?
Część transmisji 12/1100

MG_BJ Przechodzac obok jednego z pokojow, ktorego drzwi sa zamkniete, slyszysz po drugiej stronie czyjs podniesiony glos.
- …tutaj, zebys pokazywal mi nowe nabytki.
Yukashii Nadstawiam ucha
MG_BJ - Pieniadze sa przygotowane.
- Tak jak bylo ustalone? Wszystko, tak?
- Wspanialomyslnie. Regeriusz?
Chrzakniecie.
- On w to wszystko wierzy.
- Co sie z nim stanie?
- Potem? Nie wiem. Ja nic do niego nie mam.
- Nie, nie potem-potem. Potem-dzisiaj.
- Nie wszystkie Dzieci zostana w miescie.
Regeriusz i Tahoe, i jeszcze paru, chca sie ewakuowac metrem.
- Dobra. Niewazne.
Co ma byc, bedzie.
- Kiedy wyruszasz?
- Za godzine.
- Powodzenia. Do zobaczenia.
Kroki ku drzwiom.
Yukashii Wyciagam bron
MG_BJ Drzwi sie otwieraja, zaslaniaja cie na chwile.
Gdy sie zamykaja, widzisz, jak korytarzem odchodzi niewysoki, starszy mezczyzna w swetrze i dzinsach.
Nie zauwazyl cie.
Znika za rogiem.
Yukashii - Halo
MG_BJ Zatrzymuje sie.
Odwraca.
- Tak? – spoglada bez emocji.
Yukashii - Mozemy pogadac?
MG_BJ Mezczyzna patrzy na ciebie troche dziwnie, potem usmiecha sie szeroko.
- Tak… Przeciez mi mowili.
- Ty jestes z Milfordem, prawda?
Yukashii - Mi jeszcze nie mowili
- Skoro tak to okreslasz
MG_BJ - Moze powiedzieliby panu, panie Bikaver, gdyby zostal pan z GenDive.
Mezczyzna patrzy gdzies w bok, dosc obojetnie.
Yukashii - Niemniej slyszalem rozwowe o pieniadzach, a to najlepsza rzecz dana od Boga…
- A wzmianka o GenDive tylko dodaje pikanterii
MG_BJ Mezczyzna podchodzi blizej. Spoglada na drzwi, zza ktorych przed chwila wyszedl, scisza glos.
- Chlopcze…
- Slyszalem o tobie, ale nie mam zielonego pojecia, co tutaj robisz.
- Nie wiem, czy i dla kogo pracujesz, czy naprawde wierzysz w te wszystkie bzdury.
Yukashii - Mozemy sie wzajemnie “oswiecic”
MG_BJ - Nie – usmiecha sie mezczyzna.
- Ja cie “oswiece”.
- W Nowym Orleanie niedlugo zapanuje kociol.
- Byc moze z czasem dowiesz sie, dlaczego tak mialo sie stac.
- Byc moze nie.
- Ujme to tak: Jesli dozyjesz, powiedzmy, nastepnej niedzieli…
- …to z duzym prawdopodobienstwem spotkamy sie znowu.
- Do widzenia, Yukashii.
Odchodzi.
Yukashii - Nie tak predko
- Byc moze uwazasz, ze to najlepszy sposob, ale latwo sie mnie nie pozbedziesz. Moge na robic niezlego szumu kolo twojego zadka
MG_BJ - Szumu?
Yukashii - Nic wielkiego, wystarczy, zeby popsuc interesy
MG_BJ - Szantaz? – usmiecha sie mezczyzna.
Yukashii - Propozycja
MG_BJ - Slucham.
Yukashii - Jak wspomnialem, jestem zainteresowany twoim duchowym przewodnictwem
- Bo zdaje sie nasz bog ma to samo oblicze
- Ja zachowam spokoj w swiatyni, ty mnie z niej wyprowadzisz
MG_BJ - Potrafisz zapamietywac adresy, Yukashii?
Yukashii - Radze sobie
MG_BJ - A daty?
Yukashii - Nawet numery kont
MG_BJ - Plac Tulipanow, Paryz. 1 maja. O 20:00.
- To juz po nastepnej niedzieli – usmiecha sie.
- A teraz pozwolisz, ze sobie pojde.
Yukashii - Pozwole
MG_BJ - I pamietaj, ze ja tez potrafie narobic sporo szumu.
Odchodzi.
Yukashii Ide w druga strone, odczekam 5 minut i zagladam do pokoju
MG_BJ Yukashii: Pusto. Widzisz jednak drugie drzwi wyjsciowe.
Prowadza na przeciwlegly korytarz, do jakiejs innej czesci budynku.
Wokol krzataja sie, jak przedtem, bracia.
Yukashii Przespaceruje sie i tam
MG_BJ Nie zauwazasz niczego podejrzanego.
Niektorzy cie pozdrawiaja, inni pracuja przy commlinkach.
Jeszcze inni — sprzataja. Jest tutaj w ogole bardzo czysto.
Yukashii “Czystosc duchowa i podlogowa”
Zwiedzam dalej