luzna bluze i spodnie. Na szyi ma troche zlota. |
| ArdenE | Ide do najblizszej wolnej kabiny |
| MG_BJ | Nie zwraca na ciebie uwagi, ale ty zwracasz na niego, bo rozebral pistolet na czesci i go czysci. |
| Jay | Patrze w lustro. Przygladam sie mezczyznie ktory wszedl. - To pan, panie Arden? |
| ArdenE | - Hmm. To zalezy. A pan to kto? |
| Jay | Patrzac w lustro powoli skladam pistolet. - Jestem Jay. Choc moze. Powinienem odpowiedziec cytatem? Ja jestem droga, prawda i zyciem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie. Znam pan ten cytat? Wie pan, kogo to sa slowa, panie Arden? |
| ArdenE | - Tak tak, jasne. Nigdy nie bylem zbyt religijny - Slowa... - Hmm |
| Jay | - To ja panu podpowiem - usmiecham sie szeroko. - Jezusa Chrystusa. Ewangelia sw. Jana, 14:6. Ale pan nie jest wierzacy, prawda, panie Arden? |
| ArdenE | - Ciezko stwierdzic panie Jay. |
| Jay | - Zaciekawil mnie pan, panie Arden. |
| ArdenE | - Doprawdy, wzruszonym. |
| Jay | - Skoro ciezko stwierdzic... z pewnoscia ma pan jakas definicje prawdy? |
| ArdenE | - Definicje wiary? - Wybaczy pan, ale czy, za przeproszeniem, kibel, jest dobrym miejscem do dysput teologicznych? |
| Jay | - Nie wiary. Wiary sa rozmaite. Jak swiete ksiegi - Biblia czy Koran. Czytalem obydwie, z tym ze jedna jest wedlug mnie lepsza niz druga. - W tej chwili to jedyne bezpieczne miejsce na tego typu rozmowe, panie Arden. - Mam do przekazania wiadomosc. |
| ArdenE | - Jezeli nie ejst smiertelna to slucham |
| Jay | - Pan i panscy przyjaciele... znalezliscie sie na drodze wiodacej do prawdy. - Prosze, panie Arden, niech pan z niej nie zbacza. - I niech pan uwaza. - Miedzy wami jest Judasz. - Prosze na niego uwazac. |
| ArdenE | - A kim jest judasz? |
| Jay | - I nie zapominac o tym, ze samemu nigdy pan nie osiagnie celu. - Prosze sprawdzic w Biblii - usmiecham sie. - Niech pan nie przestaje szukac prawdy. - Prawda zwycieza. Koncze skladac pistolet. - A lepiej byc po zwycieskiej stronie, prawda? |
| ArdenE | - Prawda? Prawda zalezy od punktu widzenia |
| Jay | Podchodze do Enocha. I podaje mu koperte. - Prosze. |
| MG_BJ | To prawdziwy rarytas. Prawdziwy papier. |
| Jay | - Gdy bedzie pan gotowy, prosze zajrzec do srodka. |
| ArdenE | - Prosze prosze. Dziekuje |
| MG_BJ | Kopert sie obecnie w ogole przeciez nie uzywa. Od lat. |
| Jay | Wkladam magazynek do pistoletu. Odbezpieczam. I wsadzam za pasek spodni. - Milego dnia, panie Arden. Usmiecham sie. I wychodze. |
| ArdenE | Wkladam koperte do kieszeni - Z bogiem - mowie pod nosem |
| MG_BJ | Drzwi zamykaja sie za Jayem. Tobie nadal chce sie sikac. |
| ArdenE | Nie rezygnuje z zamiaru |
| MG_BJ | Po chwili skonczyles. Osoba w kabinie obok dalej tam siedzi. |
| ArdenE | Great. Myje rece “Hmm, ma problem?” |
| MG_BJ | Slychac stukot klawiszy commlinka. Pewnie czyta gazete. |
| ArdenE | Jestem w podejrzliwym nastroju Sprawdzam macierz |
| MG_BJ | “New Orlean Daily”. Roczny prenumerator. Chcesz wlamywac sie w celu uzyskania informacji o tozsamosci? |
| ArdenE | Nie, ale zapamietuje nr sesji Sprawdze kiedy indziej Wychodze |